04/19/2026
Czy mam tu kogoś kto wygrał sprawę sądową z dostawcą energii?
Przez ponad pół roku problemy z prądem, wyłączenia, spadki napięcia do 180V i wzrosty powyżej 260V, kilkanaście zgłoszeń awarii, wyłączająca się p***a ciepła z powodu spadków napięcia przy -20°C... Wszyscy pracownicy zgodnie twierdzili w rozmowach, że stacja transformatorowa nie wyrabia i wymaga modernizacji. Po pół roku walki i zlewania tematu wykonali jakieś naprawy, ustabilizowali temat po czym następnego dnia założyli monitor sieci (wcześniej tego nie zrobili) i odrzucili reklamację zasłaniając się tym, że monitor nie wykazał znaczących odchyleń xDDD
A przez pół roku jak były jazdy z prądem to słyszałem, że mają jeden monitor na cały rejon i trzeba czekać w kolejce xD
Mam dowody w postaci screenów z aplikacji mojego urządzenia monitorującego parametry, mam zdjęcia woltomierza pokazującego napięcie, to usłyszałem, ze to nie sa certyfikowane urządzenia i mogę się pocałować w dupę, bo oni bazują na tym co im pokazał założony przez nich monitor sieci... (założony dzień po naprawie).
Dałem się im zrobić jak dziecko, bo mogłem szukać jakiejś niezależnej instytucji, która podłączy monitor sieci (w sumie nawet nie wiem czy cos by to realnie dało), ale naiwnie wierzyłem, że skoro się przyznają otwarcie w rozmowach, że to ich wina, to nie będą potem umywali rąk. Jutro będę się kontaktował z URE, więc jeśli ktoś z Was miał podobne doświadczenia, będę wdzięczny za podpowiedź jak ugryźć temat dalej.
Dziękuję ❤️