Zamość na czasie

Zamość na czasie Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Zamość na czasie, Witryna informacyjna, Zamosc.

„Zamość na czasie” to miejsce, które powstało z potrzeby rzetelnej informacji, lokalnej energii i uważnego patrzenia na to, co dzieje się w naszym mieście i regionie.

Zamość zatacza kołoJeszcze niedawno słyszeliśmy, że trzeba przewietrzyć urząd, wymienić kadry i odciąć się od ludzi popr...
07/08/2026

Zamość zatacza koło

Jeszcze niedawno słyszeliśmy, że trzeba przewietrzyć urząd, wymienić kadry i odciąć się od ludzi poprzedniej ekipy. Miało być nowe otwarcie, nowa jakość i nowe standardy. Po dwóch latach coraz częściej okazuje się, że rewolucje kadrowe łatwo się ogłasza, znacznie trudniej obronić ich efekty.

Kilka dni temu na stanowisko dyrektora Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska wrócił Piotr Zając, który kierował tym wydziałem za prezydenta Andrzeja Wnuka, a później został nawet zastępcą prezydenta.

Gratulujemy Piotrowi Zającowi i życzymy powodzenia na nowym-starym stanowisku. Marcin Nowak, którego prezydent Rafał Zwolak powołał na dyrektora tuż po objęciu urzędu, zrezygnował z tej funkcji. Efekt? Po dwóch latach okazuje się, że najlepszym rozwiązaniem jest sprowadzenie z powrotem człowieka, który od kilku lat pracował już poza Urzędem Miasta. Trudno o bardziej wymowny komentarz do kadrowej polityki obecnych władz.

Jeszcze dwa lata temu przekonywano mieszkańców, że miasto potrzebuje nowych ludzi. Dziś coraz wyraźniej widać, że problemem nie byli ludzie poprzedniej ekipy, lecz wiara, że samo zastąpienie ich “swoimi” wystarczy, aby wszystko zaczęło działać „lepiej”. Rzeczywistość okazała się znacznie mniej łaskawa od wyborczych haseł.

Coraz częściej wygląda to tak, jakby praktyka boleśnie weryfikowała opowieść o “nowej jakości”. Nieprzypadkowo pod materiałem z ostatniej sesji Rady Miasta na portalu Zamosc.tv pojawiło się wiele komentarzy mieszkańców, którzy pisali, że skoro kolejne stanowiska obejmują doświadczeni dyrektorzy z poprzedniej kadencji, to może czas przywrócić wszystkich, w tym byłych prezesów miejskich spółek. Wiele osób zaczęło zadawać pytanie, czy po dwóch latach zmian nie okazało się, że największym błędem było pozbywanie się ludzi tylko dlatego, że kojarzyli się z poprzednią władzą.
(Tu musimy wskazać na jeszcze jeden ciekawy szczegół. Niedawno wszystkie komentarze pod materiałem zniknęły. Przypadek, moderacja, awaria? Tego nie wiemy.)

Jeszcze chwila i okaże się, że największym osiągnięciem “nowej jakości” będzie udowodnienie, że poprzednia jednak działała.
Może zamiast hasła „Czas na zmiany” trzeba będzie przygotować nowe: „Przepraszamy za utrudnienia. Trwa przywracanie ustawień fabrycznych.”

Jeszcze kilka miesięcy temu władze Zamościa przekonywały mieszkańców do nowej strategii promocji miasta. Mówiono o nowoc...
16/06/2026

Jeszcze kilka miesięcy temu władze Zamościa przekonywały mieszkańców do nowej strategii promocji miasta. Mówiono o nowoczesnym podejściu do budowania marki, nowym otwarciu i zmianach, które mają sprawić, że o Zamościu będzie głośno. Dyskusję wywołały również plany związane ze zmianą logo miasta.
Dziś warto zadać pytanie: czy właśnie taki efekt miała przynieść nowa strategia promocji?

W ostatnich dniach o Zamościu zrobiło się głośno w całej Polsce za sprawą zdjęcia prezydenta Rafała Zwolaka z uczestniczkami wydarzenia Charytatywny Rajd Koguta stylizowanymi na zakonnice i pozującymi w prowokacyjnych pozach. Niezależnie od oceny samego wydarzenia jakim jest Rajd Koguta, trudno nie zauważyć, że sprawa wywołała falę komentarzy i ogólnopolską dyskusję. Wielu mieszkańców, ale również komentujących z całego kraju, zwracało uwagę, że od prezydenta miasta oczekuje się większego wyczucia i dbałości o powagę pełnionego urzędu.

Teraz pojawia się kolejny przykład decyzji, która budzi zdziwienie. Na Rynku Wielkim posadzono palmę przekazaną przez organizatorów Rajdu Koguta. Sam prezent można oceniać pozytywnie. Rajd przyniósł miastu także samochód dla Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego oraz defibrylator. Problem nie dotyczy więc darczyńców ani samej inicjatywy. Problem dotyczy miejsca.

Rynek Wielki nie jest zwykłym miejskim placem. To centralny punkt miasta wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Przestrzeń objęta ścisłą ochroną konserwatorską, w której przez lata bardzo rygorystycznie podchodzono do wszelkich zmian mogących wpływać na historyczny charakter zabytkowego zespołu staromiejskiego.

