ORolnictwie

ORolnictwie Nowy, niezależny kanał rolniczy. Opowiadamy o rolnictwie i życiu na wsi.

13/08/2026

O swoim kombajnie X9 1100 opowiada Wojtek Lewandowski - rolnik z woj. kujawsko-pomorskiego. Rolnictwo precyzyjne robi różnicę.

11/08/2026

Henryk Ordanik opowiada o historii gospodsrstwa rolnego Karolew. Całość w materiale na kanale.

🚜

11/08/2026

Wojciech Lewandowski opowiada o parku maszyn w swoim gospodarstwie prowadzonym w woj. kukawsko-pomorskim.

🚜

10/08/2026

- Bankructwa PGR-ów były zaplanowane i przygotowane - mówi Henryk Ordanik. Rolnik w latach 90-tych uratował od upadku ogromne gospodarstwo z Karolewa (woj. wielkopolskie).

🚜

10/08/2026

Wojciech Lewandowski z opowiada o swoim gospodarstwie. Skala imponuje.

🚜

🚜 Blisko 2000 hektarów i ani grama przypadku. Jak wygląda gospodarstwo Lewandowskich?Areał gospodarstwa rodziny Lewandow...
07/08/2026

🚜 Blisko 2000 hektarów i ani grama przypadku. Jak wygląda gospodarstwo Lewandowskich?

Areał gospodarstwa rodziny Lewandowskich zbliża się do granicy dwóch tysięcy. Za imponującymi liczbami nie kryje się jednak przypadek ani szybkie wzbogacenie się, lecz lata konsekwentnego rozwoju, inwestowania i podejmowania decyzji, od których często zależą setki tysięcy złotych.

- Nie ma liczby hektarów, która byłaby dla mnie granicą. Chcemy to gospodarstwo rozwijać tak długo, jak będzie to możliwe - mówi Wojtek Lewandowski, jeden z właścicieli.

Choć nazwisko automatycznie przywodzi wielu osobom na myśl najlepszego polskiego piłkarza, tutaj rozmowa bardzo szybko schodzi na zupełnie inne tory. Tematem są plony, technologie, nawożenie, środki ochrony roślin i zarządzanie jednym z największych rodzinnych gospodarstw w tej części kraju.

🌾 Od kilkunastu hektarów do prawie dwóch tysięcy

Historia gospodarstwa zaczęła się skromnie. Po śmierci dziadka prowadzenie przejęli jego synowie - ojciec Wojtka i jego brat. W tamtym czasie gospodarstwo liczyło zaledwie kilka hektarów. Później gospodarstwo stopniowo rosło. Dużym impulsem było wejście Polski do Unii Europejskiej. Przełom nastąpił jednak stosunkowo niedawno.

Jeszcze dwa lata temu gospodarstwo obejmowało około 900 hektarów. W ciągu kolejnych miesięcy areał powiększył się niemal o tysiąc hektarów. Dziś rodzina gospodaruje na blisko 2000 hektarach, z czego około 800 hektarów stanowią grunty własne, a pozostałe to dzierżawy.

- To był ogromny skok. Wszystkiego nie da się od razu kupić, dlatego rozwijamy się stopniowo.

🌱 Dzierżawa za wszelką cenę? „Nigdy”

W ostatnich latach ceny dzierżaw w wielu regionach Polski osiągnęły rekordowe poziomy. Lewandowscy podkreślają jednak, że wyznaczyli sobie granicę, której nie zamierzają przekraczać.

- W naszym przypadku stawki mieszczą się mniej więcej między 1500 a 3000 złotych za hektar. Te trzy tysiące to absolutny sufit. Nie przekraczamy go.

Duże znaczenie ma także lokalizacja gruntów. Pole sąsiadujące z już uprawianymi działkami może mieć znacznie większą wartość niż podobny areał oddalony o kilkanaście kilometrów.

- Czasami jedna działka pozwala połączyć dwa duże pola. To oznacza mniej przejazdów, łatwiejszą logistykę i realne oszczędności.

Jednocześnie gospodarze podkreślają, że nie prowadzą agresywnej walki o każdą dzierżawę.

