12/06/2025
Przeglądam stare, autostopowe zdjęcia. Ich jakość, delikatnie mówiąc, nie jest najlepsza. To obrazy sprzed 9 lat, to pierwsze większe autostopowe przygody...
I cóż, że jakość właśnie taka? Przynajmniej, gdyby nas okradli, mniej bym rozpaczała, bo niewiele miałam (materialnie w sumie wciąż niewiele posiadam).
Niezmiennie, właśnie tego typu zdjęcia przywołują fale ciepła w sercu. Gdy ogrom gościnności wgniatał w podłogę. Gdy wspólne posiłki były właśnie na perskich dywanach, a kolacje, przy rozmowach o kulturach, różnicach i podobieństwach, smakowały jak nigdzie indziej na świecie.
Chcę Wam powiedzieć, że podjęcie ryzyka i efekty podjętych decyzji mogą kiełkować powoli, latami.
Tak właśnie jest u mnie.
Jeśli wśród Was jest ktoś, kto nie wie, czy coś się opłaci, ale ma wielkie marzenia: zacznij to realizować, jeśli masz możliwość. Mając świadomość, że może się nie opłacić.
Ale może też... Stać się to piękną pamiątką, dzięki której sam/sama sobie pokażesz, że jednak coś zrobiłeś/-aś. Coś więcej.
Dzielę się swoją pasją z innymi, bo jak wielu - nie miałam ułatwień od początku. Mój pierwszy autostopowy wyjazd na Bałkany trwał 3 tygodnie i kosztował 800 zł (spanie w namiocie, samodzielne gotowanie w plenerze, prysznice na stacjach benzynowych, etc). Na wiele musiałam sama zapracować, rezygnowałam z wielu materialnych dóbr, ale - spełniam marzenia i nie żałuję żadnej wydanej na to złotówki.
Mnie też inspirowali inni - nie tylko ci wielcy, odlegli podróżnicy, ale ludzie poznani w drodze.
Wkrótce o swoich autostopowych doświadczeniach opowiem w programie Dzień Dobry TVN
Stąd takie rozkminy. Niedługo więcej informacji. :)