07/09/2026
🇵🇱 Polski | 🇬🇧 English
🇵🇱 Wersja polska
🥾 Camino Primitivo | Dzień 3 | 19 km
Trzeci dzień na Camino i rano pierwsza myśl była bardzo prosta: nic mnie nie boli. 😄
Trochę obawiałem się, że właśnie teraz zacznie się pierwszy kryzys: pęcherze, obolałe nogi, marudzenie przy każdym kroku… ale nic z tych rzeczy! 💪💪
Rano szybkie śniadanie. Głównie po to, żeby trochę opróżnić plecak, bo wszystko, czego nie zjem, później muszę nieść. Prosta ekonomia Camino 😂 Pakowanie, pożegnania, „Buen Camino!” i ruszam.
Dzisiejsza droga prowadzi przez bardziej pofałdowany teren. Sporo zieleni, trochę mocniejszych zejść i coraz mniej ludzi. Momentami przez dłuższą chwilę idę sam i słyszę tylko własne kroki.
Po południu docieram do albergue. Już od pierwszych minut czuję, że to nie będzie zwykły nocleg. Gospodarz, Alberto, wita mnie bardzo serdecznie i od razu tworzy atmosferę, jakbym nie przyszedł do obcego miejsca, tylko gdzieś do znajomych.
Najpierw standard pielgrzyma: prysznic, ogarnięcie plecaka i przygotowanie rzeczy na jutro. A potem kolacja. Przy stole siedzi 14 osób, z czego 13 to Hiszpanie 😄 Jest tylko jeden problem. Ja po hiszpańsku nie mówię w ogóle 😂 Na szczęście jest translator, trochę gestów, trochę uśmiechu i jakoś wszystko działa.
W pewnym momencie Alberto proponuje, żeby każdy powiedział, czym jest dla niego Camino i dlaczego tutaj przyszedł.
I wtedy pada kilka słów, które zostają mi w głowie:
Współczucie.
Wdzięczność.
Prostota.
Życie tutaj jest proste. Masz plecak, wodę, coś do jedzenia, drogę przed sobą i miejsce do spania. Może dlatego łatwiej żyć chwilą, pomagać innym i bardziej doceniać rzeczy, które na co dzień wydają się zwyczajne.
Szklanka zimnej wody.
Trochę cienia.
Kawa po kilku godzinach marszu.
Albo zwykły uścisk.
Na Camino szybko widać też, że każdy przychodzi tutaj z czymś innym. Każdy ma swoją historię, swoje pytania i swój powód.
Każdy niesie swój plecak. I nie chodzi tylko o ten na plecach ...
A mimo tych różnic przez chwilę wszyscy siedzimy przy jednym stole i tworzymy jedność.
Tego wieczoru pada też zdanie, które chyba najlepiej podsumowuje całą rozmowę:
„Camino nie zawsze daje nam to, czego chcemy. Ale bardzo często daje nam to, czego potrzebujemy.”
I chyba właśnie wtedy najlepiej rozumiem, dlaczego ludzie wracają na Camino.
Nie tylko dla widoków i kilometrów.
Dla ludzi, których spotyka się po drodze.
To albergue mogę polecić z czystym sumieniem.
Nie za luksusy.
Za atmosferę.
Buen Camino, Ultreia albo jak kto woli dobrej drogi! 🥾
🇬🇧 English version
🥾 Camino Primitivo | Day 3 | 19 km
I started my third day feeling good and with no pain. The route was green, quiet and sometimes a little difficult. After 19 km, I arrived at a special albergue with a very friendly atmosphere.
In the evening, 14 pilgrims had dinner together and talked about why they were walking the Camino. We talked about gratitude, simple life, compassion and helping other people.
It was one of those evenings that showed me that Camino is not only about walking and kilometres, but also about the people you meet along the way.
Buen Camino! 🥾