31/08/2026
🌾🦃 DOŻYNKI W GRABOWIE - PRAWDZIWA ELITA BYŁA PO DRUGIEJ STRONIE BARIERKI
Dożynki w Grabowie pokazały chyba najlepiej, czym naprawdę jest gmina. Nie urzędem, nie stanowiskiem w gabinecie, nie wydzieloną strefą dla „ważnych osób”, lecz ludźmi — mieszkańcami, farmerami, sołectwami, Kołami Gospodyń Wiejskich, artystami i wszystkimi tymi, którzy poświęcili swój czas, żeby przygotować to święto.
To właśnie im należą się największe podziękowania! 🙏
Stoiska sołeckie i KGW były kapitalne. Jedzenie, wypieki, dekoracje, lokalne produkty, pomysłowość, masa pracy oraz przede wszystkim serdeczność. Przy kolejnych namiotach nie było politycznego sprawdzania, kto jest „nasz”, kto „ich”, kto z jakiej partii i na kogo głosuje. Było zwyczajne: „zapraszamy”, rozmowa, uśmiech i wspólne zdjęcie.
🏐⛹️ Szczególnie piękny był jeden element wizyty Marcina Możdżonka. To nie wyglądało tak, że mistrz świata stanął gdzieś w wyznaczonym miejscu, a mieszkańcy mieli ustawiać się do niego w kolejce. To Marcin zapytał, czy może przywitać się z reprezentacjami społeczności w każdym z namiotów, poznać ludzi i zrobić sobie fotki.
Warto to dobrze zrozumieć: mieszkańcy chcieli fotografii z mistrzem świata, ale mistrz świata również chciał mieć fotografie z mieszkańcami.
Były kapitan reprezentacji Polski, mistrz Europy i mistrz świata chodził więc od namiotu do namiotu, rozmawiał, żartował, podawał ręce, i fotografował się z ludźmi reprezentującymi lokalną społeczność i każdym kto poprosił o fotkę.
Przywiózł też piłki dla najmłodszych, rozdawał autografy i znalazł czas dla dzieciaków.
Bez świty. Bez nadęcia. Bezpośrednio. Bez barierek. Normalnie.
Właśnie ta normalność zrobiła największe wrażenie i zdobyła największe uznanie.
🎶 ŚWIĘTO TWORZYLI RÓWNIEŻ LUDZIE NA SCENIE
Ogromne podziękowania należą się również wszystkim osobom odpowiedzialnym za artystyczną i muzyczną stronę dożynek. Oficjalny program obejmował występy Studia Wokalnego Sukces, Czułego Echa i Janusz Prusinowski Kompanii, później na scenie pojawili się Sumpuastic i Lovers, a wieczór zakończyła zabawa z DJ MANI MUSIC. Były również animacje, konkursy i blok sportowy dla najmłodszych.
Za kilkugodzinnym wydarzeniem stoją przecież godziny przygotowań, próby, nagłośnienie, obsługa techniczna, organizacja sceny, dekoracje i dziesiątki drobiazgów, których uczestnik nawet nie zauważa, dopóki wszystko działa.
Dlatego brawa nie tylko dla wykonawców, ale również dla wszystkich osób pracujących za kulisami. KGW i sołectwa tworzyły smak tych dożynek, artyści i muzycy tworzyli ich atmosferę. Jedno bez drugiego nie byłoby tym samym świętem.
🚧 TYM BARDZIEJ ABSURDALNIE WYGLĄDAŁA „STREFA VIP”
Na tle całej tej serdeczności wyjątkowo niefortunnie prezentował się natomiast widok odgrodzonej przestrzeni dla lokalnych „VIP-ów” z Bożej łaski.
Dożynki są świętem rolników. Świętem plonów. Świętem mieszkańców i lokalnej wspólnoty. Właśnie podczas takiego wydarzenia ustawianie barierek oddzielających lokalnych włodarzy od reszty ludzi jest chyba jednym z najgorszych komunikatów, jakie samorząd może wysłać mieszkańcom.
Jedna z uczestniczek określiła to później bardzo trafnie: "świętowanie powinno łączyć, a nie budować sztuczne mury" -trudno się z tym nie zgodzić.
Co więcej, patrząc na wydarzenie z boku, można było odnieść wrażenie, że po prostu pomylono strony tej barierki.
Prawdziwi VIP-owie znajdowali się przy stoiskach.
