Dusza słów

Dusza słów Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Dusza słów, Twórca cyfrowy, Poznan.

Mam na imię Kinga i to ja stoję za każdym słowem, które znajdziesz na tym blogu – zarówno tym ujętym w ramy wierszy, jak i tym, które swobodnie rozwija się w moich opowiadaniach.

Dla kogoś,kto nie tylko podał mi dłoń,ale nauczył mnie,jak znowu oddychać.Dziękuję, że byłeś przy mnie w momentach,w któ...
23/03/2026

Dla kogoś,kto nie tylko podał mi dłoń,ale nauczył mnie,jak znowu oddychać.Dziękuję, że byłeś przy mnie w momentach,w których ja sama nie potrafiłam ze sobą wytrzymać.Ten tekst to cząstka mojej drogi,którą przeszliśmy razem.

​Czasami mam wrażenie,że niosę w sobie cały bagaż cudzych błędów,za które przyszło mi zapłacić najwyższą cenę.Traumy z dzieciństwa to nie są tylko wspomnienia, to ciche głosy w głowie,które w najmniej odpowiednim momencie szepczą,że nie jestem dość dobra,że na nic nie zasługuję. To ból,który wrzyna się w żebra i sprawia,że każdy głębszy oddech wydaje się luksusem,na który mnie nie stać.
​Przez lata uczyłam się,jak ukrywać łzy.Jak sprawiać,by krzywda,której doznałam, stała się niewidzialna dla świata.Budowałam wokół siebie mur,wierząc,że tylko w izolacji będę bezpieczna.Ale prawda jest taka,że w tej ciszy,za tym murem,ból tylko głośniej krzyczał.
​I wtedy pojawiłeś się Ty.
​Nie przyszedłeś z gotowymi odpowiedziami ani z magiczną różdżką,która wymaże przeszłość.Po prostu wyciągnąłeś dłoń.Tę jedną, pomocną dłoń,która nie chciała nic w zamian. Pierwszy raz poczułam,że nie muszę przepraszać za to,że jestem"zepsuta",że mam w sobie te wszystkie pęknięcia. Twoja obecność pokazała mi, że miłość drugiego człowieka to nie transakcja,ale bezpieczna przystań.
​Dzięki Tobie zaczynam wierzyć,że uzdrowienie jest możliwe.Że normalność to nie jest nieosiągalny mit,ale droga,którą mogę iść powoli, potykając się,ale jednak do przodu.Uczysz mnie,że moje blizny nie definiują tego,kim jestem,ale pokazują tylko,jak wiele potrafiłam przetrwać.
​Przyszłość przestała być czarną dziurą pełną lęku. Zaczyna wyglądać jak czysta kartka,na której dzięki Twojemu wsparciu mam odwagę napisać zupełnie nowy rozdział.Rozdział,w którym jest miejsce na spokój,na uśmiech bez poczucia winy i na miłość, która leczy zamiast ranić.
​Dziękuję,że jesteś.Że nie puściłeś mojej ręki,gdy ja sama chciałam ją cofnąć. Dzięki Tobie uczę się kochać siebie taką,jaką jestem.
Dusza słów

Moja własna gra z czasem​Często mam wrażenie,że ten cały wszechświat to wielka maszyna,w której ktoś zapomniał mi dać in...
11/03/2026

