03/02/2026
A to też się spodobało:)
“Gwóźdź wchodzi w otwór potyliczny, niszcząc rdzeń przedłużony. Ciało przestaje działać.”
“To mi się jakoś pozwala skoncentrować. Napełnia energią. Tłumi ten głos w mojej głowie, przynajmniej na krótką chwilę.”
“To miasteczko jest za małe dla dwóch psychopatów.”
Nie ocenia się książki po okładce, a komiksów po stylu, tudzież pozornej bajkowości płynącej z rysunków. Oglądajac prezentowany dziś komiks “Pod drzewami. Gdzie nikt nie widzi” autorstwa Patricka Horvatha, można odnieść wrażenie, że jest to opowieść przeznaczona dla dzieci, jednak wystarczy zgłębić się głębiej w historię, by zrozumieć, że latorośl trzeba trzymać od tego z daleka. No chyba, że chcesz mu zafundować traumę na długie lata, a sobie noce bez snów.
Wyobraźcie to sobie. Senne miasteczko, w którym od czterdziestu lat nic się nie dzieję, sympatyczni mieszkańcy będący dla siebie niczym rodzina,spokój, harmonia.. i brutalna morderczyni, mieszkająca wśród nich. Samanta Strong, na co dzień zwykła kobieta prowadząca mały sklep z narzędziami, niepozorna i ułożona, skrywa w sobie głód, który rozkazuje jej zabijać. Wyznając złotą zasadę, że nie psuje się swojego gniazda, poluje daleko od domu w wielkim mieście. I wszystko jest dobrze, dopóki nagle w jej kochanym sennym Woodbrock, nie pojawia się drugi morderca, o zupełnie odmiennym podejściu.
“Pod drzewami” charakteryzuje się antropomorfizacją, czyli nadaniem zwierzętom cech ludzkich. Podejrzewam, że jest to związanie z uwydatnieniem natury poszczególnych postaci, jednak w tym wypadku nie ma to większego znaczenia czy narratorka jest niedźwiedziem, czy człowiekiem. Historia broni się sama, jest niezwykle dynamiczna, obfitująca w nagłe zwroty akcji i po prostu obłędna niezależnie od płci czy gatunku przewodniego. Rozpoczyna się całkiem niepozornie, klasyczną sekwencją ciszy przed burzą, by nagle zasypać nas gromami i rosnącym gradem kolejnych kresek.
Pisząc o prezentowanym komiksie, nie sposób pominąć głębi historii i skomplikowanej natury naszej uroczej morderczyni - Sam. Z jednej strony jest obrzydliwą psychopatką, która bez mrugnięcia zabija niewinne stworzenia, a z drugiej wrażliwą duszą, która walczy o swój rodzinny kąt i bezpieczeństwo innych mieszkańców. Zupełnie jakby naprzeciwko siebie stanęły dwie odmienne dusze, bijące się o dominację. Z jednej strony cicha, spokojna, pomocna a z drugiej bezwzględna, brutalna i prawdopodobnie wypaczona przez zło. Opowieść sama w sobie jest przekonującym i krwawym widowiskiem, jednak “Pod drzewem” nie byłoby aż tak świetnym komiksem gdyby nie Sam i jej podwójne życie.
Na osobną uwagę zasługuje wspomniana baśniowa kreska sugerująca baśń, która niczym maska ukrywa prawdziwą i zarobaczoną twarz rzeczywistości. Słodkie niedźwiadki, niezdarne stare kozły, potulne żółwie budzą słuszne skojarzenia do bajek z dzieciństwa, lecz po chwili okazuje się, że tej historii bliżej do “Happy tree friends” niż na przykład potulnego Franklina. Nie sprawdzajcie tej bajki. Oglądałem kiedyś w przeszłości. Aż dziwne, że nie jestem wykręcony mocniej.
“Pod drzewem” nie jest objętościowym komiksem, ale na całe szczęście nie musi. Opowieść czyta się jednym tchem z poczuciem wkręcającej się śruby w czaszkę, dlatego wydaje mi się, że Patrick w pełni wykorzystał potencjał tego świata. Chociaż zakończenie jest całkiem otwarte, więc kto wie…
Polecam. Świetna rozrywka na wieczór.