Rodzinka na Bali

Rodzinka na Bali 🔥 MOJA KSIĄŻKA „BALI” JUŻ W PRZEDSPRZEDAŻY!

Żyjemy na Bali na co dzień. 🌴
Oferujemy sprawdzone zakwaterowanie i wycieczki tworzone z lokalnej perspektywy.
(8)

Bez masówki, bez pośpiechu - za to z autentycznym doświadczeniem wyspy.

07/08/2026

Szkolna wyprawka i odwrócona flaga! Pierwszy dzień szkoły!

To był wyczekiwany przez Lamellię dzień! Jako pierwszoklasistka oficjalnie rozpoczęła nowy etap. 🤍❤️

Pamiętasz, jak poszliśmy dopytać o przymiarki do dyrektorki, którą początkowo pomyliłam z krawcową 😀? Myślałam, że wszystkie mundurki dostaniemy w komplecie pierwszego dnia w szkole. Jak się jednak okazało, mój mąż, który to lubi zostawiać wszystko na ostatnią chwilę (w tym aspekcie jest bardzo indonezyjski 🤣🤣), poinformował mnie, że musimy… kupić mundurki dla Lamelli.

Wieczorem dzień przed nowym rokiem szkolnym zjechaliśmy więc szybciej z basenu z gośćmi, aby kupić ubranie dla naszej córki. Na filmie widzicie, jak Lamellia przymierza swoje zestawy. Ten biało-czerwony przypomina flagę Polski, prawda? 😀 Chyba nawet bardziej niż Indonezji, bo koszulka jest biała, a nie czerwona. Myślę, że praktyczność wzięła górę… Oczyma wyobraźni widzę wszystkie plamy z jedzenia i ziemi na białej spódniczce. 🤭 Do tego jeszcze brązowy strój harcerski (Pramuka). Pozostałe mundurki pokażę Wam, gdy już je otrzymamy.

W Polsce pierwszy dzień szkoły jest 1 września, a na Bali… już w połowie lipca! (Ten film nagrałam chwilę temu, więc wrzucam go z małym poślizgiem.)

Wielu z Was pytało mnie w relacjach, czy ubrania szkolne to drogi wydatek. Za te pierwsze komplety zapłaciłam niecałe 100 zł. Dojdą do tego jeszcze 2 zestawy i za całość wyjdzie nam około 150 zł. Kiedy myślę o tym w kategoriach polskich, to myślę: „Wow, tanio”. Jednak, kiedy spojrzę na to oczami przeciętnego Indonezyjczyka, dla którego średnia pensja bywa niższa, to 150 zł wcale nie jest małą kwotą. To spory wydatek dla budżetu wielu tutejszych rodzin. A Ty co sądzisz o tych cenach?

I jak Ci się podoba Lamellia w szkolnym wydaniu?

07/08/2026

Królewskie pałace i dzikie warany? Witaj na Bali!

To był świetny czas z naszymi wspaniałymi gośćmi z Polski.

Na filmie widzisz małego niezwykłego gościa - to młody waran paskowany, na którego lokalni mieszkańcy mówią “biawak”. Nie jest to słynny smok z Komodo 🙂, choć z tego co wyczytałam ten gatunek jest drugą co do wielkości jaszczurką na świecie. Gdy pokazałam Ajiemu nagranie, powiedział, że to “baby biawak”. Otóż to… ten osobnik w dorosłym życiu będzie znacznie większy. 🙃

Nasza trasa zaczęła się w tradycyjnej wiosce Tenganan - tam, gdzie do dziś żyje rdzenny lud Bali Aga. Odwiedziliśmy również magiczny Pałac Królewski Taman Ujung, a później podziwialiśmy sakralne źródła wodnego pałacu Tirta Gangga. Na deser nasi goście zobaczyli słynną Bramę Niebios.