Tymczasem teraz okazuje się, że egzotyczna palma na renesansowym rynku nikomu nie przeszkadza.

Trudno nie zadać pytania, czy ktoś w ogóle zastanowił się, jak taki element wpisuje się w charakter jednego z najcenniejszych zabytków w Polsce. Jeszcze trudniej zrozumieć, dlaczego prezydent miasta osobiście angażuje się w działania, które zamiast podkreślać wyjątkowość Zamościa, wywołują kolejne pytania o brak wyczucia i konsekwencji.

Coraz częściej można odnieść wrażenie, że promocja miasta zaczyna być mylona z generowaniem rozgłosu. Tyle że rozgłos sam w sobie nie jest wartością.

Siłą Zamościa nie są kontrowersje. Nie są nią też zdjęcia, które stają się tematem ogólnopolskich portali, ani egzotyczne akcenty ustawiane w przestrzeni historycznej starówki.

Siłą Zamościa jest jego historia, architektura, dziedzictwo i wyjątkowość, której zazdroszczą nam setki miast w Polsce.

Zastanawiamy się więc, czy obecne działania są elementem przemyślanej strategii promocji, czy raczej serią decyzji podejmowanych pod bieżący efekt medialny.

Jeśli nowa strategia promocji miała sprawić, że o Zamościu będzie głośno, to trudno zaprzeczyć, że ten cel jest realizowany. Pytanie brzmi jednak, czy właśnie z takich powodów mieszkańcy chcą oglądać swoje miasto w ogólnopolskich mediach.

Problemem nie jest jedno zdjęcie, czy jedna palma. Problemem jest to, że obie te sytuacje mogą sprawiać wrażenie braku zrozumienia, czym jest marka Zamościa i jakiej odpowiedzialności wymaga urząd prezydenta miasta wpisanego na listę UNESCO.

Fot FB Rafał Zwolak

To może być najpoważniejszy kryzys polityczny w zamojskim ratuszu od początku kadencji Rafała Zwolaka.Dziś ze stanowiska...
02/06/2026

To może być najpoważniejszy kryzys polityczny w zamojskim ratuszu od początku kadencji Rafała Zwolaka.

Dziś ze stanowiska zastępcy prezydenta odszedł Marek Kudela. W lokalnym środowisku samorządowym od dawna można było usłyszeć opinie, że to właśnie Kudela był najważniejszą postacią w zamojskim ratuszu. Wielu obserwatorów wskazywało, że odpowiadał nie tylko za swoje formalne kompetencje, ale miał realny wpływ na funkcjonowanie całego urzędu i kluczowe decyzje. Sam prezydent Zwolak przez lata obdarzał go dużym zaufaniem.

Teraz ta współpraca kończy się w wyjątkowo trudnych okolicznościach.

Od kilku miesięcy w Zamościu trwał gorący spór dotyczący zmian w szkołach i przedszkolach. Chodziło m.in. o przeniesienie Przedszkola nr 6 do budynku Szkoły Podstawowej nr 8 na czas budowy nowego przedszkola na Karolówce, przyszłość Przedszkola nr 7, likwidację Przedszkola nr 1 oraz zmiany w „Budowlance”. Na sesjach rady miasta pojawiali się rodzice, składano petycje, organizowano protesty, a emocje rosły z tygodnia na tydzień.

Dziś okazało się, że już od kilku miesięcy w urzędzie wiedziano, że wprowadzane uchwałami zmiany nie dojdą do skutku. Jak poinformowali podczas dzisiejszej konferencji prasowej radni P*S, dokumenty wymagane do przeprowadzenia zmian nie zostały w terminie przekazane do Lubelskiego Kuratora Oświaty, przez co uchwały nie mogły wywołać skutków prawnych.

Największe kontrowersje nie dotyczą jednak samego błędu urzędnika. Podczas konferencji radni poinformowali, że informacje o całej sprawie były przed nimi ukrywane. Przewodniczący Rady Miasta Piotr Błażewicz stwierdził, że już pod koniec marca w urzędzie wiedziano, iż uchwały nie będą mogły zostać skutecznie zrealizowane, jednak radni i mieszkańcy nie zostali o tym poinformowani. Decyzję o nieprzekazywaniu tej informacji radnym miał podjąć Marek Kudela. W efekcie przez kolejne tygodnie trwały protesty, składano petycje, odbywały się gorące dyskusje na sesjach rady miasta, a mieszkańcy żyli w przekonaniu, że procedura nadal jest realizowana.

W sprawie zabrał głos również Rafał Zwolak. Prezydent potwierdził, że doszło do błędu w Wydziale Oświaty, poinformował o konsekwencjach służbowych wobec części pracowników oraz zapowiedział audyt. Potwierdził również, że Marek Kudela złożył rezygnację, a jednym z powodów była utrata zaufania radnych.

Co istotne, o utracie zaufania wobec Kudeli mówili nie tylko radni opozycji. Z oficjalnym pismem do prezydenta wystąpili również radni Klubu Wyborców Rafała Zwolaka. Napisali, że Rada Miasta nie otrzymała pełnej i rzetelnej informacji o problemach związanych z procedurami oświatowymi, mieszkańcy mogli zostać wprowadzeni w błąd, a brak transparentnej komunikacji doprowadził do niepotrzebnych konfliktów społecznych i utraty zaufania do władz miasta. Wprost stwierdzili również, że Marek Kudela utracił ich zaufanie polityczne i zażądali jego odwołania.

