25/01/2026
Chwilę mnie tutaj nie było i zaraz znowu mnie nie będzie, bo zamieniłem stęchłe hale (oprócz tej na Rekordzie) na plaże Polski i Europy. Bawię się na piasku i tylko nadstawiam wiadra po medale z Red Devils Dragon Chojnice/Bojano i Red Devils Ladies Chojnice.
Futsal śledzę sobie okazjonalnie, sprawdzę wyniki Ekstraklasy, pójdę czasem na mecz Red Devils Charków, popatrzę, jak Ukraińcy grają. W RD futsal nie działam od ponad 6 lat, kręci się to beze mnie, raz lepiej, raz gorzej. Ale za moich czasów połowa drużyny była miejscowa, a Polaków była zdecydowana większość. No i mieliśmy też reprezentantów naszego kraju w składzie.
Włączmy sobie jednak Ekstraklasę, dajmy na to mecz Eurobusu, miasto pominę. Tam jest trzech Polaków, włączając kierowcę busa i jego zastępcę, jak mi tutaj podpowiada Robert Świtoń. Bileter też powinien był w innej kolorystyce, żeby dopełnić obrazu spektaklu. A co będzie, jak się skończą pieniądze? Podpowiem, nie będzie klubu. Jak wielu innych, które podążały tą drogą.
Wczoraj włączyłem sobie drugą połowę meczu Polska - Węgry. W trakcie pierwszej grałem w lidze futsalu w Charzykowach, nawet coś tam strzeliłem, udało się do obu bramek (sto lat nie walnąłem swojaka). Amatorka, to trzeba później popatrzeć na zawodowców, żeby poklaskać komuś jeszcze, niż samemu sobie.
No i zobaczyłem dramat. Węgry do tej pory nie wygrali nawet jednego meczu. Wiadomo, że gospodarzom ściany pomagają, a tutaj sędziowie ośmielili się dać Tomkowi Kriezelowi czerwoną. Niestety Tomkowi zdarza się używać rąk przy grze defensywnej, miał to już za czasów gry w Red Devils. W polskiej lidze sędziowie są dla niego pobłażliwi, a tu wykorzystali okazję i wysłali go na trybuny. Życiowa nauczka dla doświadczonego zawodnika, niestety.
Zespół wyglądał na zupełnie nieprzygotowany, zwłaszcza mentalnie, dominował chaos, głowy wysiadły po stracie drugiej bramki. A doświadczenia wewnątrz kupa, wielu zawodników grało na Euro drugi lub trzeci raz. Nie będę tutaj obwiniać Korka, bo nie on wychodzi na parkiet. Także nie zamierzam dyskutować na temat powołań, bo każdy krawiec kraje, jak mu materii staje. Zawiedli przede wszystkim zawodnicy, ale od lat to kręci się w tym samym sosie.
Latem, na turnieju beach soccera w Gdańsku, rozmawiałem z Błażejem, który narzekał, że w czołowych drużynach brakuje Polaków i nie ma kogo wybierać. Brakuje dopływu świeżej krwi, zbyt mało chłopaków garnie się do futsalu. Tutaj problem jest systemowy. Ja wiem, iż rozwijają się rozgrywki młodzieżowe, ale to nadal jest zbyt mało. A dlaczego nie ma Pucharu Polski U-21? (na piasku jest). To jest tak proste do zorganizowania, a dostarczy wielu emocji młodym zawodnikom. Zawsze należy zaczynać od prostych rzeczy, wtedy jest łatwiej nabrać rozpędu.
Zacząłem o piasku, to teraz wracamy na plażę. W beach soccerze potrzeba mniej pieniędzy, żeby zrobić sukcesy. Jedno, że sezon jest znacznie krótszy, drugie, że koszty są o wiele mniejsze. Ale żeby zrobić te sukcesy, to też potrzebne jest najważniejsze jedno - polskie zawodniczki i polscy zawodnicy. W regulaminach jest BARDZO mądry zapis - w każdej chwili na boisku muszą być co najmniej trzy osoby (na pięć, jak w futsalu) z polskim paszportem.
To automatycznie wyklucza takie futsalowe zespoły jak Eurobus Pzemyśl, czy też Piast Gliwice. Na piasku zagraniczni zawodnicy są tylko uzupełnieniem składu, najczęściej ich jest dwóch, trzech na dwunastu w protokole meczowym. Reszta to Polki i Polacy, którzy grają regularnie. I od razu to przekłada się na reprezentację, kobieca prowadzona przez Mateusza Srokę jest czwarta w rankingu światowym (rok temu zdobyła Mistrzostwo Europy), a męska po chudych latach pnie się do góry i była o krok od awansu do Mistrzostw Europy i Świata. Ale to wkrótce osiągnie, co roku coraz więcej klubów gra w rozgrywkach juniorskich, co roku pojawiają się nowi zawodnicy, BO dostają szansę gry na poziomie seniorskim. I grają, w wielu drużynach (jak w mojej, Kacper Kosmal) stanowią ważne ogniwo. A taki młody, jak gra, to chce trenować i się rozwijać, bo jest krótka droga do gry z orzełkiem na piersi. A to już jest najwyższy zaszczyt i piękna przygoda.
A co ma zrobić młody chłopak w Przemyślu, czy też Gliwicach? Dojeżdżać do innego miasta na treningi? Ja wam powiem, co ten młodziak robi. Gra w lidze środowiskowej i przychodzi na mecze Futsal Ekstraklasy popatrzeć, jak inne paszporty grają. Fajnie? Fajnie, ale tylko na 40 czystych minut. Potem wracają do Czwartych Lig, Okręgówek, Serie A i Serie B, żeby pokopać z kolegami.
Nie rozumiem też jednego. Polskim futsalem i beach soccerem zarządza ta sama komisja PZPN. Ja wiem, że Futsal Ekstraklasa jest osobnym podmiotem organizującym rozgrywki, ale gdyby wprowadzić takie same przepisy, jakie są w beach soccerze, to by musieli się wszyscy dostosować. TRZECH Polaków na parkiecie, w każdym momencie. TRZECH naszych, ku chwale ojczyzny. I wtedy panowie działacze klubowi, pokażcie swoje umiejętności, pokażcie, kogo wystawicie, bo już nie wystarczy zadzwonić po kolejnego Kolombiano czy Jewgienija. To już trzeba będzie poszukać chłopaków na lokalnym rynku, zatrudnić trenerów do szkolenia młodzieży (jest pełno ludzi z licencjami trenerów futsalu, a ilu ich pracuje w klubach?), wytrenować i wystawić.
Panowie, szanowni członkowie komisji PZPN ds Futsalu i Piłki Plażowej, czas na podjęcie jednej, prostej decyzji. Wywróci to stolik, ale tylko na chwilę. Kluby mają pieniądze, teraz milion to mało na grę w FE, kluby mają więcej, zaadaptują się szybko do nowych przepisów.
PS
W sparringu, w drugiej połowie meczu GKS Tychy - Rekord Bielsko Biała do bramki wszedł nieśmiertelny Zbynek Modrzik. 55 lat, zero z tyłu. Szacunek ogromny i pozdrowienia dla wszystkich oldbojów bawiących się na halach.
PS 2
Ja wróciłem tylko na chwilę, więc nie czekajcie na więcej. Ale wpadnijcie na plażę, ja tam jestem, łatwo mnie znajdziecie - leżak, otoczony pucharami i kolejka po autograf. A za jeden mój dostaniecie trzy Papieża.