01/04/2026
(wiem, że to było sto lat temu, ale jak już zacząłem, to mimo wszystko musiałem skończyć)
Z dedykacją dla Patryka.
Post odnosi się do wywiadu wiadomego. Na początek kilka autopytań:
1. Czy lubię Stanowskiego? Nie, nie lubię. (Był moment, że trochę lubiłem, ale dawno i nieprawda, chociaż mam na półce dwie jego książki)
2. Czy lubię Wojewódzkiego? Nie, nie lubię. (Był czas, za dzieciaka/nastolatka, że lubiłem, a potem dorosłem)
3. Czy Stanowski zaorał Wojewódzkiego? Nie, nie zaorał.
4. Czy wojewódzki się skompromitował? Tak, raczej tak.
5. Czy Kędzierski był potrzebny podczas tego wywiadu? Nie, Kędzierski chyba nigdy nie jest potrzebny.
Dobrze, po tych osobistych wyznaniach, przejdźmy do meritum.
Dlaczego nazywam obu manipulatorami? Zacznę od Wojewódzkiego, bo to prostsze do przedstawienia.
1) Chyba każdy zwrócił uwagę na Wojewódzkiego skaczącego z tematu na temat. Stanowski odpowiada "nie, to nie tak", po czym W. "Ale to nieważne" i pierdoli dalej. Zarzucić tak dużą ilością, nomen omen, zarzutów, żeby brzmiało to dramatycznie i liczyć na to, że ludzie nie zauważą, że część z nich Stanowski bez problemu odbił (Z drugiej strony czasami powinien pociągnąć temat, bo miał rzeczywistą przewagę, ale wtedy robił to samo, więc może to jednak nie zaplanowana strategia, a słaba forma).
2) Chyba najbardziej żałosną częścią tego wywiadu był "suspens", czyli blef Wojewódzkiego, który miał chyba wzbudzić jakąś niechęć do gościa i zdenerwować Stanowskiego, a przedstawił autora "suspensu" jako błazna.
3) zarzucanie komukolwiek seksizmu ze strony Wojewódzkiego jest niesmaczne, bo mało kto zrobił tak dużo dla seksizmu w Polsce jak on i jego programy.
4) pytanie "czy to spotkanie prawaka i lewaka" też zabawne. Bo z Wojewódzkiego taki lewicowiec jak z koziej dupy trąba. Pochodzący z elit, bogacz epatujący bogactwem, wielki beneficjent kapitalistycznego modelu mediów, piewca seksizmu, lansu, etc. No po prostu człowiek ze snów Marksa, Adorno, Marcusego (ten drugi i trzeci, czyli gwiazdy Szkoły Frankfurckiej, to ci którzy pojawiają się w koszmarach polskich prawicowców (którzy pewnie żadnego z nich nie czytali) nazwaliby Wojewódzkiego pewnie sztandarowym produktem kapitalizmu) czy Žižka.
5) buntownik z pozoru wyrzuca Stanowskiemu, że kontestuje system tylko pozornie. No ok.
6) cynik cynikowi przyganiał.
I Stanowski:
1) Stanowski według Stanowskiego ma szczęście, bo ma cymbałów za przeciwników. Ja bym powiedział, że to nie jest szczęście: bo sam tych przeciwników wybiera (jest wielu krytyków Stanowskiego, ale nie każdy dostąpił zaszczytów jak Najman czy Jaś Kapela).
2) wątek Janoszek jest w ogóle zabawny - Wojewódzki staje w pozycji moralnego autorytetu, Stanowski dalej coś bredzi, że to dowód na upadek mediów (nie, to tylko dowód, że Stanowski jest w stanie wiele zrobić, jak ktoś go wkurwi i że jest w stanie wypromować kogoś, kogo wcześniej mało kto znał. Hehe.)
3) Stanowski posługuje się fałszywą alternatywą dość często. W tej rozmowie najbardziej to wybrzmiało w obronie zaproszenia kamratów do programu i skorzystaniu z argumentum ad Krystynum Jandum ("możesz rozmawiać tylko z Krystyną Jandą..."). Tak jakby były dwie opcje: zapraszanie do popularnych programów każdego, kto pierdoli szkodliwe rzeczy albo zapraszanie tylko wybranych (Krystyna Janda nie była przypadkowa, bo to postać wręcz symboliczna w swojej "lepszości").