To szczególnie mocny sygnał, bo nie mamy tu do czynienia wyłącznie ze sporem pomiędzy władzą a opozycją. Krytyka pojawiła się również wewnątrz środowiska politycznego, które współtworzy obecne władze miasta.

Trudno też nie zauważyć, że w związku ze sprawą można postawić pytania nie tylko o odpowiedzialność samego Kudeli. Nie był on przecież szeregowym urzędnikiem, ale jednym z najważniejszych współpracowników Rafała Zwolaka i osobą obdarzoną jego pełnym zaufaniem. Mieszkańcom należą się wyjaśnienia, kto wiedział o problemie, kiedy tę wiedzę uzyskał i dlaczego przez wiele tygodni nie poinformowano o tym radnych oraz opinii publicznej. Zwłaszcza, że prezydent Zwolak przyznał, że o sprawie dowiedział się tydzień po tym, jak błąd został popełniony.

Przypomnijmy, że obecne władze obejmując urząd wielokrotnie zapowiadały transparentność, otwartą komunikację i nową jakość w zarządzaniu miastem.

Rezygnacja Marka Kudeli kończy pewien etap w zamojskim ratuszu, ale nie kończy tej sprawy. Wręcz przeciwnie. Audyt zapowiedziany przez prezydenta oraz informacje ujawnione podczas dzisiejszych konferencji sprawiają, że pytań jest dziś więcej niż odpowiedzi.

Pojawia się również pytanie, co dalej z samym Kudelą. W mieście już spekuluje się, czy odejście z ratusza będzie oznaczało całkowite wycofanie się z życia publicznego, czego prawdopodobnie po kryzysie, do którego doprowadził oczekiwaliby mieszkańcy. Nie brakuje jednak głosów, że brak rozstrzygnięcia konkursu na dyrektora Zespołu Szkół Ponadpodstawowych nr 5, czyli popularnego „Rolniczaka”, może mieć związek z przygotowywaniem dla niego nowego miejsca pracy. Inną rozważaną opcją jest stanowisko dyrektora Bursy Międzyszkolnej nr 2. Na dziś są to jednak wyłącznie spekulacje, które wymagają potwierdzenia.

Do części radnych trafiło również pismo zawierające szereg zarzutów dotyczących sposobu sprawowania funkcji przez Marka Kudelę oraz atmosfery panującej w urzędzie Zawarte w nim twierdzenia nie zostały publicznie potwierdzone, dlatego nie mogą być traktowane jako ustalone fakty. Sam fakt pojawienia się takiego pisma pokazuje jednak, że wokół osoby byłego już zastępcy prezydenta narosło wiele kontrowersji i pytań wymagających wyjaśnienia.

🐔Rajd Koguta 2026 w Zamościu zapowiada się jako jedna z największych imprez w regionie. Kilka tysięcy załóg, dziesiątki ...
15/05/2026

🐔Rajd Koguta 2026 w Zamościu zapowiada się jako jedna z największych imprez w regionie. Kilka tysięcy załóg, dziesiątki tysięcy uczestników. Przy takiej skali strefa gastronomiczna nie jest dodatkiem. To jeden z głównych obszarów, na którym pojawiają się największe pieniądze.

I właśnie wokół tego elementu pojawia się najwięcej wątpliwości.

Dotarła do nas informacja, że jedna z osób zainteresowanych wystawieniem stoiska gastronomicznego podczas Rajdu Koguta skontaktowała się w tej sprawie telefonicznie z Biurem Informacji Turystycznej i Promocji Miasta. Miało to miejsce około 20 kwietnia br. Z relacji tej osoby wynika, że uzyskała informację o wcześniejszym „dogadaniu” strefy gastronomicznej na wyłączność z jednym podmiotem - przedsiębiorcą z Komarowa prowadzącym działalność pod nazwą Dreams. W zamian miał on zapewnić scenę i nagłośnienie wydarzenia. Osobie dzwoniącej przekazano również, że w sprawie stoiska gastronomicznego należy kontaktować się bezpośrednio ze wspomnianą wcześniej firmą.

Na tym etapie wszystko wskazywało na to, że decyzja została już podjęta poza jakąkolwiek konkurencją.

W dniu 28 kwietnia br. około godziny 18:00 w Biuletynie Informacji Publicznej Biura Informacji Turystycznej i Promocji Miasta pojawia się jednak zapytanie ofertowe dotyczące kompleksowej, wyłącznej obsługi gastronomicznej i handlowej Rajdu Koguta w dniach 5 - 6 czerwca 2026 r.
Zakres zamówienia jest szeroki. Wykonawca ma nie tylko prowadzić sprzedaż, ale też: zapewnić minimum 10 stoisk gastronomicznych, miejsca siedzące dla 1000 - 1500 osób, zaplecze techniczne, prąd, oświetlenie, a także infrastrukturę sanitarną - dziesiątki toalet, umywalki, serwis. Do tego dochodzi DJ, technika sceniczna, nagłośnienie i oświetlenie wydarzenia.
Wynagrodzenie? Wyłączność na sprzedaż podczas imprezy.
Czyli dokładnie ten model, o którym wcześniej mówiono - pełna kontrola nad gastronomią w zamian za zapewnienie infrastruktury. Termin składania ofert wyznaczono na 4 maja br. do godziny 10:00.

