CoJaNaTo

CoJaNaTo Wydajemy piękne i mądre książki dla dzieci i dorosłych, osób, które chcą zmieniać świat na lepsze. Zapraszamy do naszej księgarni na CoJaNaTo.pl!
(1)

Wydajemy książki dla dzieci i dorosłych w tematyce wychowania (Porozumienie bez Przemocy, pozytywna dyscyplina), uważności (Eline Snel, Christopher Willard), literaturę dziecięcą (Joanna Berendt, Aneta Ryfczyńska, Agnieszka Jankowska-Figaj, Chelo Manchego), książki o zdrowiu psychicznym i fizycznym (Sarah Peyton, Christiane Northrup, Didier Raoult), o komunikacji i równości (Ewa Tyralik, Ivan Jabl

onka) oraz rdzennej mądrości dla współczesnego świata i jego problemów (Jamie Sams, Ya'acov Darling Khan).

Daniel J. Siegel twierdzi, że połowie ludzi nigdy nie udaje się poczuć znaczenia czy też sensu we własnym życiu. Współcz...
13/06/2026

Daniel J. Siegel twierdzi, że połowie ludzi nigdy nie udaje się poczuć znaczenia czy też sensu we własnym życiu. Współczesne społeczeństwa cierpią z tego powodu ogromnie i coraz bardziej.

Co najmniej 30% osób cierpiących na depresję nie doświadcza poprawy w wyniku leczenia farmakologicznego czy psychoterapii. Siegel twierdzi, że właśnie dlatego, że nie widzą i nie czują, że życie to coś więcej niż biologiczne przetrwanie i wypełnianie ról społecznych. Nie udaje im się uchwycić tej delikatnej nici Życia, która łączy ludzi ze sobą i ze wszystkim, co jest, daje to trudne do opisania, a tak ważne poczucie przynależności i sensu. Nie tyle celu, co Sensu właśnie (angielskie „meaning”).

Przyczyny tego stanu rzeczy to temat na wiele długich i mądrych dyskusji. W książce ZAPROSZENIE Oriah Mountain Dreamer udało się bardzo trafnie i prosto ująć tę palącą tęsknotę i pokazać, bez pouczania czy też prób narzucania własnych duchowych wizji, jak odbudować połączenia, których tak dramatycznie brakuje nam w tym świecie.

ZAPROSZENIE mówi o tęsknocie za autentycznością i głębokim sensem w relacjach z innymi ludźmi. O potrzebie pełnego wyrażania uczuć, które towarzyszą niewyobrażalnie trudnym, jak i nieskończenie pięknym przeżyciom. O tym jak być w pełni obecn_ we własnym ciele i własnych doświadczeniach, czyli o tym, jak objąć własne życie, by nie mieć poczucia, że płynie gdzieś za niewidzialną szybą, która sprawia, że przez całą dorosłość nie udaje się go nam zasmakować naprawdę i w pełni.

link do książki w pierwszym komentarzu

Bardzo trudno jest większości z nas dostrzec wodę, w której pływamy.Zapewne tym postem włożę kij w mrowisko. 😅 Niech będ...
08/06/2026

Bardzo trudno jest większości z nas dostrzec wodę, w której pływamy.

Zapewne tym postem włożę kij w mrowisko. 😅 Niech będzie.

Dlaczego korporacje tak często płacą za treningi redukcji stresu i inne formy wzmacniania „rezyliencji” pracowników? Po to, żeby lepiej znosili presję, a często także nadużycia w swoim miejscu pracy.

Dlaczego szkoły szukają najróżniejszych sposobów wsparcia dzieci i młodzieży? Czyż nie dlatego, że system edukacji — i szerzej: stan naszego społeczeństwa — jest toksyczną wodą w tym akwarium?

Zawsze łatwiej jest skupić uwagę na „wadliwych” jednostkach niż na szerokim kontekście, w którym żyją.

Zawsze łatwiej jest uczyć ludzi „rezyliencji”, niż zebrać się do kupy i zacząć aktywnie, razem, walczyć z coraz bardziej wrogim środowiskiem naszego życia.

Słusznie, że w ostatnich latach tak wiele mówi się o traumie. Prawda jest taka, że żyjemy w kulturze, która traumatyzuje na potęgę. O to ona jest przyczyną większości naszych chorób i zaburzen. Jak powiedzial słynny psychtraumatolog John Briere: "Gdyby w podręczniku DSM oddać traumie wszystko, co faktycznie do niej należy, ta pokaźną księga stopniałaby do rozmiaru broszurki".

W ogromnej mierze działania mające pomóc jednostkom lepiej żyć tak naprawdę pomagają im dostosować się do warunków, w których nie da się normalnie żyć.

