28/05/2026
Mój stary to fanatyk emalii. Pół mieszkania zaje*** garnkami, kubkami i miskami z Olkusza, jakby co najmniej prowadził muzeum PRL-u. Średnio raz w tygodniu ktoś wpada i mówi:
– O, ale vintage.
A stary od razu odpala wykład:
– TO NIE JEST ŻADEN VINTAGE, TYLKO PRAWDZIWA EMALIA. STAL POKRYTA SZKLIWEM. WIESZ ILE TO WYTRZYMA?!
Najgorzej jest rano. Człowiek chce sobie zrobić herbatę, ale nie. Najpierw trzeba znaleźć „ten właściwy kubek”. Bo każdy ma zastosowanie:
– Ten do kawy.
– Ten do herbaty.
– Ten na biwak.
– Ten limitowany.
– Tego nie ruszać, bo ma odprysk i teraz wygląda bardziej autentycznie.
Jak kiedyś stłukłem talerz z Ikei, to tylko machnął ręką.
Ale jak matka włożyła emaliowany rondelek do zmywarki, to trzy dni chodził po domu i powtarzał:
– EMALII SIĘ NIE TRAKTUJE W TEN SPOSÓB.
Ostatnio kupił sobie kubek . Taki niby turystyczny. Myślałem, że będzie używał w górach. Gdzie tam. Stoi na półce i stary tylko go obraca pod światło:
– Zobacz jaka linia. Zobacz jaka typografia. Widzisz ten rant? TO JEST RZEMIOSŁO.
Jak przyszli goście, to zamiast alkoholu robił prezentację:
– Tu macie klasyczny biały z czarnym rantem. Ponadczasowy.
– A tu nowoczesna interpretacja tradycyjnej emalii.
Wujek tylko chciał zapytać, gdzie jest łazienka.
Najgorsze są targi i jarmarki. Normalni ludzie oglądają sery albo kiełbasę. Mój stary wypatruje garnków jak archeolog:
– OOOO, patrz! Prawdziwa emalia! Nie chińska blacha malowana proszkowo!
Raz pojechaliśmy nad jezioro. Każdy grilluje, piwko, chill. A stary wyciąga emaliowany czajnik i mówi:
– Dopiero teraz człowiek czuje wolność.
I może trochę przesadza, ale powiem wam jedno.
Ta kawa z emaliowanego kubka naprawdę smakuje jakoś lepiej.
PS. To ejaj, za leniwy jestem żeby tyle pisać.
A do zmywarki się nadaje emalia. Chociaż nie wypada 🙂