W praktyce daje to trzy dni robocze na przygotowanie i złożenie oferty. Przy takim zakresie zamówienia to termin skrajnie krótki. W tym czasie trzeba przygotować koncepcję całej strefy, policzyć logistykę, zabezpieczyć sprzęt, ludzi, zaplecze sanitarne i energetyczne. To nie jest prosta oferta, tylko organizacja dużego zaplecza dla imprezy masowej.
W takich warunkach może to oznaczać, że realne szanse mają tylko ci, którzy wcześniej wiedzieli, że takie postępowanie się pojawi i mogli się przygotować.

Według informacji krążących wśród przedsiębiorców oraz w przestrzeni publicznej, obsługę powierzono temu samemu podmiotowi, który wcześniej pojawiał się w kontekście „dogadanej” wyłączności.

W efekcie powstaje obraz, który trudno uznać za przejrzysty. Najpierw pojawia się wskazanie konkretnego przedsiębiorcy - bez procedury, później ogłaszane jest szybkie postępowanie, na końcu dokonuje się wyboru tego samego podmiotu.

Tu dochodzimy do najważniejszej kwestii: pieniędzy.
Miasto oddaje wyłączność na gastronomię i handel przy wydarzeniu, które przyciągnie dziesiątki tysięcy ludzi. W zamian otrzymuje organizację zaplecza: sceny, nagłośnienia, toalet, infrastruktury. To usługa o określonym i możliwym do oszacowania koszcie.
Natomiast wartość wyłączności gastronomicznej przy takiej skali wydarzenia jest wielokrotnie większa i trudniejsza do precyzyjnego określenia, ale na pewno bardzo wysoka. Przypomnijmy: szacuje się, że w związku z imprezą pojawi się w mieście ok. 20 tys. turystów. Zakładając, że każdy wyda na gastronomię tylko 100 zł, daje to w uproszczonym założeniu kwotę rzędu 2 mln zł.

W wielu miastach przy podobnych imprezach stosuje się inny model. Firmy konkurują o dostęp do takiego rynku, biorą na siebie koszty organizacyjne i dodatkowo płacą organizatorowi.

Tutaj nie ma informacji, żeby taki wariant był w ogóle analizowany.

Nie ma też żadnych publicznych wyliczeń, które pokazywałyby, że wybrany model jest dla miasta najkorzystniejszy.

W efekcie zamiast maksymalizacji korzyści pojawia się pytanie, czy Zamość nie oddaje najcenniejszego elementu wydarzenia na warunkach, które po prostu nie zostały dobrze policzone.

To nie jest drobna sprawa organizacyjna, tylko decyzja o tym, kto i na jakich zasadach zarobi na jednej z największych imprez w mieście.

Rekompensaty za parkowanie w Zamościu. Po interwencji są konkrety.Sprawa strefy płatnego parkowania w Zamościu od począt...
14/05/2026

Rekompensaty za parkowanie w Zamościu. Po interwencji są konkrety.

Sprawa strefy płatnego parkowania w Zamościu od początku była prowadzona w sposób, który trudno uznać za spójny. Uchwała Rady Miasta została przyjęta, ale jej wdrożenie przeciągało się, a przez długi czas parkowanie w praktyce pozostawało bezpłatne. Miasto nie osiągało zakładanych wpływów, a część mieszkańców zdążyła już zapłacić za abonamenty, płaciła więc za coś, co dla innych było za darmo.

Ten rozdźwięk szybko stał się jednym z głównych tematów lokalnej dyskusji. Do Zarządu Dróg Grodzkich zaczęły trafiać pytania o to, co z opłatami wniesionymi przez kierowców.

Z formalnym wnioskiem w tej sprawie wystąpił prezes zamojskich struktur partii Nowa Nadzieja, Piotr Skiba. Wniosek dotyczył wprowadzenia mechanizmu rekompensat dla osób, które opłaciły abonamenty w okresie, gdy parkowanie było faktycznie darmowe.

Dziś wiadomo już, że taka rekompensata zostanie wprowadzona. Zarząd Dróg Grodzkich zdecydował o wydłużeniu ważności kart abonamentowych o czas, w którym nie można było z nich korzystać. Okres ten liczony jest od początku roku i ma być proporcjonalny do długości wykupionego abonamentu.

W praktyce oznacza to, że jeśli karta obejmowała okres, w którym strefa nie działała w pełni, jej ważność zostanie odpowiednio przedłużona. Maksymalny czas wydłużenia to nieco ponad cztery miesiące.

Aby skorzystać z rekompensaty, mieszkańcy muszą zgłosić się do siedziby Zarządu Dróg Grodzkich przy ul. Kilińskiego i przedstawić kartę do aktualizacji.

Interwencja w tej sprawie przyspieszyła konkretne decyzje, choć sam problem wynikał z wcześniejszych opóźnień i sposobu wdrażania uchwały.

