05/10/2026
𝗚𝗼𝗹 𝗠𝘂𝗿𝗮𝘄𝘀𝗸𝗶𝗲𝗴𝗼, 𝗸𝘁ó𝗿𝘆 𝘇𝗿𝗼𝗯𝗶ł 𝗦𝗺𝘂𝗱ę 𝘀𝗲𝗹𝗲𝗸𝗰𝗷𝗼𝗻𝗲𝗿𝗲𝗺
Niedawno minęło 18 lat od jednego z najbardziej pamiętnych goli w historii L**ha Poznań. 2 października 2008 roku Rafał Murawski trafił w ostatniej minucie dogrywki z Austrią Wiedeń i dał Kolejorzowi awans do fazy grupowej Pucharu UEFA.
Pamiętacie tamten mecz? Może ktoś z Was był wtedy na Bułgarskiej, na stadionie, który wyglądał jeszcze zupełnie inaczej niż dzisiaj i miał tylko jedną zadaszoną trybunę. A może oglądaliście ten szalony wieczór przed telewizorem? Jak go dzisiaj wspominacie?
O tym, ilu kibiców L**ha mieszka w Gostyniu i całym naszym powiecie, chyba nikomu nie trzeba mówić. Dla wielu z nich gol Murawskiego do dziś pozostaje jednym z tych trafień, które pamięta się przez całe życie. I trudno się temu dziwić, bo dla L**ha był to gol niezwykle ważny.
Ja chcę jednak spojrzeć na niego trochę z innej strony. To oczywiście tylko moje zdanie i być może zupełnie niesłuszne, ale uważam, że właśnie ten gol dał Franciszkowi Smudzie późniejszą posadę selekcjonera reprezentacji Polski. A patrząc na to, co wydarzyło się później, można powiedzieć jeszcze mocniej: był pierwszym gwoździem do trumny naszego występu na Euro 2012.
𝗚𝗼𝗹, 𝗸𝘁ó𝗿𝘆 𝘇𝗿𝗼𝗯𝗶ł 𝗦𝗺𝘂𝗱ę
Tamten L**h naprawdę dobrze się oglądało. Wcześniej było 6:0 z Grasshoppers Zurych, później niesamowity dwumecz z Austrią Wiedeń, a po golu Murawskiego przyszła faza grupowa Pucharu UEFA. L**h mógł zagrać między innymi z Deportivo La Coruña, CSKA Moskwa czy Feyenoordem Rotterdam. Z grupy wyszedł, wygrał w Rotterdamie, a później odpadł dopiero z Udinese.
W składzie byli Robert Lewandowski, Semir Stilić, Rafał Murawski, Hernán Rengifo, Manuel Arboleda, Bartosz Bosacki czy Sławomir Peszko. Kibice i dziennikarze zachwycili się tym zespołem, a przy okazji Franciszkiem Smudą.
Trochę przykryło to fakt, że mając taki skład, Smuda nie zdobył z L**hem Mistrzostwa Polski. Dzisiaj pamięta się przede wszystkim Austrię, Feyenoord, Deportivo i Udinese. I właśnie te mecze zrobiły ze Smudy kandydata na selekcjonera.
Rok później, po fatalnych eliminacjach mistrzostw świata, odszedł Leo Beenhakker. Kibice i duża część mediów chcieli Smudy. Presja na ówczesnego prezesa PZPN Grzegorza Latę była ogromna. Smuda miał sprawić, że reprezentacja zacznie grać tak jak jego L**h.
I dostał kadrę.
Gdyby Murawski nie strzelił Austrii tej bramki, nie byłoby fazy grupowej, Feyenoordu, Deportivo i Udinese. Nie byłoby też wielkiego zachwytu nad Smudą. Jestem przekonany, że bez tamtej europejskiej jesieni jego droga do reprezentacji wyglądałaby zupełnie inaczej.
𝗣𝗼𝗻𝗮𝗱 𝗱𝘄𝗮 𝗹𝗮𝘁𝗮 𝗻𝗮 𝗘𝘂𝗿𝗼
Smuda dostał reprezentację w wyjątkowo komfortowej sytuacji. Polska jako gospodarz Euro 2012 nie grała eliminacji. Było ponad dwa lata na zbudowanie zespołu pod jeden turniej. Oczywiście można się spierać, że nie graliśmy meczów o stawkę, co mogło być problemem.
Nie mieliśmy drużyny na mistrzostwo Europy, ale trafiliśmy do grupy z Grecją, Rosją i Czechami. Drugi gospodarz, Ukraina, dostał Anglię, Francję i Szwecję. Naprawdę nie mieliśmy na co narzekać.
Cel był jasny: wyjście z grupy.
Remis z Grecją, remis z Rosją, porażka z Czechami. Dwa punkty, ostatnie miejsce i koniec turnieju.
𝗙𝗮𝗿𝗯𝗼𝘄𝗮𝗻𝗲 𝗹𝗶𝘀𝘆, 𝗔𝗱𝗮𝗺𝗶𝗮𝗸𝗼𝘄𝗶𝗲 𝗶 𝗦𝗺𝘂𝗱𝗮
Tamten okres pamięta się też z całej otoczki. Strefy kibica, biało-czerwone flagi, wielkie oczekiwania i Biedronka z rodziną Adamiaków, których Smuda „powoływał” do reprezentacji.
Była też dyskusja o „farbowanych lisach”, których przed turniejem zaczęło przybywać w kadrze. Był konflikt z Arturem Borucem, który nazwał później Smudę „Dyzmą”.
Według wielu, całkowicie słusznie.
Franciszek Smuda nie powinien był zostać selekcjonerem reprezentacji Polski. Do dzisiaj żałuję, że szansy nie dostał wtedy chociażby Henryk Kasperczak.
Po Euro Smuda przekonywał jeszcze, że spotyka ludzi, którzy dziękują mu za występ reprezentacji. Tylko za co właściwie mieli dziękować? Graliśmy u siebie, mieliśmy ponad dwa lata przygotowań, bardzo dobrą grupę i nie wygraliśmy ani jednego meczu.
𝗣𝗶ę𝗸𝗻𝘆 𝗴𝗼𝗹. 𝗙𝗮𝘁𝗮𝗹𝗻𝗲 𝗸𝗼𝗻𝘀𝗲𝗸𝘄𝗲𝗻𝗰𝗷𝗲
Gol Rafała Murawskiego z Austrią Wiedeń był dla L**ha wielki. Dał awans, europejskie wieczory i wspomnienia, które do dziś żyją wśród kibiców.
Ale ten sam gol rozpoczął też wielki zachwyt nad Franciszkiem Smudą. Zachwyt, który rok później zaprowadził go na stanowisko selekcjonera.
A dalej było już Euro 2012.
Dlatego patrząc z perspektywy czasu można powiedzieć przewrotnie: Rafał Murawski strzelił wtedy jednego z najważniejszych goli dla L**ha Poznań.
A jednocześnie, zupełnie nieświadomie, wbił pierwszy gwóźdź do trumny reprezentacji Polski na Euro 2012.
📸 polskapilkapl