Cukrowy szlak

Cukrowy szlak Cukrzyca typu 1 | RZS. Rzemiosło, warsztat i codzienne życie bez filtrów, mimo chorób

ZAGINĘŁA MOJA UKOCHANA KOTKA Osiek (63-200) gm.Jarocin Zaginęła moja kotka „Gepard” Nie wróciła do domu od 04.04.26 i si...
06/04/2026

ZAGINĘŁA MOJA UKOCHANA KOTKA

Osiek (63-200) gm.Jarocin

Zaginęła moja kotka „Gepard”
Nie wróciła do domu od 04.04.26 i się o nią martwię…bardzo przyjazna odprowadzała mnie zawsze do sklepu i towarzyszyła mi jak pies wszędzie więc możliwe że ktoś zabrał ją

– młoda, około roczna
– raczej mniejsza, drobna
– zwykłe umaszczenie (bez charakterystycznych znaków)
– bardzo ufna i przyjazna do ludzi
– nie miała obroży
– reaguje na wołanie oraz na imię „Gepard”

To dla mnie bardzo ważny kotek — mój warsztatowy towarzysz…
Nie wiem, czy się gdzieś nie schowała, nie została przypadkiem zamknięta albo ktoś jej nie zabrał…

🙏 Jeśli ktoś ją widział lub może coś wiedzieć — proszę o pilny kontakt!
przez Facebook

Proszę o UDOSTĘPNIENIE — każda pomoc ma ogromne znaczenie 🙏
Dziękuję ❤️

„Zostają Panu 3 lata sensownego leczenia.”  1 kwietnia. Prima Aprilis.  Idealny dzień na taki tekst.  I to nie był żart....
01/04/2026

„Zostają Panu 3 lata sensownego leczenia.”

1 kwietnia. Prima Aprilis.
Idealny dzień na taki tekst.
I to nie był żart.

Miała być zmiana leku.

Wyniki są dobre.
Brak stanu zapalnego.

Tylko że mnie boli wszystko.
Większość stawów wykręca, sztywnieje, boli nawet przy dotyku — jakby ciało walczyło samo ze sobą.

I to jest właśnie najdziwniejsze.

Lekarz podejrzewa kolejną rzecz — neuropatię.
Kolejna próba wyjaśnienia tego wszystkiego.

Problem w tym, że jeśli teraz zmienię lek biologiczny na jeden z ostatnich, które mi zostały — realnie zostają mi około 3 lata sensownego leczenia.

Dlatego podjąłem trudną decyzję.

Na razie zostaję przy obecnym leczeniu biologicznym.
I idę w kierunku tego, co zasugerował lekarz — że to może być ból neuropatyczny.

Wdrożyliśmy lek pod tym kątem.
Sprawdzam, obserwuję, daję temu czas.

Bo to nie jest już tylko kwestia bólu.
To decyzje, które ustawiają kolejne lata życia.

Na papierze wszystko się zgadza.
W moim ciele — kompletnie nie.

I zaczynasz się zastanawiać, czy to naprawdę jest w Twoim ciele, czy już w głowie.

I z tym teraz zostaję.

Ta koparka stoi tu i rdzewieje. Kiedyś pracowała, była w ruchu, miała swoje zadanie. Dziś stoi – i widać, co robi brak r...
17/03/2026

Ta koparka stoi tu i rdzewieje. Kiedyś pracowała, była w ruchu, miała swoje zadanie. Dziś stoi – i widać, co robi brak ruchu.

Trochę tak jest z moją chorobą. Ruch to nie dodatek do leczenia – to jego część. Stawy nie mogą „zardzewieć”, bo wtedy robi się tylko gorzej.

Dlatego nawet kiedy boli i wjeżdżają leki, a trafiam w moment, kiedy działają najmocniej – próbuję to wykorzystać. Wyjść, ruszyć się, zrobić cokolwiek.

Takie wypady w naturę to dla mnie coś więcej niż spacer. Pomagają utrzymać ciało w ruchu, a przy okazji lepiej ogarniać cukry i głowę.