Moja własna gra z czasem
​Często mam wrażenie,że ten cały wszechświat to wielka maszyna,w której ktoś zapomniał mi dać instrukcję obsługi.Siedzi tam jakiś Zegarmistrz Czasu,nakręca te swoje sprężyny i patrzy,jak się miotam między jednym poniedziałkiem a drugim.A ja? Ja po prostu próbuję w tym wszystkim nie zgubić siebie.
​Wielkie plany i puste obietnice
​Ile to już razy obiecywałam sobie, że„tym razem będzie inaczej”?Te wszystkie plany,które miały zmienić moje życie,a lądowały w koszu razem z zeszłorocznym kalendarzem.To jest ta największa zagadka dlaczego tak łatwo dajemy sobie obietnice,których nie potrafimy dotrzymać, i dlaczego tak bardzo boli nas, gdy świat nie chce się do nich nagiąć?
​Dusza?
To nie jest jakaś mgiełka z bajek.To to miejsce w środku,które wyje z tęsknoty,gdy jest pusto,i które rwie się do przodu,gdy w końcu czuje,że żyje.
​Tajemnica:
Nie szukam jej w kosmosie. Szukam jej w tym,dlaczego niektóre spotkania zmieniają nas na zawsze,a inne przechodzą bez echa.
​Miłość to nie tylko serduszka
​Powiedzmy to wprost:miłość to najtrudniejszy element tej układanki.To nie jest tylko miłe uczucie.To ryzyko,że ktoś wejdzie do Twojego świata i wywróci go do góry nogami.Ale bez tego ryzyka cała reszta te wszystkie gwiazdy i galaktyki,to tylko zimna kupa kamieni.To jedyna rzecz,która potrafi zatrzymać zegar tego starego Zegarmistrza,chociaż na chwilę.
​Gdzie jest to spełnienie?
​Ciągle słyszę o spełnieniu,jakby to był jakiś puchar,który dostaje się na mecie.A ja myślę,że spełnienie to po prostu ten moment,kiedy przestajesz ze sobą walczyć.Kiedy akceptujesz,że jesteś niedoskonała w idealnie zaprogramowanym świecie. I że to jest okej.
​Wszystko jest jedną wielką niewiadomą,ale może właśnie o to chodzi?Żeby nie wiedzieć,ale i tak iść dalej.
Dusza słów

🌸 Dziewczyny, usiądźcie na chwilę i odsapnijcie! 🌸​Z okazji 8 marca nie będę Wam życzyć góry róż(bo kto to potem będzie ...
08/03/2026

🌸 Dziewczyny, usiądźcie na chwilę i odsapnijcie! 🌸
​Z okazji 8 marca nie będę Wam życzyć góry róż(bo kto to potem będzie podlewał?), ale życzę nam wszystkim świętego spokoju i solidnej dawki asertywności! ☕✨
​Pamiętajcie,że jesteśmy jak aktualizacja systemu w telefonie:nikt do końca nie rozumie,jak dokładnie działamy,ale każdy wie,że bez nas cały ten światowy bałagan padnie w pięć minut.
​Życzę Wam(i sobie!):
​Kawy,która zawsze jest gorąca(a nie odgrzewana pięć razy w mikrofali,bo„mamo,on mnie bije plasteliną!”) ☕
​Wina,które ma magiczne „zero kalorii” przynajmniej dzisiaj! 🍷
​Intuicji,która zawsze podpowiada,gdzie są te „zaginione”klucze,których nasi panowie nie widzą,choć leżą na samym środku stołu. 🔑
​Lustra,które co rano bezczelnie kłamie,że wcale nie potrzebujemy korektora pod oczy i dodatkowej godziny snu. 😉
​Dla tych z nas,które są wiecznie w biegu:niech tusz do rzęs będzie twardszy niż poniedziałkowy poranek,a zielone światło trafia się na każdym skrzyżowaniu. Przestańmy się przejmować tym,co wypada,a zacznijmy tym,na co mamy ochotę.Jeśli to oznacza dres,Netflix i pizzę zamiast szpilek to jest to plan idealny!🍕🎬
​Jesteśmy superbohaterkami,nawet jeśli nasze peleryny akurat wirują w pralce.Nie jesteśmy„trudne w obsłudze” jesteśmy po prostu wersją PREMIUM,która wymaga odpowiedniego oprogramowania(i dużej dawki czekolady)🍫🔥
​Piję dziś za naszą siłę,poczucie humoru i to,że zawsze dajemy radę.Ściskam Was mocno i nie dajcie się dzisiaj nikomu przegonić z kanapy! 🥂💅
​Wszystkiego najlepszego, Babeczki! 🌷✨
Dusza słów