Dla mieszkańców to zamknięcie jednego z ważniejszych wątków tej sprawy. Dla miasta zaś sygnał, że przy tak wrażliwych zmianach organizacyjnych liczy się nie tylko sama decyzja, ale też tempo i sposób jej wprowadzenia.

W Zamościu znów widać ten sam schemat. Kiedy dzieje się coś naprawdę ważnego, po stronie miasta zapada cisza. Tym razem ...
12/05/2026

W Zamościu znów widać ten sam schemat. Kiedy dzieje się coś naprawdę ważnego, po stronie miasta zapada cisza. Tym razem sprawa dotyczy lokalnego sportu.

Na prośbę Klubu Piłki Ręcznej Padwa Zamość Sp. z o.o. zorganizowane zostało wczoraj (poniedziałek 11.05) spotkanie dotyczące przyszłości klubu, na które zaproszono władze miasta i radnych. Sprawa jest poważna, bo klub ma problemy finansowe. Są one na tyle duże, że pojawia się realne ryzyko niedokończenia sezonu. Padwa to jeden z najbardziej rozpoznawalnych sportowych projektów w mieście.

Na spotkanie przyszli radni, zawodnicy i sympatycy klubu. Nie pojawił się natomiast nikt z władz miasta. Ani prezydent, ani jego zastępcy, ani nikt delegowany w ich imieniu. Co było ważniejsze od dalszych losów Padwy?

Otóż, w tym samym czasie odbywało się dwudniowe szkolenie wyjazdowe w Kazimierzu Dolnym. W szkoleniu, oprócz kierownictwa wydziałów urzędu miasta i jednostek miejskich, uczestniczył prezydent Rafał Zwolak i jego zastępca odpowiedzialny za sport - Marek Kudela. W urzędzie pozostała wiceprezydent Marta Pfeifer.

Warto dodać jeden szczegół, który wiele mówi o sposobie organizacji tego przedsięwzięcia. Wyjazdowe szkolenie objęło wyłącznie kadrę kierowniczą. Dla pozostałych pracowników przewidziano udział w szkoleniu na miejscu, w Zamościu.

Wróćmy do Padwy. Miasto jest partnerem tytularnym klubu. To nie jest relacja czysto formalna, ale zobowiązanie do współpracy i reagowania w momentach kryzysowych. Skoro klub sygnalizuje poważne problemy finansowe, naturalne wydaje się przynajmniej pojawienie się przedstawiciela miasta na spotkaniu. Tymczasem w kluczowym momencie zabrakło kogokolwiek, kto mógłby w imieniu miasta zabrać głos. Nawet jeśli szkolenie było zaplanowane wcześniej, decyzja o tym, że nikt nie zostaje oddelegowany na tak ważne dla klubu spotkanie, jest decyzją wiele mówiącą.

To kolejna sytuacja, która pokazuje problem z ustalaniem priorytetów. W przeszłości mieliśmy już przypadek, gdy jednocześnie na kilkudniowym szkoleniu poza miastem przebywali wszyscy prezydenci oraz sekretarz, pozostawiając miasto bez bieżącego nadzoru wykonawczego. Wtedy reakcja (i pilny powrót) nastąpiła dopiero po nagłośnieniu sprawy.
Dziś, mamy co prawda w urzędzie przedstawiciela władzy, ale problem z reprezentowaniem miasta w ważnych dla mieszkańców sprawach pozostał. Czy w Zamościu naprawdę nie da się zorganizować pracy w taki sposób, aby jednocześnie zadbać o sprawy urzędu i być obecnym tam, gdzie potrzebują tego mieszkańcy i lokalne środowiska?

Zwróćmy uwagę na jeszcze jeden wątek. Padwa Zamość była w ostatnich latach wielokrotnie wykorzystywana przy okazji działań promocyjnych i wizerunkowych, w tym w trakcie kampanii wyborczej. Tym bardziej niezrozumiałe jest, że gdy klub mierzy się z realnym kryzysem, brak jest zainteresowania ze strony miasta.

Nie oceniamy samego szkolenia. Zwracamy uwagę na moment i proporcje. W dniu, w którym partner miasta walczy o przetrwanie sezonu, zabrakło po stronie miasta podstawowej obecności. Tego nie da się przykryć żadnym szkoleniem.

Dzisiaj mijają dwa lata od objęcia urzędu przez Rafała Zwolaka. Jeden z ostatnich wpisów prezydenta to próba zbudowania ...
06/05/2026

Dzisiaj mijają dwa lata od objęcia urzędu przez Rafała Zwolaka. Jeden z ostatnich wpisów prezydenta to próba zbudowania spójnej opowieści o odpowiedzialnym gospodarzu: oszczędnym, uczciwym, konsekwentnym. Tyle że kiedy zestawić tę narrację z tym, co faktycznie działo się w Zamościu przez ostatnie dwa lata, obraz zaczyna się rozjeżdżać.

Centralnym punktem tej opowieści jest „zaciskanie pasa”. Prezydent przekonuje, że ograniczał wydatki, żeby przygotować miasto na środki unijne i nie zwiększać zadłużenia. To brzmi racjonalnie, ale w praktyce nie widać, żeby ta polityka przełożyła się na wyraźny impuls rozwojowy. Oszczędzanie nie jest celem samym w sobie. Jeśli po dwóch latach głównym efektem ma być to, że „wydawaliśmy mniej”, a nie to, że „zrobiliśmy więcej i lepiej”, to trudno mówić o sukcesie.

