02/08/2025
Cześć, Kochana!
Czy Ty nie masz już czasami dość?
❌ Dość przekonania, że z Tobą coś nie tak?
❌ Dość rozmyślania o swojej przeszłości?
❌ Poczucia winy, że coś zrobiłaś źle, a może czegoś nie zrobiłaś?
Czy nie masz dość poczucia utknięcia, rozmyślania i analizowania tego, co było?
Dość martwienia się o swoją przyszłość?
Ja… Miałam dość.
Przyszedł czas, że pewnego dnia… czara goryczy się przelała.
Miałam dość!
Dość tych wszystkich 1000-ca metod, technik, książek, mentorów, nauczycieli, którzy wyskakiwali z każdej lodówki „Jak zrobisz to, to Cię to w końcu uwolni, zaczniesz cieszyć się lepszym…”, „Jak to przeczytasz…”, „Ta technika to jedyna technika, która Ci pomoże”.
Kolekcjonowałam kolejne kursy, programy, książki, podcasty, mentoringi.
Stosowałam 1000 różnych technik, a mój dzień składał się głównie z wprowadzania tego w życie bo przecież mówią: „wiedza bez użycia nie jest nic warta”.
Sama przecież głosiłam tę prawdę - tylko że sama się w tym wszystkim pogubiłam.
Ciągle pytałam siebie:
Co jest nie tak? Co robię źle?
Myślę: „Przecież chcę pomóc sobie, a przede wszystkim chcę pomagać lepiej kobietom, z którymi pracuję. Chcę pokazać im, jak to zrobić w najlepszy i najprostszy sposób”. Implementuję, robię wszystko, co mogę.
W końcu wykrzyczałam do świata: mam dość całego tego rozwoju!
Pomyślałam: to nie dla mnie, ta praca to nie dla mnie, bo jak ja mogę pomóc innym, jak sama tego nie ogarniam… Nie chcę, aby kobiety, z którymi pracuję, kobiety, które chcę prowadzić do tego miękkiego i różowego w sobie, musiały to przechodzić.
❌Odpuściłam.
Odpuściłam na dobre. Na kilka tygodni, jak nie miesięcy... Odpuściłam - ale nie zrezygnowałam. Wierzyłam, ufałam, że przyjdzie rozwiązanie. Bo przecież misją mojego życia jest pomóc takiej kobiecie jak Ty.
I przyszło zrozumienie.
Myśli kłębiły się w głowie: jak ja mam wspierać w łatwy i lekki sposób, kiedy sama jestem w totalnym chaosie, zdezorientowana przez ilość informacji i wiedzy, którą codziennie gromadziłam. Z całego tego motłochu zrodziło się kolejne przekonanie - że to ja robię coś źle, że ze mną coś jest nie tak, że jak nie zaimplementuję tego wszystkiego, to nic się nie zmieni.
Powiedziałam: dość. Nie chcę leczyć tylko skutków kolejnymi 1000 „magicznymi metodami”. Chcę dojść do przyczyny tego wszystkiego. Objawienie przyszło w najmniej spodziewanym momencie…
Przyszły odpowiedzi, zrozumienie i uwolnienie.
Większość naszego tymczasowego bólu, tego z czym się zmagamy, jest pogrzebana w czeluściach podświadomości. Tam tkwi źródło naszej fałszywej tożsamości, którą zbudowaliśmy na własny temat na podstawie przeszłych doświadczeń.
Fałszywy obraz siebie - zbiór błędnych przekonań na swój temat, który nie pozwala nam żyć na własnych zasadach i cieszyć się w pełni życiem.
A jedno z tych najbardziej niszczących przekonań to: Jestem niewystarczająca.
Niewystarczająco dobra jako: mama, żona, partnerka, siostra, przyjaciółka, współpracowniczka, kobieta biznesu.
Zrozumiałam, że te wszystkie moje zmagania i bóle mają korzenie w tym błędnym przekonaniu, które utwierdzało się poprzez tę całą dezorientację, powstałą w natłoku tego wszystkiego, co robiłam.
Eureka! Zamiast pomóc sobie, zagubiłam się jeszcze bardziej w gąszczu informacji.
I tak zrodził się pomysł, który wypłynął z głębi potrzeb serca - stworzenia czegoś, byś i Ty w końcu poczuła się w pełni wystarczająca. Już na zawsze. Bez długiego, wymagającego „uzdrawiania” się.
Voila! Retreat „Wystarczająca”.
Minęło już kilka tygodni, odkąd pożegnałam uczestniczki pierwszej edycji. Cóż mogę powiedzieć…
Myślałam, że przyjdzie odpowiedni moment, że podzielę się z Wami tym, co zaszło podczas retreatu. Nie umiałam tego ubrać w słowa, bo każde jedno słowo było za ciasne. Ale posłużę się opinią jednej uczestniczki, która - nota bene - też zmagała się z tym, aby przekazać to wszystko, co się wydarzyło, co się w niej zadziało.
Hmm… to tylko pięć dni - co może się zmienić w tak krótkim czasie… słyszałam od innych.
A potem:
"Ewa, w ciągu tych pięciu dni zadziało się tyle, że potrzeba mi tygodni, jak nie miesięcy, aby to ogarnąć".
Uśmiecham się skromnie i zdaję sobie sprawę, że moje słowa, każda moja opinia - „jak było wspaniale” brzmiałaby jak czyste łechtanie sobie ego.
Dlatego pozwól, że zostawię to tutaj tak:
"Gorąco polecam retreat ❤️Było wspaniale cudownie i luksusowo!
Wyjazd przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Pełen profesjonalizm i zaangażowanie Ewy spowodował, że czas minął lekko i przyjemnie choć jednocześnie przyznaję,że było pracowicie i intensywnie.
Otoczenie wspaniałej natury plus fantastyczne włoskie jedzenie sprawiło,że świat dla mnie się jakby zatrzymał a ja miałam niesamowitą przestrzeń i komfort by doświadczać chwili i pobyć ze sobą.
Wieczorne pikniki pod rozgwieżdżonym niebem w otoczeniu winorośli i dźwięku cykad niezapomniane i magicznie.
Joga w wykonaniu niezwykle ciepłej i doświadczonej Luci była wspaniałym uzupełnieniem i dodatkiem do warsztatów.
Kompetencja, dbałość o szczegóły, niesamowite zaangażowanie prowadzących stworzyło bezpieczną i komfortową przestrzeń.
Wyjazd do Toskani na gorące źródła, do Asyżu oraz hiking po okolicznych wzgórzach oliwkowych i pobliskiej Tenucie, był fajną odskocznią i jednocześnie świetnym uzupełnieniem całego retreatu.
Jestem zachwycona i chętnie przeżyłabym go jeszcze raz 😎😍🤗.”- Mariola
Czasami słowa to za mało - zapraszam Cię więc do obejrzenia krótkiej relacji video:
>>ZOBACZ VIDEORELACJĘ Z RETREATU