08/06/2026
Drodzy Czytelnicy, przychodzimy do Was z pewnym sprostowaniem, dodatkowo też z kilkoma wyjaśnieniami 😊
Otóż, pierwsza rzecz to kontakt – zarzucacie brak takiego z naszej strony, cóż, jeśli oczekujecie odpowiedzi „na już”, to to tak nie działa – nie ma tu osoby, która monitoruje social media „no stop” – czy widzimy wszystkie komentarze? Nie. Czy staramy się na nie odpowiadać? Tak. Czy zawsze jest to na czas? Nie. I to się nie zmieni w najbliższym czasie. Do tego każdy z Czytelników dostał maila dotyczącego opóźnienia. Czy każdy za to ma aktywnego maila? Nie. Czy Czytelnicy (na szczęście w mniejszości) odpisują od razu? Nie. Czy masa paczek wraca, bo Klient źle podał adres, ale za to trzeba krytykować wysyłki i ich termin? Tak. Czy doliczamy dodatkowe opłaty za to? Nie. Czy my mamy na to wpływ? Nie. Ale mamy odpowiadać za wszystko, co złe? Z tego, co widzimy, to tak 😊
Zarzut odnośnie do „Klientów płacących i czekających” – z całym należytym szacunkiem, jeśli Klientowi to nie odpowiada – nie zmuszamy do zakupu w przedsprzedaży, doceniamy wsparcie takim działaniem, jednak brak takiego działania ze strony Klienta powoduje często następujące sytuacje - są zarzuty, że nie ma opraw twardych, że ktoś nie zdążył kupić, a kiedy dodruki? Zawsze dokładamy starań, by jakość była jak trzeba, nie papier makulaturowy, nie tektura 1mm, czy skład robiony na kolanie. Ale to trwa i trwać będzie.
Drodzy Czytelnicy – my Was nie traktujemy jak jednostki, którym trzeba powtarzać informację co kilka dni, jak też środki „pożyczkowe”, tylko jako naszych stałych Czytelników i odbiorców, robimy, co możemy, by wszystko nam się spięło, ale nie na wszystko mamy wpływ. Czekamy na nakłady, jak je otrzymamy, Wy też je otrzymacie. Z tego miejsca dziękujemy każdemu, kto wyraził aprobatę na obecną sytuację i cierpliwe czeka na brakujące publikacje. Nad samym kontaktem też popracujemy, ale niestety obecnie jest nas po prostu za mało, a konkretniej dwie osoby plus zespół, który zajmuje się wyłącznie pracami nad tekstami.
Doszły do nas też zarzuty, jakoby celowo wprowadzamy kogoś w błąd, bo wiedzieliśmy o problemie zdrowotnym, zwracamy się konkretnie do tej jednej osoby – większej głupoty nie czytaliśmy, pomijając logikę, jaką ta osoba się kierowała tj. – przewidzieliśmy stan przedzawałowy głównej redaktorki, zebraliśmy środki z przedsprzedaży i siedzimy cicho. Drogi Autorze tej logiki – dalszy komentarz jest zbędny, z racji tego, że pisaliśmy, że dzięki innym członkom zespołu Planety Czytelnika doprowadziliśmy pięć pozycji do publikacji i nadrabiamy resztę – trzeba być wyjątkowo leniwym, by bez weryfikacji pisać głupoty dla własnego poklasku. I idąc dalej tą logiką, zamiast na targi powinniśmy jechać do drukarni i im pomagać. Tak, my czerpiemy nieskończoną satysfakcję z racji braku towaru, blokowania nowości i konsekwencji, jakie się z tym wiążą.
Podsumowując tę część – tak jak pisaliśmy, będziemy informować – tak, czekamy na książki – tak, są w produkcji, i tak, są realne. Jeśli ktoś czuje, że nie chce i nie będzie czekał, nie chce kupić – zwrócimy środki – bez problemu. Za to podziwiamy każdego, kto planuje wszystko w każdym detalu i zawsze „dowozi na czas”, szczerze gratulujemy, bo to nie jest prosta sprawa.