Moja Przystań​W labiryncie własnych myśli i krętych dróg.Zgubiłam rytm serca, przekroczyłam próg.Za którym mgła błędu pr...
06/03/2026

Moja Przystań
​W labiryncie własnych myśli i krętych dróg.
Zgubiłam rytm serca, przekroczyłam próg.
Za którym mgła błędu przesłoniła mi świat.
A w duszę uderzył niechciany, zimny wiatr.
​Przepraszam,że zbłądziłam, że upadłam nisko.
Choć Ty,moje Słońce,byłeś zawsze blisko.
Dziś widzę wyraźnie,przez pokory łzy.
Że moją jedyną prawdą jesteś właśnie Ty.
​Jesteś mą ostoją,gdy grunt mi ucieka.
Najbezpieczniejszym portem, co na mnie czeka.
Moja cicha przystań,mój spokojny ląd.
Miejsce,gdzie uciekam,by naprawić błąd.
​Kocham Cię mocniej,niż słowo wyrazi.
Niech żaden cień więcej nas nie przeobrazi.
Dziękuję,że jesteś mój mur i mój dom.
Dziękuję,że wybaczasz moim własnym snom.
Dusza słów

Cisza,co gęstnieje między dłońmi.Gdy słów brakuje,gest już nie pogłaska.Czy ona zabija?Tak,powoli.Zdziera z uczuć każdy ...
03/03/2026

Cisza,co gęstnieje między dłońmi.
Gdy słów brakuje,gest już nie pogłaska.
Czy ona zabija?Tak,powoli.
Zdziera z uczuć każdy płatek blasku.
​Nie od razu,nie cięciem ostrym.
Lecz kroplą lodu sączącą się w serce.
Każda chwila bez dźwięku, bez spojrzeń.
To pęknięcie w wspólnej, kruchej rzece.
​Ona buduje mur niewidzialny,
Z obojętności,z lęku,z niedomówień.
I choć stoisz tak blisko,realny.
Dusza woła:"Gdzieś się podział człowiek?"
​Zabija tęsknotę za tym,co było.
Nadzieję,że wróci to,co zgasło.
Pozostawia ranę,której nie goi miłość.
Lecz pustka,co dławiącym ciężarem zgasła.
​Więc tak,cisza potrafi zabić.
To co najpiękniejsze,co miało wiecznie trwać.
Zamienia szept w niewypowiedziane zło.
I nie pozwala nigdy więcej kochać,ani dać.
Dusza słów

Manifest Niezależności: Tylko Naprzód​Często słyszę pytanie:„Gdzie zmierzasz?”Odpowiedź jest prosta,choć dla wielu niezr...
28/02/2026

Manifest Niezależności:
Tylko Naprzód
​Często słyszę pytanie:„Gdzie zmierzasz?”Odpowiedź jest prosta,choć dla wielu niezrozumiała:ja zawsze idę przed siebie.Nie oglądam się za siebie,bo w przeszłości nie ma już nic,co zasługiwałoby na moją uwagę.To zamknięty rozdział,kurz na drodze,którą już dawno przebyłam.
​Stojąc na rozdrożu,miałam wybór:
​Rozpamiętywać to,co było.
​Biernie czekać na cud,który prawdopodobnie nigdy by nie nadszedł.
​Wziąć życie w swoje ręce i zacząć działać.
​Wybrałam to ostatnie.Nie czekam,aż ktoś poda mi pomocną dłoń,aż los się uśmiechnie,czy aż ktoś wykona za mnie pierwszy krok.Decyzja należy do mnie,odpowiedzialność należy do mnie i co najważniejsze zwycięstwo należy do mnie.
​Siła w pojedynkę
​Może i walczę sama.Może moja droga nie jest usłana tłumem wiwatujących ludzi,ale każdy szczyt,który zdobyłam i każdy sukces,który osiągnęłam,zawdzięczam wyłącznie sobie.To daje mi spokój,którego nikt nie jest w stanie mi odebrać.
​Samotność nie jest tak straszna,jak ją malują.Wbrew powszechnym opiniom,idąc przez życie solo,wcale nie rezygnujesz ze szczęścia. Wręcz przeciwnie odkrywasz jego najczystszą formę,bo płynie ono z Twojego wnętrza,a nie z aprobaty innych.Można iść samemu i być w pełni spełnionym człowiekiem.
​Moja droga.
Moje zasady.
Mój cel.
Dusza słów

Życie to nie kostka Rubika.Choć obie te rzeczy potrafią nieźle zajść za skórę i zmusić do intensywnego myślenia,różnica ...
27/02/2026

Życie to nie kostka Rubika.

