Viridis RPG

Viridis RPG Mistrz Gry i gracz gier fabularnych

Pojawię się w następną niedzielę, żeby poprowadzić sesje z Star Wars FFG i pokazać, że w Łodzi nadal jest Moc i dobra za...
24/04/2026

Pojawię się w następną niedzielę, żeby poprowadzić sesje z Star Wars FFG i pokazać, że w Łodzi nadal jest Moc i dobra zabawa 😀

Podczas Gwiezdnej Majówki nie może zabraknąć sesji RPG! 🎲✨
Łapcie harmonogram:

Blok 1 (12:00–14:30)

💎 „W poszukiwaniu kryształów” (sesja 10+) – prowadzi Fileus
Młodzi adepci Mocy wyruszają z mistrzem Yodą do starożytnej świątyni Jedi. Czekają tam zagadki, pułapki i próby, które trzeba przejść, by zdobyć kryształy Kyber.

🌌 „Przyprawa musi płynąć (Do Hutta)” (sesja 10+) – prowadzi Viridis
Wpływowy Hutt zleca odzyskanie cennego ładunku przyprawy. Robota wydaje się prosta i dobrze płatna, ale w półświatku nic nie bywa tak łatwe, jak wygląda.

🔥 „Nadzieja nigdy nie umiera” (sesja 16+) – prowadzi Wojen
Po zniszczeniu Gwiazdy Śmierci Imperium rusza do kontrataku. Jeden z oddziałów Rebelii wpada w zasadzkę. Czy uda się przetrwać starcie?

Blok 2 (14:45–17:15)

🌿 „Rodiański blitz” (sesja 10+) – prowadzi Fileus
Rebelianci muszą dostarczyć ważne plany do ukrytej bazy na Rodii. Po drodze czekają ich blokady, patrole i sporo nieprzewidzianych problemów.

🍃 „Próba Ciszy” (sesja 10+) – prowadzi Viridis
Młodzi adepci Jedi trafiają na Endor, gdzie przejdą próbę, która sprawdzi ich wybory, emocje i zrozumienie Mocy.

⚔️ „Kłopoty w raju” (sesja 16+) – prowadzi Wojen
W czasach Wielkiej Republiki piraci atakują luksusowy gwiezdny jacht. Na ratunek pojmanym ruszają młodzi rycerze Jedi.

Blok 3 (17:30–20:00)

🛰️ „Ucieczka z Żelaznej Gwiazdy” (sesja 10+) – prowadzi Fileus
Przemytnicy i łowcy skarbów trafiają na opuszczoną stację w pasie asteroid. Czekają tam zasoby, awarie i niebezpieczne maszyny.

🤖 „Najcenniejszy problem Rebelii” (sesja 10+) – prowadzi Viridis
Macie odebrać informatora i dostarczyć go do punktu ewakuacji. Problem w tym, że informator przyciąga kłopoty szybciej niż imperialne patrole.

🔍 „Tajemnicze zniknięcie” (sesja 16+) – prowadzi Wojen
W czasach Wielkiej Republiki znika jedna z wypraw Jedi. Rycerz Hirg i jego padawani ruszają na poszukiwanie mistrzyni Giwery.

🎭 Mistrzami gry podczas wydarzenia będą Michał „Viridis” Ziółkowski, Marcin „Fileus” Tarka oraz Bartłomiej „Wojen” Goska. O każdym z nich opowiemy szerzej w kolejnych postach!

📝 Na sesje obowiązują zapisy przez formularz:
https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLScs44-6pwCtx98c2a-RZW1dePAve-LHZhq51PyXV5mxbr6Peg/viewform?usp=dialog

Po czterech tygodniach powróciła kampania z Warhammera Fantasy Roleplay 4e. Czarodziej Cedred z Kolegium Płomienia, nowi...
23/04/2026

Po czterech tygodniach powróciła kampania z Warhammera Fantasy Roleplay 4e. Czarodziej Cedred z Kolegium Płomienia, nowicjusz kapłanów bitewnych Morra Durnhel i niziołcza kuglarka Kleo skończyli swoją przygodę w karczmie w Kemperbadzie.

Durnhel oddał list do kapłana Morra Rolfowi (nowemu kapitanowi „Zająca”, który pomógł im dostać się do tego miasta). Na początku chciał to zadanie powierzyć parze staruszków z młodą dziewczyną Ellą, których uratowali przed trollem w poprzedniej wiosce i razem z nimi dopłynęli do Kemperbadu.