Kolejna sprawa – nikt z Wydawnictwa Planety Czytelnika nie pracuje i nie pracował w Fabryce Słów 😊 – serdecznie pozdrawiamy, jednak biznesowo nasze drogi nigdy się nie przecięły.
I jeszcze kilka ostatnich spraw na koniec – sami powtarzamy, że rzeczy, które dzieją się na linii Wydawca – Autor powinny zostać prywatne, nie z racji jakichś magicznych rzeczy, ale kultura tego by wymagała. Ale skoro tak bardzo jesteśmy wywoływani do tablicy, co robimy niechętnie, ale o tym zaraz: jeśli umowa nie została podpisana, znaczy, że się nie porozumieliśmy? Czemu? Cóż, może dlatego, że były przypadki próby zrobienia z Wydawnictwa darmowego molocha do druku, redakcji i promocji? A może dlatego, że ktoś kategorycznie nie zgadzał się z zapisem umowy odnośnie do redakcji? A może dlatego, że mieliśmy sprzedawać Autorowi książki po zniżce 70%? A może i jeszcze dlatego, że w rozmowie z nami jest cudownie, a w social mediach pisze: „Wydawcy to kanalie i złodzieje, j*** Wydawnictwa!”? W sumie potem w 98% taki Autor przechodzi na drogę Selfpublishingu – przynajmniej weryfikacja tak to przedstawia. Przecież na pewno nie dlatego, że taki Autor wypowiada się toksycznie o innych Autorach, Wydawnictwach i szuka poklasku dla swojej tępoty? Swoją drogą – akurat ta sprawa znajdzie już niedługo finał na sali sądowej odnośnie do jednej z takich osób (gdzie my jesteśmy tylko w charakterze świadków – bo sami uważamy, że takie rozwiązanie jest ekstremalną ostatecznością – zazwyczaj nikomu niepotrzebną) – czy ktoś tego chciał? Nie. Czy trzeba? Jeśli ktoś nie umie zmienić swojego zachowania – oczernia – dezinformuje – prywatnie uprawia stalking – to tak, trzeba. I takich przypadków jest jeszcze masa… i chyba nie trzeba tutaj dalej tego wymieniać. Czemu Wydawnictwo to ujawnia? Nie dla jakieś linii obrony, czy czemuś podobnemu, warto jednak zweryfikować sobie te wszystkie „straszności”, jakie rzekomo Wydawcy popełniają do Autora. Tak, prawda leży pośrodku, ale nigdy też po jednej stronie w 100%. I o tym warto pamiętać w każdym wypadku.
Ale, żeby była jasność – nie jesteśmy kryształowi – rozwiązujemy umowy wydawnicze, nie wyrabiamy się z terminami umów, co automatem je rozwiązuje – i tak, mamy opóźnienia w płatnościach. Ale pracujemy nad tym, długo to już nie potrwa, na szczęście.
A dla nas najzabawniejszy fakt, jaki do nas dotarł to: „nie znam ich książek, ale…”. Warto poznać 😊
Jeszcze przed zakończeniem, nasze publikacje są dostępne w szerokiej dystrybucji od października 2025 roku, tak, nie wszystkie – nakłady – ale większość jest dostępna, w tym wszystkie dostępne w formie e-booka – Legimi, Storytel.
Kończąc, w przeciwieństwie do ww. celem posta nie jest żadne piętnowanie, czy polaryzacja, jedynie trochę światła na „fantastykę”, którą co niektóre osoby skutecznie uprawiają. A podobno fantastyka w Polsce się skończyła? Jak widać, ma się bardzo dobrze, jednak nie w formie takiej, jakiej byśmy sobie wszyscy życzyli. Jeśli macie pytania lub zażalenia – zapraszamy do kontaktu. Bo jeśli nie znacie sytuacji, nie znacie faktów, nie znacie okoliczności i opieracie swoje wyrokowanie na jednej stronie, cóż, Wasze prawo, jednak rzetelności w Waszych opiniach jest tyle, co social media przyjmą.
Wracamy do pracy, dziękujemy za dotrwanie do końca i przepraszamy za długość wpisu.
Pozdrawiamy!