Choć obie te rzeczy potrafią nieźle zajść za skórę i zmusić do intensywnego myślenia,różnica między nimi jest zasadnicza i,szczerze mówiąc,dość uwalniająca.
​Oto kilka powodów,dla których warto przestać traktować swoją codzienność jak plastikową łamigłówkę:
​1. Nie ma jednego "prawidłowego"ułożenia
​Kostka Rubika jest binarna: albo jest ułożona idealnie, albo jest chaosem.W życiu nie istnieje jeden wzór,do którego musisz dążyć.Twoje życie może być „rozmieszane”,kolorowe i nieoczywiste,a mimo to wciąż może być piękne.Nie musisz dopasowywać każdego elementu do sztywnej ramy sukcesu.
​2. Algorytmy tutaj nie działają
​W świecie kostki istnieją gotowe sekwencje ruchów jeśli nauczysz się algorytmów, zawsze wygrasz.Życie jest o wiele bardziej złośliwe(i fascynujące).Możesz wykonać wszystkie ruchy „podręcznikowo”a i tak trafić na sytuację,której nikt nie przewidział.To nie błąd w systemie,to po prostu wolność.
​3. Czas nie jest Twoim wrogiem.
​W układaniu kostki chodzi o rekordy,o sekundy,o bycie szybszym od innych.W życiu pośpiech często sprawia,że przestajemy zauważać drogę. To nie jest dyscyplina olimpijska.Nie musisz „układać się”szybciej niż Twoi znajomi z mediów społecznościowych.
​4. Możesz zmieniać kolory ścianek.
​W kostce Rubika kolory są stałe.W życiu masz prawo przemalować swoje priorytety.To,co było dla Ciebie„niebieskie”(ważne) pięć lat temu,dziś może być „żółte”(całkiem obojętne). Masz prawo zmieniać zdanie i redefiniować to,co dla Ciebie oznacza harmonia.
​Pamiętaj:
Życie to proces,a nie zagadka do rozwiązania.Kiedy przestaniesz traktować każdy problem jak element,który musi idealnie„wskoczyć”na swoje miejsce,nagle okaże się,że ten chaos ma całkiem niezły rytm.
Dusza słów

Kinga i Czarna Magia Sarkazmu: Instrukcja Obsługi Świata Metafor​Kinga nie mówi wprost.Ona operuje na częstotliwościach,...
26/02/2026