Pamiętajmy, że dziedzina zdrowia — również psychicznego — jest podporządkowana kulturze, w jakiej jest osadzona.

A nasza kultura jest obecnie kulturą liberalnego kapitalizmu, który prosperuje na przemocy.
Sorry, że tak z rana, przy poniedziałku. 😅

Uważność i stres :)

Co robię o trzeciej w nocy, gdy mózg zaczyna rozkręcać syrenę strażacką egzystencjalnych lęków?(trudny okres w życiu, gó...
06/06/2026

Co robię o trzeciej w nocy, gdy mózg zaczyna rozkręcać syrenę strażacką egzystencjalnych lęków?

(trudny okres w życiu, góra stresu, a na dokładkę perimenopauza – kombo, które powaliłoby niejednego herosa…)

Mówię do niego. Wewnętrznym, ciepłym, aksamitnym głosem:

"Kocham cię. Tu i teraz nic nam nie zagraża. Owszem, mamy różne trudności, ale teraz jest noc — żadnego problemu nie rozwiążesz w tej chwili. Twoje jedyne zadanie teraz to odpoczywać. Zajmiemy się tym jutro. I jeszcze raz: kocham cię."

(Bo układ nerwowy reguluje się przez relację. Przez bycie z kimś, kto nas widzi i nie ocenia. I możemy — powoli, konsekwentnie, dzień po dniu — stać się tą osobą dla siebie samej.)

Zaczynam każdy dzień od „kocham cię" — do siebie, do świata, do wszystkiego. Kończę nim dzień. Nie mam pod ręką nikogo, kto by to za mnie robił, więc wybieram samowystarczalność. 😊

Zaczęłam wiele lat temu, w najciemniejszym miejscu, w którym byłam. Przyszło samo — z ciała, nie od żadnego guru ani z żadnej książki. Po prostu któregoś dnia zaczęłam sobie to w myślach powtarzać. Na początku robiło dziwne wrażenie, ale dość szybko stało się czymś najnaturalniejszym na świecie. Kryzys minął, nawyk pozostał — i okazał się nieocenionym zasobem, gdy przyszedł kolejny kryzys. I jeszcze jeden. Objęcie siebie czułością od środka pozwoliło mi przejść przez dość samotne doliny. Bez tego nawyku nie byłoby to możliwe — takie mam głębokie poczucie.

Sarah Peyton w swoich książkach z serii „Towarzyszę sobie z życzliwością" pisze, że nasz układ nerwowy ma zdolność stania się własnym współczującym świadkiem. Nawet jeśli w dzieciństwie nie miałyśmy dostępu do stabilnej, kochającej obecności. Nawet wtedy — może właśnie wtedy — to jest możliwe.

Można być jednocześnie osobą, która przeżywa trudne emocje, i osobą, która trzyma siebie z łagodnością. Jak kochający rodzic. Jak najlepsza przyjaciółka. Tylko że tą przyjaciółką — pierwszą, bezwarunkową, zawsze dostępną — musisz stać się ty sama dla siebie.

Do tego: ruch, sen, składniki odżywcze, dotyk. Nie jako dyscyplina ani przymus, ale jako akt miłości własnej, której zapewne w dzieciństwie nikt nas nie nauczył. Dobra wiadomość — w dorosłości nie jest na to za późno. Ważne tylko, żeby pamiętać: to też są nawyki, które — jeśli nie wyssałaś ich z mlekiem matki — trzeba sobie cierpliwie wypracować. Dzień po dniu, nie wściekając się na siebie, tylko delikatnie i z czułością powracając do miejsca troski i wsparcia.

Peyton mówi: niezależnie od predyspozycji genetycznych czy trudnych doświadczeń z dzieciństwa, mózg jest w stanie budować nowe połączenia neuronalne — takie, które pomagają regulować emocje i sprawiają, że własne ciało przestaje być miejscem zagrożenia, a staje się miejscem bezpieczeństwa. Wymaga to nieco cierpliwości. Ale jest jak najbardziej do zrobienia.

Zasada, której zapisanie w ciele zajęło mi chyba najwięcej czasu: nie martwię się z wyprzedzeniem. Jeśli coś się jeszcze nie wydarzyło i nie ma absolutnej pewności, że się wydarzy — martwienie się zostawiam sobie na tę ewentualność. Tłumacząc cierpliwie swojemu mózgowi, że rozumiem — on ma potrzebę zapobiec, przewidzieć, uchronić. Ale wpadanie w panikę rzadko jest najlepszą formą wyrazu tej potrzeby. Najczęściej jest nią realistyczna ocena sytuacji i spokojne szukanie wyjścia.