Nie zawsze jest łatwo. Ale wiem jedno – jeśli się zatrzymam, to ta „rdza” zacznie robić swoje.

3:36 w nocy. Znowu nie mogę zasnąć.Jestem dzień po czwartej dawce chemii, jaką jest metotreksat. Lek, którego mój organi...
16/03/2026

3:36 w nocy. Znowu nie mogę zasnąć.

Jestem dzień po czwartej dawce chemii, jaką jest metotreksat. Lek, którego mój organizm po prostu nie znosi, ale przy mojej chorobie — RZS — muszę go brać.

robi mi się niedobrze. Na myśl o nim ślina zbiera się w ustach jak przed wymiotami i pojawiają się mdłości.

Do tego dochodzi codzienność z RZS — ból barków, nadgarstków, kciuków i palców. Szyja zastana, kręgosłup zesztywniały. Organizm swoje przechodzi, a ja próbuję wytrzymać kolejną noc.

Za kilka dni ostatnia dawka leku biologicznego. Potem czekanie do wizyty w kwietniu i pytanie, czy to wszystko w końcu zacznie działać tak, jak powinno.

Są takie momenty w nocy, kiedy człowiek zostaje z tym wszystkim sam — z bólem, zmęczeniem i myślami.

Ale mimo wszystko wiem jedno.
Ta walka jest warta tego.

Bo każdy dzień bez poddania się to kolejny krok, żeby odzyskać kawałek życia.

12/03/2026

Ten wieszak zrobiłem dla swojej dziewczyny. ❤️

Niby tylko kawałek drewna i kilka metalowych elementów… ale dla mnie to coś więcej. To chwila spokoju przy pracy, skupienie na rękach i materiale, kiedy można choć na moment zapomnieć o bólu, chorobie czy codziennych sprawach.

Nie jest perfekcyjny jak z fabryki – ale właśnie dlatego jest prawdziwy. Każdy ślad ognia na drewnie, każda nierówność metalu to część tej historii.

Rękodzieło pomaga mi wracać do sił i daje ogromną satysfakcję, kiedy ktoś docenia pracę włożoną w stworzenie czegoś od zera.

Jeśli komuś spodobałby się taki wieszak do domu – mogę zrobić podobny na zamówienie.
Myślę, że 99 zł za ręcznie robiony wieszak to uczciwa cena.

Jeśli ktoś chciałby taki wieszak – zostaw komentarz albo napisz wiadomość prywatną.

Przy okazji rozwijam swój mały warsztat i zbieram środki na narzędzia, żeby móc robić coraz lepsze rzeczy z drewna i metalu.
Link do zrzutki wrzucę w komentarzu. Każde wsparcie i udostępnienie naprawdę dużo dla mnie znaczy. Dziękuję. 🙏

12/03/2026

Czasem ludzie pytają mnie, po co takie rzeczy. Po co iść do lasu, uczyć się rozpalać ogień krzesiwem, chodzić kilkanaście kilometrów i testować swoje możliwości.

Dla mnie to nie jest żadna „zabawa w survival”. To trochę forma przygotowania – nie tylko na jakieś wielkie katastrofy z filmów, ale też na zwykłe życie z chorobą.

Kiedy żyjesz z chorobą przewlekłą, bardzo szybko uczysz się jednej rzeczy – świat potrafi się zmienić z dnia na dzień. Czasem wystarczy jeden gorszy dzień, spadek cukru, ból, zmęczenie po lekach… i nagle wszystko wygląda inaczej niż planowałeś.

Dlatego uczę się prostych rzeczy.
Jak rozpalić ogień.
Jak poradzić sobie w lesie.
Jak uspokoić głowę i wrócić do podstaw.

To trochę taki mój „prepping”, ale nie tylko sprzętowy. Bardziej mentalny. Bo przygotowanie to nie tylko zapasy – to też umiejętności i spokój w głowie.

A przy okazji jest w tym coś bardzo oczyszczającego. Ogień, cisza lasu, kilka godzin marszu i rozmowy z dobrym kumplem.

Czasem właśnie tego najbardziej potrzeba.