W dodatku równolegle pojawiają się decyzje i działania, które każą zadać pytanie o konsekwencję tej polityki. W naszych wcześniejszych analizach pojawiały się wątki dotyczące wydatków na wydarzenia miejskie i ich organizację. Tam nie zawsze widać było maksymalizację efektu finansowego ani próbę wykorzystania potencjału, który takie wydarzenia mogą generować. To jest konkretny obszar, gdzie „oglądanie każdej złotówki” nie zawsze idzie w parze z praktyką.

Podawane 256 mln zł zadłużenia również wymaga uczciwego kontekstu. To nie jest dług powstały w wyniku niekontrolowanych wydatków, tylko efekt wcześniejszych inwestycji, z których miasto dziś korzysta. Spłata zobowiązań to obowiązek, nie osiągnięcie. Wpis sugeruje, że obecna sytuacja finansowa to głównie ciężar odziedziczony, a to uproszczenie, które pomija drugą stronę bilansu.

Warto też zatrzymać się przy fragmencie o osobistej postawie prezydenta. Karta służbowa, prywatne wydatki, podkreślanie, że „miasto traktuję jak swój dom”. To jest czysty przekaz wizerunkowy. Nie przekłada się on na odpowiedzi na kluczowe pytania mieszkańców: gdzie są nowe miejsca pracy, gdzie są inwestorzy, gdzie są projekty, które zmieniają miasto.

Prezydent przekonuje, że „w mieście robi się sporo”, a krytyka była przesadzona. Tyle że sama lista inwestycji nie wystarcza. W naszych wcześniejszych materiałach zwracaliśmy uwagę, że wiele z tych działań to kontynuacje lub projekty przygotowane wcześniej. Remonty ulic, modernizacje, zadania wynikające z dostępnych programów. To potrzebne działania, ale nie są dowodem na nową jakość zarządzania. Brakuje przedsięwzięć, które byłyby jednoznacznie autorskim wkładem tej prezydentury.

To prowadzi do szerszego problemu, czyli sposobu komunikacji. W przekazie ratusza regularnie pojawia się próba przypisywania sobie szerokiego katalogu działań, bez wyraźnego rozróżnienia między kontynuacją a nową inicjatywą. Mieszkańcy dostają gotowy komunikat, często bez szerszego kontekstu. To utrudnia realną ocenę sytuacji i skuteczności działań.

Brak konkretów szczególnie widać w obszarze gospodarki. Prezydent pisze, że miasto nie jest od tworzenia miejsc pracy, a jednocześnie podkreśla, że robi wszystko, by je tworzyć (przypomnijmy, że utworzenie 1000 miejsc pracy to jeden z punktów jego programu wyborczego). W praktyce sprowadza się to do standardowych narzędzi: uzbrojonej strefy i ulg podatkowych. To nie jest przewaga konkurencyjna. Tak działa większość miast. Po dwóch latach trudno wskazać konkretnego inwestora, który pojawił się w Zamościu jako efekt tych działań.

Pojawia się też znany schemat przerzucania odpowiedzialności na czynniki zewnętrzne. Wojna, brak drogi ekspresowej, decyzje firm. To są realne bariery, ale one nie dotyczą tylko Zamościa. W takich warunkach liczy się aktywność i skuteczność władz lokalnych. Same deklaracje o rozmowach i zachętach to za mało, żeby mówić o realnej polityce gospodarczej.

Wątek depopulacji został nazwany trafnie, ale sposób jego przedstawienia budzi zastrzeżenia. Sugestia, że problem pogłębiają negatywne komentarze mieszkańców, to uproszczenie. Ludzie nie wyjeżdżają z powodu opinii w internecie, tylko z powodu braku perspektyw. Brak stabilnych miejsc pracy, ograniczona oferta edukacyjna, niewielkie możliwości rozwoju. Pomysł filii Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie to na razie zapowiedź, bez konkretów i terminu realizacji.

Równolegle pojawia się narracja o powrotach osób pracujących zdalnie. To zjawisko istnieje, ale ma ograniczoną (żeby nie powiedzieć: marginalną) skalę i nie rozwiąże problemów strukturalnych miasta. Nie zastąpi inwestorów ani stabilnego rynku pracy.

Jeśli spojrzeć na te dwa lata całościowo, wyłania się spójny obraz. Dużo komunikacji, dużo podsumowań, dużo akcentów wizerunkowych. Znacznie mniej decyzji, które niosą realną zmianę. Brakuje wyraźnej strategii rozwoju, jasno określonych priorytetów i konsekwencji w ich realizacji.

Po dwóch latach trudno wskazać jeden obszar, w którym Zamość wykonał wyraźny krok do przodu dzięki nowemu zarządzaniu. Miasto nie wykorzystało w pełni swojego potencjału, a kluczowe problemy pozostały bez realnej odpowiedzi. To nie jest kwestia opinii czy emocji, tylko obserwacji efektów. Na dziś te efekty są po prostu niewystarczające.

