07/01/2026
Witajcie w nowym roku! 🥳 Po grudniowej przerwie wracamy do pracy z mnóstwem energii i wieloma nowymi pomysłami. 💪 Aby rozpocząć kolejne wyzwania chcielibyśmy jednak najpierw zakończyć te, których podjęliśmy się wcześniej, dlatego pierwszymi dwoma postami cofniemy się jeszcze do minionego roku i nadrobimy zaległości: wywiad 🗣️ i sprawozdanie ✍️ ze spotkania ekstraklasy piłki nożnej Widzew - Korona Kielce. ⚽️
Przed Wami pomeczowa rozmowa Gabrysi, Michała, Janka, Antka i Mateusza z Bartłomiej Pawłowski, jednym z najważniejszych i najbardziej doświadczonych piłkarzy łódzkiego klubu, którą przeprowadziliśmy po przegranym 1:3 meczu RTS Widzew Łódź z Korona Kielce w ramach 16. Kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasa.
Otwarci na świat: Wprowadził Pan do gry sporo ożywienia. Wiele akcji przechodziło właśnie przez Pana. Dlaczego wszedł Pan dopiero w 70. minucie?
Bartłomiej Pawłowski: Trudno mi powiedzieć, o zmianach zawsze decyduje trener. W momencie, gdy miałem wejść na boisko, graliśmy jeszcze jedenastu na jedenastu, ale zdarzyła się jakaś sytuacja z faulem, kolega dostał drugą żółtą kartkę i gdy wchodziłem, już było nas o jednego mniej. Przez to moje wejście – z tej perspektywy – nie było optymalne.
Otwarci na świat: Widzew rozegrał świetne pierwsze dziesięć minut drugiej połowy. Dlaczego nie mógł tak zagrać od początku? Czy potrzebowaliście wstrząsu w przerwie?
Bartłomiej Pawłowski: W piłce nożnej grają dwa zespoły. To nie jest tak, że tylko Widzew próbuje wygrać mecz, przeciwnik też się stara. Co prawda mieliśmy dobre wejście w mecz, jednak nie strzeliliśmy gola, później popełnialiśmy błędy. Druga połowa też zaczęła się – mimo że przegrywaliśmy 0:2 – dobrze, strzeliliśmy gola i mieliśmy kolejne sytuacje. W piłce jednak jeśli nie wykorzystujesz swoich szans, w końcu nadziejesz się na kontratak. Przeciwnicy podwyższyli prowadzenie i znowu odzyskali kontrolę nad tym spotkaniem.
Otwarci na świat: Jakie pozytywy jest Pan w stanie wyciągnąć z dzisiejszej porażki?
Bartłomiej Pawłowski: Pozytywem na pewno była reakcja po przerwie. W momencie, gdy po 45 minutach przegrywasz 0:2, a wychodzisz na drugą połowę i nie spuszczasz głowy, tylko grasz o bramki, chcesz odrobić straty to jest to pozytyw. Mamy jeszcze sporo do nadrobienia, bo jest to kolejne spotkanie, po którym nie dopisujemy trzech oczek.
Otwarci na świat: Przed wami dwa ostatnie trudne wyjazdowe mecze w tym roku. Jak ocenia Pan szanse Widzewa na komplet punktów?
Bartłomiej Pawłowski: Oceniam tak samo, jak przed każdym meczem. Trzeba być pewnym siebie, odważnym i zagrać o pełną pulę nie ważne, czy gra się z Legią, czy tak, jak dzisiaj z Koroną. Wiadomo, że nie da się wszystkich meczów wygrać, bo przeciwnicy też dążą do zwycięstwa, ale przed meczem wszystkie zespoły mają dokładnie takie same szanse. Trzeba po prostu wyjść i grać o pełną pulę, pokazać, że jest się pewnym siebie, że jest się dobrym piłkarzem.
Otwarci na świat: W tym sezonie rozegrał pan dopiero dwa mecze od pierwszej minuty. Kiedy możemy spodziewać się regularnego powrotu Bartłomieja Pawłowskiego do wyjściowej jedenastki? Co musi się stać, żeby się to zadziało?
Bartłomiej Pawłowski: To dobre pytanie, bo zawsze decyduje o tym trener. Z jednej strony piłkarze mogą pokazywać się na treningu, ale z drugiej strony, żeby ktoś mógł wskoczyć do podstawowego składu, to musi to zrobić za kogoś, czyimś kosztem. Tak było w moim przypadku. Grałem wszystkie mecze w Widzewie, byłem wyróżniającym się piłkarzem kolejny sezon z rzędu. Doznałem kontuzji i wtedy podczas mojej nieobecności inni piłkarze wskoczyli, no i dzisiaj ja jestem rezerwowym i muszę naciskać. Chciałbym grać w każdym meczu, ale nie jest to łatwe. Jak czas pokazał zagrałem tak, jak powiedziałeś: dwa spotkania w pierwszym składzie, a chciałbym, żeby było tego dużo więcej. Niestety na niektóre rzeczy nie mamy wpływu, zarówno w życiu, jak i w sporcie, szczególnie drużynowym. Trzeba liczyć trochę na łut szczęścia. No i na swój moment, gdy wejdziesz i uda ci się odmienić los pokazując się z dobrej strony. A potem liczyć, że trener będzie korzystać z ciebie w większym wymiarze czasowym.
Otwarci na świat: Tego Panu jak najszybciej życzymy! Dziękujemy bardzo za rozmowę.
Bartłomiej Pawłowski: Dziękuję!