15/07/2026
Jeszcze kilka dni temu było to miejsce, w którym spędzałem większość wolnego czasu. To tutaj tworzyłem, rozwijałem swoją pasję i choć na chwilę mogłem zapomnieć o swoich chorobach. Dziś zostały po nim zgliszcza.
W nocy z 12 na 13 lipca, z niedzieli na poniedziałek, doszło do pożaru mojego warsztatu.
Ze względu na cukrzycę typu 1 zdarza mi się budzić w nocy, gdy poziom cukru zaczyna gwałtownie spadać. Tak było również tej nocy. Obudził mnie alarm w telefonie informujący o spadającym poziomie glukozy. Wstałem, żeby coś zjeść.
Chwilę później usłyszałem szczekanie mojego psa, Artema. Byłem przekonany, że to lis kręci się przy moich przepiórkach. Wziąłem latarkę i wyszedłem na zewnątrz. Wtedy zobaczyłem dym wydobywający się spod drzwi mojego warsztatu.
Pożar został zauważony bardzo szybko. Z turystycznych butli gazowych wybuchła tylko jedna, a najbardziej łatwopalna chemia nie zdążyła zająć się ogniem. Trudno nie pomyśleć, że gdyby nie alarm z sensora i czujność Artema, skutki mogłyby być znacznie tragiczniejsze.
Do tej pory udało mi się ustalić następujące straty:
* Dwie szlifierki stołowe
* Szlifierka kątowa.
* Kleje, chemia warsztatowa i materiały do pracy.
* Nagłośnienie.
* Część wyposażenia warsztatu oraz inne drobne rzeczy
To wszystko kompletowałem przez lata. Wystarczyła jedna noc, aby większość z tego przestała istnieć.
W styczniu założyłem zrzutkę, ponieważ moje choroby, a przede wszystkim reumatoidalne zapalenie stawów, ponownie zaczęły postępować i coraz bardziej utrudniały mi codzienne funkcjonowanie oraz pracę. Jej celem było doposażenie i dostosowanie warsztatu do moich możliwości, abym mimo choroby mógł nadal robić to, co kocham.
Dziś cel tej zrzutki niestety się zmienił. Zamiast rozwijać warsztat, muszę go odbudować od podstaw – odnowić pomieszczenie, naprawić to, co jeszcze da się uratować, i kupić na nowo sprzęt oraz wyposażenie, które zabrał ogień.
Jeśli ktoś chciałby wesprzeć odbudowę mojego warsztatu lub po prostu udostępnić zrzutkę, będę za to ogromnie wdzięczny. Każda pomoc przybliża mnie do dnia, w którym znów będę mógł stanąć przy swoim stole i robić to, co kocham.