Ich celem był Grissenwald, gdzie mieli znaleźć wujka Cedreda. Czarodziej poprzedniego dnia załatwił przejazd dyliżansem, który miał tam dotrzeć w trzy dni. Na początku pogoda była dobra i Kleo, jako nieprzewidziany pasażer, opalała się na dachu.

W tej podróży wzięli udział jeszcze woźnica Guntrer Braun i jego dwóch ludzi oraz Adella von Falkenhayn z jej służką Klarą i czterema ochroniarzami. W trakcie podróży zaczęło padać i Kleo zmokła na wozie, ale Durnhel i Cedred byli tak zajęci rozmową z Adellą i Klarą, że trochę o niej zapomnieli.

Dobrego pierwszego wrażenia nie zrobili i potem próbowali to zatrzeć. Durnhel nie miał pomysłu, o czym opowiedzieć, żeby nie ujawnić tożsamości Cedreda. Czarodziej zaczął za to opowiadać o różnych przygodach Durnhela (bez podawania jego imienia). Klara uznała, że różne zachowania przytoczone przez podróżnika zakrawają przynajmniej na pochowanie pod płotem.

Deszcz nie był łaskawy dla niziołki, która zaczęła kichać. Gdy doszło do pierwszego postoju w karczmie „Czarne Drzewo” w Mackenstein, Kleo od razu ruszyła do środka, aby ogrzać się przy kominku.

Podróżnicy rozdzielili się. Cedred z Durnhelem zaczęli zbierać informacje od karczmarza, którego nie spytali o imię, więc pozostanie Bezimiennym. Dowiedzieli się trochę o wiosce. Faktycznie niedaleko znajdowały się małe ogrody Morra, gdzie rezydował kapłan Alfred i grabarz Otto. W wiosce była też świątynia Sigmara, gdzie posługę pełnił ojciec Oskar.

Kleo w tym czasie poznała woźnicę Klemensa, któremu nie spodobało się, że krzyczy na kapłana Morra, Durnhela. Doprowadziło to do małego spięcia w karczmie, które sprawiło, że Kleo została uznana za bardzo niekulturalną niziołkę.

Drużyna mimo deszczu ruszyła do ogrodów Morra. Tam spotkali Otta, który opowiedział im o znikających ciałach i ostatniej epidemii, wywołanej przez jakiś wybuch magiczny na północy ponad miesiąc temu. Drużyna od razu skojarzyła to z akcją Durnhela, który zniszczył miejsce mocy w Reikwaldzie, co doprowadziło do ogromnego zamieszania: najazdów zwierzoludzi, zielonoskórych, nieprzejezdnych dróg i oblężenia Grunburga.

Nikt się o tym jednak nie dowiedział, bo łowca czarownic, który zabrał Durnhela, aby go osądzić, zginął od uderzenia trolla.

Wracając do problemu znikających ciał — drużyna zaczaiła się na złodzieja. Durnhel go wypatrzył, ale pościg był fatalny. Człowieka nie udało się złapać, a Kleo i Durnhel zaczęli kaszleć i kichać. Cedreda ominęło przeziębienie.

Jedynym plusem było to, że złodziej zgubił nową łopatę, którą zdobył Cedred, ale oddał ją następnego dnia Durnhelowi, aby ten pomógł wykopać dół.

Kapłan Alfred wrócił i poprosił Durnhela o pomoc, ale ten wolał udać się do zielarki Anny. W międzyczasie Durnhel poczytał „Przygody kapłana Siegfrieda”, które opowiadały o walce kapłana Morra z ghulami, gangiem hien cmentarnych i nekromantą.

Wreszcie ruszyli przez las i tylko Cedred zapamiętał drogę powrotną. Dotarli do Anny i zaczął padać deszcz. Zielarka nakazała Durnhelowi i Kleo napary ziołowe i leżenie w łóżku przez tydzień. Nie byli do tego przekonani, ale pogorszenie pogody i oddanie im swojego łoża przez zielarkę zmieniło ich zdanie.

Tak spędzili tydzień, który pozwolił im dojść do zdrowia. Cedred w tym czasie zaprzyjaźnił się z Anną. Nauczyła go trochę o ziołach, dała liście uspokajające (widząc, z kim musi podróżować). Czarodziej dowiedział się też o jej historii sprzed piętnastu lat — spaleniu matki i śmierci narzeczonego z rąk łowcy czarownic oraz o tym, że jest zakochana w kimś, przez kogo nie może opuścić wioski.

Podczas wizyty Otta Cedred zauważył, że zapewne to on jest ulubieńcem Anny. Grabarz powiedział, że znów zniknęło ciało. Anna opowiedziała im jeszcze, że w okolicy zagnieździły się gobliny i widziała w lesie jakąś kompanię najemniczą.