- Rolnicy bardzo często sami przychodzą do nas. To efekt marki, którą budowaliśmy przez lata.

☀️ Trudny sezon

Tegoroczny sezon pokazał jednak, że nawet największe gospodarstwo pozostaje całkowicie uzależnione od pogody.

Najpierw śnieg i opóźnione nawożenie azotem. Później ponad dwa miesiące praktycznie bez opadów. Następnie fala upałów przekraczających 40 stopni Celsjusza.

- Przez około dwa i pół miesiąca nie spadł żaden sensowny deszcz. Później przyszły upały dochodzące do 41 stopni. To wszystko odbiło się na plonach.

Najbardziej ucierpiał jęczmień ozimy. Od kilku lat średnie plony utrzymywały się na poziomie około ośmiu ton z hektara. W tym sezonie było znacznie gorzej.

- Najsłabsze pola dały około 3,8 tony z hektara, najlepsze 5,8 tony. Średnia oscyluje w okolicach pięciu ton. Jak na nasze standardy to bardzo słaby wynik.

Nadzieję dają natomiast buraki cukrowe i kukurydza. Lipcowe opady pozwoliły tym roślinom odbudować potencjał.

- Buraki naprawdę dobrze się wybroniły. Teraz korzystają z wilgoci i wyglądają bardzo obiecująco.

📊 Nowoczesne rolnictwo to przede wszystkim dane

Na pierwszy rzut oka uwagę przyciągają ogromne maszyny. Największy ciągnik John Deere 9RX 830 czy kombajn X9 1100 robią ogromne wrażenie. Dla Wojtka są jednak jedynie narzędziami. Największą wartością są dane.

Mapy plonów, zmienne nawożenie, systemy ISOBUS, automatyczne prowadzenie i platforma John Deere Operations Center tworzą cyfrowy obraz całego gospodarstwa.

- Najważniejsze jest to, że wszystko ze sobą współpracuje. Wszystkie ciągniki, wszystkie maszyny, wszystkie linie przejazdu. Dzięki temu możemy podejmować lepsze decyzje.

Jednym z najważniejszych elementów są mapy plonów. To właśnie one pokazują, które fragmenty pola wymagają większego nawożenia, a gdzie warto dawki ograniczyć.

- Ludzie patrzą tylko na oszczędność nawozu. Tymczasem równie ważne jest to, że w niektórych miejscach mniejsza dawka pozwala zwiększyć plon. Czasami dając mniej nawozu, możemy zebrać więcej.

Przy gospodarstwie liczącym blisko dwa tysiące hektarów nawet niewielkie różnice przekładają się na ogromne pieniądze.

- Jeżeli oszczędzamy około pięciu procent nawozu, to mówimy o kilkudziesięciu tonach rocznie. To są naprawdę duże kwoty.

🚜 Maszyny mają pracować, nie stać

Rodzina od lat inwestuje w największe i najbardziej wydajne maszyny. Powód jest prosty. Prace polowe wykonują głównie sami.

- Siew, nawożenie, opryski czy żniwa robimy własnymi siłami. Dlatego zależy nam na maksymalnej wydajności.

W gospodarstwie pracuje sześć ciągników John Deere. Największy - model 9RX 830 - współpracuje z siewnikiem Horsch Focus o szerokości 7,2 metra. Co ciekawe, mimo większej mocy zużywa mniej paliwa.

Przy tej samej pracy spalanie jest nawet o dwa-trzy litry niższe niż w 8RX 410.

Równie dobrze oceniany jest kombajn John Deere X9 1100. Maszyna ma już za sobą około tysiąca hektarów skoszonych pól.

- Po pierwszym sezonie mogę powiedzieć jedno – jest bardzo wydajny i przede wszystkim niezawodny.

- W rekordowych warunkach chwilowa wydajność przekraczała nawet 120 ton ziarna na godzinę.

