14/06/2026
Urząd Miejski w Miasto Pabianice : „Twierdza prywatności” w samorządzie…
Przypadek Urzędu Miejskiego w Pabianicach stanowi w mojej ocenie kolejny przykład niedopuszczalnego modelu działania. Takiego który nie stawia "barieriek" między obywatelem a dostępem do informacji o wydatkach publicznych jak to było w przypadku Powiat Pabianicki , tylko postawił ogromny mur z napisem "TEREN PRYWATNY WSTĘP WZBRONIONY"
Podczas gdy instytucje, jak choćby Kancelaria Premiera - udowodniły, że realizacja konstytucyjnej zasady jawności jest kwestią bezproblemową, w Pabianickim magistracie zetknąłem się z modelem „ochrony prywatności” jako parawanem usprawiedliwiającym.
Przypomnę fundament analizy, bo kluczowa dla oceny działań UM jest definicja komunikacji medialnej. Zgodnie z naukami o mediach (McQuail, 2010; Goban-Klas, 2005), komunikacja medialna to proces przekazywania informacji i znaczeń za pośrednictwem mediów masowych i cyfrowych, w którym nadawca kieruje komunikat do szerokiego odbiorcy. W ujęciu tym komunikacja to nie tylko etat rzecznika, ale cały proces – od planowania, przez kodowanie treści, aż po ich dystrybucję.
Urząd Miejski w Pabianicach (pismo sygn.SPM-I.1431.3.2026) nie tylko sprowadził to pojęcie do „pensji jednego pracownika”, ale wręcz uznał te informacje za niepodlegające ujawnieniu… serio…
Mechanizm „bariery prywatności”
W odpowiedzi na wniosek Sekretarz Miasta, stwierdził wprost: „informacje dotyczące wysokości wynagrodzenia pracownika zatrudnionego na tym stanowisku nie podlegają udostępnieniu”. Urząd argumentuje, że stanowisko Rzecznika Prasowego Prezydenta Miasta nie stanowi „funkcji publicznej” w rozumieniu ustawy o dostępie do informacji publicznej, gdyż rzecznik nie podejmuje decyzji administracyjnych, nie sprawuje władztwa i nie posiada kompetencji decyzyjnych w imieniu organu.
Swoją drogą czy ktoś widział Rzecznika Prasowego w mediach, komunikatach, przekazie od urzędu?…
Można odnieść wrażenie, że to chyba brak zrozumienia pojęcia komunikacji medialnej. Nie sądzę że demokracja lokalna jest w Pabianicach tak słaba że była to świadoma strategia unikania podania danych finansowych, nawet radny Gracjan A. Majewski ostatnio próbował przekonywać że podobno demokracja lokalna ma się całkiem dobrze…, ale wracając do sprawy - w czasie kiedy wygląda na to że budowa pozytywnego wizerunku miasta oraz jego włodarzy jest jednym z kluczowych zadań obecnej administracji, twierdzenie, że koszty tego procesu są „sferą prywatną” urzędnika, jest w mojej ocenie niedopuszczalną nadinterpretacją przepisów. Sądy administracyjne wielokrotnie wskazywały na szerokie rozumienie funkcji publicznej, a w tym przypadku w mojej ocenie urząd wybiórczo stosuje orzecznictwo, by „zabetonować” dostęp do danych finansowych.
Ja tu widzę kontrowersje i brak profesjonalizmu w podejściu do jawności:
-Arbitralne zawężenie definicji: Urząd uprościł proces komunikacji medialnej do osoby rzecznika. Pominięto całkowicie koszty narzędziowe, obsługę graficzną, prowadzenie mediów społecznościowych czy ewentualne materiały promocyjne, które przecież generują realne koszty z budżetu miasta.
-Sprzeczność z orzecznictwem i praktyką: Inne organy (m.in. KPRM, Łódzki Urząd Wojewódzki) nie miały problemu z udostępnieniem informacji o kosztach osób odpowiedzialnych za komunikację, co więcej odpowiedzi wskazują że pojęcie komunikacji medialnej jest znane części z nich. Używanie orzecznictwa sądowego sprzed lat do ochrony "prywatności" osoby będącej publiczną twarzą urzędu jest w mojej ocenie działaniem skierowanym przeciwko obywatelowi.