Od ponad czterech lat obserwujemy pełnoskalową wojnę u naszych granic - agresję Rosji na Ukrainę, która nadal wpływa na ...
30/04/2026

Od ponad czterech lat obserwujemy pełnoskalową wojnę u naszych granic - agresję Rosji na Ukrainę, która nadal wpływa na nasze poczucie bezpieczeństwa i codzienność. O konflikcie mówi się już nie tylko jako o „wojnie za wschodnią granicą”, ale jako o realnym czynniku kształtującym politykę obronną Polski i całej Europy. Wojna ta kosztuje życie, zniszczenia i pokazuje, że konflikt zbrojny to nie odległa przeszłość, lecz obecna rzeczywistość, do której trzeba się przygotować.

Ostatnio świat znowu się zaostrzył. Po atakach USA i Izraela na cele w Iranie świat znów znalazł się w punkcie, w którym eskalacja konfliktu przestaje być abstrakcją. Wystarczy spojrzeć na to, jak wygląda codzienność w ukraińskich miastach, alarmy lotnicze, zniszczona infrastruktura, ludzie spędzający noce w schronach. To dzieje się kilkaset kilometrów od nas.

A jak wygląda nasza gotowość?

Rząd rozsyła do domów „Poradnik bezpieczeństwa”. 54 strony instrukcji, jak spakować plecak ewakuacyjny, jak zabezpieczyć wodę, co zrobić w razie alarmu. W praktyce przekaz jest prosty: przygotuj się sam. Miej zapas żywności, leków, gotówki. Sprawdź, gdzie jest najbliższe miejsce ukrycia.

No właśnie. Gdzie?

W Zamościu nie widać szeroko zakrojonej informacji o realnych schronach. Nie ma czytelnej mapy dostępnej dla wszystkich mieszkańców, nie ma oznaczeń w przestrzeni publicznej, nie ma kampanii informacyjnej tłumaczącej, gdzie konkretnie mieszkańcy mają się udać w razie alarmu. Do tego lokalne władze dopiero zaczęły korzystać ze środków przyznanych na ochronę ludności i obronę cywilną. Ponad 8 milionów złotych z rządowego Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej na lata 2025-2026 trafiło do budżetu miasta, spółek komunalnych i straży pożarnej.

Te pieniądze wydano m.in. na zakup agregatów prądotwórczych, cystern na wodę, sprzętu łączności radiowej, radiotelefonów, specjalistycznego sprzętu ratowniczego, plecaków medycznych, magazynów energii, zapasów wody pitnej, ubrań i wyposażenia dla ratowników, a także na szkolenia kadr zarządzania kryzysowego. Przygotowano też dokumentację stanu obiektów budowlanych i ekspertyzy miejsc doraźnego schronienia, a planem jest budowa magazynu zasobów ochrony ludności przy ul. Szczebrzeskiej.

To rozsądne kierunki wydatkowania środków. Lepszy sprzęt, lepsza logistyka i lepiej wyszkolona straż pożarna to elementy, które realnie mogą pomóc w sytuacjach kryzysowych. Ale to wciąż elementy zaplecza ratowniczego, a nie systemu ochrony ludności, który mógłby ochronić zwykłych mieszkańców przed atakiem, ewakuacją czy ostrzałem lotniczym. Nie ma w Zamościu gotowych, oznakowanych schronów, które każdy mógłby szybko zlokalizować. Nie ma też jasnej strategii informacyjnej wobec społeczeństwa, które powinno znać procedury, punkt zbiórki i sposób działania w razie realnego zagrożenia.

Do szkół i przedszkoli trafiły polecenia przeprowadzania ćwiczeń ewakuacyjnych. Ćwiczenia zostały przeprowadzone i to krok w dobrą stronę, ale na tym kończy się konkret. Nie ma jasnej informacji, co dzieje się dalej. Rodzice nie wiedzą: kto przejmuje opiekę nad dziećmi w trakcie i po ewakuacji, w jaki sposób i kiedy zostaną powiadomieni, gdzie dzieci zostaną zabrane, jak wygląda procedura ich odbioru.

W sytuacji realnego zagrożenia to nie są szczegóły, tylko kluczowe kwestie bezpieczeństwa. Brak jasnych procedur oznacza chaos, a chaos w takich momentach kosztuje najwięcej.

Miasto leży blisko granicy z Ukrainą. Widzieliśmy kolumny uchodźców, słyszeliśmy syreny po drugiej stronie granicy, obserwowaliśmy ruch wojskowy w regionie. To nie jest miejsce, które może pozwolić sobie na iluzję bezpieczeństwa.

Czy w Zamościu przeprowadzono powszechne ćwiczenia z zakresu obrony cywilnej? Czy mieszkańcy wiedzą, jakie są procedury ewakuacji placówek oświatowych, instytucji kultury? Czy wspólnoty mieszkaniowe otrzymały konkretne wytyczne dotyczące przygotowania budynków? Trudno znaleźć jasne odpowiedzi.

Państwo mówi o modernizacji systemu ochrony ludności i wspiera samorządy środkami. Samorządy deklarują współpracę z administracją rządową. Tyle że deklaracje i sprzęt ratowniczy nie zatrzymają rakiety ani nie ochronią ludzi przed falą uderzeniową. Pomiędzy podejmowanymi działaniami, zakupem sprzętu i szkoleniem służb, a realnym poczuciem bezpieczeństwa mieszkańców wciąż jest wyraźna luka.