Po tygodniu drużyna wróciła do ogrodów Morra. Przez dwie noce próbowali złapać złodzieja, ale ten się nie pojawił.

Wrócili do karczmy, gdzie przez ostatnie wydarzenia zapomniano o wybryku Kleo, ale Cedred przypomniał o nim karczmarzowi.

Na wioskę napadło stado goblinów, które zostało pokonane przez kompanię najemniczą. W wiosce pojawił się też łowca czarownic Wolker z niziołkiem. Wyglądało na to, że opuszczony narzeczony Kleo ruszył za nią ze swoim przyjacielem. Kleo zaczęła o to wypytywać i dowiedziała się, że ruszyli dalej kilka dni temu.

Cedred znalazł nowego woźnicę, który zaoferował podróż do Grissenwaldu. Był to Igor, Kislewita handlujący wódką z mroźnej północy. Doszło do zakrapianej imprezy, która trochę opóźniła wyjazd. Cedred się schlał, ale Kleo nie pozwoliła sobie być gorsza od Kislewczyków w piciu wódki. Grała też wesołą muzykę na skrzypcach, czym zapewniła sobie sympatię szóstki przybyszów z Krainy Królowej Lodu.

Durnhel wrócił na noc do ogrodów Morra, gdzie nie wypatrzył złodzieja, ale następnego ranka Otto zauważył, że ktoś jednak ukradł ciało.

Drużyna ruszyła dalej i razem z nowymi znajomymi, którzy uznali ich za przyjaciół, wyruszyli do Grissenwaldu. Trafili na dwa ładne dni, które pozwoliły im bez problemu dotrzeć do celu podróży. Kislewczycy nawet nie chcieli zapłaty za przejazd.

Teraz tylko muszą znaleźć wujka Cedreda.

Swoją przygodę zacząłem dość późno, żeby załapać się na drugą edycję Warhammera Fantasy Roleplay, bo pierwszy raz zagrał...
21/04/2026

Swoją przygodę zacząłem dość późno, żeby załapać się na drugą edycję Warhammera Fantasy Roleplay, bo pierwszy raz zagrałem w nią dopiero w tamtym roku i to online. Sam zacząłem prowadzić Warhammera Fantasy Roleplay 4e dwa lata temu. Na początku pożyczyłem od mojego gracza podręcznik i przeczytałem go w miesiąc. Od tego czasu poprowadziłem ponad 70 sesji w czwartej edycji.

Choć mam sporo podręczników do drugiej edycji i jakiś dziwny sentyment, którego mieć nie powinienem, to dopiero niedawno mogłem w nią pograć online. Teraz gram swoim ochroniarzem-rekieterem, Gisbertem Herzem, który przeżył już przygody z „Popiołów Middenheim” i „Wież Altdorfu”. Obecnie dzielnie walczy w „Kuźniach Nuln” i jestem ciekaw, jakie będą jego dalsze losy.

W sumie o samym Warhammerze usłyszałem już dawno temu — chyba jakieś siedem lat temu — ale kolega tłumaczył mi to w taki sposób, że nic nie zrozumiałem, a jego wielka kampania skończyła się na planach i obietnicach. Raz prawie zagrałem u mojego pierwszego MG, ale nic z tego nie wyszło. Później też próbowałem poprowadzić drugą edycję i raz nawet się udało, ale pomyliłem kilka zasad i zrobił się niezły bałagan.

Potem kilka razy jeszcze próbowałem, ale ostatecznie skończyło się na kilku jednostrzałach online. Teraz głównie gram, ale może kiedyś spróbuję poprowadzić dłuższą kampanię w drugiej edycji, która pewnie jeszcze wiele przede mną ukrywa.

Zainteresowała mnie też informacja, że Copernicus planuje coś z drugą edycją. Wieść pojawiła się podczas jednego z wywiadów, ale to było już rok temu i nadal czekam, co z tego wyniknie.

Na razie cieszę się swoimi podręcznikami, choć kilku nadal mi brakuje. Może kiedyś uda mi się skompletować całość, ale obecnie jest to trudniejsze niż zdobycie DnD 5e po polsku.

Dalej się zastanawiam, czy zaczynać „Wewnętrznego Wroga” na czwartej edycji, czy jednak ruszyć odważnie z „Tysiącem Tronów” w drugiej edycji 🤔

Wczoraj poprowadziłem jednostrzał z Warhammera Fantasy Roleplay 4e. Dawno nie prowadziłem go dla nowych graczy — ostatni...
19/04/2026

Wczoraj poprowadziłem jednostrzał z Warhammera Fantasy Roleplay 4e. Dawno nie prowadziłem go dla nowych graczy — ostatni raz chyba ponad trzy miesiące temu. Pojawiło się czterech graczy. Piąty został zabrany przez Nurgle'a 🤧

Gracze wybrali postacie ze startera, zmieniając im imiona. Tak powstała drużyna: elfia kupczyni Izaella, łowca czarownic Violerian, żołnierz Kasragor i krasnoludzka zabójczyni Marina. Imiona mało warhammerowe, ale graliśmy w Marienburgu, więc mogli wtopić się w tłum.