-Brak woli dialogu: Odpowiedź została sformułowana w sposób defensywny, mający na celu definitywne ucięcie tematu, zamiast rzetelnego wykazania, ile kosztuje podatnika utrzymanie komunikacji medialnej.
Ale to nie wszystko, bo ja widzę jeszcze pułapkę „jednostek zależnych”. Pabianicki model komunikacji budzi jeszcze większe wątpliwości, gdy przyjrzymy się strukturze szerzej. Mamy instytucje takie jak Miejski Ośrodek Kultury im. Zbigniewa Herberta w którego strukturach działa miejska telewizja , i wygląda na to że w praktyce wykonują zadania komunikacyjne, promocyjne i informacyjne na rzecz miasta. Jeśli urząd twierdzi, że komunikacja to tylko etat rzecznika, to pojawia się kluczowe pytanie: kto płaci za promocję miasta realizowaną przez te jednostki?
Ja znów widzę konieczność odpowiedzi na pytania:
-Czy koszty produkcji materiałów w telewizji miejskiej lub promocji wydarzeń w MOK-u są wliczane do kosztów komunikacji medialnej? Czy może są ukryte w ogólnych budżetach tych instytucji jako ?
-Czy mamy do czynienia z sytuacją, w której urząd odmawia transparentności, powołując się na prywatność, a jednocześnie zleca (lub pozwala na finansowanie) działań promocyjnych podmiotom, których budżety również pochodzą z publicznych pieniędzy.
-Jeśli nie mamy wglądu w wydatki na komunikację w jednostkach podległych, niemożliwe jest oszacowanie pełnego kosztu „medialnego wizerunku” władzy.
Co teraz?
Skoro Urząd Miejski nie rozumie, że jawność nie jest łaską, lecz obowiązkiem, przeszedłem do konkretnych działań:
-Poddałem odpowiedź Urzędu weryfikacji pod kątem niedopuszczalnego nadużycia prawa do prywatności w relacji do art. 61 Konstytucji RP. Nie zgadzam się na traktowanie wydatków publicznych jak „terenu prywatnego”.
-Zgodnie z zapowiedzią, skierowałem wczoraj rozszerzony wniosek o dostęp do informacji publicznej. Nie ograniczam się już do samego magistratu, i zażądałem pełnego zestawienia kosztów komunikacji medialnej i promocji z całego „systemu miejskiego”, w tym Miejskiego Ośrodka Kultury oraz telewizji miejskiej (PRO-Mok).
-W nowym wniosku wprost zapytałem, czy Urząd Miejski w ogóle posiada centralną ewidencję wydatków na komunikację medialną obejmującą jednostki podległe. Jeśli takiej ewidencji nie ma, jest to w mojej ocenie dowód na brak należytego nadzoru nad środkami publicznymi.
-W przypadku dalszego kluczenia przez magistrat, sprawa jest już przygotowana do zgłoszenia do Rzecznika Praw Obywatelskich oraz zaskarżenia bezczynności do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w początkowej fazie
Jeśli Pan Prezydent Pabianic Grzegorz Mackiewicz twierdzi, że jego urząd jest nowoczesny i otwarty, to czas, aby ta nowoczesność objęła również pełną przejrzystość finansową. Jawność nie jest łaską urzędu, lecz fundamentem demokratycznego samorządu.
Cała ta dyskusja o "dostępie do informacji" nie jest tylko sporem o definicję funkcji publicznej czy komunikacji medialnej. To jest też dyskusja o priorytetach władzy.
W mieście, w którym mieszkańcy codziennie zmagają się z konkretnymi problemami:
-Dziurawymi ulicami, które niszczą nasze samochody,
-Zniszczonymi chodnikami, po których strach chodzić z wózkiem dziecięcym czy osobie starszej,
-Brakiem środków na kluczowe inwestycje, jak choćby na basen
-Brakami w wielu innych obszarach, których przykłady można mnożyć bez końca - wiele ulic jest jeszcze gruntowych, stan wielu kamienic pozostawia wiele do życzenia, itd. ...
