Into The Tomb zine

Into The Tomb zine Black & Death metal fanzine

AntiHuman Industries - Accelerated Death Impulse (World Terror Committee)Za tym zespołem stoi sama śmietanka fińskiej sc...
01/09/2026

AntiHuman Industries - Accelerated Death Impulse (World Terror Committee)
Za tym zespołem stoi sama śmietanka fińskiej sceny black metalowej, której zachciało się pograć trochę inaczej niż w dotychczasowych kapelach, i w ten o to sposób powstał debiutancki album AntiHuman Industries. Trzon muzyki stanowi fiński lekko przebojowy black metal, momentami całkiem melodyjny, jednocześnie agresywny i dynamiczny. Postanowiono go przystroić w industrialną pelerynę, okrasić mechanicznym feelingiem, nadać delikatnie totalitarnego charakteru. Nie trudno się domyśleć, że dużo tu klawiszy, impulsywnej elektroniki, mechanicznych brzmień i przemysłowego chłodu, ale… Tak k***a, zawsze musi być jakieś „ale” (jak to się mówi Ale to były dwie, jedna dawała, a druga nie)… Spodziewałem się totalnej chorej jazdy, elektronicznego barbarzyństwa, całkowicie zdegenerowanego oblicza blackmetalowej masakry. Otrzymałem symfoniczny black metal z wstawkami elektro/emb, takie zderzenie melodyjnego fińskiego blacku podszytego klawiszami z przebojową elektroniką rodem z płyt Fear Factory i Deathstarss. Całkiem OK słucha się tej kosmicznej odysei, jednak brakuje mi tego o czym pisałem wcześniej. Chciałoby się zostać rozjechanym przez masywny antyludzki walec napędzany czystym złem tak jak jest na „Particular Hatred” Iperyt, a „Accelerated Death Impulse” oferuje tylko miłe chłostanie po dupce. Zabrakło zdegenerowania, popuszczenia wodzy dźwiękowej dewiacji, za mało tu nuklearnego zimna i pierwotnego zezwierzęcenia. Płyta wstydu swoim twórcom nie przynosi, może uplasować się całkiem wysoko w rankingu komercyjnego industrialnego black metalu.

Terrestrial Hospice – Omnicide – Chapter 1 (Edged Circle Productions)Premiera nowego albumu Inferna & Co. już tuż tuż… n...
05/08/2026

Terrestrial Hospice – Omnicide – Chapter 1 (Edged Circle Productions)
Premiera nowego albumu Inferna & Co. już tuż tuż… na tą okoliczność wypadałoby skreślić kilka słów na temat jej zawartości. Jak dla mnie ta płyta to wypadkowa dotychczasowej twórczości zespołu ujęta w intrygującą całość w iście mistrzowskim stylu. Od zawsze podobało mi się jak ci kolesie wykorzystują black metalowy kanon, jak mieszają w tej konwencji wyłuskując z niej to, co najlepsze by zawrzeć to w swojej niepokojącej dźwiekowej wizji. Tak jest też i teraz, słuchacz zderza się z monolityczną wielowymiarową konstrukcja wypełnioną blackmetalową esencją. Na „Omnicide” brutalność, intensywność i agresja przenikają się z ponurym tremolo, lodowatymi harmoniami i złowieszczą melodyką. TH umiejętnie buduje klimat by dotrzeć do punktu kulminacyjnego w ferii nienawistnej kolorystyki. Ten zespół od zawrze wiedział jak komponować , gdzie sięgnąć po klasyczne rozwiązania, a gdzie uderzyć w bardziej subtelne tony, dla uzyskania mocniejszego efektu, czy podkreślenia klimatu. Mają swoją tożsamość, ich twórczość, która przecież nie jest czymś nowym przykuwa uwagę, utrzymuje cały czas zainteresowanie słuchacza, nie odpuszcza i dosłownie wgniata w ziemię swoją furią. Niezaprzeczalnie jest to rewelacyjny album, czy najlepszy w ich dorobku, cóż, dla mnie TH nigdy nie wydało słabego materiału, każdy z nich niszczy swoją intensywnością i napełnia grozą. „ Omnicide – Chapter 1” nie jest wyjątkiem od tej reguły.