Kinga i Czarna Magia Sarkazmu:
Instrukcja Obsługi Świata Metafor
​Kinga nie mówi wprost.Ona operuje na częstotliwościach,których nie wyłapie zwykły śmiertelnik,a już na pewno nie jej facet.Dla niej sarkazm to nie tylko sposób komunikacji,to system operacyjny.Jej mózg pracuje szybciej niż procesor najnowszego laptopa,mieląc rzeczywistość na drobne, ironiczne kawałeczki.Bycie z nią to jak oglądanie filmu bez napisów w języku,którego drugą połówka uczy się od tygodnia.Niby słyszy słowa, niby zna melodię,ale sens ciągle ucieka.
​Dla niej to intelektualna szermierka.Każda riposta to małe dzieło sztuki,doprawione szczyptą złośliwości i ogromną dawką inteligencji.Dla niego?To pole minowe,po którym on biega z radosnym uśmiechem dziecka,zupełnie nieświadomy,że właśnie nadepnął na„bezpiecznik”. Kiedy Kinga używa hiperboli, by coś wyegzekwować,on zaczyna analizować logistykę jej żartu.Jeśli ona mówi „świetnie”on widzi kciuk w górę,nie zauważając tego specyficznego błysku w oku, który mówi:„Właśnie planuję Twoją przedwczesną emeryturę”.
​Oficjalny Przewodnik po „Kindze S-3000”😁
(Wersja dla Opornych)
​Aby ułatwić życie obu stronom,warto wprowadzić kilka zasad poruszania się w tym ironicznym ekosystemie:
​Rozpoznawanie Trybów Pracy:Kinga nie posiada trybu „dosłownego”.Jeśli mówi coś,co brzmi jak absurdalny scenariusz z filmu science-fiction,nie szukaj tego w Wikipedii.To metafora,a nie plan działania.
​Słownik Pojęć Wybranych: „Genialny pomysł!”
Właśnie robisz coś tak głupiego,że aż fascynującego. Zatrzymaj się.
​„Rób jak uważasz”Jeśli zrobisz tak,jak uważasz, spędzisz noc na kanapie, zastanawiając się,gdzie popełniłeś błąd.
​„Oczywiście, że tak!” (z lekkim uśmieszkiem) Absolutnie,pod żadnym pozorem NIE.
​Procedura Awaryjna: Jeśli Kinga zaczyna opowiadać o Twojej świetlanej przyszłości w barwach czarnego humoru,nie analizuj kosztów. Prawidłowa reakcja to lekki uśmiech i przyznanie jej racji,zanim ironia wejdzie w fazę krytyczną.
​Choć Kinga czasem musi tłumaczyć swoje żarty jak instrukcję obsługi pralki,jest w tym coś urokliwego.Jej facet jest jak tarcza,od której odbijają się wszystkie złośliwości świata jest zbyt kochany i prostolinijny,by dać się sprowokować.On jest jej kotwicą w świecie rzeczywistym,a ona jest jego prywatnym stand-uperem, którego tekstów on kompletnie nie rozumie,ale i tak cieszy się,że ona jest obok.
​Podsumowując: Kinga serwuje wykwintny kawior ironii,a jej facet jest szczęśliwy,że dostał dżem.I wiesz co?Ta kanapka smakuje im całkiem nieźle. Bo koniec końców,nawet jeśli on nie łapie sarkazmu,to na pewno„złapał” Kingę,a to był jego najlepszy ruch w życiu.
Dusza słów

Dziennik rzekomej czarownicy: Zioła,koty i brak cierpliwości​Słuchajcie,zostałam ogłoszona,Wiedźmą.Nie,nie dostałam list...
25/02/2026

