21/12/2025
Kroniki ciąg dalszy... Dziś: OWCZARY – DAWNE „ALTE SCHÄFEREI”
Dzisiejsze Owczary, nazywane przez mieszkańców Machowinka Brzozowem, to miejsce dawniej zapisane w niemieckich dokumentach jako Alte Schäferei, Stara Owczarnia. W „Meyers Ortslexikon” z 1912 roku widnieje krótkie, a jednak bardzo znaczące zdanie: „Alte Schäferei – Gut, Kr. Stolp, siehe Klein Machmin.” Oznacza ono, że Owczarnia była folwarkiem należącym do majątku Klein Machmin, czyli Machowinka, wyspecjalizowanym przede wszystkim w hodowli zwierząt, zwłaszcza owiec, co potwierdzają także dawne księgi majątkowe wymieniające pokaźny inwentarz.
Owczary składały się z kilku bardzo skromnych domów, zbudowanych z tego, co akurat było pod ręką, krytych strzechą lub papą, niewielkich, ale pełnych życia. W tych chatach mieszkały rodziny Brzozowskich, Plewków i Białków, a także inne, których nazwiska przetrwały jedynie fragmentarycznie w opowieściach mieszkańców. Wspomina się również osobę o nazwisku Szpak, o której pamięć pozostała jeszcze w przekazach mojej teściowej.
Wśród tych ubogich chat stał jednak budynek, który wyróżniał się od reszty, bo był to dwór, czasem nazywany pałacem, czasem domem zarządcy, lecz zawsze wspominany jako miejsce wyjątkowe. Zamieszkiwały go dwie ostatnie rodziny związane z Owczarami, Krawiec i Ostrowscy. Obie rodziny pochodziły z gór i po latach spędzonych tutaj powróciły w swoje rodzinne strony. Ich wcześniejsza historia nie zachowała się w całości, lecz wspomnienia o nich pozostały w pamięci ludzi.
W pamięci mieszkańców Owczarów dawny dwór zapisał się jako miejsce opuszczone i ciemne, z drewnianymi schodami. Przez pewien czas mieszkali tam pracownicy leśni, wśród nich wspomina się rodzinę Mrozickich oraz panią Wandę z Wytowna, z domu Ciecierską, mieszkającą tam z mężem i dziećmi. W opowieściach powraca również postać Władysława Kalwary, pracownika leśnego, który mówił o ludziach przybyłych z gór do sadzenia lasu, w czasie gdy leśniczym w tej okolicy był Stefan Gąsiorski.
Owczary pamiętane są także jako miejsce związane z lasem i codziennym życiem jego mieszkańców (jak pan Miękus opiekujący się tam końmi).
Dwór zniknął z krajobrazu Owczarów, choć wciąż żyje w opowieściach. Rafał Białek wspominał, że jako dziecko chodził tam z innymi chłopcami, bawiąc się wśród ruin, które już wtedy były opuszczone, ale wciąż intrygowały swoją wielkością i tajemniczością. Starsi mieszkańcy powtarzają, że dwór został ostatecznie zniszczony przez pożar, a jego resztki szybko pochłonęła roślinność. Pamiętam dzień, w którym mój dziadek zaprowadził mnie w to miejsce. Zatrzymał się wśród drzew, wskazał ręką zarośnięty fragment ziemi i powiedział: „Tu stał pałac.” To jedno zdanie stało się dla mnie początkiem odkrywania historii dawnej owczarni.
W Owczarach była także duża stajnia z czerwonej cegły, okazała i charakterystyczna, której wspomnienie pojawia się często w rozmowach. Stodoła, znajdująca się nieopodal, przetrwała zaskakująco długo, bo zniszczona została dopiero w latach dwutysięcznych i dziś nie ma po niej śladu.
W dawnych adresbuchach odnalazłam konkretne osoby związane z Owczarami. Wśród nich pojawia się Herman Strelow, który mieszkał w Owczarach i który zawarł związek małżeński z Joanną Ernestiną Puttkamer, przedstawicielką znanego pomorskiego rodu. To ważny genealogiczny ślad potwierdzający obecność tej rodziny w strukturze dawnej owczarni. Źródła wspominają również Gertrud Bublitz, nauczycielkę ze szkoły w Machowinku, która mieszkała właśnie tutaj, co dodatkowo ukazuje, jak bardzo Owczary były związane z życiem społecznym całej miejscowości.