4) potem coś podobnego dzieje się, gdy dochodzi do tematu straży granicznej. Z jednej strony fałszywa alternatywa, z drugiej whataboutism. Oni są prorosyjscy?!! A widzieliście Sterczewskiego biegającego z torbą - ci to są prorosyjscy! Znowu jakby nie było nic poza dawaniem mikrofonu jawnym prorusom i bieganiem przy granicy z pizzą. (Tak btw.: Ten hołubiący instytucje państwowe (wybrane) Stanowski nie hołubi już tak bardzo prawa, jeśli tak krytykuje ludzi, którzy próbowali nieść pomoc w sytuacji potencjalnego zagrożenia życia, no ale to już inni ludzie).
(Tak btw. 2: strasznie mnie to wkurwia. Ze słów Stanowskiego trochę wybrzmiewa, że najlepiej to byłoby, gdyby instytucji takich jak wojsko, straż graniczna, policja, etc. nie krytykowano wcale. A jak już, to nie powinni tego robić celebryci albo dyletanci. No fajnie. Ale po pierwsze: dlaczego jako obywatel nie miałbym mieć prawa krytykować instytucji publicznych, jeśli uważam, że należy je krytykować?
Po drugie: kto w takim razie może? Wspomniany w wywiadzie gen. Andrzejczak? Szanowny Red. Mazurek? Czy w ogóle nikt-nikt?
Po trzecie: nad czym jak nad czym, ale nad instytucjami siłowymi społeczna kontrola jest przydatna (serio dziwi mnie taka rejtanada tylu osób w tym temacie w kraju z tak silnym mitem stanu wojennego). Chyba, że chcemy kiedyś mieć kolejnego Videlę, Pinocheta, Jaruzela.
5) a propos prorosyjskości - Wiernikowska. Strasznie dziwny fragment. Stanowski staje w obronie rzetelności reportażu, jednocześnie mówi o Rosji, że to kraj, w którym nie można nic zrobić bez wiedzy władz. Nie rozmawiał - ta, jasne xd - z Wiernikowską o szczegółach, jak to jej się tak udaje robić reportaż bez problemów w takim oto kraju.
Kiedy słusznie zauważył Wojewódzki niezdrową sympatię autorki do Putina, Stanowski stwierdził, że KW myli kolejność. Najpierw podziw, potem wojna. Tyle że nie... Wojna rosyjsko-ukrainska nie trwa od 4 lat a od 12. To po pierwsze primo. Po drugie primo, w 2021 Putin był takim samym gnojem jak teraz, a nie żadnym mężem stanu. Przykłady: wojna rosyjsko-ukrainska, wojna z Gruzją, wojna w Syrii, druga wojna czeczeńska, Politkowska, Szczekoczichin, Baburowa, Niemcow i wielu innych, Dubrowka, "Kursk", Biesłan, zmiana konstytucji, zawłaszczenie państwa, a wcześniej St. Petersburga , korupcja, przywracanie chwały Stalinowi, polityka historyczna uderzająca chociażby w prawdę o Katyniu, etc., etc. No w c**j fajny ten Putin.
6) Sprawy osobiste: Stanowski przyznał, że wpływ na jego działalność ma element osobisty, mówił o mściwości. Ale też o empatii do Pana prezydenta. Do poprzedniego też chyba miał. (Pamiętamy wielki początek Kanału Zero) I w ogóle jakoś te sympatie są mocno ukierunkowane. Ale przecież on to wyjaśnił, więc nie jest takim hipokrytą jak reszta.
7) I na koniec: Stanowskiego bardzo boli zblatowanie jakichś tam celebrytów czy ludzi mediów z politykami. Najwidoczniej nie tyczy się to poważnych (xd) dziennikarzy jak jego współprowadzący.
8) A! Jeszcze jednak jedno. Stanowski bronił swoich rozmów z osobistościami wątpliwymi tym, że podczas rozmowy pozwalał im się kompromitować (czy to Braunowi, czy Walusiowi). I on tu niszczy właściwie chochoła mocą przyjaźni i prawdy. Tylko nie tak działają media, szczególnie te nowe. A co jak co, ale rozumienie tych mediów Stanowski wydaje się mieć pierwszorzędne.
Dlatego mnie się z kolei wydaje, że bycie "niezależną platformą" i "pozwalanie się kompromitować" to tylko fasada dla "w c**ju mam tę waszą odpowiedzialność".
Dobranoc.