16/02/2026
Portret…juz dawno nie było tu portretów…a ja przy każdej sesji staram się pstryknąć bliższe kadry. W portrecie jest cos ujmującego, bliżej. To bliżej daje nam poczucie intymności, zetknięcia jeden do jeden. Niemalże dotknięcia cudzej twarzy. To jeszcze nie detal by nas przytłaczać, to zbliżenie. Zbliżenie sie do osoby. Nieznanej nam, a jednak. Na chwilę jesteśmy niemal o krok od spojrzenia sobie w oczy. Bardzo lubię ten rodzaj fotografii bo poza pięknym zdjęciem, jesteśmy też w sytuacji intymnej i żeby Was nie zmylić. Intymność rodzi sie tu w byciu dwóch osób, dwóch jednostek, które na moment zamierają by wyszedł idealny portret. Ta intymność rodzi sie z zamarcia z tego, że żadna ze stron tego zdjecia nie chce popsuć. Wiecie przy zdjęciach całej postaci to można się ruszać, tańczyć sobie, wygłupiać się, a przy poważnym portrecie potrzebujemy chwili zamarcia w jednej pozycji. Niesamowite jak każdy na swój sposób potrafi być w danej chwili, nie tylko pozie. To moment bycia sobą przed trochę dłużej niż 2 sekundy. Portrety to piękne wzruszenie nad naszym detalem.
Dziękuję przepięknej Dominice za wspaniałe pozowanie.