Jeśli spojrzymy na obrazy z Charkowa czy Tel Awiwu, zobaczymy jedno: tam ludzie wiedzą, gdzie jest schron i mają do niego dostęp w kilka minut. U nas podstawowym narzędziem jest broszura i apel o przezorność.

Bezpieczeństwo to nie tylko wojsko i polityka zagraniczna. To konkretna infrastruktura tu, na miejscu. To oznaczone i przygotowane schrony, sprawny system alarmowania, jasne procedury i ćwiczenia z mieszkańcami.

Nie chcemy dyskutować, czy konflikt może się rozszerzyć. Interesuje nas, czy jako miasto jesteśmy gotowi na najgorszy scenariusz.

Na razie wygląda na to, że odpowiedzialność w dużej mierze przerzucono na obywatela. A to zdecydowanie za mało.

Dlaczego młodzi ludzie uciekają z Zamościa?Zamość traci młodych ludzi i robi to szybciej niż wielu z nas chce to nazwać ...
22/04/2026

Dlaczego młodzi ludzie uciekają z Zamościa?

Zamość traci młodych ludzi i robi to szybciej niż wielu z nas chce to nazwać wprost. To nie jest tylko statystyka, to realne historie: znajomi, dzieci znajomych, sąsiedzi, którzy wyjeżdżają, bo tutaj po prostu nie mają perspektyw. Co roku dziesiątki absolwentów lokalnych szkół średnich wybiera Lublin, Rzeszów, Warszawę czy inne ośrodki. Nie dlatego, że tam jest ładniej, lecz dlatego, że tam są możliwości kontynuowania nauki na ciekawych kierunkach, jest praca, mieszkania, życie. Większość z nich nie wraca.

Zamość ma dość silny sektor usług, handlu i administracji, ale praktycznie nie ma nowoczesnych miejsc pracy. Branże przyszłości takie jak IT, nowe technologie, nowoczesna produkcja czy centra usług wspólnych, omijają nasze miasto. Co to oznacza w praktyce? Młody informatyk dostaje ofertę pracy dopiero wtedy, gdy firmy zewnętrzne proponują zatrudnienie zdalne. Młody inżynier wyjeżdża do sąsiednich miast, bo tam są zakłady, które inwestują, tworzą stanowiska i rozwijają kompetencje. Ofert pracy z realnymi perspektywami (czytaj: dobrymi zarobkami) jest jak na lekarstwo.

Do tego dochodzi kwestia edukacji. W Zamościu można skończyć dobre liceum. Problem zaczyna się później. Miasto nie jest ośrodkiem akademickim, który oferowałby studia wyższe w szerokim zakresie kierunków. Większość młodych musi wyjechać, żeby studiować. A kiedy już raz wyjedzie, to tam znajduje pracę i zostaje. Tu nie chodzi o wielkie uniwersytety. Mowa o konkretnych kierunkach i partnerstwach z firmami, które dawałyby lokalne miejsca pracy po studiach. A takich ofert brak.

Kolejny element to mieszkania. W wielu miastach średniej wielkości wprowadzono programy wsparcia mieszkań - tanie mieszkania na start, ulgi podatkowe dla młodych właścicieli, partnerstwa z deweloperami, które obniżają koszty najmu. W Zamościu oferta nowych, tanich mieszkań jest niewielka. Efekt? Młody człowiek kończy szkołę, nie widzi sensownej oferty pracy, nie znajduje mieszkania w przystępnej cenie, więc wyjeżdża, bo tu po prostu nie ma jak zacząć dorosłego życia. Prezydent Rafał Zwolak zapowiada co prawda rozwój budownictwa mieszkaniowego, ale kluczowe będzie szybkie przełożenie tych zapowiedzi na realne inwestycje i dostępne mieszkania.

Na końcu zostaje jakość życia. To może brzmieć jak banał, ale stare miasto po sezonie wygląda jak dekoracja filmowa: piękna, ale bez życia. Weekendowe wydarzenia poprawiają statystyki zdjęć turystów, ale nie zmieniają codziennej rzeczywistości mieszkańców. Gdzie są miejsca, w których młodzi chcą spędzać czas po pracy? Gdzie jest przestrzeń współpracy, kluby, warsztaty, przestrzenie coworkingowe? Gdzie są lokalne inicjatywy wspierane przez miasto? Na to pytanie często w dyskusjach słychać jedno: „nic się tu nie dzieje”.

Inne miasta średniej wielkości podobny problem rozwiązują inaczej. W Świdniku, Tarnowie czy Radomsku miasto i lokalni przedsiębiorcy wspólnie tworzą ofertę dla młodych: tanie mieszkania na start, programy stażowe i inkubatory przedsiębiorczości, strefy coworkingowe i warsztatowe, wsparcie lokalnych inicjatyw kulturalnych i wydarzeń regularnych.
Tam młodzi mają powód, żeby zostać lub wrócić. U nas takiego powodu na razie nie ma.

Młodzi wyjeżdżają, to widać gołym okiem.
Czy ktoś w Zamościu ma realny plan, żeby ich zatrzymać? Czy miasto zainwestuje w przyszłość, czy nadal będzie inwestować tylko w obrazki z folderów promocyjnych?

Adres

Zamosc

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Zamość na czasie umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij