23/02/2026
Szanowni Państwo,
Skoro otrzymaliśmy niezwykłą nagrodę, czujemy się zobowiązani do odwdzięczenia się tym, bez których ta praca by nie istniała i nie miała najmniejszego sensu.
No więc:
Wpadła nagroda
Wpada promocja
Bo tak wypada.
Od dziś do niedzieli wieczór. Sklep twierdzi, że żadnej promocji nie ma, że ceny ostatnio były właśnie tak przyjazne… skąd on to wziął – nie wiemy. Link do promocji znajduje się na końcu tekstu.
Promocję ułożyliśmy „tematycznie” (mocno autorski ten układ…), ponieważ książki przez rok od premiery zachowują u nas na stronie ceny okładkowe – tych ruszać nie będziemy – to zerkniemy na lata poprzedzające rok 2025.
Co ważne, prosimy, by przed zakupem się zarejestrować/zalogować, inaczej strona zawiesi się na przetwarzaniu, wprowadziliśmy tę konieczność ze względu na ebooki, chcemy, by mieli je Państwo stale w swoim panelu, a nie jedynie w mailu.
Rok zamknęliśmy „Tam, w dole” Jorisa-Karla Huysmansa w przekładzie nieodżałowanego Ryszarda Engelkinga. Rzecz dzieje się w XIX w. Paryżu, gdzie brud rozumiany dosłownie i metaforycznie panoszy się niczym władca tego miasta. Jako uzupełnienie tej lektury proponujemy „Uliczników” Piera Paolo Pasoliniego w przekładzie Katarzyny Skórskiej (nagroda im. L. Staffa!), których akcję autor osadził w powojennym Rzymie, brudnym, nie inaczej, z bohaterami, którzy żyjąc z dnia na dzień, nie kłopoczą się rozważaniami nad etycznym życiem. To od tego świata Pasolini dał tytuł jednemu ze swoich najsłynniejszych esejów, „Po ludobójstwie”, to w tej powieści można poczuć również klimat pierwszych dwóch filmów tego giganta.
Przedostatnią książką zeszłego roku był „Zespół Odepa” Krzysztofa Bartnickiego, kto zna twórczość tego Pana, temu żadne dopowiedzenia się nie są potrzebne, a kto nie zna, niech przeczyta i „Zespół Odepa” i książkę, którą dla lektury korespondencyjnej proponujemy. A jest to „Sweeny wśród drzew” Flanna O’Briena w przekładzie Krzysztofa Fordońskiego. O’Brien stworzył powieść, która jest uznawana wg wielu za pierwszą postmodernistyczną. Postmodernizm to oczywiście nie jest formułka, w której zamknie się wyobraźnię Krzysztofa Bartnickiego (nie bądźmy naiwni), ale jeśli spojrzymy na całość jako brawurowy eksperyment podszyty nietuzinkowym poczuciem humoru, to ten duet trudno będzie przebić nawet sekstetowi.
Przedprzedostatnią książką ubiegłego roku był „Trans, czyli transfer, transgresja, translacja” Jerzego Jarniewicza, trzecia książka tego autora, której podstawą refleksji jest przekład, a że teksty są bardzo ożywcze i dadzą asumpt środowisku literacko-translatorskiemu do długo trwających dyskusji, to partnerować tej pozycji mogą wyłącznie „Zdania, glosy, destylaty” Tomasza Swobody, drugiego czarodzieja krytyki przekładu, człowieka, który tak pisze o translacji, że wraz z lekturą kolejnych jego esejów, puchnie lista książek do przeczytania. A każdemu, kto owe szkice przeczytał, wydaje się, że bliżej jest zrozumienia tej magicznej sztuki, jaką jest przekład.
