15/05/2026
Dostaje sporo pytań jak to jest w tej Ukrainie.
Wiadomo. Każdy ciekawy, bo w TV, czy radiu słychać same złe rzeczy. I pewnie tak jest, ale ja mogę napisać tylko to co widziałem. To czego doświadczyłem. Ciężko też opisywać temat przez ten krótki trzydniowy epizod. Niemniej przez ten czas przejechaliśmy wraz z coś koło 500km po Ukrainie. Głównie były to szutrowe czy czasami polne drogi.
Na Zakarpaciu życie toczy się w miarę normalnie. Czasami tylko przejedzie jakaś kolumna z kimś kto poległ na froncie. Kiedy taka kolumna przemieszcza się przez miejscowość życie wtedy na kilka chwil zamiera. Wszyscy wychodzą z domów, sklepów knajp czy restauracji i klękają. Składają hołd, żegnają, modlą się. Kolumna taka składa się czasami z wielu samochodów na przędzie których jedzie auto na sygnałach dźwiękowych. Później auto, w którym wiezione są zwłoki żołnierza. Nikt nikogo nie wyprzedza. Coś jak swego rodzaju kondukt pogrzebowy.
Było to dość niesamowite przeżycie i ciarki mam nawet kiedy to opisuję. To był jedyny moment, który przypomina o toczącym się tam konflikcie. Poza tym wszystko działa z pozoru normalnie. Można zjeść, przespać się, pogadać.