Sarny Pływają

Sarny Pływają Napisać, że podróże kształcą, rozwijają, budują, łączą to rzecz oczywista, ale pisania o nich nigdy za wiele. I dlatego właśnie powstaje ta strona.

Aby pisać o podróżach, tych dużych i tych małych. Ot taki swoisty pamiętnik.

Wiedeń dzień 3, niedziela. To niestety już ostatni i w założeniu najspokojniejszy dzień. Z samego rana ruszamy śladami r...
11/08/2026

Wiedeń dzień 3, niedziela.
To niestety już ostatni i w założeniu najspokojniejszy dzień. Z samego rana ruszamy śladami rzymian, którzy z jednej strony dali początek miastu, a z drugiej nie potrafili dać rady jednej galijskiej wiosce. Dziwni ci rzymianie.

Zanim jednak będziemy ich tropić musimy rozstrzygnąć, który sachertort jest lepszy. W związku z tym udajemy się do kawiarni Demel (bardzo ciekawej swoją drogą) na tort i kawę. O wyniku wspomnimy w oddzielnym poście.

Parę minut spaceru dalej na ulicy Salvatorgasse tuż przed kościołem Maria am Gestade.
mamy doskonały przykład wtórnego wykorzystania materiałów budowlanych. Najpierw rzymianie wykonali całą robotę, wyciosali bloki skalne i wybudowali obóz legionowy, a następnie austryjacy wykorzystali to do postawienia sobie domu.

Kawałek dalej na Herzl-Stiege, między Marc-Aurel-Straße a Sterngasse
widzimy wydobyty w latach 60-tych XX w. blok skalny identyfikowany jako fragment fundamentu kompleksu termalnego.

Najciekawsze jednak czeka na nas w Römermuseum.
Tam w podziemiach mamy duże fragmenty dwóch domów trybunów. Mamy tu mury fundamentowe, pozostałości hypocaustum, fragmenty kanału odpływowego, kawałek rozdzielającej oba domy uliczki.

W samym mieście najciekawsze odsłonięte ruiny mamy na Michaelplatz. Znajdują się tu fragmenty ulic, domu z systemem podgrzewania podłogowego - hypocaustum. Co ciekawe tu mamy doczynienia nie z budynkami obozu legionowego, ale osadą cywilną, która powstała przy obozie wojskowym.

Spacerując po Wiedniu czyli ówczesnym obozie legionowym powstałym w 97r. n. e. jako Vindobona, warto zdawać sobie sprawę, że pod Wami leży dużo starsze niewidoczne już miasto. Ale ono wraz z duchami dawnych mieszkańców tam się znajduje.

Dzień wcześniej się nie udało, ale teraz nadarza się okazja, aby kolejnej tradycji stało się zadość. Oczywiście chodzi o wejście na prawie 70m południową wieżę Katedry świętego Stephana.
Po zapłaceniu 8€ i pokonaniu 343 schodów mamy fantastyczny widok na miasto.

Z Wiedniem żegnamy się Dom Schnitzel na tradycyjnym cielęcym sznyclu i oczywiście kartofelsalad. Pycha

Potem już tylko Austrian airlines i powrót.
Jak zawsze za krótko. Będzie po co wracać.

Wiedeń dzień 2. SobotaKolejny dzień głównie stoi pod znakiem zwierząt. Zaczynamy jednak od porannej wizyty na Nachstmark...
10/08/2026

Wiedeń dzień 2. Sobota
Kolejny dzień głównie stoi pod znakiem zwierząt.
Zaczynamy jednak od porannej wizyty na Nachstmarket. Jest to miejscowy bazar z masą knajp. Czasem można poczuć się jak na bazarze w kraju arabskim.
Dziś sobota więc dodatkowo mamy pchli targ. Tutaj to już można kupić wszystko.

Dzień wcześniej od przyjaciela otrzymujemy polecajkę, aby udać się do byłej wieży obrony przeciwlotniczej, w której obecnie znajduje się oceanarium połączone z zoo czyli Haus des Meeres. Dodatkowo na samej górze mamy bar-restaurację i taras widokowy ze świetnym widokiem.
Idealny przykład jak ciekawie można wykorzystać obiekt historyczny.
Ta atrakcja leży rzut beretem od Naschmarkt.

Dalej ruszamy na starówkę i trafiamy do motylarni, która znajduje się na tyłach Hofburga w Parku Burggarten. To kolejne bardzo ciekawe doznanie. Szczególnie, że tam jest sporo cieplej niż na zewnątrz co wydawało się niemożliwe.

Dzień kończymy w wiedeńskim parku rozrywki Prater. Oczywiście nie możemy sobie odpuścić przejażdżki na Wiener Riesenrad czyli sławnym kole młyńskim, które do tego jest najstarszym tego typu obiektem na świecie. Ba w wagoniku przypominającym wagon kolejowy można nawet zjeść obiad.

Przy okazji zaliczamy, jak sie początkowo wydaje, atrakcje dla emerytów czyli spokojny zjazd w kole po zjeżdżalni wodnej. Szybko wychodzi pomyłka i zjazd ani spokojny ani powolny. Niektórzy wychodzą bardzo zadowoleni (1 osoba) niektórzy zieloni (pozostałe 5 osób).

Na obiad udajemy się do Zum Englischen Reiter gdzie udaje się zjeść tafelspitz czyli ulubioną potrawę cesarza Franciszka Józefa I
Jeśli lubicie mięso wołowe i warzywa prosto z rosołu to jest to potrawa dla Was. Do tego kartofelsalad i coś na wzór babki ziemniaczanej i zupełnie Franciszkowi się nie dziwimy.
Kolejne danie to równie dobry gulasz.

Bardzo wyczerpujący, ale jakże udany dzień kończymy kuflem zimnego napoju w australijskoiackim Pubie Crossfield.

Ps. W międzyczasie trafiamy na ciekawą budkę. Taka fotobudka tylko zamiast robić głupie miny możemy wykazać się wokalnie i nagrać własną winylową płytę.

Nie można (jeszcze) pływać np. co miesiąc więc trzeba czas między rejsami sobie zapełniać. Tym razem padło na weekendową...
08/08/2026

Nie można (jeszcze) pływać np. co miesiąc więc trzeba czas między rejsami sobie zapełniać. Tym razem padło na weekendową wizytę w Wiedniu. Czyli w krótkim czasie mamy już zaliczone austro-węgry.

Na miejsce dostajemy się Austrianem. Lot krótki, przyjemny, samolot pełny. Na Okęciu przy bramce obok overbooking lotu lotem do Kopenhagi. Ktoś będzie miał kiepski weekend.

Pierwszy dzień kręci się głównie koło austryjackich smaków.
Próbujemy sławnego tortu sacher w jedynym miejscu gdzie podobno podawany jest oryginał. Zestaw kawałek tortu, wino, kawa, butelka wody 33€. W kolejce do wejścia swoje trzeba odstać.
Sam tort bardzo smaczny. Niestety wcześniej byliśmy w Lebarkas-Pepi na bułce z mortadelą na wagę i tu wygrywa mortadela. (Zestaw z colą 9€)

Tort jednak jest na tyle ciekawy że popróbujemy go w innych miejscach i stworzymy wojnę tortów.

Wieczór kończymy w browarze Salm Bräu gdzie przekonuję się że jak mówią że golonka jest dla dwóch osób to raczej się nie mylą

TUI Mein Schiff 4, Muscat, Oman. Dzień 1Naszym kolejnym portem jest omański Muscat. Jest to zarazem nasz pierwszy port w...
02/08/2026

TUI Mein Schiff 4, Muscat, Oman. Dzień 1
Naszym kolejnym portem jest omański Muscat. Jest to zarazem nasz pierwszy port w historii, w którym spędzimy noc. Nie przeszkadza nam więc to, że dobijamy dopiero o 11. Czasu mamy aż nadto. Co oczywiście prawdą nie jest bo czasu zawsze jest mało.

Po samym porcie samodzielnie poruszać się nie można. Po przejściu odprawy wsiadamy do busika, który zawozi nas do bram portowych. Co ważne busy jeżdżą całą dobę. W dzień jeżdżą bardzo często w nocy nieco rzadziej. Fantastyczna opcja. Można wracać jeść, przebierać się, odpocząć i ruszać dalej. Przy bramach masa miejscowych z wycieczkami, taxi i innymi usługami. Oczywiście każdy ma dla Was wyjątkową, najniższą cenę
Samo centrum Muscatu jest w zasięgu spaceru.

Tu jedna uwaga. W Omanie jest restrykcyjnie przestrzegany zakaz wwożenia dronów. Na odprawie musieliśmy wyciągać kamerkę sportową, aby pokazać, że to nie dron. Z kamerką zero problemów.

Na samym statku lub tuż po zejściu na ląd można wykupić busa Hop On Hop Off. Są proponowane różne konfiguracje. My wybieramy łączoną opcję Muscat i Abu Dhabi. Koszt 114€/2 osoby. Cała trasa zajmuje 1h45min, a busy jeżdżą co 45min. Co ważne trasa nie obejmuje jednego z najważniejszych miejsc w Muscacie - Meczetu Sułtana Qaboosa.

Nasz pierwszy i w sumie jak się później okaże ostatni przystanek to Pałac Prezydencki. Stamtąd ruszamy w koszmarnie upalną trasę do portu.
Po drodze zwiedzamy jeden z kilku fortów w mieście. Mianowicie Fort Miriama (bilet ok 100zł/2 osoby). Jak się później okazuje gdyby nie ta wizyta pewnie byście nie czytali tych słów bo po drodze padli byśmy z pragnienia.
Wydawało by się że zakup czegoś tak podstawowego jak woda nie powinien stanowić problemu. I pewnie by nie stanowił gdyby były po drodze sklepy...
Na nasze szczęście Pan pracujący w Forcie ratuje nas darmową wodą, która musi starczyć nam na drogę powrotną.
Jak ktoś lubi fortyfikacje to budowla jest bardzo ciekawa i warto jeden z fortów zwiedzić. Więcej nie bo są bardzo podobne.

Do portu prowadzi malownicza promenada, z której w oddali możemy podziwiać zamek z jednej strony i morze z drugiej. Po dotarciu do centrum mimo panującego ramadanu udaje nam się zakupić napoje. Już więcej bez nich się nie ruszamy.

Centralnym punktem jest Mutrah Souq połączony z Gold Souq. Oba tworzą istny labirynt straganów, uliczek, a nawet trafimy na meczet.
Jeśli do tej pory nie czuliśmy się jak w kraju arabskim to bazar uderza pełną mocą arabskiej kultury. Barwy, zapachy, dźwięki i oczywiście handlarze, którzy oczywiście mają najlepsze w historii ceny! Jeśli nie potraficie się targować - uciekajcie.
Co ciekawe podobno nie ma tam wśród sprzedających omańczyków. Oni już tak przyziemnymi rzeczami się nie zajmują. Większość handlarzy to ludzie z Pakistanu. I to oni tworzą ten klimat.

W dzień jest koszmarnie gorąco. Dlatego do miasta warto wrócić wieczorem/nocą. Miasto wtedy ożywa. Pojawiają się miejscowi. Jakoż iż mamy ramadan wszędzie trafiamy na pikniki. Kocyki rozłożone są wszędzie. Parki, promenada, chodniki. Dodajmy do tego klimatyczne podświetlenie wszystkiego i otrzymujemy klimat, którego podczas normalnego postoju w porcie byśmy nie doświadczyli.