Dziennik rzekomej czarownicy:
Zioła,koty i brak cierpliwości
​Słuchajcie,zostałam ogłoszona,Wiedźmą.Nie,nie dostałam listu z Hogwartu (spóźnia się jakieś dwadzieścia lat,pewnie sowa padła z wycieńczenia pod Radomiem),po prostu otoczenie uznało,że mój poziom sarkazmu i zamiłowanie do czarnej kawy kwalifikują mnie do spalenia na stosie.Albo przynajmniej do mieszkania w chatce na kurzej stopie.
​Szczerze?Wchodzę w to.Jeśli bycie wiedźmą oznacza że ludzie zaczną się mnie bać i przestaną pytać„co na obiad?”,to poproszę o najwyższy model miotły.
​Moje„magiczne”życie (oczekiwania vs. rzeczywistość)
​Ziołolecznictwo:Wszyscy myślą,że warzę eliksiry miłości w wielkim kociołku.W rzeczywistości jedyne,co „warzę”,to trzecia melisa w ciągu godziny,żeby nie rzucić uroku(czyt. klucza francuskiego) na sąsiada, który wierci w niedzielę o siódmej rano.
​Chowaniec:Prawdziwa wiedźma ma czarnego kota,który szepcze jej mroczne sekrety.Ja mam kota,który gapi się w pustą ścianę przez trzy godziny,a potem wymiotuje na jedyny jasny dywan w domu.To nie jest demoniczna współpraca,to jest terroryzm emocjonalny.
​Latanie na miotle: Próbowałam.Skończyło się na tym,że zamiatałam przedpokój i uświadomiłam sobie,że jedyny„odlot” jaki mnie czeka,to ten po drugim kieliszku wina przy Netflixie.
​Dlaczego warto być wiedźmą?
​Bycie„tą dziwną”ma swoje plusy.Kiedy idę do urzędu i patrzę na panią w okienku wzrokiem,który mówi:„Wiem, w którym wcieleniu byłaś karaluchem”,nagle wszystkie pieczątki znajdują się same.
​Złota rada:Jeśli ktoś zajdzie ci za skórę,nie musisz rzucać klątwy.Wystarczy uśmiechnąć się pod nosem,spojrzeć na jego buty i szepnąć:„Cóż i tak niedługo mu się nie przydadzą”.Działa lepiej niż jakikolwiek rytuał z czarną świecą.
​Słuchajcie,bycie wiedźmą to nie profesja,to stan umysłu. To ten moment,kiedy zdajesz sobie sprawę,że twoja intuicja nigdy się nie myli,a twój cynizm jest jedyną rzeczą,która chroni cię przed wysłaniem połowy ludzkości w kosmos(bez skafandrów).
​Więc jeśli zobaczysz mnie kiedyś na ulicy rozmawiającą do siebie nie martw się.Po prostu konsultuję się z zarządem.I radzę ci,nie stój na drodze mojej miotle.
Dusza słów

Kroniki Pączkowego Generała:Od Kombajnu do Kołdry (i z powrotem)​Siedzę na tym,co PKP szumnie nazywa ławką,choć w rzeczy...
24/02/2026