Od niedawna pomagamy w kameralnych, prywatnych wycieczkach po Bali. Łączymy znane i ukochane perełki z autentycznymi, lokalnymi miejscami, do których rzadko docierają tłumy. Jeśli marzysz o tym, żeby zobaczyć wyspę bez pośpiechu i turystycznego zgiełku - daj znać. Pokażemy Ci Bali, które my sami tak bardzo kochamy. 🤍

06/08/2026

W tym czasie mieliśmy u siebie wesoły polski dom gościnny :) Swoją drogą… to zawsze takie ciekawe uczucie, gdy widzi się rodaków, którzy poznają się na drugim końcu świata. ☺️

Dzieci były przeszczęśliwe - czekał na nie cały raj zabawek. 🤭 Ammuel dorwał pistolet z bańkami mydlanymi, a ile radości sprawiło mu bieganie za bąblami Z kolei Lamellia... ucieszyła się na kolejnego latawca i od razu postanowiła go wypróbować 🤭 Puszczania zaczęła... uwaga - pod zadaszeniem! 😅 Angażując w to również Natalię :)

Wiedziała, że jak spróbuje jeszcze kilka razy, to w końcu poleci. I poleciał! Prosto na krzaki. 🙈
Mała szefowa absolutnie jednak tym się nie przejęła. Bo przecież na świecie nie ma problemów - są tylko wyzwania, a rozwiązanie to tylko kwestia czasu. 🙃 Krótka komenda dla mamy: „zabraj” 😅krzesło” - i po sprawie!

Wieczorem zaś ruszyliśmy na nocne zakupy, podczas których Ammuel wynalazł super ciekawy sprzęt (przy okazji: wiecie w ogóle, do czego służy to, co wybrał?). A na sam koniec dnia - wspólne wyjście na nocny targ, na którym… można sobie kupić kolczyki i przy okazji przebić uszy. Kto z Was odważyłby się przebić uszy w takim miejscu? :)

05/08/2026

Czy to daje radość, gdy jesz sam, a ktoś patrzy? Lekcja od taty, którą pamiętam do dziś.

Często słyszę od ludzi, że zupełnie nie wyglądam na jedynaczkę. Dlaczego? Być może z tego powodu, że panuje powszechny stereotyp, zgodnie z którym jedynacy nie potrafią się dzielić. Ostatecznie wszystko w domu było zawsze tylko dla nich…
A ja? Uwielbiam się dzielić! Myślę, że to coś pięknego. Coś, co daje ogrom miłości i energii.

Skąd to się we mnie wzięło? Myślę, że odpowiedź leży w domu i w tym, co obserwowałam jako dziecko.

Zasoby często są ograniczone, ale te największe blokady tkwią w naszych głowach - zwłaszcza wtedy, gdy kurczowo do czegoś się przywiązujemy. Czy będziemy mniej szczęśliwi, jeśli zjemy coś innego, ale wspólnie, w ciepłej atmosferze? Czy nie jest tak, że na koniec dnia ważniejsze od matematycznych podziałów są po prostu relacje?

Czy to w ogóle jest przyjemne, aby bawić się zabawką albo jeść coś pysznego, patrząc w oczy drugiego człowieka, który ma na to ochotę? Pamiętam, jak gdy byłam mała, mój tata powiedział mi coś, co mocno utkwiło mi w pamięci i zostało już na zawsze ze mną.

Powiedział mi tak: „Jeśli masz coś, a nie chcesz się tym podzielić - zostaw to w domu. Zjedz lub pobaw się tym w samotności i nie pokazuj tego innym. Jeśli jednak chcesz podzielić się z ludźmi wokół - zrób to ze WSZYSTKIMI obecnymi”.

Chodziło mu o to, abym nie jadła ostentacyjnie przy innych, wiedząc, że mogą na to czekać. To trochę tak, jakby jeść najlepszy deser w luksusowej restauracji, a po drugiej stronie okna widzieć głodnego człowieka, który nam się przypatruje. Czy w takiej sytuacji cieszyłby ten deser? Chyba tylko wtedy, gdyby ten głodny człowiek usiadł obok nas i zjadłby go z nami.

W świecie, który tak często zamyka nas w kokonie własnych wygód i pragnień, wolę wybierać dobrostan duszy i czułość na drugiego człowieka.

05/08/2026

Czy na pewno warto uczyć dziecko dzielenia się? Moje podejście do dziecięcych granic.

Ostatnio czytałam, że nie powinnam „zmuszać” ani nawet delikatnie sugerować dziecku, aby podzieliło się z bratem owocem lub czymś innym. Dlaczego? Tym sposobem maluch może przestać dbać o swoje granice, zatracić asertywność, a także zacząć stawiać potrzeby innych ponad własne.