Kolejną przedostatnią książką roku, który skończył się prawie dwa miesiące temu, jest „Ta ciemna ćma” Andrzeja Kopackiego, oj, jakie gęste są te eseje, nic dziwnego, traktują w końcu o wierszach, które traktują o śmierci… No tak, ale to nie o smutku, a o wnikliwej lekturze jest pisanie, i tu – uwaga, wyjątek – proponujemy wcześniejszą książkę tego samego Autora. Z dwóch powodów, „Ta ciemna ćma” jest swoistą kontynuacją „21 wierszy w przekładzie i szkicach”, a zarazem te dwie książki dzieli naprawdę dużo, warto poczytać o tym, jak wybitny tłumacz przekłada wybrane wiersze i jak o tych przekładach pisze.
„Ten wielki Gatsby” Francisa Scotta Fitzgeralda w przekładzie Macieja Świerkockiego wspaniale rozmawia z „Ziemią niczyją” Eduarda Antonia Parry w przekładzie Tomasza Pindla. Fitzgerald pisze o człowieku z marginesu, który wymyśla się od zera, który widzi sens swego życia w związku z dziewczyną z wyższych sfer i który robi wszystko, by do tychże sfer przynależeć. A Parra? Pisze o tych, którzy nigdy swoich brudnych ulic, rozpadających się domów czy dzielnic nędzy nie opuszczą, gdy Fitzgerald delikatnie sugeruje napięcie erotyczne, Parra pisze tak, że ono się wylewa z kolejnych stron, a fizyczność postaci jest wszechobecna. Wspaniałe opowiadania.
„Ciemny, ciemny las” Jorge Volpiego w przekładzie Tomasza Pindla, tekst mroczny i bolesny powinien zostać uzupełniony antologią przekładów poetyckich Leszka Engelkinga „Moje maski, moje twarze”, dla samego zachwytu, że ktoś taki jak ten wybitny tłumacz był wśród nas, wspomniana antologia (piszemy z pamięci) zawiera przekłady z siedmiu języków.
„Pułapka” Emmanuela Bove’a w przekładzie Jacka Giszczaka jest tekstem pozornie prostym i surowym, u podstawy też kafkowskim, uzupełnijmy go więc literackim majstersztykiem, z wycyzelowanym każdym zdaniem, kilkukrotnie dłuższym, ale z jednym wspólnym punktem: zagubieniem głównych bohaterów. Emma Bovary, podobnie jak Joseph Bridet, daje się zwieść pozorom i pomaga rzeczywistości w założeniu pułapki, w którą ma wpaść. Przełożył nieoceniony Ryszard Engelking.
No i pierwszy tytuł z zeszłego roku, „Pustynia Tatarów” Dina Buzzatiego w przekładzie Alojzego Pałłasza, przejrzanym przez Katarzynę Skórską. Buzzati zajął się tematem ważkim, zachowując prostotę stylu, proponujemy Państwu rewers tej monety, czyli „Pana Profesora dzienniki sekretny”, w której tytułowy profesor Zenon Ela atakuje Artura Przybysławskiego, autora książki „Pan Profesor”, za to, jak został w niej sportretowany. I korzysta z tylu literackich form wyrazu, ile sobie jego profesorska głowa przypomni.
I na koniec promocja bez żadnej okazji. Kiedy kilka lat temu wydawaliśmy „Pana Mikołaja, czyli serce ludzkie odmienione” Nicolasa Edme’a Rétifa de la Bretonne’a w przekładzie Ryszarda Engelkinga, usłyszeliśmy, że w mediach dużo się wydarzy, ponieważ to był przekład w środowisku legendarny, powstający przez wiele lat, będący marzeniem Pana Ryszarda, jedynego w kraju nad Wisłą znawcy i specjalisty od Bretonne’a, pisarza niezwykłego, bardzo ważnego dla literatury francuskiej (co w Polsce nie jest wiedzą powszechną), dla nurtu autofikcji czy miłośników Paryża. Deklaracje deklaracjami, w mediach odpowiedziała nam cisza, a nieduży nakład okazał się zupełnie przestrzelony, proponujemy go więc Państwu za bezcen. Przekładem na łamach „Literatury na Świecie” zachwycał się Marek Bieńczyk, to nam wszystkim powinno wystarczyć.
https://officyna.com.pl/kategoria/och-nagroda-och-promocja/