05/02/2026
Jak do tej pory, bezapelacyjnie najtrudniejszy mój wyjazd z wszystkich poprzednich.
Puszcza Amazońska, pora deszczowa, 100% wilgotności i około 30°C, deszcz jest takim pewnikiem jak śmierć i podatki.
Wszystkiego spodziewałem się przed wyjazdem, wszystko co zobaczyłem prz3kracza wyobrażenie, co nie napiszę, to i tak nie przedstawi tego co człowieka tutaj zastanie.
Z każdym krokiem wgłąb puszczy, uświadamiamy sobie, że nie potrafilibyśmy tutaj przerzyć sami nawet kilku dni.
Udaliśmy się z dwoma myśliwymi w głąb pyszczy, by doświadczyć czegoś czego nie zagwarantowało by żadne biuro podróży. Kilkudniowy pobyt na polowaniu wewnątrz tego olbrzymiego kompleksu leśnego, nie przysporzył myśliwym żadnego łupu. Nam jednak uświadomiło jak zatracamy instynkty pierwotne i umiejętności pozwalające przeżyć w "niegościnnym" terenie.
Repelenty przeciw owadom, namioty i sprzęt biwakowo- survivalowy, ubrania z nowoczesnych tekstylii, posiłki instant i liofilizowane, filtry do wody, wszystkiego na plecach wniosłem z 20 kg, natomiast "tubylcy" mieli na sobie 1 komplet ubrań na cały ten czas, strzelbę, łuk, maczetę i siatkę na ryby oraz z 2 kg manioku.
Każdy kilometr w głab puszczy to gehenna, dla nich spacerek, po wyjściu z lasu, byłem szczęśliwy, że tego zaznałem, ale długo tego nie powtórzę.