Jeśli zaś coś obiektywnie stresującego już się dzieje — pomaga mi wyznaczenie sobie w ciągu dnia osobnego czasu na działanie i osobno, koniecznie, na martwienie się. Jeśli mózg potrzebuje się trochę pomartwić, niekoniecznie trzeba mu tego zakazywać. Ważne tylko, żeby martwienie się nie blokowało działania — bo to właśnie metodyczne, adekwatne działanie przynosi realne obniżenie lęku. Spokój w układzie nerwowym umożliwia myślenie, kreatywność i szukanie rozwiązań. Panika — nie.

Bycie po swojej stronie — bezwarunkowo, szczególnie gdy jest najtrudniej — to konieczność. I to, w moim przekonaniu, jest fundament zdrowia psychicznego i rezyliencji wtedy, gdy życie staje się nieznośnie trudne.

Trzymaj się, kobieto. I pamiętaj: nigdy nie jest za późno, żeby stać się skutecznym wsparciem dla siebie.

Dawkowanie: rano, tuż po przebudzeniu, i wieczorem przed snem — oraz w razie potrzeby, w środku nocy — „kocham się", trzy, cztery razy. Codziennie. Do końca życia. Szczególnie wtedy, gdy nie masz obok kogoś, kto mówi to do ciebie.
***
Blanka Łyszkowska

Linki do książek, które zainspirowały ten tekst - w pierwszym komentarzu

Ten tekst powstał dla wydawnictwa CoJaNaTo i należy do mnie. Jeśli chcesz go udostępnić — zrób to z podaniem źródła. Dziękuję 😊

Obraz autorstwa Ery Leissner

05/06/2026

Jeśli szukacie wyjątkowej książki dla dziecka na zakończenie roku szkolnego, to „Świat Pępka” Barbary Klonowskiej jest propozycją, na którą warto zwrócić uwagę.

To książka pełna mądrości podanych w prosty i przystępny sposób. Zachęca dzieci do zatrzymania się, zadawania pytań i patrzenia na świat z ciekawością oraz otwartym sercem.

Duże wrażenie robią ilustracje. Są głębokie, nieoczywiste i zupełnie inne od standardowych obrazków, które często spotykamy w książkach dla dzieci. Pobudzają wyobraźnię, zachęcają do refleksji i sprawiają, że przy każdej stronie można zatrzymać się na dłużej.

W książce znajdziemy wiele pięknych myśli, które trafiają zarówno do dzieci, jak i dorosłych, np:

„Świat jest pełen życzliwych ludzi. Jeśli nie możesz znaleźć żadnego, bądź jednym z nich.”

„W każdym żołędziu zaklęty jest dąb. To niesamowita lekcja pokory, cierpliwości i wiary. Wiary w to, że wszystko płynie.”

„To spokój, który masz w sobie, pozwala zachować opanowanie w najgorszą burzę.”

Po więcej takich mądrości koniecznie zajrzyjcie do książki.

„To książka dla dzieci od 6. roku życia – i dla wszystkich większych dzieci, które wciąż nosimy w sobie.” CoJaNaTo

Dla niektórych zdjęcia z dzieciństwa — jeśli je mają — nie są roześmianym wspomnieniem beztroskich lat, bezwarunkowej mi...
01/06/2026

Dla niektórych zdjęcia z dzieciństwa — jeśli je mają — nie są roześmianym wspomnieniem beztroskich lat, bezwarunkowej miłości, bezpiecznych i ciepłych opiekunów.

Są poważne. Albo smutne. Albo nieobecne. Zajmuje czasem wiele lat, żeby to zobaczyć. Żeby zrozumieć, że ten wyraz twarzy nie był cechą charakteru. Był odpowiedzią — zapisem w ciele braku bezpieczeństwa, fizycznego, emocjonalnego albo obu naraz. Niemożności bycia bezpiecznie sobą.

To właśnie jest trauma relacyjna. Nie zawsze wygląda jak coś dramatycznego. Często wygląda jak chroniczne napięcie. Jak niemożność odpoczynku. Jak poczucie, że trzeba zasłużyć na bycie. Jak głód czułości, której się nie umie przyjąć — bo nie otrzymało się jej na początku życia i ciało po prostu nie zna tej drogi. Tragiczny paradoks: głód, który jest prawdziwy, i niemożność nasycenia się tym, czego się pragnie najbardziej.

