04/08/2026
18.09. ukazuje się moje nowe wydawnictwo. Tym razem nie jest to EP, a pełnowymiarowy album.
Każdy twórca przy okazji nowej premiery mówi, że to jego "najbardziej osobisty" albo "zupełnie inny" materiał. W moim przypadku nie jest to tylko utarty slogan. Ten album naprawdę nie ma wiele wspólnego z tym, co robiłem wcześniej.
Przez długi czas zmagałem się z brakiem inspiracji. Wpadłem w schematy, zacząłem powtarzać własne pomysły i w pewnym momencie zorientowałem się, że gdzieś po drodze zniknęła radość z tworzenia. Sam zamknąłem się w przekonaniu, że muzyka musi działać przede wszystkim na parkiecie, na dużym systemie nagłośnienia, wśród tańczących ludzi.
Zapomniałem, że muzyka może być też czymś bardzo intymnym. Może wybrzmiewać w samotności, w słuchawkach, podczas nocnego spaceru, podróży czy chwili ciszy. Nie musi prowadzić do tańca, żeby poruszać.
Najbardziej brakowało mi wolności. Wolności, żeby tworzyć bez oczekiwań, bez gatunkowych granic i bez zastanawiania się, czy coś "zadziała". Ten album jest dla mnie dowodem na to, że coś w końcu kliknęło mi w głowie. Przypomniałem sobie, dlaczego w ogóle zacząłem robić muzykę.
Myślę, że każdy artysta prędzej czy później dochodzi do momentu, w którym przestaje pytać, czego oczekują inni, i zaczyna tworzyć to, czego sam chce słuchać. Dla mnie właśnie tym jest ten album.
Nieprzypadkowa jest również data premiery. 18 września otwiera okres, z którym ten materiał kojarzy mi się najbardziej. To album, który brzmi jesienią: deszczowymi porankami, krótkimi dniami, mgłą i szarością. Wierzę, że właśnie wtedy odnajdzie swój naturalny kontekst. To nie jest muzyka, która domaga się pełnego słońca. Ona najlepiej oddycha wtedy, gdy świat trochę zwalnia.
Do usłyszenia 18.09.