Niedaleko portu jest budynek który zwie się Fish Market. Znajduje się tam zwykły "spożywczy" sklep. Jeśli więc nie chcecie się targować lub przepłacać na bazarze to tam w normalnych stałych cenach kupicie daktyle, przyprawy, owoce, sosy itp.
Cdn.

Niedawno pisaliśmy o najnowszym statku MSC, który wyruszył już w teren to dziś kilka słów o jego "bliźniaku" który dopie...
29/07/2026

Niedawno pisaliśmy o najnowszym statku MSC, który wyruszył już w teren to dziś kilka słów o jego "bliźniaku" który dopiero powstaje.
Mowa tu o MSC World Atlantic. Będzie to czwarty statek klasy World Class we flocie MSC Cruises.

Budowany jest jak poprzednik w stoczni Chantiers de l'Atlantique (Saint-Nazaire, Francja).
Znana jest już nawet data inauguracyjnego rejsu. Będzie to 13.11.2027. Portem macierzystym będzie Port Canaveral, a jednostka będzie pływać po wschodnich i zachodnich Karaibach.

MSC opisuje statek hasłem:
"European style meets American comfort"

Bilety możecie już rezerwować.

Zdjęcia Noel Ganuchaud.

Wspomnień czar. Miami i Karaiby.
24/07/2026

Wspomnień czar. Miami i Karaiby.

Informacje około rejsoweTym razem sprawa tyczy się Disney Cruises. Otóż po raz pierwszy w historii linii nad statkiem ob...
20/07/2026

Informacje około rejsowe

Tym razem sprawa tyczy się Disney Cruises. Otóż po raz pierwszy w historii linii nad statkiem obejmie władzę pierwsza ludzka Pani Kapitan.
Dlaczego ludzka? No nie możemy zapomnieć o wszędobylskiej Kapitan Minie Mouse :)

Hiszpańska Pani Kapitan Maria Gotor obejmie stery Disney Wish. W ogóle jej historia jest bardzo ciekawa. Maria pierwotnie była prawnikiem. Jednak pewnego razu, płynąc wraz z przyjaciółmi promem przez cieśninę gibraltarską odkryła, że jednak jej przeznaczeniem są morza, oceany i żegluga. A stało się to poprzez jeden rzut oka do sterówki i spotkanie z kapitanem.
Od marzeń do czynów. Skończyła odpowiednie studia, zbierała szlify na mniejszych jednostkach w tym była pilotem promu, na którymto wszystko się zaczęło, aby w 2024r trafić do Disneya, a dwa lata później objąć we władanie jeden ze statków.

Historia conajmniej jak z bajki Disneya

Informacje około rejsoweDwa dni temu najnowszy flagowiec kategorii World Class (po America i Europa) armatora MSC opuści...
19/07/2026

Informacje około rejsowe

Dwa dni temu najnowszy flagowiec kategorii World Class (po America i Europa) armatora MSC opuścił francuską stocznię Chantiers de l'Atlantique w Saint-Nazaire i ruszył w dziewiczy rejs.
Tak tak World Asia w końcu płynie po otwartych wodach. Co prawda na razie jest to rejs testowy, ale zawsze.

Zanim na statku pojawią się pierwsi pasażerowie wszystko musi zostać dokładnie przetestowane. Od silników, systemów bezpieczeństwa przez kuchnię po pralnię.
A czas nagli gdyż pierwsi goście wejdą na pokład juz 04.12.2026 w Barcelonie. Statek będzie pływał po zachodniej części Morza śródziemnego, a pierwsza trasa będzie wiodła przez porty Marsylii, Genui, Civitavecchi, Messyny i Valletty..

Zdjęcia MSC Cruises

Informacje około rejsoweW dzisiejszym odcinku coś od armatora NCL. Otóż właśnie zakończyła się modernizacja jego dwóch s...
18/07/2026

Informacje około rejsowe
W dzisiejszym odcinku coś od armatora NCL. Otóż właśnie zakończyła się modernizacja jego dwóch statków. A chodzi tu o jednostki Jade i Gem.

