08/08/2026
🌿 MOJE KORZENIE SĄ W NATURZE 🌿
Czasami zastanawiam się, skąd wzięła się we mnie ta ogromna miłość do lasu, drzew, gór, łąk i wszystkiego, co naturalne.
I wtedy wracam myślami do dzieciństwa.
Dorastałam w samym centrum Kielc, w kamienicy przy kieleckim deptaku — ulicy Sienkiewicza, naszej „Sienkiewce”. Wokół miasto, kamienice, ulice, sklepy… A jednak moje dzieciństwo w ogromnej mierze pachniało lasem, trawą, rzeką i ziemią.
Pamiętam niedziele, które wtedy naprawdę były wyjątkowe. To były przecież czasy, kiedy pracowało się również w soboty, więc niedziela była dniem dla rodziny.
I bardzo często oznaczała wyjazd za miasto. 🌲
Las. Koc rozłożony między drzewami. Ja i moja starsza siostra bawiące się obok, a rodzice odpoczywający na leżakach z książką albo gazetą w ręku.
Bez pośpiechu. Bez potrzeby ciągłego „robienia czegoś”.
Po prostu byliśmy.
Jeździliśmy nad rzeki i zalewy. Bardzo dużo chodziliśmy po Górach Świętokrzyskich. Rodzice zabierali mnie też w Bieszczady i Tatry.
A Zakopane stało się jednym z moich ukochanych miejsc na Ziemi. ❤️🏔️ Do dziś staram się być tam przynajmniej raz w roku. Jest w tym miejscu coś, co niezmiennie mnie przyciąga. Przyroda, widoki ale też muzyka i kultura góralska.
Były też długie spacery z naszą ukochaną Famą — cudowną jamniczką długowłosą. 🐾 Może właśnie wtedy nauczyłam się, że spacer wśród drzew i zieleni potrafi być czymś znacznie więcej niż tylko przemieszczaniem się z punktu A do punktu B.
Ale moje dzieciństwo to także wieś.
Charsznica w Małopolsce, w okolicach Miechowa — miejsce, w którym urodziła się moja babcia i gdzie do dziś mam rodzinę.
Wakacje, ferie, długie weekendy…
Pola ciągnące się po horyzont. Łąki. Ogród. Zbieranie agrestu i malin. Wiejskie drogi i ta niezwykła sielskość, którą totalnie uwielbiam do dziś. 🌾🍓
I jeszcze konie.
Jako dziecko zaczęłam uprawiać sport, który uważam za jeden z najpiękniejszych — jazdę konną. 🐎
Przejażdżki po lasach, wyprawy konne w górach, kontakt ze zwierzęciem i przyrodą jednocześnie…
Coś absolutnie pięknego.
Dzisiaj widzę, że natura była obecna w moim życiu właściwie od zawsze.
Zmieniło się tylko to, że jako dorosła kobieta zaczęłam coraz lepiej rozumieć, dlaczego tak bardzo jej potrzebuję.
Dlaczego po wejściu do lasu czuję, jak powoli schodzi ze mnie napięcie.
Dlaczego spacer wśród pól i łąk potrafi poukładać mi myśli.
Dlaczego szum drzew uspokaja mnie bardziej niż niejeden „idealny” sposób na odpoczynek.
Dlaczego kiedy potrzebuję odzyskać energię, bardzo często intuicyjnie wybieram właśnie naturę.
Od kilku lat znowu bardzo dużo chodzę po lasach, polnych drogach i ścieżkach wśród łąk — dziś często w towarzystwie moich psów. 🐾🌿
I czuję, że w pewnym sensie zatoczyłam koło.
Bo dziś las jest również częścią mojej zawodowej drogi. Prowadzę innych do miejsca, które sama znam właściwie od dziecka.
Do ciszy.
Do uważności.
Do drzew.
Do oddechu.
Do bycia bliżej siebie.
🌲 Przyroda daje mi energię do życia. Uspokaja mnie, przywraca równowagę i nastraja pozytywnie.
Las nigdy nie był dla mnie tylko miejscem na spacer.
Las jest moim domem.
Moim bezpiecznym miejscem.
Miejscem, do którego wracam od dzieciństwa.
I chyba właśnie dlatego dziś jestem tu, gdzie jestem.
LERAYA również ma swoje korzenie.
I są to korzenie głęboko zanurzone w ziemi. 🌿🤍