Dostali zadanie od kupca, aby odnaleźć jego córkę. Ojciec niewiele wiedział, ale więcej informacji uzyskali od służki. Córka miała kochanka w dokach, więc tam się udali. Elfka zapłaciła aż 5 szylingów za informacje (graczka dopiero po pół godzinie zorientowała się, że myślała o pensach). Przeszli przez dwie karczmy, rozmawiali z pijakami, spotkali czarnego kota i odnaleźli kapliczkę Mannana 🌊

Trop zaprowadził ich do magazynu, gdzie znaleźli czwórkę ludzi. Łowca czarownic skutecznie ich zastraszył. Potem ruszyli do doków, gdzie jednooki przewoźnik miał zabrać ich na bagna. Tam podobno uciekł chłopak, być może razem z dziewczyną. Próbowali się targować — coś ugrali, ale nie poszło idealnie.

Dotarli na bagna i nakazali przewoźnikowi zostać, a sami ruszyli do przeklętego domu na palach. W środku było kilkunastu kultystów. Zamiast od razu przerwać rytuał, obserwowali sytuację przez prawie pół godziny 😂 Zielona mgła zaczęła obejmować krasnoludkę, mimo że dom stał na palach.

Ruszyli bardzo późno. Wysadzili ścianę, ale i tak weszli przez okno. Do tego próbowali wchodzić pojedynczo. Rzucili się na kultystów, ale zostali zatrzymani. Elfka zabiła jednego strażnika ⚔️

Po trzech turach i na początku czwartej (które łącznie trwały ponad 40 minut) rytuał się zakończył, a ciało dziewczyny zostało porwane przez mackę. Kapłan kultu uciekł wraz z resztą. Macka uderzyła w łowcę czarownic, który ledwo przeżył dzięki Punktowi Bohatera.

Wtedy żołnierz podjął decyzję o odwrocie. Ucieczka przez zieloną mgłę nie była łatwa. Violerian i Izaella odnaleźli drogę, a o Kasragorze i Marinie zaczęły krążyć legendy w Marienburgu.

Na tym pojawiły się napisy końcowe. Gracze podziękowali za sesję, a po raz pierwszy ktoś postawił mi herbatę za prowadzenie. Bardzo dobrze mi się prowadziło. Uprościłem zasady, żeby ułatwić grę nowym osobom. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś spotkamy się przy wspólnym stole 😀

Wczoraj dokończyłem przygodę „Hymn Zdrajcy” z zestawu startowego do Wrath & Glory.Zacznę od tego, jak drużyna rozwiązała...
17/04/2026

Wczoraj dokończyłem przygodę „Hymn Zdrajcy” z zestawu startowego do Wrath & Glory.

Zacznę od tego, jak drużyna rozwiązała sprawę. Honoria (siostra bitwy), Elasha (eldarski zwiadowca) i Treave (Skitari) ruszyli dalej, by uratować statek. Marius pozostał z kapitanem i innymi ludźmi (gracz nie dotarł na sesję). Przeszli przez kilka ważnych pomieszczeń i starli się z mutantami, demonami oraz kultystami. Ostatecznie udało się wyrwać statek Varoniusów „Herolda” z okowów Immaterium, dzięki ofierze Skitari.

Sam system oceniam jako dość prosty do wytłumaczenia dla nowych graczy. Rzuca się pulą k6 — 6 to dwa sukcesy, a 4 i 5 to jeden. Do każdego rzutu dodaje się kość furii. Brzmi dobrze. Muszę jednak zastanowić się, czy bez przeczytania podręcznika głównego da się w pełni zrozumieć wszystkie zasady ze startera. Nie wytłumaczono w nim na przykład zasad zasięgu broni. Sam pewnie bym to zignorował, ale gracze to zauważyli.

Końcówka przygody ma trzy możliwe zakończenia, co nie spodobało się graczom. Zamknęli sobie jedno z wyjść (najlepsze), więc trochę ich rozumiem.