FROSTY TORMENT -  Chwała Słońcu, Chwała Ciemności (Stronghold Music)Gdzieś w necie przeczytałem, że ten Polski zespół, w...
05/07/2026

FROSTY TORMENT - Chwała Słońcu, Chwała Ciemności (Stronghold Music)
Gdzieś w necie przeczytałem, że ten Polski zespół, wydał bardzo dobry materiał spod znaku klasycznego black metalu zakorzenionego w polskiej scenie lat 90tych. Grzechem byłoby po takiej rekomendacji nie zapoznać się z zawartością drugiego albumu Frosty Torment. Debiutu nie znam, więc dla mnie to kompletna nowość. Pominę jakie znane persony polskiego undergroundu w składzie zasiadają, bo to mało istotne przynajmniej dla mnie. No i poszło… jeden raz, drugi raz, trzeci raz… i jestem rozczarowany jak sto chujów. Pierwszy odsłuch, tu była taka konsternacja, szok i niedowierzanie, że to jest takie słabe, że sam nie mogłem w to uwierzyć. Wiem, że teraz jest dobrze grać źle, że brzmienie ma być chujowe, że instrumenty mają brzmieć jak najgorzej, że całościowo ma to być s*f kiła i mogiła, tylko, że to nie musi mi się podobać. Sorry, ale to jest jakiś kabaret, żeby to było zrobione dla jaj, no to jeszcze można byłoby to zrozumieć, ale to jest poważne na 666%. To się w pale nie mieści, a wiecie co jest najgorsze, że z tego co słychać aranżacyjnie to tam wcale nie jest tak najgorzej, coś tam się dzieje, ale podano to w taki parszywy asłuchany sposób, że aż żal dupę ściska. Pewnie ja się nie znam, bo to jest przecież totalny underground, piwnica tak ciemna, że ciemniejsza już być nie może, elitaryzm tak elitarny, że aż kartofle spierdoliły z ziemianki w której to nagrywano. Najwyraźniej nie poznałem się na takim eternal kulcie, bo dla mnie „Chwała Słońcu, Chwała Ciemności” to rzężenie, bzycząca nad uchem mucha zamiast gitary i kartonowe pudło udające perkusję. Amen.

TORMENTUM – Warriors of the Slavonic Wrath (Darker Than Black)Profil wydawniczy DTB jest ukierunkowany na konkretna muzy...
12/06/2026

TORMENTUM – Warriors of the Slavonic Wrath (Darker Than Black)
Profil wydawniczy DTB jest ukierunkowany na konkretna muzykę, więc sięgając po płyty z ich logo zawsze wiadomo „co w trawie piszczy”. Tym razem wytwórnia przymilnie mrugnęła okiem w stronę rodzimego Tormentum. Z tego, co kojarzę któryś z poprzednich materiałów tej hordy na okładce miał wbite w pryzmę gnoju widły, czy coś takiego (po krótkim researchu okazało się, że to był śnieg nie gnój, sorry za zmyłę), co do muzyki to nic, a nic z niej nie pamiętam. Tym razem okładka jest bardziej konwencjonalna, a po przesłuchaniu „Warriors of the Slavonic Wrath” wiem już dlaczego poprzedni album przepadł w odmętach mojej pamięci. Zespół chwycił się za bary z obskurnym, wyraźnie prymitywnym, mającym odwzorowywać oldschool lat 90tych black metal. Dlatego też, pewnie nie przypadkowo na krążku znalazł się cover Graveland „Black Metal War”. Tyle tylko, że do Graveland to chłopakom jeszcze brakuje i to całkiem sporo, jak to się mówi „gdzie Krym, a gdzie Rzym”. Tak szczerze, od serca materiał jaki znalazł się na albumie jest mocno przeciętny, żeby nie powiedzieć słaby. Kolejny raz okazuje się, że grać black z feelingiem drugiej fali też trzeba umieć ,a brud, chaos i wymuszona prostota nie wystarczają aby odwzorować taki klimat. Taki na wyrost jest ten krążek, jak dla mnie zrobiony na siłę pod konkretną tezę, a jak w muzę wchodzi kalkulacja to wiadomo jak jest. Słabe brzmienie mające nadać piwnicznej atmosfery „ Warriors of the Slavonic Wrath” to jego gwóźdź do trumny… płaskie, bez mocy, kartonowe (vide perkusja). W sumie można i tak, co nie znaczy, że mam piać z zachwytu, bo ktoś się o TTF nasłuchał, o potędze polskiego black metalu przełomu wieków i pomyślał, że czemu by tak nie pograć. Ja się wynudziłem, wyziewałem i muszę sobie sieknąć jakaś colę na przebudzenie.