VIP-em była kobieta, która wcześniej przez kilka godzin piekła ciasta dla całej miejscowości.
VIP-em był rolnik, który po całym sezonie pracy przyjechał ozdobić całą miejscowość.
VIP-em była Pani sołtys organizująca swoich mieszkańców.
VIP-em byli ludzie przygotowujący dekoracje, jedzenie, scenę, występy i atrakcje dla dzieci.
Kilka metrów dalej chodził pomiędzy nimi mistrz świata, który żadnej strefy VIP nie potrzebował.
Mistrz świata, skromny człowiek, potrafił być z mieszkańcami.
Lokalną władzę trzeba było od mieszkańców odgradzać barierką.
Jeżeli ktoś szuka symbolu różnicy pomiędzy autorytetem a poczuciem własnej ważności, trudno byłoby wymyślić lepszy obrazek.
Mistrz pomiędzy świętującym vs arogancja i izolacjonizm władzy. Autorytetu nie trzeba odgradzać.
🤦♂️WÓJT - FORMALNY GOSPODARZ TEŻ MÓGŁ SIĘ CZEGOŚ NAUCZYĆ
Jeszcze bardziej niezrozumiałe było zachowanie wójta.
Marcin Możdżonek odwiedzał kolejne namioty. Był witany przez KGW, sołectwa i mieszkańców. Wszędzie znajdowano kilka sekund na podanie ręki, rozmowę i wspólne zdjęcie.
Wójt gminy Mrągowo również kilkakrotnie znajdował się w pobliżu, obserwował z ukrycia.
Do przywitania sportowej dumy mazur jednak nie doszło.
Nie trzeba należeć do tej samej partii, mieć tych samych poglądów ani nawet specjalnie się lubić, żeby podejść do byłego kapitana reprezentacji Polski, mistrza Europy i mistrza świata i powiedzieć:
„Panie Marcinie, witamy na dożynkach gminy Mrągowo. Miło, że jest Pan z nami”. Tyle.
To nie jest poparcie dla formacji politycznych ani deklaracja polityczna. To elementarna kultura, promocja własnej gminy i zwykłe rozumienie roli gospodarza.
Paradoks tych dożynek jest więc dość brutalny: KGW wiedziały, jak przyjąć gościa. Sołectwa wiedziały. Rolnicy wiedzieli. Mieszkańcy wiedzieli. Wójt nie potrafił zrobić kilku kroków i powiedzieć „dzień dobry”.
Normalny wójt by jeszcze zrobił wspólne zdjęcie, wrzucić je później na stronę gminy z dopiskiem: „Mistrz świata - Marcin Możdżonek odwiedził dożynki gminy Mrągowo w Grabowie”.
Darmowa promocja gminy. Pozytywny przekaz. Szacunek dla sportowego dorobku człowieka z Mazur.
Piercewicz zmarnował nawet taką prostą okazję. Woli przekazywać sowite kwoty na “promocję gminy mrągowo” swojemu koledze - burmistrzowi Doraczyńskiemu.
⚠️ PROBLEM ZE STANDARDAMI NIE ZACZĄŁ SIĘ W TYM ROKU
Trudno przy tym całkowicie zapomnieć o poprzednich dożynkach.
W 2025 roku w dniu dożynek otrzymałem ostrzeżenie od jednego z lokalnych polityków, żeby nie dać się sprowokować i bezwzględnie unikać jakiegokolwiek kontaktu fizycznego ze zbędną zastępcą wójta - Adrianną Rokosz. Ponieważ unikałem kontaktu i opuściłem imprezę przed zmrokiem panna Rokosz w desperacji, że prowokacja się nie udała bardzo agresywne, emocjonalne i prowokacyjnie atakowała postronnych obserwatorów..
Stan trzeźwości nie został wówczas zbadany, ale alkoholową woń poczułem mijając ową panią przy jednym z sołeckich stoisk. Można natomiast powiedzieć wprost, że jej zachowanie zrobiło wrażenie i było dalece nieprzystające do powagi zajmowanej funkcji.
Tak samo nie ma podstaw, aby udowodniony fakt przedstawiać jeszcze jako konkretny plan prowokacji. Pozostaje jednak istotny fakt wcześniejszego ostrzeżenia i świadomego unikania jakiegokolwiek kontaktu fizycznego.