Zastanowiłam się nad tym głębiej. Fakt, granice są bardzo ważne, a ja chciałabym, aby moje dzieci zawsze umiały o siebie dbać oraz z odwagą wyrażały swoje zdanie (nawet gdyby miały iść pod prąd). Z drugiej strony, szczególnie patrząc na relacje międzyludzkie i społeczną bliskość na Bali, dobrze się czuję w tej “kolektywistycznej” mentalności, gdzie jest tak dużo życzliwości, dobra i ciepła.
I tak sobie myślę, że we wszystkim musi być złoty środek.

Ja sama nigdy nie zmuszam dzieci do dzielenia się wbrew sobie. Jednocześnie jednak tłumaczę im, że dzielenie się jest dobre i że nas wzbogaca. Dlaczego miałabym uczyć czegoś innego, skoro na co dzień widzę na własne oczy, że jeśli czymś się podzielę, to dobro wraca do mnie z nawiązką?

Po co mam pielęgnować w dzieciach kurczowe przywiązanie do rzeczy? Jeśli powiem dziecku: „nie musisz się dzielić, bo to Twoje”, a zabawka za chwilę się zepsuje lub coś się z nią stanie - czy nie pojawi się ogromne poczucie krzywdy? A przecież przedmioty są ulotne. Relacje z ludźmi… nie.

Wierzę, że dzieci najwięcej uczą się nie z nakazów, ale z czystej obserwacji. Jeśli ja - jako rodzic - dzielę się z dzieckiem i z ludźmi wokół mnie, jest to najlepszym przykładem. Ono to po prostu widzi, chłonie i tym żyje na co dzień.

Pomimo że żyjemy w świecie ograniczonych dóbr, ja chcę żyć w prawdziwym dobrobycie. I nie chodzi tu o miliony na koncie bankowym, ale o dobrobyt w psychice. Chcę również, aby moje dzieci nie ograniczały się i wiedziały, że podzielenie się czymś z kimś nie spowoduje, że będą uboższe, bo relacje z innymi dają więcej radości niż kurczowe trzymanie sztucznej zabawki, która prędzej czy później i tak się zepsuje.

Z A P O W I E D Ź🏝️Opowieść Polki o życiu w balijskiej wiosce, gdzie codzienność staje się rytuałem.📚Subiektywny przewod...
04/08/2026

Z A P O W I E D Ź

🏝️Opowieść Polki o życiu w balijskiej wiosce, gdzie codzienność staje się rytuałem.

📚Subiektywny przewodnik po Bali Areniki Łysko dostępny już w przedsprzedaży online.

Premiera 12 sierpnia!

🌴Czy można uciec przed własnym przeznaczeniem? Arenika Łysko od lat czuła, że Indonezja woła jej duszę. Będąc świeżo upieczoną absolwentką uczelni, otrzymała propozycję kontynuowania ścieżki akademickiej. Choć ta propozycja niosła ze sobą prestiż i dumę, jej serce wybrało roczne studia taneczne na wyspie Bali – przygodę, która wywróciła jej życie do góry nogami.

👨‍👩‍👧‍👦Dziś nie wyobraża sobie innego scenariusza. Pokochała Bali całą sobą i zanurzyła się w lokalnej codzienności bez reszty. Mieszkając z mężem i dziećmi w balijskiej wiosce, zaprasza czytelników za próg miejsc, do których nie docierają turyści.

🌺Opowiada o codziennym życiu Balijczyków, ich zwyczajach, lokalnej kuchni i wierzeniach, odsłaniając wyspę od strony znanej przede wszystkim jego mieszkańcom.

🇮🇩W tej opowieści nie brakuje fascynujących ciekawostek – autorka ujawnia, dlaczego przed ślubem piłuje się zęby, jak uniknąć intrygująco brzmiącego, lecz wyjątkowo nieprzyjemnego Bali Belly, a także zdradza, czy wulkany na wyspie są naprawdę niebezpieczne i dlaczego Balijczycy często mówią „tak”, choć myślą „nie”.

Rodzinka na Bali

04/08/2026

Dzień pełen szaleństwa w parku rozrywki na Bali!