🌿 Opryski to nie przypadek

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów pozostają środki ochrony roślin. Wojtek nie unika tego zagadnienia. Wręcz przeciwnie. Podkreśla, że ich stosowanie wymaga ogromnej wiedzy i odpowiedzialności. Co więcej, za ochronę roślin odpowiada osobiście.

- Sam dobieram środki, sam przygotowuję program ochrony i sam wykonuję opryski. To ogromna odpowiedzialność.

- Każdy litr środka ochrony roślin kosztuje. Dla mnie oszczędność oznacza lepszy wynik ekonomiczny, ale równie ważne jest bezpieczeństwo konsumenta.

I dodaje jedno zdanie, które najlepiej podsumowuje jego podejście.

- Mogę podpisać się obiema rękami pod tym, że chciałbym sam jeść wszystko, co wyprodukujemy w naszym gospodarstwie.

📈 Gdzie kończy się rozwój?

Na pytanie o docelową wielkość gospodarstwa Wojtek odpowiada bez chwili zastanowienia.

- Nie ma takiej granicy. Oczywiście patrzymy na ekonomię. Ale prawda jest też taka, że po prostu kochamy to robić. Wolimy pracować jednym dużym, komfortowym ciągnikiem czy kombajnem niż kilkoma mniejszymi maszynami, które nie dawałyby nam takiej przyjemności.

I właśnie w tym tkwi sekret tego gospodarstwa. Nie w liczbie hektarów. Nie w największym ciągniku świata. Nie w najdroższych maszynach. Tylko w ludziach, którzy każdego dnia łączą pasję z technologią, wiedzą i konsekwencją. 🌾🚜

Szczegóły w materiale video. Link w komentarzu.

07/08/2026

Artur Bandyszewski z firmy ARTMANN opowiada o wyposażeniu nowej obory powstałej w RSP Zgoda, w Jeziorkach Kosztowskich.

🚜

06/08/2026

Jakie ciągniki posiada Łukasz Kossowski? Rolnik opowiada o nich z uśmiechem na twarzy.

🚜

📖 Henryk Ordanik. Człowiek, który przeprowadził Karolew przez dwie epokiPrzez ponad trzy dekady nazwisko Henryka Ordanik...
05/08/2026

📖 Henryk Ordanik. Człowiek, który przeprowadził Karolew przez dwie epoki

Przez ponad trzy dekady nazwisko Henryka Ordanika było związane z wielkoobszarowym rolnictwem. Najpierw jako kierownika Państwowego Gospodarstwa Rolnego, później administratora upadającego kombinatu, a następnie prezesa spółki, która z zadłużonego gospodarstwa stworzyła jedno z najlepiej prosperujących przedsiębiorstw rolnych w regionie.

Jego historia jest jednocześnie opowieścią o przemianach polskiego rolnictwa - od gospodarki centralnie planowanej, przez burzliwy okres transformacji, aż po współczesne rolnictwo oparte na nowoczesnych technologiach.

🌾 "Jak się nie będziesz uczył, trafisz do PGR-u"

- Na złość temu, jak mnie w dzieciństwie straszono: Jak się nie będziesz uczył, to trafisz do PGR-u, całe życie przepracowałem właśnie w PGR-ach - mówi dziś z uśmiechem Henryk Ordanik.

Szybko awansował na stanowisko kierownika gospodarstwa państwowego. Z jednej strony odpowiadał za produkcję, ludzi i wyniki, z drugiej - musiał wykonywać decyzje podejmowane przez administrację i aparat partyjny. Wspomina, że wielokrotnie zdrowy rozsądek przegrywał z odgórnymi poleceniami.

Jednym z wydarzeń, które najmocniej zapadły mu w pamięć, była sytuacja związana z cielętami.

Państwo ustaliło zbyt niskie ceny skupu, więc rolnicy zaczęli masowo sprzedawać młode zwierzęta. Aby ratować przyszłą produkcję mleka, zapadła decyzja o zatrzymywaniu jałówek i kierowaniu ich do państwowych gospodarstw. Ordanik prowadził wtedy wypajalnię na około 400 cieląt.