Kroniki Pączkowego Generała:Od Kombajnu do Kołdry (i z powrotem)
​Siedzę na tym,co PKP szumnie nazywa ławką,choć w rzeczywistości to lodowaty betonowy monolit zaprojektowany przez kogoś, kto nienawidzi ludzkości.Jest 4:30 rano.Na peronie nie ma poczekalni,nie ma sklepiku,nie ma nawet automatu,który mógłby mnie oszukać na dwa złote.Jestem tylko ja,wiatr świszczący mi w uszach i mój żołądek,który właśnie wykonuje partię solową z „Upiora w Operze”.
​Akt I: Słodkie Piekło i Kombajn
​Właśnie zeszłam ze zmiany. Jeśli myślicie,że praca w piekarni to romantyczne sypanie mąką przy dźwiękach harfy,to zapraszam do mnie na spotkanie z Kombajnem. To przemysłowa bestia do smażenia pączków,którą obsługuję z wdziękiem tresera tygrysów.Całą noc dowodziłam dywizją ciasta,pilnując by tysiące złocistych kulek nie zmieniło się w węgiel drzewny.
​Efekt?Pachnę tak intensywnie,że gdyby na peronie pojawił się pies gończy,doznałby załamania nerwowego ze szczęścia. Moje ubrania to w tej chwili jedna wielka aromaterapia o zapachu frytury,lukru i nadzienia wieloowocowego. Jestem chodzącą reklamą kalorii,a sama czuję się, jakbym połknęła suchy worek po mące.
​Akt II: Bitwa pod Plecakiem
​Mój termos wydał ostatnie tchnienie około trzeciej nad ranem.Teraz tylko smutno grzechocze,gdy nim potrząsam to echo mojej rozpaczy.Ale mam plecak.A w nim Zestaw Ratunkowy od mojego Ukochanego.
​Wyciągam te batoniki jak relikwie.Szelest papierka w tej porannej głuszy brzmi jak wystrzał z armaty.
​Batonik nr 1: Zniknął w sekundę.Nawet nie poczułam smaku,to był czysty transfer energii do mózgu,żeby nie zaczął wyłączać mi podstawowych funkcji życiowych.
​Batonik nr 2: Konsumowany z sarkastycznym uśmieszkiem. Patrzę na puste tory i myślę: „Jestem nabita cukrem i mam plecak pełen mącznego pyłu. Nie chcesz wiedzieć, do czego jestem zdolna”.
​Akt III: Pociąg Widmo i Teatr Cieni
​Wjeżdża on rzęch relacji „Zmęczenie–Dom”.Wtaczam się do środka,a za mną wlatuje chmura zapachu smażalni.Pasażerowie,te poranne zombiaki,nagle zaczynają pociągać nosami. Widzę ich wzrok:„Skąd ona ma pączki o tej porze?!”.
​Jako samozwańczy antropolog kolejowy, zaczynam obserwacje:
​Pan Zombi: Śpi tak mocno,że jego głowa wykonuje akrobacje przeczące prawom fizyki.
​Pani Maruda: Patrzy na mnie, jakbym osobiście odpowiadała za to,że jest rano i trzeba iść do roboty.
A ja?Ja piszę.Piszę te bzdury w telefonie,żeby zająć ręce i nie zasnąć,bo obudzenie się na pętli w innym województwie to jedyna rzecz,której mój sarkazm mógłby nie udźwignąć.
​Akt IV: Desant pod kołdrę
​W końcu moja stacja. Wypadam z wagonu,idę przez miasto,klucze ważą tyle co kombajn do smażenia,a poranne ptaki drą się,jakby miały płacone od decybela. Docieram do drzwi.Wchodzę do domu,zrzucam buty(i zapach frytury) w przedpokoju.Cicho wślizguję się do sypialni.On tam leży ciepły, i skandalicznie nieświadomy moich peronowych dramatów.
​Nachylam się nad nim. Pachnę jak faworek po poligonie,ale obietnica to obietnica.Ląduje całus.On coś mruczy przez sen pewnie nie wie,czy to jawa,czy nawiedził go duch wielkiego pączka,ale misja została wykonana. System Shutdown.
​Epilog: Powrót do Macierzy (15:00 – 17:30)
​Otwieram jedno oko o 15:00. Pierwszy dźwięk?Nie,to nie budzik.To mój żołądek,który właśnie zauważył,że dwa batoniki z 4:30 rano to już dawno wspomnienie.Czuję się,jakbym była w połowie pączkiem,a w połowie człowiekiem,który został przejechany przez walec.
​Wstaję,kawa,szybki prysznic (próba nr 458 zmycia zapachu smażalni wynik: remis), chwila normalności i... brutalne uderzenie rzeczywistości.Zerkam na zegarek 17:30
​Mój Ukochany właśnie wraca do świata żywych,a ja znowu pakuję plecak.Znów zmierzam na pociąg.Idę na peron,na lodowatą ławkę. Cykl się zamyka.Kombajn już na mnie czeka,grzeje olej i tęskni za swoją Generałową.
​Wsiadam do pociągu „DO” pracy.Mijam ludzi,którzy właśnie wracają z biur są zmęczeni,narzekają na korki. Patrzę na nich z moim ulubionym sarkastycznym uśmiechem i myślę: „Wy dopiero kończycie?Słodkie dzieciaki... Ja właśnie idę nakarmić potwora”.
​Pociąg rusza.Kolejna noc, kolejne tysiące pączków.Ale hej przynajmniej wiem,że rano znowu będą batoniki i ten jeden,zaspany całus.​Słowo na drogę od Pączkowej Królowej
​Zanim zamknę ten mój peronowy pamiętnik i zniknę w oparach smażalni,mam dla Was jedną myśl.Następnym razem,gdy o świcie poczujecie zapach świeżego pączka,lukru albo wanilii, pomyślcie o nas o nocnych wojownikach,którzy pilnują,by świat budził się odrobinę słodszy.
​Każdy z nas ma swój „kombajn”z którym walczy, swój lodowaty peron i swój pusty termos.Ale każdy z nas ma też nadzieję,że na końcu tej trasy czeka ktoś,dla kogo warto pachnieć fryturą i zjeść dwa batony w biegu.
​Życzę Wam,żebyście zawsze mieli kogoś,kto spakuje Wam zestaw ratunkowy do plecaka, i żeby Wasze powroty były zawsze pełne ciepła nawet jeśli jedynym,co Was trzyma w pionie,jest miłość i solidna dawka cukru.
​Trzymajcie się ciepło na swoich peronach życia. Pociąg do szczęścia zawsze w końcu wjeżdża na tor przy sypialni.
​A teraz wybaczcie maszyna grzeje olej,a pączki same się nie usmażą. Do zobaczenia na szlaku!
Dusza słów