Wybraliśmy się ostatnio do Trans Studio Bali w Denpasar. Z tego co wyczytałam na ich stronie internetowej - to jeden z największych zadaszonych parków atrakcji w Azji Południowo-Wschodniej. Znajdziecie tam strefy tematyczne, kolejkę górską, zjazd tyrolski, pokazy na żywo.

Niezależnie od wieku każdy może znaleźć tam coś dla siebie.

Kiedyś dostałam zaproszenie od Trans Studio dla mnie i mojej rodziny. Spodobało nam się, dlatego tym razem zabraliśmy większą rodzinę i pojechaliśmy tam ponownie.

Sprawdziłam przed chwilą aktualne ceny (według oficjalnej strony transstudiobali.com):
- turyści zagraniczni: ok. 600 000 IDR (ok. 124 zł) za osobę.
* mieszkańcy Indonezji / posiadacze wizy rezydenckiej (KITAS): ok. 108 000 - 275 000 IDR (ok. 20-60 zł).
W związku z okresem wakacyjnym płaciliśmy 108 000 IDR za osobę.

Najwspanialsze w tym wszystkim było obserwowanie dziewczynek. Im tak naprawdę do szczęścia wystarczy własna obecność i wspólny śmiech. Chociaż trzeba przyznać, że sama droga na miejsce dostarczyła nam nie lada emocji - jazda samochodem z naszym Ajim po balijskich ulicach to był idealny „przedwstęp” do kolejek górskich ! 🤣

Na miejscu dziewczyny przejęły dowodzenie i ciągały mnie dosłownie wszędzie. Na końcu wylądowałam nawet na kolejce Boomerang! Wybawiłam się i wykrzyczałam jak mała dziewczynka. 🤭

Też lubisz od czasu do czasu parki rozrywki z dziećmi? :)

03/08/2026

Niezapowiedziana wizyta i domowe frytki - indonezyjski szwagier zjechał z kontraktu :)

Wracasz do domu, a tam... niespodzianka! W kuchni gotowanie pełną parą z muzyką w tle. 🙃

Szwagier ze szwagierką zrobili nam niezapowiedzianą wizytę tuż po tym, jak zjechał z półrocznego kontraktu na morzu. Właśnie rozpoczęły się dwa miesiące wakacji, otwarte rodzinnym grillowaniem.

Nasi chłopacy wpadli na pomysł, żeby zrobić frytki i już mieli jechać po mrożonki do sklepu… 😅, kiedy wkroczyłam do akcji!🫡

Zrobiłam im takie frytki jakich nigdy wcześniej nie jedli! Szwagierka mówiła, że nie spodziewała się, że frytki mogą tak smakować🤭
Sekret? Własnoręcznie krojone ziemniaki, smażone na świeżym oleju, następnie odpowiednio posolone, a do tego świeża sałatka z pomidorów, cebuli i oliwy.

Męskie grono chciało wypić coś mocniejszego. Choć muszę przyznać, że jest to rzadki tutaj widok. Nasza rodzina i znajomi praktycznie w ogóle nie piją, a jeśli już - to w małych ilościach.

Lubisz takie spontaniczne akcje czy raczej wszystko wcześniej zaplanowane? :)

03/08/2026

Kiedy bierzesz na głowę za dużo, a doba kurczy się w oczach

Też masz czasem takie momenty w życiu, że absolutnie wszystko kumuluje się w jednym czasie? 😃

Ostatnie tygodnie u nas to był prawdziwy kosmos. :D Tak się trafiło, że w tym samym czasie dopinaliśmy najróżniejsze kwestie…
Na całe szczęście rytm tutejszego życia każdego dnia przypominał mi, że należy zwolnić…
Teraz z kolei czuję prawdziwą ulgę, bo naprawy w domu gościnnym są już gotowe i czekają nas tylko generalne porządki. A co dla mnie najważniejsze - moja książka jest już oficjalnie gotowa i poszła do druku! ❤️ To oznacza przestrzeń na budowę naszego własnego domu oraz więcej wspólnego czasu. Już jest go więcej, co bardzo mnie cieszy 🥰

Czy u Ciebie też ostatnio taki intensywny czas, czy udaje Ci się złapać trochę oddechu?

Address

Ubud

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Rodzinka na Bali posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Shortcuts

Share