Todsturm – Totalitarian Lust (Metal Front)Jeśli macie ochotę posłuchać bezkompromisowego, aroganckiego, undergoundowego ...
30/05/2026

Todsturm – Totalitarian Lust (Metal Front)
Jeśli macie ochotę posłuchać bezkompromisowego, aroganckiego, undergoundowego i totalitarnego black metalu, to ten debiutujący zespół nagrał waśnie taką płytę. Będzie krótko, bo tu nie ma, co się rozpisywać… konkretne granie dla maniaków zimnej drugiej fali black metalu końca lat 90tych. Obskurnie, chamsko i bez wnikania w techniczne niuanse... jedynie czysty, zimny, nienawistny czarny metal. Miks polskiej, norweskiej i niemieckiej sceny… Gorgoroth, Totenburg, Fullmoon, Thunderbolt i jeszcze kilka innych dobrze znanych zespołów tym wszystkim, którym szorstki i surowy black mocno zakorzeniony w klasyce „w duszy gra”. Z każdego z utworów wylewa się pogarda i agresja, każdy z utworów to kolejny zaciekły szturm przepełniony wrogością. Bezwzględny na każdym kroku, charakterny w swoim wydźwięku, zawzięty w swoim klimacie. Radykalizm po całości, fanatycznie oddany ultasowskiej szkole gatunku. Czy trzeba lepszej rekomendacji?

MORBIFER – Diabolical PrideWygląda na to, że Morbifer lata stagnacji ma już za sobą, projekt od jakiegoś czasu regularni...
03/05/2026

MORBIFER – Diabolical Pride
Wygląda na to, że Morbifer lata stagnacji ma już za sobą, projekt od jakiegoś czasu regularnie wydaje swoje nowe materiały. W tym roku ukazało się demo „Diabolical Pride”, na którym krzyżuje się stare z nowym, że tak się wyrażę. Słychać kontynuację wcześniejszych dokonań, muzykę klimatyczną z dobrze dobranym poziomem monumentalizmu, bogatą w melodie, niepozbawioną zadziora i pogrążona w klimacie black metalu lat 90tych. Natomiast jak na moje ucho na nowej odsłonie Morbifer trochę bardziej się nam zradykalizował. Kompozycje są bardziej dynamiczne, kipią bardziej intensywną wściekłością. Słychać więcej ekspresji w aranżach, ba nawet chyba można pokusić się o stwierdzenie, że „Diabolical Prodej” w porównaniu do debiutu jest bardziej brutalny i zwarty w ten agresywny sposób. Samo brzmienie nabrało głębi przez co wydźwięk stał się bardziej intensywny i złowrogi. Nie rozumiem natomiast „przerywników” między utworami, które nawet metalem nie można nazwać, a kojarzą mi się z przaśnymi pieśniami, które chętnie na swoich wydawnictwach zamieszczały zespoły z pogańskiego nurtu naszej sceny drugiej połowy lat 90tych. Powiem szczerze, że trochę mi to nie licuje z resztą utworów. Reasumując nowość od Morbifer jest bardzo OK, dobrze zagrany i zaaranżowany black metal utrzymany w oldschoolowym nurcie.

Devorzhum – O królestwie, którego nigdy nie było… (Via Nocturna)Na jednym z portali przeczytałem, że to muzyka dla fanów...
24/04/2026

Devorzhum – O królestwie, którego nigdy nie było… (Via Nocturna)
Na jednym z portali przeczytałem, że to muzyka dla fanów Marduk i Old Mans Child, intrygujące połączenie muszę przyznać, z którego mógł wyjść tylko, albo hit, albo kit. Nadszedł czas konfrontacji i okazało się, że jednak kit. Muzyka Devorzhum to taka wydmuszka, balon napompowany do granic możliwości nudą. Kompozycje zlewają się w jedną bezkształtną masę, każdy utwór brzmi identycznie jak pozostałe, bo wszystkie oparte są na tych samych elementach i ciągle przewijających się identycznych motywach. Po 15 minutach miałem serdecznie dość tego męczenia buły, zupełnie nie mam pojęcia do kogo skierowana jest ta twórczość. Devorzhum to niby black metal, ale tak szczerze mówiąc to nie czuje w tym apatycznym graniu black metalu. Dawno mnie żaden zespół tak nie wymęczył, nie ma na tym wydawnictwie nic, co przyciągnęłoby moją uwagę chociaż na chwilę, a bardzo się starałem skupić na „O królestwie…”, widocznie za miękki ze mnie herbatnik na taką muzykę. Rozlazłe aranże, flegmatyczna atmosfera, naiwne melodie… ciężko się tego słucha. Ta epka to świetny przykład jak wykastrować black metal, pozbawić go ducha, zadeptać jego płomień… aha, jak się nie trudno domyślić Devorzhum nawet nie stało obok Marduk i Old Mans Child.

