10/09/2026
Gdybyście we wrześniu mieli przeczytać tylko jedną książkę, niech to będzie „Nasz, naszego, naszemu, naszym” Anny Dąbrowskiej. A jeżeli w najbliższą niedzielę planujecie wyskoczyć na miasto, wpadajcie na patio Warsztatów Kultury. O 17.00 odbędzie się spotkanie z autorką. Fragmenty książki przeczyta Maja Ostaszewska, spotkanie poprowadzi Grzegorz Rzepecki, a ja opowiem o języku książki.
Ta książka pokazuje, jak bardzo słowa mogą tworzyć – albo dekonstruować – rzeczywistość. Jak bardzo jezyk może rozszczelniać – albo spłycać, zgniatać, przesuwać – znaczenia.
Mamy tysiące słów, gotowe formułki, ale kiedy na skraju europejskiego lasu umierali ludzie – zabrakło pojęć. Język stał się bezradny, nie nadążał za tempem przygranicznego odczłowieczania. W oficjalnych komunikatach już nie odnotowywano ludzi, lecz ewidencjonowano obiekty. Człowieka zastąpiono kategorią administracyjną – pozbawioną tożsamości, godności i praw.
W tym tekście – konsekwentnie niegrzecznym, ale nie chaotycznym – nic nie jest oczywiste. Uwodzi pęknięciami chronologii, kontrastami i poszarpaną narracją. Przede wszystkim jednak uświadamia, że w XXI wieku – z naszą historią wywózek i rodzinnych ucieczek, z naszym doświadczeniem powstańczych opasek i wojennej traumy, z naszymi uprzywilejowanymi europejskimi paszportami – już nie mamy wymówek.
To kolaż odmiennych rejestrów. Oniryczne sny mieszają się z suchymi komunikatami. Chłodne analizy socjologiczne – z cytatami z klasyków. Intymne autodiagnozy – z demaskowaniem postkolonialnych mitów.
„W tym mieście śpiącym, milczącym, o godzinie, w której nie ma do kogo zadzwonić, na śniegu uparcie wypatruję świateł. Przerażająca to biel. Dla tych w lesie. Po żadnej stronie granicy. W zgrabiałych dłoniach trudno utrzymać nadzieję. Śnieg jest o umieraniu. O odchodzeniu w zimność. O oddawaniu się zimności. To też się śniło”.
PS Konstrukcje bezczasownikowe oraz świadome pomijanie fragmentów – podczas spotkania wspomnę również, ile w tej książce robi niezastąpiony (mój ulubiony) myślnik eliptyczny. To rzadkość w polskich tekstach – bo chociaż elipsa jest w polszczyźnie znana, to jej wzorcowe zaznaczanie wciąż należy do rzadkości.