Co jeszcze zwróciło uwagę graczy? Nie podobało im się, że postać staje się ranna już po jednej ranie, mimo że można przejmować obrażenia na traumę. Sama trauma też nie jest dobrze wyjaśniona w zestawie startowym. Ranna postać ma zwiększoną o 1 trudność testów. Jeden z graczy stwierdził, że bardziej sensowne byłoby wprowadzenie tej zasady dopiero od połowy ran. To ciekawy pomysł — zastanowię się, czy go nie zastosować 😄

Samą przygodę uważam za ciekawą, ale widzę, że najlepiej prowadzić ją na jednej sesji. U mnie zajęła ponad 6 godzin (po 3 godziny na dwa spotkania). Po tygodniowej przerwie gracze nie pamiętali już wszystkich postaci niezależnych, a początkowe walki były dość proste, podczas gdy starcie z demonem było tak trudne, że przyćmiło resztę.

Niektóre pomysły scenariusza nie przypadły do gustu weteranom Warhammera 40k. Mimo ekranu MG jeden z graczy podglądał moje rzuty, co skończyło się jedynie narzekaniem, że miałem zbyt dobre wyniki 😅

Czas pokaże, jak szybko wrócę do tego systemu, ale uważam, że była to ciekawa przygoda. Następnym razem w ogłoszeniu zaznaczę, że dobrze, aby zgłaszający się mieli choć minimalną wiedzę o uniwersum Warhammera 40k, bo tłumaczenie tak rozbudowanego świata zajęło naprawdę sporo czasu.

Przedwczorajsza sesja w systemie, który jest dość nieszablonowy, wypadła naprawdę zabawnie. Wcieliłem się w Shagimiego M...
16/04/2026

Przedwczorajsza sesja w systemie, który jest dość nieszablonowy, wypadła naprawdę zabawnie. Wcieliłem się w Shagimiego Mikaru — nerda z klubu komputerowego. Wątły, bezemocjonalny, roztrzęsiony i nieśmiały dziwak uzależniony od gier komputerowych był sporym wyzwaniem.

Jako uczeń pierwszej klasy liceum Hanomori w Midoryanie (wschodnia Japonia) miałem wziąć udział w festiwalu dla nowych uczniów. Aoyama Rika, przewodnicząca klubu komputerowego i niszczycielka dobrej zabawy, zabrała mi wiele konsol do gier. Żeby odzyskać jedną z nich, zostałem wysłany do klubu teatralnego. Moim zadaniem była naprawa laptopa. Udało się świetnie — tak dobrze, że uznano mnie za specjalistę. Niedobrze. Bardzo niedobrze. Chcieli, żebym od teraz zajmował się sprzętem klubu teatralnego.

Próbowałem uciec, ale się nie udało, więc skłamałem i podałem nazwisko przewodniczącej. Zostałem szybko złapany na kłamstwie — nic dziwnego, nie potrafię kłamać. Zapytany o powód, podałem się za jej brata, który nie lubi, gdy jest chwalony bardziej niż ona. Potem uciekłem i schowałem się w męskiej toalecie.

Po ostatnim dzwonku wróciłem do domu, a potem pojawiłem się na festiwalu. Przewodnicząca była okrutna — kazała mi witać nowych uczniów, doskonale wiedząc, że nie lubię rozmawiać z ludźmi. Stworzyłem więc program, który czytał moje wypowiedzi wpisywane w smartfonie i podłączyłem go do głośnika. Udało się — powiedziałem całkiem sporo zdań przez syntezator mowy. Może przewodnicząca będzie w lepszym humorze… jednak nie oddała mi żadnej konsoli.

W przerwie, nie mając w co grać, zapytałem, co mogę zrobić. Zostałem odesłany do klubu muzycznego. Naprawiłem komputer, ale nagle wszyscy zasnęli. Włączyłem więc w całej szkole kołysankę. Do szkoły weszli policjanci, więc teleportowałem się na dach. Tak, mam specjalne umiejętności. Nie do końca wiem, jak je zdobyłem, ale kojarzę jakiś rytuał z dzieciństwa.

Na dachu spotkałem łobuza i przewodniczącego szkoły. Dziwne połączenie. Łobuz mnie złapał, ale nie stawiałem oporu — może nie pobije mnie zbyt mocno. Z dołu dobiegł krzyk. Jakiś policjant spadł przez okno, a na dole była jakaś dziewczyna. Nie wiem, kim była, ale przewodniczący chciał się z nią skontaktować. Podał jej nazwisko, więc szybko włamałem się do bazy danych szkoły, bo nikt nie miał jej numeru telefonu. Przy okazji zdobyłem kilka innych numerów.

