03/02/2024
Warto o tym wiedzieć. Nauczyciele w naszym kraju nie mają lekko... :/
𝐏𝐑𝐀𝐖𝐃𝐀 𝐎 𝐙𝐀𝐑𝐎𝐁𝐊𝐀𝐂𝐇 𝐍𝐀𝐔𝐂𝐙𝐘𝐂𝐈𝐄𝐋𝐈
Trwa wieczna propaganda. Nie od dziś. Niezależnie od tego, kto akurat jest przy władzy. Nieustannie słyszymy głosy dot. naszych niezłych zarobków i naszego ogólnego dobrobytu oraz tego, jak kolejne rządy są wspaniałe, podnosząc nam wynagrodzenia. Aktualnie dowiadujemy się, jak będziemy mieli cudownie przy planowanych podwyżkach, najwyższych od dawna. Stąd post. Mówmy szczerze o naszej sytuacji i zarobkach. Uświadamiajmy. Podawajmy realne płace, a nie średnie wynagrodzenia. Może czujemy frustrację, może wstyd, bo głupio się przyznać do tego, za jakie dokładnie pieniądze pracujemy, pomimo wysokich oczekiwań, odpowiedzialności, nadmiaru dodatkowych obowiązków, ale jeśli nie będziemy mówili o konkretnych liczbach, to dalej będziemy słuchali wszędzie, jak to jest wspaniale.
𝐈𝐋𝐄 𝐅𝐀𝐊𝐓𝐘𝐂𝐙𝐍𝐈𝐄 𝐙𝐀𝐑𝐀𝐁𝐈𝐀𝐌
Jestem nauczycielką-bibliotekarką z dziesięcioletnim stażem pracy pracującą na pełen etat. Przez dwa lata i dziewięć miesięcy odbywałam staż na stopień nauczyciela mianowanego, który po zdanym egzaminie uzyskałam w sierpniu biegłego roku, w związku z czym otrzymałam podwyżkę… 200 zł. brutto.
Jak sądzicie, ile otrzymałam wynagrodzenia za styczeń 2024 r. jako nauczyciel mianowany z 10% dodatkiem stażowym oraz dodatkiem motywacyjnym (jakże motywującą kwotą 125 zł brutto), pracując na cały etat?
𝐌𝐧𝐢𝐞𝐣 𝐧𝐢𝐳̇ 𝐧𝐚𝐣𝐧𝐢𝐳̇𝐬𝐳𝐚̨ 𝐤𝐫𝐚𝐣𝐨𝐰𝐚̨. Płaca minimalna wynosi obecnie 4242 zł brutto (około 3221,98 zł netto). Ja otrzymałam z początkiem miesiąca 3176,16 zł.
Nie wiem, po co zdobywałam kolejny stopień awansu zawodowego, po co te przygotowania, mnóstwo dokumentacji, szkoleń, egzamin przed komisją skoro moją pracę wyceniono i tak na mniej niż płaca minimalna w naszym kraju.
Dla jasności 31 stycznia otrzymałam dodatkowy przelew (106,09 zł) stanowiący wyrównanie do płacy minimalnej. Nie zmienia to faktu, że zarabiam mniej niż najniższa krajowa, a podwyżka, o której tyle słyszymy w mediach, w takiej sytuacji jest zwyczajnie niezbędna. Bez niej dalej zarabiałabym mniej niż sprzątaczka w mojej szkole, a stopnie awansu były bezsensowne, ponieważ nauczyciel początkujący też otrzymywałby najniższą krajową. Zresztą, kto zaraz po studiach chciałby uczyć w szkole, wiedząc, że nie zarabia się tam nawet minimalnej stawki.
𝐈𝐋𝐄 𝐙𝐀𝐑𝐎𝐁𝐈𝐌𝐘 𝐏𝐎 𝐏𝐎𝐃𝐖𝐘Ż𝐊𝐀𝐂𝐇?
Najpierw obiecywano nam 1500 zł brutto podwyżki, teraz wiemy, że były to mrzonki. Podwyżki mają wynieść od 30-33%, czyli w teorii wydawałoby się, że sporo. W teorii, bo nie są to kokosy. Przyjrzyjmy się, o jakich dokładnie kwotach mowa, nie lansując przy tym średnich wynagrodzeń, lecz pokazując podstawowe stawki.