Od nocnego zakalca do Królowej Lukru,czyli jak przetrwałam chlebową wojnę 🍩👑🌙​Mówią,że noc jest od spania... no,chyba że...
23/02/2026

Od nocnego zakalca do Królowej Lukru,czyli jak przetrwałam chlebową wojnę 🍩👑🌙
​Mówią,że noc jest od spania... no,chyba że jesteś mną i Twoim przeznaczeniem jest walka z drożdżami,gdy reszta świata smacznie chrapie.Ale moja historia to nie jest zwykła opowieść o pieczeniu to epicka saga o ucieczce z „piekła”do „słodkiego raju”

​Rozdział 1: Nocna Gorycz (czyli„Chleba naszego powszedniego daj nam... bez fochów”) 🍞🔪
​Moja poprzednia praca w piekarni to był thriller psychologiczny,serio!Wyobraźcie sobie:środek nocy,cisza,zapach chleba i... ONA.Moja„ulubiona” koleżanka z pracy,która mobbing miała opanowany lepiej niż wyrabianie ciasta.
Atmosfera była tak gęsta,że można ją było kroić nożem do chleba.Każde moje spojrzenie na bochenek było analizowane,każdy krok pod kontrolą,a każda minuta zmiany upływała pod znakiem „uprzejmości”,przy których ocet wydaje się syropem klonowym.Czułam się jak czerstwy razowiec twarda na zewnątrz,ale w środku miałam już dość tej nocnej traumy,szeptów za plecami i plotek.

​Rozdział 2: Wielka Ucieczka (Zmieniłam piec!) 🏃‍♀️💨
​Stwierdziłam,że życie(nawet to nocne) jest zbyt krótkie na toksyczne zakalce.Rzuciłam fartuchem i postanowiłam, że skoro i tak nie śpię w nocy,to chociaż będę to robić z uśmiechem na ustach.Tak trafiłam na produkcję pączka. 🍩
​Rozdział 3: Słodka Rewolucja (Królestwo za nadzienie!) ✨😂
​Zmieniło się wszystko.Nadal pracuję w nocy,słońce widuję głównie na Instagramie,ALE... ludzie!Zamiast nocnej armii cieni i fochów,mam ekipę,z którą ubaw jest po same pachy.
​W starej pracy:Nocne szeptanie i spiski przy chlebie.
​W nowej pracy: Nocne salwy śmiechu,sypanie żartami szybciej niż cukrem pudrem i ekipa,która wie,że pączek bez dobrego humoru po prostu nie wyrośnie!
​Teraz oficjalnie ogłaszam się Królową Pączków.Zamiast użerać się z czyimiś kompleksami,walczę teraz z tym,żeby lukier nie wylądował mi we włosach(choć i tak czasem ląduje).Gorycz zamieniłam na nadzienie malinowe,a stres na endorfiny.
​Morał na dziś:Jeśli Twoja praca przypomina nocny koszmar,a ludzie wokół kwaszą się jak stare ciasto uciekaj tam,gdzie dają dużo cukru i jeszcze więcej śmiechu!Może i mam podkrążone oczy,ale przynajmniej błyszczą się od szczęścia(i odrobiny tłuszczu z pączków, ale ciiii...). 🤫
​Kto chce pączka od szczęśliwej kobiety?Tylko ostrzegam nasze pączki są nadziewane dobrym humorem,więc grozi Wam nagły napad optymizmu! 💖🍩

Adres

Poznan

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Dusza słów umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Kategoria