Dałem przewodniczącemu telefon i umówili się na spotkanie w sali judo. Poszedłem za nimi. Wypadli policjanci, więc lekko pomogłem w walce. Chyba nie było to konieczne, bo łobuz rozwalił jednego policjanta, a drugi uciekł. Przy okazji włączyłem zraszacze w całej szkole — może to obudzi śpiochów.

Przewodniczący i łobuz chcieli złapać uciekającego policjanta, ale skończyło się na tym, że złapali się za ręce. Zrobiłem zdjęcie. Może jeszcze je wykorzystam.

Następnie udaliśmy się do sali judo, gdzie spotkaliśmy dwie dziewczyny.

P.S. System nazywa się OVA 😄

Mam przerwę w kampanii w Warhammera Fantasy Roleplay 4e. Sezon chorobowy i inne wydarzenia sprawiły, że kolejna sesja od...
14/04/2026

Mam przerwę w kampanii w Warhammera Fantasy Roleplay 4e. Sezon chorobowy i inne wydarzenia sprawiły, że kolejna sesja odbędzie się dopiero w następnym tygodniu 😒

Dobrze, że odpaliłem ten dwustrzał z Wrath & Glory, bo dalej mam kontakt z Warhammerem, tylko tym kosmicznym. Sądziłem, że moja wiedza o tym świecie nie jest zbyt duża, ale ostatnio okazało się, że bez problemu odnajduję się wśród wyjadaczy 40k 🚀

Po przeczytaniu zestawu startowego czas na podręcznik główny. Na razie tylko go przejrzałem, ale trzeba w końcu zacząć czytać. Nie sądzę, żebym skończył do końca miesiąca, bo podręczniki RPG zwykle czytam dłużej niż zwykłe książki. Trzeba przemyśleć mechanikę, możliwości tworzenia postaci i przebrnąć przez mój nemezis… rozdział o wyposażeniu! 🧱

Nowe podręczniki do Star Wars FFG właśnie dotarły, dzięki zakupowi w Erpegowe Piekiełko. Myślę, że to najważniejsze podr...
13/04/2026

Nowe podręczniki do Star Wars FFG właśnie dotarły, dzięki zakupowi w Erpegowe Piekiełko. Myślę, że to najważniejsze podręczniki zaraz po podręcznikach głównych.

Cała linia Star Wars FFG jest ogromna i raczej nigdy jej nie skompletuję, bo nie prowadzę już tego systemu tak często. Ale te trzy podręczniki robią świetną robotę:

🚀Starships and Speeders — zbiera pojazdy i statki z większości podręczników i ułatwia MG odnalezienie ciekawych środków transportu.
🔫Gadgets and Gear — daje dostęp do sprzętu rozsianego po kilkunastu dodatkach. Do niedawna trudno było go zdobyć, a teraz trafił do kolekcji wielu MG.
👤Allies and Adversaries — zawiera naprawdę dużą bazę sojuszników i przeciwników. Nie ma tam wszystkiego, bo podręcznik musiałby być dwa razy grubszy, ale i tak jest ogromnym wsparciem dla MG, który chce szybko znaleźć ponad setkę postaci i wrogów.

Myślę, że ten zakup może mnie w końcu zmotywować do odpalenia minikampanii w Gwiezdnych Wojnach 😀

Wczorajsza sesja Fallouta była straszna. Zaczęła się spokojnie. Nanbo piekł mięso psa, a Chris i George odpoczywali. Czu...
11/04/2026

Wczorajsza sesja Fallouta była straszna. Zaczęła się spokojnie. Nanbo piekł mięso psa, a Chris i George odpoczywali. Czuliśmy się bezpiecznie, aż za bardzo.

Nagle przyleciała butelka z koktajlem Mołotowa i uderzyła w Nanbo, który stanął w ogniu. Wpadło dwóch raiderów i zaczęła się walka. Nanbo przez pierwszą turę musiał przyjąć na siebie dwóch przeciwników, którym wchodziły rzuty. Chris i George dołączyli, ale jeden z raiderów miał wyższą inicjatywę niż drużyna i trafił robota tak mocno, że Nanbo dostał krytyka.

Chris zastrzelił jednego z napastników, a George próbował walczyć, ale przeciwnik uniknął jego ciosu. Wtedy pojawiła się kolejna rajderka i razem z towarzyszem dokończyła robota. Nanbo jednocześnie płonął i tryskał olejem. Maczeta wbiła się w niego i padł.

Gracz rzucił na przeżycie, wykupując wszystkie możliwe kostki i zużywając wszystkie punkty szczęścia. Nie udało się. Nanbo zakończył swoją drogę, ratując swoje „dziecko” — George’a.