@

06/03/2026

Potrzeba jest matką wynalazków.

Ostatnio w moim pokoju zaczęło brakować miejsca, więc zamiast kupować wieszak – zrobiłem własny.

Opalane drewno i ręcznie kute haki. Prosty projekt z warsztatu, zrobiony z tego co było pod ręką. Może nie jest idealny, ale ma swój charakter – a w rękodziele właśnie o to chodzi.

To na pewno nie ostatni taki wieszak. Kolejne planuję zrobić z trzech desek, z kutymi hakami w kształcie liści dębu i z ukrytym mocowaniem od tyłu, żeby całość wyglądała jeszcze czyściej.

Lubię takie projekty – powstają z potrzeby, kawałka drewna i kilku uderzeń młotka

05/03/2026

Ten nóż nie jest idealny.
Ale jest w 100% mój.

Egzotyczne drewno opalane ogniem, mosiężne łuski jako piny i ręczna robota od początku do końca.

Tworzę mimo ograniczeń, bólu i sprzętu, który często bardziej przeszkadza niż pomaga.
Ale nie potrafię przestać robić rzeczy własnymi rękami.

W komentarzu przypnę link do zrzutki. Dzięki niej chcę doposażyć warsztat i rozwijać się dalej, żeby robić coraz lepsze rzeczy.

Każde udostępnienie i wsparcie naprawdę dużo dla mnie znaczy.

Jak Wam się podoba taki styl? 🔪

Warsztat to nie tylko miejsce pracy.To przestrzeń, w której moja głowa w końcu milknie.Gdzie zamiast myśleć o bólu, ogra...
26/02/2026

Warsztat to nie tylko miejsce pracy.

To przestrzeń, w której moja głowa w końcu milknie.
Gdzie zamiast myśleć o bólu, ograniczeniach i diagnozach – skupiam się na jednym ruchu, jednym detalu, jednym kawałku materiału.

Choroba stopniowo odbiera mi sprawność fizyczną.
Ale warsztat pomaga mi nie stracić sprawności psychicznej.

To tutaj odzyskuję poczucie kontroli.
Tu nadal mogę coś tworzyć, kończyć, budować.
Tu nie jestem „pacjentem”. Jestem twórcą.

Przez długi czas moje prace trafiały na licytacje charytatywne i pomagały innym.
Dziś pierwszy raz to ja potrzebuję wsparcia.

Obecne warunki w warsztacie coraz bardziej obciążają moje zdrowie.
Żeby móc dalej tworzyć i nie pogarszać swojego stanu, muszę dostosować to miejsce do swoich możliwości.

Powstała zbiórka na modernizację warsztatu.
Link zostawię w komentarzu.

A teraz pytanie do Was.
Co Wam pomaga przetrwać trudniejsze momenty?
Macie swoje miejsce, hobby, pasję, która wycisza głowę?

Chętnie poczytam.

̨kodzieło

Czasem bierzesz coś, co budzi w Tobie opór, bo alternatywa jest gorsza.Alternatywą jest brak sprawności fizycznej.A to m...
23/02/2026

Czasem bierzesz coś, co budzi w Tobie opór, bo alternatywa jest gorsza.

Alternatywą jest brak sprawności fizycznej.
A to mnie dobija najbardziej.

Bo brak sprawności to brak możliwości robienia tego, co kocham.

Przedwczoraj wziąłem pierwszy zastrzyk z metotreksatu.
Druga terapia w moim życiu.

Mam 24 lata.
Pierwszy raz brałem ten lek, kiedy miałem około 15–16.

Tak — to dokładnie ta sama substancja, która jest stosowana jako jeden z leków w chemioterapii onkologicznej.
U mnie dawka jest dużo mniejsza i cel jest inny — leczenie immunosupresyjne.
Ale to wciąż ta sama chemia.

Lata temu przez pierwsze miesiące było spokojnie.
A potem organizm się zbuntował.

