14/05/2026
„Muszę, bo się uduszę” 🤣
Ostatnio trafiłam na post pewnej blogerki, która z pełnym przekonaniem głosiła, że kobieca energia i kręgi kobiet to jedna wielka bzdura.
Że robimy kobietom „sieczkę w głowie”.
Że uczymy je oddawania władzy mężczyznom.
Że kiedyś kobiety spotykały się tylko po to, żeby szybciej ogarnąć robotę i oszczędzić światło.
I wiesz co?
Czytałam to i miałam jedno pytanie: czy Ty kiedykolwiek byłaś na kręgu? Bo śmiem twierdzić, że nie...
Bo ja jestem. Prowadzę je. I widzę, co się tam naprawdę wydarza.
To nie jest miejsce, w którym kobieta uczy się być „grzeczna”, „cicha” czy „uległa”.
To nie jest powrót do Stepford 😉
To jest przestrzeń, w której kobieta: – przestaje działać z poziomu „muszę”
- zaczyna czuć „jestem”
- i w końcu uznaje „zasługuję”
Zasługuję na szacunek.
Na miłość.
Na bycie sobą — bez ciągłego napinania się i udowadniania czegokolwiek.
I tak — Polki od zawsze były silne.💪
Tylko że ta siła bardzo często była siłą przetrwania.
A krąg nie odbiera siły.
On pozwala ją zdjąć z trybu walki i przenieść w tryb życia.
I jeszcze jedno.
Kręgi kobiet to nie jest klub „antymęski”.
Ja uwielbiam pracować z mężczyznami. Serio.
Cenię ich sposób działania, decyzyjność, prostotę myślenia.
Ale nie udawajmy, że jesteśmy tacy sami.
My się mamy uzupełniać, a nie ścigać na nie swoim torze.
Bo umówmy się 😉
Wy nigdy nie ogarniecie naszej pokrętnej logiki,
a my nigdy nie dorównamy Wam w… wyłączaniu emocji i podejmowaniu decyzji „tu i teraz”, bez rozkminiania 48 scenariuszy w głowie.
I to jest OK.
Naprawdę nie trzeba z tego robić wojny.
A jeśli chcesz sprawdzić, czym naprawdę jest krąg — zamiast czytać opinie ludzi, którzy nigdy tam nie byli…
👉 22.05 spotykamy się na kolejnym kręgu
Tym razem będziemy uczyć się mówić „NIE”.
Bo „NIE” to nie odrzucenie innych.
To często pierwszy raz, kiedy wybierasz siebie.
rozwójosobisty relacje kobietykobietom emocje siłaKobiety