30/06/2026
Opisuję mniej oczywisty mechanizm zdrowienia: po odstawieniu substancji człowiek czasem nie wraca od razu do spokoju, tylko przenosi przymus na odżywianie, ciało i kontrolę. Pamiętam, gdy po pierwszym odwyku zrobiłam sobie 3 tygodniowy detoks spożywczy. Każdy trzeźwy i udany dzień w ośrodku napędzał mnie do coraz to większego przymusu kontroli tego, co jem, ile jem i ile ćwiczę, by nie “zmarnować” tego całego trudu, który już włożyłam. Nie dość, że moje ciało i organizm były w ciężkim szoku, bez alkoholu, to dodatkowo drugiego szoku dokładałam sobie sama poprzez ujemny bilans kaloryczny, wycieńczające treningi i ciągłe napięcie, że teraz muszę być czysta, zdyscyplinowana, idealna.
Efekt?
Nie miałam energii.
Miałam fatalne wyniki krwi.
Słabo się regenerowałam.
A moja głowa dalej działała w trybie przymusu, co tak naprawdę napędzało stary mechanizm.
Zmienił się tylko obiekt kontroli.
I dzisiaj widzę to dużo wyraźniej: zdrowienie wymaga ogromnej ilości energii.
Ciało po ciągach potrzebuje jedzenia, snu, odbudowy i regulacji. A na zdrowienie i wychodzenie z tej choroby, człowiek potrzebuje naprawdę podwójnej energii. I teraz skąd ją ma brać, skoro lokowaną jest tam gdzie nie trzeba? Co o tym myślisz? Daj znać w komentarzu.