Recepta na góry

Recepta na góry Choruję na Zesztywniające Zapalenie Stawów Kręgosłupa, a po 15 latach przerwy wróciłam do gór.

Od 3 lat jestem na leczeniu biologicznym i wreszcie poczułam, że mogę spróbować jeszcze raz. Choruję na Zesztywniające Zapalenie Stawów Kręgosłupa, a po 17 latach przerwy wróciłam do gór. Na początku roku, zainspirowana Przyjaciółką, postanowiłam zdobyć Koronę Polski Gór – 38 szczytów, plus kilka „dawnych rekordzistów”. Łącznie 50 szczytów.. Nie zawsze jest łatwo – bywa ból, bywa zmęczenie, czasem

muszę odpuścić wycieczkę – ale idę dalej. Za mną już 14 szczytów, a przed mną jeszcze wiele kroków i historii do opowiedzenia.

25/01/2026

Biskupia Kopa – 11 stycznia ❄️

To był jeden z tych dni, kiedy warunki robią wszystko, żebyś zostać w domu.
Śnieżyce, zima na pełnym etacie, prawie 200 km w samochodzie i perspektywa powrotu po ciemku. Idealny moment na… kolejny szczyt Korony.

Ruszyłyśmy z Jarnołtówka.
Śnieg od startu — na drogach, na szlaku, w lesie i w powietrzu. Padał, jakby chciał mieć pewność, że zapamiętamy ten dzień na długo. Warunki raczej z tych „ambitnych”, a nie „przyjemnych”.

Biskupia Kopa, najwyższy szczyt Gór Opawskich, tym razem nie dawała taryfy ulgowej i solidnie testowała determinację. Były chwile zwątpienia i szybkie kalkulacje, czy zawracanie nie byłoby rozsądniejsze. Na szczęście dobre towarzystwo robi różnicę.

Na szczycie… cóż: mgła, zimno i widoczność na jakieś 10 metrów. Szybkie zdjęcia, pieczątki, krótka satysfakcja i odwrót — bo przy takiej aurze nie ma przestrzeni na kontemplację.

Za to schronisku pod Biskupią Kopą — klasyka gatunku: szarlotka uratowała morale, a ściana pełna odciętych krawatów poprawiła humor (tak, krawat na szlaku to zły pomysł 😉).

Po krótkim odpoczynku ruszyłyśmy w dół — bo przed nami był jeszcze długi powrót na Śląsk. Zmarznięte, zmęczone, ale z kolejnym szczytem zaliczonym.
I z tym fantastycznym uczuciem, że mimo fatalnych warunków — udało się.

Ogromne dzięki dla mojej Przyjaciółki za to wyjście. Wiem, że wyrwanie się z domu to niezła logistyka, dlatego tym bardziej doceniam to wspólne bycie na szlaku.

I jeszcze historia z happy endem…
W drodze na szczyt zauważyłam, że zgubiłam rękawiczkę.
Zaczepiłam schodzącego turystę — umówiliśmy się, że jeśli ją znajdzie, zaniesie ją na dół, do agroturystyki.
Znalazł. Zaniósł. Czekała. Dziękuję 🙂
Takie drobiazgi robią dzień.

́ryopawskie

🗓️ 25 stycznia – dzień, w którym wszystko się zaczęłoW planie: Turbacz. W głowie: ekscytacja. W plecaku: kanapki, termos...
25/09/2025

🗓️ 25 stycznia – dzień, w którym wszystko się zaczęło

W planie: Turbacz. W głowie: ekscytacja. W plecaku: kanapki, termos z herbatą i cały nowy sprzęt, w tym świeżo kupione stuptuty i wypożyczone raczki. Brzmiało jak idealny start!

Na szlak ruszyłam trochę później niż planowałam (no cóż, poranne wstawanie to nie jest moja mocna strona 😉). Początkowo pełna energii, co chwilę zatrzymywałam się na krótkie przerwy. I dość szybko przyszła refleksja – to jednak nie będzie takie proste. Po ok. 2/5 drogi musiałam odpuścić, bo inaczej wracałabym już po ciemku.

Dziś wiem, że wybrałam zbyt ambitny cel na początek. Do tego: stuptuty, które zamiast pomóc, tylko męczyły nogi, raczki, w których uczyłam się chodzić i… kijki, które grzecznie przeleżały w plecaku. 🙃

Ale wiecie co? Mimo wszystko – wróciłam z tej trasy uśmiechnięta. Bo to był mój pierwszy krok. A od czegoś trzeba zacząć.
Czy było warto? Zobaczcie jakie miałam widoki i oceńcie sami 😉

Mam na imię Ania i od niedawna znów odkrywam świat górskich szlaków. To dla mnie wyjątkowa podróż, bo wracam do czegoś, ...
19/09/2025

Mam na imię Ania i od niedawna znów odkrywam świat górskich szlaków. To dla mnie wyjątkowa podróż, bo wracam do czegoś, co kochałam, a co na długie lata musiałam odpuścić.

Choruję na Zesztywniające Zapalenie Stawów Kręgosłupa, od 4 lat mam orzeczenie o niepełnosprawności. Przez 15 lat choroby moje życie wyglądało "prawie" normalnie – praca, znajomi, jakieś niewielkie aktywności. Wszystko to okraszone bólem.
Niestety sport i aktywność fizyczną musiałam odsunąć na bok. Ból i ograniczenia były zbyt duże.

Od 3 lat jestem na leczeniu biologicznym i wreszcie poczułam się na tyle dobrze, żeby spróbować wrócić w góry. Pod koniec ubiegłego roku postanowiłam, że dam sobie szansę - kupiłam plecak, buty, kijki i zaczęłam planować pierwsze trasy ☺️

W styczniu 2025 inspiracją okazała się moja Przyjaciółka, która zaczęła zdobywać Koronę Gór Polski. Pomyślałam: a może i ja? Chciałam nadać moim wycieczkom cel i postawiłam na 38 szczytów Korony Polskich Gór w wersji z kilkoma „dawnymi rekordzistami”. Łącznie 50... 🗻🗻🙂

Nie zawsze jest łatwo. Bywają dni, że się nie chce, że boli, że trzeba odpuścić... Chorobie towarzyszą też stany depresyjne, które czasem zabierają energię i motywację. Ale mimo to – chodzę, próbuję i zdobywam. Do tej pory stanęłam już na 14 szczytach. Każdy z nich jest dla mnie osobistym zwycięstwem, dowodem, że można wracać do pasji, nawet jeśli droga jest wyboista.

Ten projekt to zapis mojej wędrówki – nie tylko po górach, ale i w głąb siebie. Chcę podzielić się doświadczeniem, trudnościami, radościami i wrażeniami.
Może kogoś zainspiruję do tego, by zawalczył o swoje pasje, niezależnie od ograniczeń. Może po prostu pokażę, że góry są dla wszystkich – tylko każdy zdobywa je we własnym tempie. A może będzie to tylko mój pamiętnik z podróży - dodatkowa motywacja, by zdobyć kolejny szczyt :)

Adres

Tychy

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Recepta na góry umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Kategoria