Pisanki

Pisanki Wszystkie moje pisanki i dykteryjki, które postanowiłem zebrać w jednym miejscu. To właśnie tutaj. Zapraszam.

15/04/2026

Dzień dobry.

Nawet nie spojrzę na instrukcję...

Melisa... Melisa...

05/04/2026

Dzień dobry.

W związku z tym, że w święta należy odpoczywać i miło spędzać czas, to polazłem się relaksować do garażu, co zdecydowanie poprawiło humor.
Zarówno mój, jak i całej rodziny...

Wieża jeszcze zamknięta, siedzę więc w garażu jak wiadomo kto, a tu nagle pojawiają się dwaj królowie: Darek i Ryszard. Generalnie wszystko się zgadza, bo w zimie byłoby ich trzech na osiołkach, a że wiosna atakuje, to są dwaj na motocyklach.

Przywieźli płyny, dużo nie trzeba, balet w sekundę się rozkręcił...

No to zdrowie Wiosny!!!

😁😎

Dzień dobry. Tuż przed sezonem nadchodzi magiczny czas, kiedy Wielka Królowa Marta, w całej swej łaskawości zezwala, żeb...
29/03/2026

Dzień dobry.

Tuż przed sezonem nadchodzi magiczny czas, kiedy Wielka Królowa Marta, w całej swej łaskawości zezwala, żeby Księżniczka z Wieży zerwała się z łańcucha obowiązków i pobiegła w stronę urlopu...

I księżniczka biegnie, biegnie, w skrzydła wolności dmuchają jej wspomnienia, że już niedługo zostanie na głodnego, wbrew swojej woli zamykana w wieży, będzie zmuszana do pracy, obowiązki zdepczą radość życia, więc biegnie, biegnie jak najdalej...

Jak już tak odbiegnie tak daleko, że najrozsądniej byłoby wracać nie na piechotę ale autobusem, to szuka wodopoju...

A jak znajdzie, to pije... I pije... Jak smok...
I z reguły kończy się to źle...

😁😎😂

Jak kto na urlopie, to pozdrawiam.
A jak w pracy, to współczuję.

😘😎😂

Dzień dobry. Syna mam. I córkę. Inne doprowadzające mnie do szaleństwa elementy mojego życia, jak chociażby Marta, teści...
25/03/2026

Dzień dobry.

Syna mam. I córkę. Inne doprowadzające mnie do szaleństwa elementy mojego życia, jak chociażby Marta, teściowa Dotota i kot Zenobuisz występują oczywiście również, a jak już to napisałem, to w sumie sam nie wiem, kto z nich najbardziej dokłada do pieca...

Córka poszła na zbiórkę Zuchów, Synu kazał zawieźć się do garażu, gdyż obfitość Rzeczy Dziwnych, Ciekawych i Absolutnie Niezbędnych obrodziła tak, że w jego pokoju, nie wiedzieć dlaczego zwanym czule Mordorem, pojawiła się konieczność zainstalowania dodatkowych półek.

Podumał, zabrał moje najlepsze, oszczędzane od lat, deski, pomierzył, poznaczył i w garażu postanowił je pociąć i oszlifować.

Nieszczęśliwie jedna z nich była o trzy centymetry zbyt szeroka, a 112 centów długości powodowało, że jedyną możliwością uzyskania wymiaru późnym popołudniem była piła ręczna, co zdecydowanie psuło humor świeżo upieczonemu cieśli, za to moje złosliwe samopoczucie, wyraźnie poprawiało.

Piła prosto z Lidla, nowa, ostra, ale wciąż nie elektryczna lub spalinowa 😁😁😎

Łogiń!!! 😂😂😂

Rozwinęliśmy wszystkie potrzebne do szlifowania węże od kompresora, ustawili koziołki i poszłoooo...

Synu piłuje, ja stoję z pistoletem do przedmuchiwania jak rasowy kierownik i psyk, psyk, raz na deseczkę, żeby mu trociny nie zasłaniały linii cięcia, a raz psyk, psyk pilarzowi na cymbał, żeby go nie zalewał pot, wkurw i inne złe emocje.

Walczy ostro. Półki potrzebne, czasu mało, ciemno się robi - tak na dworze, jak i przed oczami, sił z każdą minutą mniej... Wyraźnie widzę, że zaczyna schodzić z obrotów, ale oczywiście żeby nie pokazać że słabnie, obraca się do mnie i mówi:

- NA PIŁĘ DMUCHAJ, BO JUZ PRAWIE CZERWONA I ZARAZ SIE ZAPALI...

Lepiej deskę pocienkować, niż ją później wygrubasić...

21/03/2026

Księżniczka i księciunio na wojażach...
Wiecznie głodni 😁😎
Za kamerą Królowa.

07/03/2026

Audycja zawiera lokowanie produktu.
A nawet kilku...
Dzień dobry.