Dziś Owczary są przede wszystkim miejscem spacerów, cichym, spokojnym i pełnym przyrody. Nie ma już dawnego dworu ani ubogich chat, lecz stoi tu jeden piękny, duży dom z ogrodem, wpasowujący się w krajobraz jak współczesny ślad po dawnym folwarku. Okolica stała się naturalnym obserwatorium przyrody, gdzie można podpatrywać żurawie, ślady żerowania bobrów, a także wędrowne ptaki i zwierzynę korzystającą z okolicznych mokradeł i łąk.
Ciekawostka kronikarska – Historia rodziny Bublitz:
Niespodziewanie, dzięki wiadomości od Pani Eugenii, powróciła do mnie postać rodziny Bublitz, o której wspominałam już wcześniej. Okazuje się, że w Machowinku po wojnie nazywali się Ciepluch, choć do końca nie wiadomo, czy było to nazwisko, czy jakiś przydomek przyjęty/ przypisany do tych ludzi po wojnie. Najważniejsze jednak, że rodzina ta nie wyjechała do Niemiec, lecz pozostała tutaj, wśród mieszkańców Machowinka.Pani Eugenia wspomina, że Pan Ciepluch, czyli Pan Bublitz, przychodził do jej ojca, by dać się ostrzyc albo ogolić. Miał długą, siwą brodę i jako dziecko trochę się go bała. W ich rodzinie były dwie córki, w tym Margaret, (później Małgorzata,) oraz dwóch synów. Jeden z synów ożenił się w pobliskiej Gardnie, a Małgorzata wyszła za Polaka i zamieszkała w Słupsku.
W tym miejscu przypomniały mi się słowa mojego wujka, który opowiadał o Panu Ciepluchu, pracującym w prewentorium, ale przede wszystkim znanym z tego, że opiekował się poniemieckim cmentarzem, gdy oficjalnych pochówków już tam nie było. Bardzo pragnął spocząć właśnie na tym cmentarzu, który dla niego miał szczególne znaczenie. Gdyby nie siostra Pani Eugenii, nie połączyłabym tych dwóch historii – opowieści o Bublitzach i wspomnienia wujka o Panu Ciepluchu. Okazało się, że to ta sama rodzina.
Jestem Państwu ogromnie wdzięczna, że piszecie Państwo tę opowieść razem ze mną. Każdy taki fragment, każda pamięć wyciągnięta z zakamarków rodzinnych historii sprawia, że dawne Machowinko i jego ludzie odzyskują swoje miejsce.
Nie znam, a być może nie powinnam znać powodów, dla których rodzina Bublitz nie wyjechała i pozostała tutaj, w Machowinku. Może nie chcieli zmieniać miejsca, może nie zależało im na narodowości, może czuli miłość do tej ziemi albo nie mogli pogodzić się z wojennymi wydarzeniami. A może zadecydowały o tym jeszcze inne czynniki. Po raz kolejny upewniam się, że w tej historii nie miejsca tworzą opowieść, lecz ludzie, którzy byli jej częścią. To ich ślady, decyzje, życie i milcząca pamięć sprawiają, że możemy nasze miejsce ocalić od zapomnienia.
Owczary, dawne Alte Schäferei, istnieją dziś przede wszystkim w pamięci mieszkańców Machowinka i w starych zapisach, które potwierdzają ich rolę jako folwarku majątku Klein Machmin. Pozostała po nich historia spleciona z ludzkimi losami i wspomnieniami oraz z naturą, która przejęła to miejsce na własność.
Z Owczarami kojarzy mi się jeszcze jedno miejsce… “Koło Daniela” - miejsce spotkań leśników, ale o tym, być może osobna historia…
ŹRÓDŁA:
Meyers Orts- und Verkehrslexikon des Deutschen Reichs, Lipsk 1912, hasło: Alte Schäferei, s. 37: „Alte Schäferei – Gut, Kr. Stolp, siehe Klein Machmin.”
Pommersches Güter-Adressbuch, Danzig 1892, dział: Klein Machmin, wykaz inwentarza folwarcznego (owce, bydło, konie, trzoda).
Zapis w dawnych adresbuchach o mieszkańcu Hermanie Strelow oraz informacja o jego małżeństwie z Joanną Ernestiną Puttkamer (odczyt z genealogicznych rejestrów pomorskich).
Wzmianka o Gertrud Bublitz, nauczycielce zamieszkałej w Owczarach, odnotowanej w źródłach dotyczących szkolnictwa Machowinka.
Wspomnienia Pani Bąciaszek, wujka Wacka Kosuta, Rafała Białka, wujka Zenka Osiala, siostry pani Gieni Pizińskiej