Wygląda też jak życie za szybą — kiedy świat i ludzie są blisko, a jednak jakoś nieosiągalni. Kiedy jest się obecnym i nieobecnym jednocześnie. Kiedy nie do końca wiadomo, kim się jest — bo przez lata bardziej opłacało się być kimś akceptowalnym niż sobą. Kiedy kontakt z innymi jest wyczerpujący, a samotność — wcale nie przynosi ulgi.

W realiach kultury, która znormalizowała przekształcanie tego, co żywe, w martwą materię zysku — taką ranę nosi więcej osób, niż mogłoby się wydawać. Zadaną przez rodzinę, przez społeczeństwo, przez ekonomię, przez opresję bycia w mniejszości, przez brutalność systemów, które miały chronić. Rozsypane puzzle, które niczego nie opowiadają — dopóki mozolnie ich nie poskładamy lub ktoś nie pomoże nam zobaczyć obrazu z innej perspektywy.

A kiedy obraz zaczyna się wyłaniać, cierpienie zaczyna wyglądać inaczej. Inaczej się wyraża, inaczej je rozpoznajemy u innych, rozumiemy, że bywa mylnie odczytywane — przez otoczenie i przez nas samych. To, co wyglądało jak skaza — okazuje się strategią przetrwania. To, co wyglądało jak słabość — okazuje się najcelniejszą odpowiedzią, jaką małe ciało i mała dusza potrafiły znaleźć na środowisko, które nie było dla nich bezpieczne.

Dobra wiadomość jest taka, że z miejsca dorosłego siebie można wrócić do tego smutnego dziecka. Nie cofając się w czasie — wchodząc z nim w kontakt tu i teraz. Trochę zmienić tę historię — nie w przeszłości, ale w teraźniejszości.

Neurobiologia, Somatic Experiencing, podejście NARM, Resonant Healing Sarah Peyton, praca z ciałem i przywiązaniem — wszystkie mówią to samo: można się uzdrowić. Można odzyskać dostęp do siebie. Do swojego prawdziwego, nietkniętego przez zranienie centrum. Można poczuć się bezpiecznie we własnej skórze.

Dzieje się to dzięki tej nadzwyczajnej, delikatnej sile czułości — którą niosą zastępy niestrudzonych terapeutów i lekarek dusz i ciał, często działających wbrew logice zysku, wbrew opresyjnym prawom dominacji. Tych, którzy z troską pomagają smutnym dzieciom odnaleźć ich ukryte, wspaniałe zasoby. Połączyć się ze swoją siłą. Pocieszyć siebie — trwale.

Bo to jest możliwe. Dla każdej i każdego. Nic nie jest więcej warte od tego, by móc być w pełni sobą — i żyć w łagodnym, nie napiętym i pełnym obaw, połączeniu z ludźmi i ze światem wokół.

Takie myśli na Dzień Dziecka 🌿

/Blanka Łyszkowska/CoJaNaTo

„Dlaczego tak łatwo uwierzyć, że o nas zapomniano, że to inni, ale nie my, usłyszą wołanie? Wiele lat temu moja rodzina ...
24/05/2026

„Dlaczego tak łatwo uwierzyć, że o nas zapomniano, że to inni, ale nie my, usłyszą wołanie?

Wiele lat temu moja rodzina i przyjaciele zgromadzili się w domku letniskowym, gdzie graliśmy w grę, w której zgadywało się znaczenie słów. Ktoś zaproponował słowo 'oubliette'.

Tylko mój młodszy syn, Nathan, biegły gracz najwyraźniej edukacyjnych fabularnych gier wideo, wiedział, że to rodzaj lochu z jednym otworem umieszczonym wysoko w suficie – więzienie, z którego nie da się uciec bez pomocy z zewnątrz. Słowo to znaczy „miejsce, w którym jest się zapomnianym”.

Kiedy przeczytałam to na głos, niektórzy dorośli w pokoju mimowolnie westchnęli. W tym ponurym zdaniu usłyszeliśmy ludzką rozpacz – naszą rozpacz.

Poczucie bycia zapomnianą – sytuacji, w której zapada zmrok, ale nikt nie woła nas po imieniu – to właśnie to, czego obawiamy się najbardziej.

Nigdy nie jesteśmy zapomniani, zawsze jesteśmy wołani, jednak czasem stare rany utrudniają nam słyszenie, siedzenie w bezruchu i słuchanie.

Pamiętam z dzieciństwa rówieśników, dla których bycie na zewnątrz w ciepłą, letnią noc było czymś normalnym.

Nikt w domu nie wiedział, gdzie są ani się tym nie przejmował.
Nikt nie wołał ich po imieniu ani nie czekał z niepokojem na odpowiedź.

Te dzieci były zdziwione naszą ekscytacją z powodu samotnego przebywania w ciemności.