Chris zastrzelił drugiego raidera i rzucił się za rajderką, która zaczęła uciekać. George próbował jeszcze uruchomić Nanbo, ale bez skutku. Chris dopadł rajderkę i w samoobronie wpakował jej kilka kul w głowę.

Potem zaczęli szabrować ciała. George powiedział Chrisowi, że Nanbo już nie wróci.

Chris poszedł obserwować okolicę z wieży kościoła, a George zaczął analizować notatki naukowe znalezione przy rajderce. Do kościoła zbliżał się jakiś człowiek. Chris kazał mu się zatrzymać, ale ten wbiegł do środka. Chris zbiegł na dół i wziął go na muszkę. George był mniej ostrożny i dał mu jedzenie oraz brudną wodę.

Ravandel, zwany też Ravanuelem, okazał się bezczelnym barbarzyńcą, który samotnie przetrwał na pustkowiach. George uznał, że trzeba go „oswoić”, Chris nie był do tego przekonany.

Tu na chwilę przerwa i refleksja. Nie lubię, gdy nowe postacie pojawiają się znikąd i od razu są bezczelne wobec drużyny. Rozumiem zamysł gracza, ale takie rzeczy powinno się wcześniej omówić przy stole. Inaczej wychodzi sytuacja, w której nowa postać zachowuje się tak, że gdyby była BN-em, drużyna już by do niej strzelała. Wprowadzanie postaci „z marszu” bez ustaleń często wypada słabo.

Wracając do sesji — Ravanuel dał się trochę uspokoić i przyznał, że zmierza do Lake City. Pojawił się więc wspólny cel. Mimo to dalej kłócił się z Chrisem i podejrzewał go o strzał w plecy. Trudno się dziwić — sam wbiegł do kościoła uzbrojony w maczetę i broń palną.

Po posiłku ruszyliśmy na północ. Trafiliśmy na zniszczone budynki, gdzie znajdowało się dwóch żołnierzy Niebieskich Hełmów. Chris pokazał im fartuch Belchera i powołał się na niego. Został zatrzymany, a chwilę później Ravanuel złapał jednego z żołnierzy. Doszło do walki, która szybko się skończyła — barbarzyńca zabił obu, mimo że Chris chciał ich przesłuchać.

Z budynku wyszło troje ludzi: Tony, Brad i Beverly. Tony opowiedział o Niebieskich Hełmach i przyznał, że ukryli dwie rajderki. Chris ostrzegł go, że to niebezpieczne, ale Tony wierzył, że chcą się zmienić. Tony i Beverly poprosili drużynę o pomoc w odnalezieniu ich córki, Celesty.

George opowiedział o Ditchford jako bezpiecznym miejscu, pomijając jego mniej przyjemne aspekty. Chris obiecał, że spróbują znaleźć dziewczynę do następnego dnia.

Ruszyli dalej i trafili na zniszczony parking wielopoziomowy. Usłyszeli walkę. Raider walczył z ghulem, a supermutant z czterema ghulami, z czego dwa miały niebieskie hełmy. Chris i George nie chcieli się mieszać, ale Ravanuel pobiegł prosto w środek walki. George ruszył za nim, a Chris został przy wejściu i zaczął strzelać.

Ravanuel zabił jednego ghula, Chris trafił raidera w głowę, a George spudłował strzał do supermutanta. Ten jednym ciosem powalił dwa ghule, co zrobiło wrażenie na Chrisie.

Chris rzucił granat. Supermutant zginął, a wybuch wywołał reakcję łańcuchową — zapaliły się i eksplodowały wszystkie samochody wokół. George i Ravanuel wylecieli z budynku.

Chris zaczął się zastanawiać nad potęgą Atomu, bóstwa George’a. Był już o krok od dołączenia do jego kultu. Obrażenia George’a i Ravanuela nie były duże, więc albo Atom im sprzyjał, albo MG przestał trafiać.

George pokazał swoje zdolności i zabrał Ravanuelowi punkt radiacji, przez co barbarzyńca uznał go za mutanta.

Chris i George weszli do ruin, z których wydobywała się radiacja. Antyrad zadziałał i ruszyli dalej w poszukiwaniu Celesty. Zeszli trzy piętra w dół i usłyszeli jakieś odgłosy.

Co będzie dalej, okaże się za tydzień.

Wczoraj w końcu poprowadziłem Wrath & Glory. Byłem ciekawy tego systemu od dawna, odkąd zagrałem w niego u Dzikie Rzuty ...
10/04/2026

Wczoraj w końcu poprowadziłem Wrath & Glory. Byłem ciekawy tego systemu od dawna, odkąd zagrałem w niego u Dzikie Rzuty w Krakowie w listopadzie. Na Zjawie kupiłem Zestaw Startowy i w kwietniu znalazłem czas, żeby go poprowadzić.