Wystarczyłoby złapanie za rękę, szarpnięcie czy późniejszy siniak, aby w warunkach istniejącego systemu Ada mogła próbować zbudować zupełnie inną narrację wydarzeń. Wszak jak sama wielokrotnie powtarzałą, że ma “swoich sędziów i wojewoda z PSL”
Szczególnie niepokojące jest coś jeszcze: takie standardy są najwyraźniej przez wójta tolerowane.
Zastępca wójta nie jest przecież prywatnym uczestnikiem lokalnej imprezy. Jest pracownikiem samorządowym zatrudnionym na podstawie powołania. Ustawa o pracownikach samorządowych wymaga od takiej osoby między innymi uprzejmości i życzliwości w kontaktach z obywatelami oraz zachowania z godnością zarówno w miejscu pracy, jak i poza nim.
Oznacza to coś bardzo prostego: ustawodawca wymaga od pracownika samorządowego określonego standardu zachowania również poza urzędem.
Wójt może oczywiście udawać, że problemu nie ma. Problem od tego nie znika, bo każde takie zachowanie uderza nie tylko w konkretnych mieszkańców, lecz również w powagę urzędu, który obie osoby reprezentują.
🌅Dwa lata temu, w 2024 roku w czasie dożynek w Muntowie, tatuś zbędnej zastępcy groził mi flintą “jeśli Grzechy Gminy Mrągowo nie przestaną obrażać partactwa zbędnej zastępcy Rokosz i jej równie bezmyślnego szefa - wójta Piercewicza”.
Skoro nie udała się groźba w 2024, to w akcie desperacji w 2025 była przygotowana prowokacja, gdy nie wyszło, oberwali postronni ludzie.
Dlatego w tym roku, zamiast być biernym obserwatorem bezmyślnych usilnych działań zmierzających do wyeliminowania mojej skromnej osoby z politycznego życia gminy mrągowo postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce. Bez sensu jest skupiać się na bezmyślnych urzędnikach, wolałem dać najmłodszym coś cennego, mistrza siatkówki aby zachęcić najmłodsze pokolenia do wysiłku.
Moja życiowa ścieżka została wytyczona przez matematykę, nie każdy musi to lubić, są też inni, osoby które zdobywały medale na całym świecie, więc może sport - a tutaj mistrz Marcin Możdżonek był naturalnym wyborem, najsłynniejszy sportowiec regionu, rolnik i miłośnik dożynkowego folkloru.
Jeśli chociaż jeden z młodocianych został zainspirowany sportem, to BYŁO WARTO!
🍭NA SZCZĘŚCIE GMINA TO NIE WÓJT ANI JEGO ZASTĘPCA
Najważniejsza lekcja z Grabowa jest jednak zdecydowanie bardziej pozytywna.
Gmina Mrągowo to przede wszystkim ludzie.
To KGW szykujące stoły. Sołectwa przywożące swoje najlepsze produkty. Rolnicy świętujący zakończenie kolejnego sezonu. Artyści wychodzący na scenę. Muzycy. Technicy. Osoby organizujące konkursy.
Dzieciaki biegające z piłkami. Mieszkańcy rozmawiający przy namiotach.
Właśnie taka gmina pokazała w Grabowie swoją najlepszą twarz: pracowitą, serdeczną, gościnną, otwartą i zwyczajnie normalną.
PĘKAM ZA WAS Z DUMY
Za to należą się ogromne podziękowania wszystkim KGW, sołectwom, sołtysom, rolnikom, artystom, muzykom, ekipom organizacyjnym i technicznym oraz każdemu, kto dołożył choć kawałek swojej pracy do tego dnia.
Niech nikt nie ma wątpliwości, gdzie podczas tych dożynek znajdowała się prawdziwa strefa VIP.
Była przy stołach KGW.
Była w namiotach sołectw.
Była na scenie.
Była wszędzie tam, gdzie ktoś robił coś dla drugiego człowieka.
Bo prawdziwej elity nie poznaje się po stanowisku, identyfikatorze ani barierce. Poznaje się ją po tym, co wnosi do wspólnoty i jak traktuje innych ludzi. Pod tym względem wynik dożynek w Grabowie był wyjątkowo czytelny:
KGW, sołectwa, rolnicy, mieszkańcy i artyści — klasa światowa.
❤️🌾🎶
Reszta naprawdę może się od Was uczyć.
~wasz podrzędny informatyk