Podaję stawki po planowanych podwyżkach dotyczące nauczycieli z tytułem zawodowym magistra (nadmieniam, że doktorzy czy profesorowie otrzymają tyle samo) oraz z przygotowaniem pedagogicznym.
• nauczyciele początkujący - 4908 zł brutto (33 proc. podwyżki, około 3670 zł netto),
• nauczyciele mianowani – 5057 zł brutto (30 proc. podwyżki, około 3770 zł netto),
• nauczyciele dyplomowani – 5915 zł brutto (30 proc. podwyżki, około 4360 zł netto).
Warto zwrócić uwagę na dwie kwestie. Po pierwsze te szumne 30-33% podwyżki jest policzone od aktualnych stawek minimalnych, a nie od najniższego wynagrodzenia, które przecież i tak musimy dostać (są wyrównania), więc w przypadku nauczycieli początkujących i mianowanych nie jest to rzeczywiście na rękę o 30% więcej. Po drugie – po raz kolejny zmniejszona jest różnica w zarobkach pomiędzy nauczycielem początkującym a mianowanym. Nie dość, że niedawno zlikwidowano jeden stopień awansu zawodowego i zrównano płacowo nauczycieli kontraktowych z początkującymi (byłam też w tej sytuacji) to teraz okazuje się, że po odbyciu stażu na nauczyciela mianowanego, a zatem po przepracowaniu w szkole minimum 3 lat i 9 miesięcy i spełnieniu konkretnych warunków taka osoba otrzyma więcej za swój „awans” o… około 100 zł.
𝐊𝐈𝐄𝐃𝐘 𝐎𝐓𝐑𝐙𝐘𝐌𝐀𝐌𝐘 𝐏𝐎𝐃𝐖𝐘𝐙̇𝐊𝐈?
1 lutego minister edukacji Barbara Nowacka przyznała, że istnieje prawdopodobieństwo, że podwyżki będą nam wypłacone nie w marcu, jak obiecywano, a dopiero w kwietniu i raczej w tę właśnie wersję wierzę. Dlaczego? 31 stycznia 2024 r. prezydent podpisał ustawę budżetową na 2024 r. oraz ustawę okołobudżetową, a w tych dokumentach zapewnione są dla nas podwyżki. Ustawa budżetowa na rok 2024 została opublikowana w Dzienniku Ustaw z dnia 18 stycznia 2024 r. Teraz czekamy na nowelizację rozporządzenia płacowego, a to potrwa. Ile? Zgodnie z prawem takie rozporządzenie musi wejść w życie w ciągu 3 miesięcy od dnia ogłoszenia ustawy budżetowej, a zatem znając życie i tempo prac polskiego rządu (jakikolwiek by nie był jego skład) będzie to jednak kwiecień. Dobra wiadomość jest natomiast taka, że niezależnie od daty wypłaty, podwyżki naliczone nam będą od 1 stycznia, więc dostaniemy w końcu, kiedyś te pieniądze także za styczeń, luty, marzec.
𝐑𝐎𝐙𝐌𝐎𝐖𝐘 𝐙𝐄 𝐙𝐖𝐈𝐀̨𝐙𝐊𝐀𝐌𝐈 𝐙𝐀𝐖𝐎𝐃𝐎𝐖𝐘𝐌𝐈
Dodam, że kolejne spotkanie Pani minister Nowackiej ze związkowcami odbędzie się najprawdopodobniej w najbliższy czwartek, jednak sądzę, że nie możemy się po nim spodziewać niczego konkretnego. Stanowisko obecnego rządu Tuska wydaje się jasne – są otwarci do rozmów w przyszłych latach, a teraz już wiadomo, jak będzie. W przyszłych latach jakieś podwyżki znowu dostaniemy, ale zapewne kolejny raz z powodu podnoszenia płacy minimalnej i faktu, że nieustannie zbliżamy się do takiej płacy lub właśnie jesteśmy poniżej nowych kwot minimalnych. Ciekawe, czy kiedykolwiek doczekamy się uzależnienia naszych zarobków od średniej krajowej, jak występuje to np. u pracowników służby zdrowia.
Szczerze – pracuję jako nauczycielka-bibliotekarka tylko dlatego, że faktycznie lubię swój zawód, a nawet kocham. Płaca za to, co robię, jest... upokarzająca. Niedawno usłyszałam w pracy, że jestem jeleniem. Tak jestem. Wiem o tym. Zastanawiam się tylko czasami, jak długo jeszcze będę chciała nim być.