19/02/2026
Wracam na chemię
Metotreksat. Coś, czego bardzo chciałem uniknąć.
Ostatnie miesiące to powolne pogarszanie się stanu.
Coraz więcej stawów boli.
Piąty lek biologiczny przestaje działać.
Za miesiąc zmiana na kolejny.
Przez ten czas wchodzi Metypred – steryd, którego skutki uboczne już zaczynam odczuwać.
W sobotę pierwsza dawka Metotreksat w zastrzyku.
Wiem, jak to wyglądało kiedyś.
Wiem, że będę wyjęty z życia. Mdłości, zawroty głowy, totalne rozbicie.
Dawniej po ponad pół roku na tym syfie potrafiłem wymiotować na sam widok tego żółtego zastrzyku,pierwsze pół roku było dobrze kolejne pół coraz gorzej skutki uboczne,aż siadła psychika,wczoraj gdy ta decyzja zapadła przez lekarza wracając z tą myślą też miałem uczucie mdłości,tak bardzo wgryzło to się w moją psychikę i znów muszę wrócić do tego z nadzieją że może zadziała z nowym lekiem biologicznym…
Najgorsze jest jednak coś innego.
Zawsze myślałem, że mam jeszcze spory zapas możliwości leczenia.
Że przede mną 8–10 różnych leków biologicznych.
Że nawet jeśli jeden przestanie działać, będzie kolejny.
Na wizycie usłyszałem coś, czego się nie spodziewałem.
Zostały trzy. Tylko trzy, których jeszcze nie brałem.
W głowie miałem plan, że te opcje pozwolą mi jakoś dociągnąć do czterdziestki.
Utrzymać sprawność. Zatrzymać chorobę, żeby nie zabierała mi kolejnych rzeczy.
Teraz pierwszy raz naprawdę pomyślałem:
co będzie za 5–10 lat?
Zwłaszcza jeśli każdy kolejny lek działa pół roku, a potem organizm się na niego uodparnia.
Nie dramatyzuję.
Po prostu pierwszy raz poczułem, że margines bezpieczeństwa jest dużo mniejszy, niż mi się wydawało.
Za miesiąc kolejny lek. Kolejna próba.
Czy zadziała ?
I dopóki są próby — będę walczył.
Nie zamierzam przestać robić tego, co mnie buduje.
Warsztat. Rzemiosło. Pomaganie innym.
Jeśli coś kochasz — trzymaj się tego.
Nawet kiedy ciało słabnie.
Nawet kiedy przyszłość przestaje być oczywista.
Bo czasem to, co tworzysz rękami, trzyma Cię w całości, kiedy wszystko inne zaczyna się rozpadać.