- Kazano mi przyjąć kolejne dwieście sztuk. Wiedziałem, że to skończy się tragedią. Małe cielęta zamknięte razem zaczynają ssać sobie pępowiny, dochodzi do zakażeń i po dwóch tygodniach padają.

Odmówił wykonania polecenia. Sprawa trafiła aż do sekretarza partii.

- Usłyszałem wtedy: Jeżeli uratujecie połowę tych cielaków, dostaniecie nagrodę. Wtedy zrozumiałem, że PGR-y nie były od osiągania wyniku finansowego. One miały naprawiać błędy polityków.

Podobnych przykładów było więcej. Wspomina dodatkowe zasiewy rzepaku zarządzane już po zakończeniu optymalnego terminu siewu czy premie uzależnione od wykonywania decyzji, które z punktu widzenia agronomii nie miały sensu.

🏛️ Upadek starego systemu

Po zmianie ustroju Ordanik marzył o tym, aby gospodarować na własny rachunek. Chciał wydzierżawić gospodarstwo, którym kierował przez dwadzieścia lat, jednak przegrał z prywatnymi inwestorami dysponującymi większym kapitałem.

Wkrótce pojawiła się jednak nowa szansa. W 1995 roku został administratorem Kombinatu Rolnego Karolew - jednego z największych gospodarstw w regionie - cały kombinat gospodarował na ponad 6000 hektarach. Kiedy obejmował zarządzanie, przedsiębiorstwo znajdowało się na skraju upadłości. Zadłużenie wynosiło około 6,5 miliona złotych. Dostawcy nie chcieli sprzedawać nawozów ani środków do produkcji, a zaufanie do gospodarstwa praktycznie nie istniało.

- Usłyszałem od przedstawiciela agencji, że mogę robić, co chcę - sprzedać, wydzierżawić - byle nie prosić państwa o pieniądze.

👥 Prawie pięciuset pracowników i ogromne długi

W chwili obejmowania Karolewa gospodarstwo zatrudniało około 490 osób. Na ponad sześciu tysiącach hektarów pracowało blisko 90 inżynierów i techników.

- Wszyscy pilnowali wszystkich, bo obawiano się kradzieży. Ja uznałem, że najpierw trzeba porozmawiać z ludźmi.

Zapamiętał jedno spotkanie szczególnie dobrze. Zapytał pracowników, czy wierzą, że gospodarstwo można uratować.

- Powiedzieli: damy radę, tylko niech nam urzędnicy nie przeszkadzają.

To zdanie stało się początkiem odbudowy.

📈 Pierwszy rok - zero. Kolejne - spłata wszystkich długów

Najważniejszym celem było odzyskanie płynności finansowej. Przez pierwsze lata zarówno zarząd, jak i pracownicy otrzymywali bardzo niskie wynagrodzenia. Priorytetem było odbudowanie przedsiębiorstwa. Pierwszy rok udało się zakończyć bez straty. Kolejne przyniosły spłatę zadłużenia. Po pięciu latach przed żniwami magazyny były pełne, a gospodarstwo odzyskało stabilność finansową.

- Chcieliśmy, żeby gospodarstwo było ekonomicznie silne. Tylko wtedy mogliśmy sami decydować o swojej przyszłości.

🚜 Bez orki, zanim stało się to modne

Jedną z decyzji, która zaważyła na dalszych losach Karolewa, było przejście na technologię bezorkową.

W połowie lat dziewięćdziesiątych w Polsce niemal nikt nie mówił o uprawie bezorkowej. Ordanik wraz ze współpracownikami najpierw szukał wiedzy, analizował zagraniczne doświadczenia i dopiero później zdecydował się na całkowitą zmianę technologii. Była to odpowiedź na specyficzne warunki gospodarstwa.

Jak tłumaczy, gleby w Karolewie są bardzo dobre, ale jednocześnie niezwykle wymagające. Wystarczyło spóźnić się z zabiegiem, a po opadach ciężki sprzęt nie był w stanie wjechać na pole.

⚖️ Trudne decyzje

Najboleśniejszym okresem były redukcje zatrudnienia.