03/03/2026

Wszystko idzie w dobrym kierunku...
😁😎

28/02/2026

Dzień dobry.
Mam nadzieję, że się bestia myli...
😁😎

Dzień dobry. Działając wspólnie i w porozumieniu, dorobiłem się syna, córki i kota, którzy to razem, we czwórkę, tym raz...
25/02/2026

Dzień dobry.

Działając wspólnie i w porozumieniu, dorobiłem się syna, córki i kota, którzy to razem, we czwórkę, tym razem zupełnie bez mojego udziału, a nawet przy próbach sprzeciwu, pomogli w zdobyciu kredytów, siwizny, łysiny oraz całej gamy nerwic.

Dzisiaj.

Całą tą rodziną siedzimy sobie w kuchni przy obiedzie, omawiając jakie to spektakularne sukcesy komu dziś się zdarzyły.

Ja i Marta przeżyliśmy dzień w pracy, co jak sami wiecie czasami wcale nie jest takie łatwe.

Synu przeżył sześć lekcji w szkole, co dla ludzi w jego wieku jest wyzwaniem porównywalnym ze zdobyciem Mount Everestu. W klapkach, krótkich spodniach, bez tlenu i Szerpów. W dodatku wchodząc tyłem i na rękach... Szkoła i sześć lekcji... No łamanie praw człowieka...
Dajcie spokój...

Córuś klasa trzecia, więc szkoła jest Wielką Przygodą, która to w dodatku została dzisiaj rozszerzona o działalność gospodarczą.

- Otworzyłam sklep - oznajmiła z dumą.

Jako typ obeznany z działalnością gospodarczą od lat z górą dwudziestu, pomimo że siedziałem przy stole, poczułem jak nogi mi się uginają...

Oczyma wyobraźni zobaczyłem te walki z urzędem skarbowym, zusem, koncesjami, kurierami, fakturami, konkurencją... Praca w piątek wieczorem, sobotę, niedzielę, długie weekendy, za krótkie wakacje, ferie, urlop w listopadzie, weekend w środę do południa... No i oczywiście zamknięcie przez złą królową w ciemnej wieży, niczym delikatna, bezbronna księżniczka, bez picia, jedzenia, więc obsługiwanie klientów na głodnego, chudy jak szczapa, zarośnięty jak menel, no wszystkie te atrakcje związane z własną firmą momentalnie przyleciały mi przed oczami.

Zostań sobie córko politykiem - pomyślałem - legancko będziesz kroiła ludzi na hajs w majestacie prawa, w razie jak ci nie wyjdzie, lub się znudzi, to piźniesz się do Budapesztu, tam też pięknie, kuchnia smaczna, no nie ma sensu się urabiać po łokcie...

- Robię na szydełku takie łańcuchy - chainy - dla wszystkich w mojej klasie - oświeciła nas wszystkich szybko, w razie gdybyśmy nie chcieli podjąć tematu. - A już niedługo będę robić także bransoletki, pierścionki i kolczyki.

Tu do dyskusji włączył się Synu, który to do matury ma (oczywiście jak dobrze pójdzie 😂😂) jeszcze trzy lata, ale w życiu jest jak rasowy student - wiecznie bez kasy i stale głodny... A tu poczuł piniondz...

- A ile na tym zarabiasz? - zapytał z obojętnością inspektora skarbówki, ale ja wprawnym uchem wyłowiłem, że jest mocno zainteresowany by zostać wspólnikiem. Jeżeli nie w procesie produkcji, to przynajmniej w podziale zysków.

(Ciekawość owa wynika również z faktu, że siostra nadal jest winna stówę, na co domorosły bankier posiada odpowiednie kwity... https://www.facebook.com/share/p/1D2z9SZ6X2/ )

- Jak to ile? - zdziwiła się córka - nic, przecież to moi koledzy z klasy...

Nie powiem, odważny model biznesowy. Chyba jednak trzeba trochę Panią Sklepową poduczyć...

- W takim razie to nie sklep, tylko wolontariat, i za długo to on nie pociągnie - prychnął nasz domowy ekonomista znad talerza, momentalnie tracąc zainteresowanie uczestnictwem w prężnie działającej, choć jednoosobowej, fabryce czejnów.

Młoda przymrużyła oczy, spojrzała na niedoszłego udziałowca z taką lekką nienawiścią i powiedziała głośno i wyraźnie:

- Zobaczysz, że jeszcze będziesz w mojej firmie woźnym...

I kiedy już myślałem, że to koniec uprzejmości wymienionych pomiędzy Panią Prezes a personelem niższego szczebla, Młody odbił piłeczkę:

- Przecież byłaś niedawno u mnie w pokoju. Naprawdę chciałabyś, żeby w twojej firmie porządku pilnował ktoś z takim zacięciem jak ja?

Kontra była szybka...

- Zatrudnię cię tam tylko po to, żeby się na tobie wyżywać...

Nie odezwałem się. Udałem że gryzę, chociaż w talerzu miałem rosół, ale jak mi braknie kasy na emeryturze, to pójdę zbierać puszki, ale żadnego z nich nie poproszę o pracę...

Adres

Kłodzko

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Pisanki umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Kategoria