RTĘĆ – MartwymiCiekawość to pierwszy stopień do piekła mawiają, no nie wiem, kierowany ciekawością włączyłem najnowszy m...
11/04/2026

RTĘĆ – Martwymi
Ciekawość to pierwszy stopień do piekła mawiają, no nie wiem, kierowany ciekawością włączyłem najnowszy materiał Rtęci i do piekła nie trafiłem. Tak ogólnie to całkiem nieźle się słucha „Martwymi”. Zespół lawiruje gdzieś w okolicy ostatnich dokonań Carpathian Forest, środkowego okresu Darkthrone, czy Sayricon z „Now, Diabolical”. Taki brudny rock’n’rollowy black metal, czyli nie najgorzej. Całkiem pozytywne wrażenie wywarły na mnie te wypełnione niegodziwością eposy, chociaż jaj nie urywały. Kompozycje utrzymują odpowiedni poziom s*fu chociaż Rtęć ma tendencje do wplatania w tą dźwiękowa nikczemność melodyjnych tremolo, czy innych bardziej modnych i na czasie patentów. Tak trochę rozwadniają to łajdactwo takie dźwiękowe wygibasy. Przez to wydaje się, że zespół stoi w rozkroku między oldschoolem, a nową falą i tak sobie balansuje, chociaż słychać, że ten oldschool bardziej w sercu Rtęci gra. „Martwymi” jest niezłe, co prawda zbroi nie obsrałem przy słuchaniu z zachwytu, ale też nie porzygałem się z zażenowania. Nie pasują mi te bardziej ambitne fragmenty, które delikatnie wbiją mnie z rytmu, ale kto co lubi. Posłuchałem, potupałem nóżką, pokiwałem główką, jak wyjdzie coś nowego pod tym szyldem to sprawdzę, ale najpierw posłucham sobie starszych materiałów, ot tak z ciekawości.

Moonglare – Heidentum (EastHate)Trochę mnie nie było, ale już wróciłem, wiem że tęskniliście ;) Dzisiaj na części pierws...
03/04/2026

Moonglare – Heidentum (EastHate)
Trochę mnie nie było, ale już wróciłem, wiem że tęskniliście ;) Dzisiaj na części pierwsze rozbierzemy debiutancki album Moonglare. Demo zrobiło na mnie bardzo pozytywne wrażenie, chociaż myślałem, że to tylko jednorazowy akt, sam nie wiem dlaczego :) Kiedy gruchnęła wieść, że będzie pełniak, nie mogłem przejść obok tego faktu obojętnie i z niecierpliwością oczekiwałem dnia premiery. „Heidentum” moim zdaniem to naturalna kontynuacja drogi rozpoczętej na „… as the Hordes Gather”, z tym, że jest to wyniesienie kompozycji na wyższy poziom, co pociągnęło za sobą pewne nieuniknione zmiany. Muzyka zyskała na głębi i przestrzeni, ale straciła na bezpośredniej surowości. Klimat Moonglare stał się mniej szorstki i obskurny, ale stał się bardziej monumentalny i podniosły. Atmosfera jest bardziej skomasowana, ciężka i duszna. Niebagatelną rolę odgrywa tu klawisz, którego linia sama w sobie mogłaby być osobnym albumem jakiegoś projektu dungeon synth. Połączenie tego z niespokojnym zimnym blackmetalowym riffowaniem daje fenomenalny efekt, który przypomina to co można usłyszeć na albumach Evilfeast. „Heidentum” to black metal do szpiku kości, spełniający wszystkie jego „standardy”, szczególnie te, które były fundamentem tego gatunku w latach 90tych ubiegłego wieku. Ta muzyka „wchodzi” od razu, ma w sobie magię, która oczarowuje, pochłania, zniewala i przykuwa uwagę słuchacza na długie godziny. Świetnie, że Moonglare nie umarł i kontynuuje swoją krucjatę, bo takiego zespołu potrzeba na naszej scenie.

Adres

Monki

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Into The Tomb zine umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Kontakt: Firmę

Wyślij wiadomość do Into The Tomb zine:

Skróty

Udostępnij

Kategoria