18/12/2017
http://akcenty.de/notabene-3/
W pierwszych dniach grudnia w moim saloniku przebudziła się mucha. Zjawisko zimą rzadkie. Wiem, że jej życie krótkie, a więc podtrzymuję tę kruchą witalność, bo widzę jaka słabiuteńka, anemiczna, jak lata niemrawo z nadwątlonymi tchawkami. Nie przepędzam jej, nie drażnię wymachiwaniem rąk, bo – aż wstyd się przyznać – cieszy mnie, że nie natrętna, że nie stwarza zagrożenia epidemiologicznego, nie brzęczy nad uchem… I żyje.