31/05/2026
Michał Leśniak mówiący po walce na BKFC, że ma złamaną rękę, ale wszystko jest ok, a potem lecący z ziomkami na miasto, to wskazówka dla wszystkich, którzy dziwią się, że bokserzy nie kończą karier mimo że publice wydaje się, że tak by było lepiej dla zdrowia.
Po prostu inny próg wrażliwości na kontuzje, ból itp. "Normalny" człowiek ze złamaną ręką czułby się ciężko uszkodzony i leciałby do szpitala. Zawodnik sportów walki reaguje inaczej i inaczej postrzega pewne rzeczy.