I cóż tam na pokładach się zmieniło?

Na obu statkach:
1. Powstał Vibe Beach Club czyli strefa przeznaczona tylko dla dorosłych. Z osobnym barem, leżakami, fantastycznym widokiem na ocean, dodatkowymi hot-tub czy siedmioma prywatnymi kabinami. Całość na decku 14.
2. Odświeżono strefy termalne Mandara Spa
3. Powstały zupełnie nowe sauny: węglowa i solna, Ice room.

Na NCL Jade powstała dodatkowo licencjonowana kawiarnia Starbucks. Gdzie warto przypomnieć, działają karty lojalnościowe i podarunkowe funkcjonujące na lądzie.
Do tego powstał basen z zimną wodą i prysznice sensoryczne.

Natomiast NCL Gem wzbogacił się o basen Thalasoterapy i odnowione whirlpool bath.

Statki wróciły już do służby.
Jade spędzi lato eksplorując Alaskę, Gem natomiast podróżować będzie po Morzu Śródziemnym i wyspach greckich.

TUI Mein Schiff 4, Khasab OmanOpuszczamy gorący Dubaj i po dobie na morzu cumujemy w omańskim Khasab. Stosunkowo blisko ...
12/07/2026

TUI Mein Schiff 4, Khasab Oman

Opuszczamy gorący Dubaj i po dobie na morzu cumujemy w omańskim Khasab. Stosunkowo blisko Iranu. W nocy łapiemy nawet irańską sieć komórkową. Ot taka ciekawostka biorąc pod uwagę to co wydarzy się za parę dni.

Podczas planowania nie mamy wątpliwości co tutaj chcemy robić. W grę wchodzi tylko rejs widokowy po fiordach Musandam połączony z obserwacją delfinów oraz snurkowaniem.
Wyprawę rezerwujemy poprzez Viator i całość kosztuje 370zł/2 osoby i będzie trwać 6h
W cenie mamy podróż tradycyjną łodzią Dhow, stały dostęp do napojów (kawa, herbata, woda, napoje bezalkoholowe), owoców, daktyli czy toalety oraz sprzęt do snurkowania. Do tego bardzo smaczny, ciepły, tradycyjny, lokalny lunch serwowany na pokładzie.

Jeśli martwicie się o wycieczki na miejscu to nie ma o co. Zaraz po zejściu ze statku przechodzimy przez budynek portu, a tam maaaasy ludzi oferujących swoje usługi. Jeśli mamy coś wykupione wcześniej to też tam spotkacie swojego opiekuna z Waszymi nazwiskami na kartce.

Sam rejs jest fantastyczny. Widoki niesamowite i nie ma szans żeby zdjęcia oddały ten cud natury. Do tego bardzo wiele spotkań z delfinami.
My mieliśmy wątpliwe szczęście oglądać dość wyjątkową rzecz, a mianowicie żałobę delfinów. Płynęło obok nas stado i jeden z delfinów niósł jakby coś na grzbiecie. Okazało się że to zwłoki młodego delfinka i całe stado w ten sposób go żegnało. Czy tak było naprawdę? Przewodnik tak właśnie twierdził.

Na koniec przestroga. Trzeba bardzo uważać. Jeden z naszych towarzyszy poślizgnął się na śliskich schodach, upadł, uszkodził nogę, został zniesiony z pokładu, przewieziony wózkiem na statek i resztę głównego rejsu spędził o kulach. Biorąc pod uwagę dalsze losy naszego statku ciekawe czy jednak nie wolał zostać wtedy w szpitalu i wcześniej wrócić do domu?

Podsumowując jeśli pierwszy raz jesteście w Khasab to rejs łodzią Dhow to po prostu konieczność. Nam niestety na więcej nie starczyło czasu, ale nie żałujemy ani minuty.

Address

Khasab

Website

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Sarny Pływają posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Shortcuts

Share