01/09/2025
Dziś 01.09. Dla wielu dzieci dzień radosny i wyczekiwany. Wracają do swoich rówieśników, nauczycieli, ulubionych ławek. Swoim wspomnieniem z tego dnia podzieliła się z nami anonimowo pewna dorosła już dziewczyna.
Klasa 2 SP - miałam rozpoczęcie. Byłam trochę podekscytowana, trochę zestresowana – w końcu nowy rok. Gdy szłam do sali, nagle zobaczyłam tatę. Serce mi zabiło szybciej, chciałam się przywitać, już prawie zrobiłam krok w jego stronę, ale mama zasłoniła mnie plecami i zaczęła ciągnąć mnie do przodu, do klasy. Poczułam, że robi się zamieszanie, a ja byłam między nimi, jakby w potrzasku.
Mama krzyczała coś o tym, że tata nie ma prawa tu być, że ma ograniczone prawa. To było głośne, wszyscy wokół patrzyli. Zrobiło mi się strasznie głupio i wstyd za zachowanie mamy, a przede wszystkim przestraszyłam się, że coś złego zaraz się wydarzy. Nic z tego nie rozumiałam. Tata przyjeżdżał po mnie co dwa tygodnie, uwielbiałam spędzać z nim czas. Nagle coś się zmieniło. Nie widziałam go pół wakacji. Mama zawsze mówiła że tata byl w pracy, albo zapomnial. Byłam zachwycona jak go zobaczyłam na tym korytarzu.
Usiadłam w ławce, tata podszedł. Mówił spokojnie, chciał chwilę porozmawiać. Ale ja już byłam taka zestresowana, że na każde jego pytanie odpowiadałam „nie wiem”. Nie dlatego, że nie wiedziałam – po prostu bałam się, że cokolwiek powiem, mama się zdenerwuje.
W środku czułam smutek, że zamiast po prostu się cieszyć, że tata przyszedł, muszę się bać, że mama coś zrobi. Byłam rozdarta – bardzo chciałam z nim normalnie pogadać, ale strach był silniejszy.
Gdy odpowiednio dorosłam zrozumiałam, że tata nie był w pracy tylko stał pod blokiem i czekał aż mama mnie sprowadzi. Nie zapominał tylko biegał po sądach aby ktoś mu pomógł. Miał prawo przyjść do tej szkoły bo nikt oprócz mojej mamy mu tego nie zabraniał. Miał ograniczone prawa ale wciąż miał prawo do kontaktu ze mną, do uczestniczenia w moim życiu. I on tego wszystkiego chciał, nie zniknął z mojego życia.
Gdy to zrozumiałam spojrzałam mamie w oczy. Zastanawiałam się tylko co ta kobieta może mi powiedzieć żeby naprawić to życie w kłamstwie w którym egoistycznie chciała mnie zatrzymać.
Nie jestem nią, nie posiadam jej żalu i złości wobec taty. Nie potrafię czuć tych samych emocji co ona wobec niego. To nie była jednorazowa sytuacja, walka trwała długo. Ale dziś już jest inaczej. Chciałabym tylko żeby każdy ojciec który walczy o dziecko pamiętał że wszystko ma swój koniec. Warto walczyć, warto dziecku pokazywać miłość nawet jeśli dziś wydaje wam się że to za mało. Wróci to do was i się odwdzięczy w miłości dziecka.