Zmęczenie. Mdłości. Rozbicie.
Dzień po zastrzyku wyjęty z życia.
Doszło do tego, że na sam widok ampułki robiło mi się niedobrze.
Potrafiłem wymiotować, zanim zrobiłem zastrzyk.
To weszło w psychikę.

Minęło prawie 9 lat.
I znowu wracam do tego samego leku.

Pierwszy zastrzyk za mną.
Na razie lżej niż wtedy — ale od dwóch dni jestem osowiały.
Zawroty głowy.
Ucisk w głowie jak w kowadle.
Apatia.
Takie dziwne „wyjęcie” z normalnego funkcjonowania.

I pamiętam, że u mnie kiedyś najgorzej zaczęło się dopiero po czasie.

Jedna z osób napisała mi, że u niej było odwrotnie — początek był ciężki, później organizm się przyzwyczaił.
U mnie było najpierw spokojnie, a potem dramat.

Nie wiem, jak będzie teraz.
I nie będę udawał, że się nie boję.

Ale wiem jedno — wolę zmierzyć się z leczeniem niż z wizją utraty sprawności i życia w ograniczeniu.

To nie jest motywacyjny cytat.
To jest wybór między dwoma trudnymi rzeczami.

Wracam na chemię Metotreksat. Coś, czego bardzo chciałem uniknąć.Ostatnie miesiące to powolne pogarszanie się stanu.Cora...
19/02/2026

Wracam na chemię
Metotreksat. Coś, czego bardzo chciałem uniknąć.

Ostatnie miesiące to powolne pogarszanie się stanu.
Coraz więcej stawów boli.
Piąty lek biologiczny przestaje działać.

Za miesiąc zmiana na kolejny.
Przez ten czas wchodzi Metypred – steryd, którego skutki uboczne już zaczynam odczuwać.

W sobotę pierwsza dawka Metotreksat w zastrzyku.
Wiem, jak to wyglądało kiedyś.
Wiem, że będę wyjęty z życia. Mdłości, zawroty głowy, totalne rozbicie.
Dawniej po ponad pół roku na tym syfie potrafiłem wymiotować na sam widok tego żółtego zastrzyku,pierwsze pół roku było dobrze kolejne pół coraz gorzej skutki uboczne,aż siadła psychika,wczoraj gdy ta decyzja zapadła przez lekarza wracając z tą myślą też miałem uczucie mdłości,tak bardzo wgryzło to się w moją psychikę i znów muszę wrócić do tego z nadzieją że może zadziała z nowym lekiem biologicznym…

Najgorsze jest jednak coś innego.

Zawsze myślałem, że mam jeszcze spory zapas możliwości leczenia.
Że przede mną 8–10 różnych leków biologicznych.
Że nawet jeśli jeden przestanie działać, będzie kolejny.

Na wizycie usłyszałem coś, czego się nie spodziewałem.
Zostały trzy. Tylko trzy, których jeszcze nie brałem.

W głowie miałem plan, że te opcje pozwolą mi jakoś dociągnąć do czterdziestki.
Utrzymać sprawność. Zatrzymać chorobę, żeby nie zabierała mi kolejnych rzeczy.

Teraz pierwszy raz naprawdę pomyślałem:
co będzie za 5–10 lat?

Zwłaszcza jeśli każdy kolejny lek działa pół roku, a potem organizm się na niego uodparnia.

Nie dramatyzuję.
Po prostu pierwszy raz poczułem, że margines bezpieczeństwa jest dużo mniejszy, niż mi się wydawało.

Za miesiąc kolejny lek. Kolejna próba.
Czy zadziała ?

I dopóki są próby — będę walczył.

Nie zamierzam przestać robić tego, co mnie buduje.
Warsztat. Rzemiosło. Pomaganie innym.

Jeśli coś kochasz — trzymaj się tego.
Nawet kiedy ciało słabnie.
Nawet kiedy przyszłość przestaje być oczywista.

Bo czasem to, co tworzysz rękami, trzyma Cię w całości, kiedy wszystko inne zaczyna się rozpadać.

Adres

Jarocin
63-200

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Cukrowy szlak umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Cukrowy szlak:

Udostępnij

Kategoria