Gracze wybrali siostrę bitwy Honorię, Skitariusa Treave’a Malcolma-22, eldarskiego zwiadowcę Elathę oraz zwiadowcę kosmicznych marines Mariusa. Bardzo podobały mi się retrospekcje postaci, które były dla mnie i dla graczy miniwprowadzeniami do mechaniki systemu oraz historii bohaterów.

Wszystko zaczęło się na bankiecie na „Heroldzie Varoniusów”. BG poznali dwie ważne postacie: lorda Radora Meldrake’a i Morstana Fife’a. Oprócz nich znali też kapitana Galbę. Gdy statek nagle znalazł się w Immaterium, Fife obronił kapitana i zginął… po czym wstał, rozpoczynając pierwszą walkę.

W scenariuszu jest to niby trudny przeciwnik, ale siostra Honoria weszła na wysokie obroty i pokonała go w jedną rundę.

Później Elatha przyjął zlecenie od lorda Meldrake’a, aby ocalić jego towar i przy okazji jego sługę. Drużyna ruszyła w stronę Sanktuarium Pola Gellera, bo Skitarius zdobył informację, że coś jest z nim nie tak.

W kolejnym korytarzu trafili na barykadę bronioną przez ludzi odpierających ataki kultystów i mutantów. W tej walce mutant miał dobry rzut i Elatha stał się konający. Później został uleczony, a sama walka nie okazała się aż tak trudna. Siostra bitwy i Skitarius pokonali mutanta oraz jego zwolenników. Pozostali się poddali i zginęli od boltera Honorii.

Następnie trafili do machariańskiej sali bankietowej, gdzie spotkali porucznik Bardotte, znaną wcześniej Honorii. Od jej grupy otrzymali sporo przydatnych przedmiotów.

Mieli do wyboru dwie drogi: Wielką Bibliotekę albo luks-arenę. Elatha chciał iść do luks-areny, bo tam prowadził go nadajnik Meldrake’a. Skitarius wolał Wielką Bibliotekę, ale eldari zaproponował mu swoją broń po wykonaniu zadania, więc zmienił zdanie.

Za tydzień dowiem się, jak drużyna rozwiąże problem z Polem Gellera.

Po obejrzeniu dwóch pierwszych odcinków „Maula” zaczął kiełkować u mnie pomysł na minikampanię w Gwiezdnych Wojnach, ale...
08/04/2026

Po obejrzeniu dwóch pierwszych odcinków „Maula” zaczął kiełkować u mnie pomysł na minikampanię w Gwiezdnych Wojnach, ale na razie wykorzystam zestaw startowy do Star Wars FFG: Force and Destiny. To jedyny starter, którego jeszcze nie poprowadziłem, ale w tym miesiącu się to zmieni. Planuję poprowadzić go w Planszówkowych Astronautach pod koniec miesiąca.

Lubię zestawy startowe ze Star Wars FFG. Mają sporo zawartości, ale mają jeden minus — pudełka. Na szczęście w tym przypadku twórcy odrobili lekcję i przygotowali solidne pudełko, które naprawdę dobrze się prezentuje. Sądzę, że najlepsze są mapy i tokeny. To one sprawiają, że nowi gracze wiedzą, gdzie kto jest i jak poruszają się postacie oraz ich przeciwnicy.

Sama przygoda może nie jest najlepsza, jaką czytałem, ale dla nowych graczy jest idealna. Jest łatwa do poprowadzenia i w bardzo przystępny sposób wprowadza zarówno graczy, jak i MG w mechanikę systemu. Karty postaci zawierają krótką instrukcję, która wspomaga graczy. Działa to świetnie, co nie raz zauważyłem, prowadząc poprzednie startery.

Może to nostalgia, ale nadal uwielbiam ten system. W końcu to pierwszy, w którym spędziłem najwięcej czasu jako gracz. Zobaczymy, jak ocenią go nowi gracze — o tym napiszę już pod koniec miesiąca.

Przygotowania do poprowadzenia przygody ze startera Wrath & Glory idą pełną parą. Już za dwa dni odbędzie się sesja. Zas...
07/04/2026

Przygotowania do poprowadzenia przygody ze startera Wrath & Glory idą pełną parą. Już za dwa dni odbędzie się sesja. Zastanawiam się, co wykombinują moi gracze i jakie postacie wybiorą 👤

To będzie moje pierwsze prowadzenie Wrath & Glory, więc cieszę się, że to gotowy i liniowy scenariusz 😀

Adres

Łódź

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Viridis RPG umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Kategoria