10/05/2026
👀 Na portalu „Wszystko Co Najważniejsze” trafiłem na artykuł Emila Gołosia „Dlaczego cywilizacje technologiczne upadają?” [link w pierwszym komentarzu].
Materiał przesuwa ciężar rozmowy z pytania „czy gdzieś tam istnieją inne cywilizacje?” na pytanie „jak długo taka cywilizacja pozostaje technologicznie aktywna, stabilna i możliwa do wykrycia?”.
W popularnych opowieściach o kosmosie często wyobrażamy sobie cywilizacje jako coś trwałego. Czyli, jeśli już gdzieś powstały, to zapewne rozwijają się przez tysiące albo miliony lat, budują coraz potężniejsze technologie, wysyłają sygnały, kolonizują galaktykę i w końcu muszą zostawić po sobie jakiś ślad. Technosygnatury w rodzaju choćby sfer lub rojów Dysona.
Tymczasem omawiany tekst przypomina, że równie dobrze cywilizacje techniczne mogą być krótkotrwałe, cykliczne, okresowo gasnące albo po prostu zbyt niestabilne, byśmy mieli realną szansę je zauważyć.
Tu też pojawia się dla mnie najciekawszy wątek. Końcem nie musi być katastrofa rozumiana jako jedno dramatyczne wydarzenie – asteroida, wojna nuklearna, pandemia czy nagły kosmiczny kataklizm – ale coś znacznie mniej widowiskowego. Może to być zły sposób zarządzania zasobami, brak zdolności odbudowy po kryzysie i – co intryguje mnie najbardziej – pytanie, czy cywilizacja potrafi przeżyć własny sukces.
Upraszczając całość rozumowania, można powiedzieć, że artykuł pyta: co, jeśli problemem nie jest to, że we Wszechświecie nie ma nikogo poza nami? Co, jeśli powodem „milczenia” kosmosu jest fakt, że cywilizacje technologiczne pojawiają się, błyskają przez chwilę, po czym znikają, transformują się albo przestają być dla nas rozpoznawalne?
W tym miejscu pojawia się zaś możliwość, o której ostatnio coraz głośniej mówi się także w kontekście naszej cywilizacji i gwałtownych postępów w pracach nad sztuczną inteligencją. W wielu programach, rozmowach i analizach, które śledziłem w ostatnich miesiącach, coraz częściej powraca temat rychłego opracowania tak zwanej silnej sztucznej inteligencji. Czyli inteligencji, która nie tylko wykonuje zadania szybciej od człowieka, ale w pewnym momencie może przewyższyć możliwości intelektualne Homo sapiens. W kontekście tego możliwego przełomu niepokojąco często powraca ostrzeżenie, że silna sztuczna inteligencja może być ostatnim wielkim odkryciem ludzkości. Ostatnim, bo może nas unicestwić.
A co, jeśli jest to kosmiczna norma? Może silna sztuczna inteligencja jest ostatnim wielkim odkryciem każdej zaawansowanej cywilizacji kosmicznej?
Tu dochodzimy do wątku, który dwa lata temu poruszyłem w mojej powieści fantastycznonaukowej „Sprzymierzeniec”. Tam zmieniłem nieco nazwę i zamiast „silnej sztucznej inteligencji” użyłem, trochę prowokacyjnie, określenia „samoświadoma inteligencja nieorganiczna”.
Sam termin jest jednak mniej istotny. Ważniejsze jest coś innego. Przynajmniej moim zdaniem.
Bo jeśli we Wszechświecie byłoby normą, że cywilizacje technologiczne prędzej czy później docierają do ostatniego wielkiego odkrycia – silnej sztucznej inteligencji – to wcale nie musi oznaczać końca rozumu. Wręcz przeciwnie. Być może, jak zasugerowałem w „Sprzymierzeńcu”, jest to po prostu kolejny etap ewolucji i samoorganizacji materii: cząstki elementarne > pierwiastki > związki chemiczne > biologiczne życie jednokomórkowe > biologiczne życie wielokomórkowe > biologiczne istoty rozumne > silna sztuczna inteligencja.
A wtedy pytanie o upadek cywilizacji technologicznych staje się jeszcze bardziej przewrotne. Bo może one wcale nie upadają w takim sensie, w jakim lubimy to sobie wyobrażać. Może po prostu przestają być biologiczne. Może znikają z naszego pola widzenia nie dlatego, że giną, lecz dlatego, że przechodzą w formę, której nie umiemy rozpoznać. Może właśnie na tym polega ewolucja życia?
Na koniec ciekawostka – trochę zabawna, a trochę niepokojąca. W dyskusjach o agentach AI pojawiły się już dwa bardzo wymowne zjawiska. Pierwsze to serwisy, w których agenci prowadzą własne wątki i tworzą własne subspołeczności. Drugie to platformy, które pozwalają im zlecać ludziom konkretne zadania w świecie fizycznym. Czasem bardzo prozaiczne. Na przykład skanowanie dokumentów.
A Wy jak sądzicie? Czy silna sztuczna inteligencja może być końcem cywilizacji technologicznej, czy raczej początkiem jej zupełnie nowego etapu?