..wydatkowanie publicznych pieniędzy na "komunikację medialną" władzy - na produkcję rolek na Facebooku gdzie głównymi aktorami są Prezydent i jego bliskie otoczenie, czy utrzymywanie telewizji miejskiej która w mojej ocenie pomija niewygodne dla decydentów tematy, oraz tworzenie nowych etatów w tym obszarze - jest co najmniej wątpliwe.
Śmiem twierdzić, że każdy mieszkaniec Pabianic bez wahania wskazałby, co jest dla niego ważniejsze: bezpieczny chodnik i ulica pod domem czy kolejny "sukces" wizerunkowy w mediach społecznościowych.
Jako obywatele mamy prawo wiedzieć, jakie są pełne koszty tej komunikacji medialnej, w pełnym rozumieniu tego słowa. To nie tylko pensja rzecznika, ale cały koszt utrzymania tej "maszyny wizerunkowej", wliczając w to wszystkie jednostki zależne, sprzęt, usługi zewnętrzne i czas pracy osób, które zamiast zajmować się poprawą jakości życia w mieście, zajmują się głównie "zarządzaniem przekazem". Jeśli władza nie chce ujawnić, ile kosztuje jej "medialne oblicze", czy to znaczy, że sama wie, iż kwota ta jest nieadekwatna do potrzeb miasta?
Apel do Radnych
Macie okazję przeczytać Szanowni Radni Włodzimierz Stanek Radny Rady Miejskiej w Pabianicach, Renia Witczak , Anna Zaborowska, oraz radni Projekt Pabianice część raportu dotyczącego jawności wydatków na tzw. „komunikację medialną” w Urzędzie Miejskim w Pabianicach, będącego jednocześnie częścią większego projektu.
W związku z powyższym zwracam się do Państwa jako przedstawicieli mieszkańców o:
-Podjęcie działań kontrolnych w trybie art. 24 ust. 2 ustawy o samorządzie gminnym. Mają Państwo ustawowe prawo do wglądu w działalność Urzędu oraz jednostek zależnych (m.in. MOK, PRO-Mok) i sprawdzenia, jakie są pełne koszty tej komunikacji, nie tylko pensja rzecznika, ale cała „maszyna wizerunkowa”: sprzęt, usługi zewnętrzne, czas i koszty pracy etatowych pracowników, zasadność tworzenia nowych etatów w tym obszarze, itp.
-Audyt priorytetów. W obliczu dziurawych ulic, zaniedbanych kamienic, zniszczonych chodników i braku środków na kluczowe inwestycje (jak np. basen), powinni Państwo udzielić odpowiedzi na pytanie: czy priorytety wydatków miasta są ustawione właściwie? Mieszkańcy Pabianic mają prawo wiedzieć, czy nasze pieniądze służą poprawie jakości naszego życia, czy nie za dużo kosztuje nas produkcja „rolek” na Facebooku gdzie głównymi aktorami są Prezydent i jego otoczenie, utrzymanie telewizji miejskiej, oraz tworzenie nowych etatów w tych obszarach w urzędzie i podmiotach zależnych jak MOK.
Jako dysponenci budżetu miasta mają Państwo OBOWIĄZEK pilnować, by proporcje między „PR-em” a „realnymi potrzebami” nie zostały zachwiane. Oczekuję, że przynajmniej jeden z Państwa Radnych złoży w imieniu mieszkańców w tej sprawie interpelację do Prezydenta Miasta, domagając się pełnego zestawienia kosztów komunikacji medialnej w Urzędzie oraz jednostkach podległych.
PS. radnego Grzejszczaka nie wymieniłem celowo, nie łudze się że przedstawiciel partii z obywatelskością w nazwie będzie chciał podjąć w tej sprawie działania na rzecz obywateli..., ale chyba powinien?, dlatego skierowałem oficjalny wniosek m.in też do Pana radnego