Nie wszystkie działy mogły funkcjonować w realiach gospodarki rynkowej. Nie można było utrzymywać siedemdziesięcioosobowego zakładu remontowo-budowlanego, skoro nie było materiałów, inwestorów ani zleceń.

Wielu pracowników długo miało do niego żal. Aby odbudować zaufanie, podczas tworzenia nowej spółki zaproponował nietypowy model zarządzania.

Sam posiadał 30 procent udziałów, inwestor zewnętrzny kolejne 30 procent, a pracownicy 40 procent. Co więcej, sprawy dotyczące zatrudnienia miały zapadać większością aż 80 procent głosów.

🌱 Ziemia, której nikt nie chciał

Końcówka lat dziewięćdziesiątych wyglądała zupełnie inaczej niż współczesność. Jak wspomina Ordanik, organizowano spotkania z rolnikami, podczas których zachęcano do przejmowania gruntów po PGR-ach.

Najlepszą ziemię można było kupić za mniej niż dwa tysiące złotych za hektar. Chętnych jednak praktycznie nie było.

- Słyszeliśmy wtedy: "PGR-usy, róbcie sobie sami. Nie chce wam się pracować, to chcecie, żebyśmy my obrabiali waszą ziemię.”

Sytuacja zmieniła się dopiero po wejściu Polski do Unii Europejskiej i uruchomieniu dopłat bezpośrednich. Zdaniem Ordanika poprawa sytuacji ekonomicznej rolników przyniosła również większą rywalizację o ziemię.

🌳 Duże gospodarstwo nie musi oznaczać złego gospodarstwa

Henryk Ordanik zdecydowanie sprzeciwia się tezie, że wielkoobszarowe rolnictwo z definicji szkodzi środowisku. Podkreśla, że odpowiednio zarządzane duże gospodarstwo ma większe możliwości inwestowania w rozwiązania prośrodowiskowe.

W Karolewie przez lata posadzono około 70 kilometrów zadrzewień śródpolnych. Obsadzano granice pól oraz cieki wodne, aby ograniczyć erozję, zmniejszyć parowanie i poprawić bioróżnorodność.

- To, co dziś nazywa się rolnictwem regeneratywnym, my robimy od 1995 roku.

👨‍🌾 Sukcesja - największe wyzwanie

Za jeden z najpoważniejszych problemów współczesnego rolnictwa Henryk Ordanik uważa sukcesję. Jego zdaniem każde pokolenie buduje przez całe życie nowoczesne gospodarstwo, które następnie zostaje podzielone pomiędzy spadkobierców.

Efekt?

Nowe pokolenie ponownie musi zaczynać od małych areałów i przez kolejne lata odbudowywać potencjał produkcyjny. Dlatego z zainteresowaniem obserwował rozwiązania związane z fundacjami rodzinnymi. Uważa jednak, że obecne przepisy oraz możliwość skorzystania przez KOWR z prawa pierwokupu sprawiają, że instrument ten w praktyce trudno wykorzystać w rolnictwie.

📽️ Historia, która wciąż trwa

Patrząc dziś na Karolew, trudno uwierzyć, że jeszcze trzydzieści lat temu gospodarstwo było zadłużone, pozbawione wiarygodności i zagrożone likwidacją.

Dla Henryka Ordanika nie jest to jednak przede wszystkim historia o liczbach czy ekonomii. To opowieść o ludziach, którzy uwierzyli, że nawet z bardzo trudnej sytuacji można wyjść dzięki wiedzy, odpowiedzialności i wspólnej pracy.

Jednocześnie pozostaje to historia człowieka, który był świadkiem dwóch różnych systemów gospodarowania i do dziś nie boi się mówić o tym, co - jego zdaniem - działało dobrze, a co okazało się błędem. Szczegóły w materiale video. Link w komentarzu. 👇

05/08/2026

Adam Andrejuk z Podlasia opowiada o tym, jak zmienił się park maszyn w jego gospodarstwie. Rolnik zawsze marzył o marce CLAAS.

Adres

Jarocin
Jarocin
63-200

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy ORolnictwie umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do ORolnictwie:

Skróty

Udostępnij

Kategoria