Dla nich włóczenie się w gasnącym świetle dnia było po prostu kolejnym momentem ich samotności, a miejsce, które nazywali domem, niekoniecznie dawało im schronienie czy poczucie przynależności.
Nie flirtowali ze strachem, wiedząc, że zaraz wrócą do bezpieczeństwa. Ich strach były zbyt realny, zbyt bliski urzeczywistnienia. One przetrwały trudności i znały ten rodzaj odwagi, którą ja miałam poznać dopiero wiele lat później.”

Tekst pochodzi z książki "Wołanie" Oriah Mountain Dreamer
Link do książki w pierwszym komentarzu

21/05/2026
WołanieSłyszałam go całe życie –głos wołający imię, które rozpoznałam jako własne.Czasami to delikatny szept.Czasami ma ...
17/05/2026

Wołanie

Słyszałam go całe życie –
głos wołający imię, które rozpoznałam jako własne.

Czasami to delikatny szept.
Czasami ma w sobie nutę pilności.

Mówi jednak zawsze: „Obudź się, kochana. Śnisz na jawie”.
To niebezpieczne!

Pamiętaj, czym jesteś i pozwól, by z każdym oddechem
ta wiedza prowadziła cię do domu Miłości.

Otocz czułością to, kim jesteś, i pozwól, by głębsze poznanie
nadawało barw twojemu człowieczeństwu.

Nie musisz nigdzie iść. To, czego szukasz, już tu jest.
Rozluźnij pięść zaciśniętą pragnieniem i zobacz,
co trzymasz w dłoni.

Nie ma sensu czekać, aż coś się wydarzy.
Nie ma punktu w przyszłości, do którego trzeba dotrzeć.
Wszystko, czego pragniesz, jest w tej chwili, teraz.

Całe te poszukiwania tylko cię wyczerpują.
Wróć do domu i odpocznij.

Jak długo jeszcze zamierzasz tak żyć?
Twój głodny duch jest wyniszczony, serce potyka się
o te ciągłe zmagania. Odrzuć to!

Pozwól sobie być bożym szaleńcem,
wiernym jedynie Pięknu, którym jesteś.

Pozwól, by Kochanek wziął cię w ramiona i porwał
do tańca, nawet gdy lęk krzyczy, byś tym razem usiadła.

Pamiętaj, jest jedno słowo, które masz wypowiadać całym swoim istnieniem.
Kiedy cię odnajdzie, oddaj mu życie. Nie zatrzymuj go dla siebie.

Oddaj mu się w pełni.
Bądź jednym słowem w tym wielkim, wspólnie pisanym miłosnym wierszu.

***
z książki
"Wołanie"
Oriah Mountain Dreamer

***
W Zaproszeniu niezwykle oryginalna pisarka i nauczycielka Oriah Mountain Dreamer pisała o pragnieniach skrytych w głębi naszych serc. W Tańcu przyglądała się temu, jak żyć tymi pragnieniami. W swojej trzeciej książce, zatytułowanej Wołanie, opowiada o odkrywaniu odpowiedzi na pytanie „dlaczego”: Dlaczego tu jesteśmy? Dlaczego każde z nas musi podjąć wyzwanie przejścia od pragnień swojej duszy do pełnego życia w świecie? Wołanie składa się z poruszających historii i mądrości zrodzonej z doświadczenia. To osobista, intymna opowieść o życiowej podróży i odpowiadaniu na to, co nas wzywa – a co objawia się w niespodziewanych formach. Wraz z Oriah odkrywamy, że aby żyć w pełni, potrzebujemy ze szczerością być tym, kim jesteśmy – odbiciem świętej Obecności, która wykracza poza myśl – w naszej pełnej trudów rzeczywistości i codziennych zmaganiach. Oriah rzuca wyzwania naszemu spoglądaniu na świat, a równocześnie przedstawia wizję, która jest praktyczna i bezkompromisowa: musimy każdego dnia działać w zgodzie z esencją tego, kim jesteśmy, szukać znaczeń w swoim unikatowym byciu i tym, do czego każde z nas zostało powołane. Wołanie wzywa do życia w głębokiej duchowości i pełnym człowieczeństwie.

Wspomnienia z majówki ze "Światem Pępka" i jego autorką, Basią Kłonowską, na Festiwalu Literackim w Lądku Zdroju
15/05/2026

Wspomnienia z majówki ze "Światem Pępka" i jego autorką, Basią Kłonowską, na Festiwalu Literackim w Lądku Zdroju

Adres

Praga

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy CoJaNaTo umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do CoJaNaTo:

Udostępnij

Kategoria