04/12/2023
JAK PRZEŻYŁEM WKROCZENIE ROSJAN W STYCZNIU 1945 ROKU. Grotów otrzymał w piątek 26, lub w sobotę 27 stycznia 1945 roku, nakaz ewakuacji. W tym czasie przebywaliśmy w budynku celnym i otrzymaliśmy rozkaz powiadomienia ludzi o ewakuacji. Idąc do domu zadzwoniłem dużym dzwonem , - musiałem udać się z informacją w kierunku Panskow ( ? ). Leżało dużo śniegu, więc trudno było przejść. Mogliśmy załadować nasz dobytek u Kleinitzów [ - brak już tego domu ] i pojechaliśmy na miejsce zbiórki do Bunnów [ 21 ]. Drogi były bardzo złe i dlatego zawróciliśmy. Pojechaliśmy potem do Ziebarthów [ 91 ] , gdzie w niedzielę 28.01.1945 roku, o 10 - tej wieczorem przeżyliśmy wkroczenie Rosjan . U Ziebarthów [91 ] oprócz nas były dwie rodziny ; Kleinitzów [ - ] i Bunnów [ 21 ]. Zamknięto nas wszystkich w jednym pomieszczeniu , a potem przyszli Rosjanie, - szukali zegarków i zabrali kobiety .Było strasznie i nie chciałbym o tym o tym mówić bo wołano " Uhri, Uhri, Frau komm " ( zegarki, zegarki chodź kobieto ) - i to wołanie potwierdzało się w praktyce. Rosjanie przyszli zapewne z Karwina , bo byli tej nocy tylko u Benschów [ - ] Neuschów [ 89 ], Ziebarthów [ 91 ] i Bengschów [ 13 ]. Dom Benschów [ - ] , stodoły Ziebarthów [ 91 ] i Bengschów [ 13 ] padły ofiarą ognia . Następnego dnia Rosjanie znów przyszli , nie zatrzymali się na dłużej i wkrótce odeszli. Potem kilka dni był spokój , po czym szukali niemieckich żołnierzy i zrabowali co mogli potrzebować. Zabrali obecnych w domach mężczyzn , którzy wstąpili na swoją drogę krzyżową do Rosji. W ciągu dnia szliśmy do zagród , ażeby poszukać czegoś do zjedzenia , bo niczego przecież nie było. Poszedłem z Wilfriedem Voglem [ - ] do młyna nad Lubiatką ażeby przynieść trochę mąki. Nasz sąsiad, August Sawalleck [ - ] schował u siebie na strychu z sianem dziewczyny , żeby Rosjanie dali im spokój. Znał język polski i mógł się w pewnym stopniu z nimi porozumieć. Relację opracował i udostępnił Horst Redlich. W nawiasach kwadratowych podano współczesną numerację zachowanych domów.