27/08/2026
https://www.facebook.com/share/1ChmQrHbTh/?mibextid=wwXIfr
MY JUŻ TEGO PSYCHICZNIE NIE WYTRZYMUJEMY.
Dziewczyny pracujące w Azylu są już w takim stanie, że podświadomie cały czas czekają na kolejną interwencję, kolejne zgłoszenie, kolejną osobę, która przyjdzie i będzie czegoś chciała. Albo spadające na ich głowy kamienie…
Zrzutka na monitoring:
https://zrzutka.pl/emht3d
Zamiast spokojnie podawać leki chorym zwierzętom, karmić je i zajmować się ich potrzebami, muszą co chwilę odrywać się od pracy, bo ktoś znowu coś zgłosił.
Policja była. Nic nie stwierdziła.
Ale to najwyraźniej nie wystarczyło.
Dzisiaj od samego rana mamy kolejną interwencję – tym razem Straży Miejskiej.
Powód?
DWIE PALETY.
Palety z panelami, które czekają przed Azylem, ponieważ są dla nas za ciężkie, żebyśmy mogły same je wnieść. Tłumaczyłyśmy to już publicznie panu sąsiadowi.
NAJPEWNIEJ BĘDZIE MANDAT.
W komentarzach na fb nawet napisałyśmy sąsiadowi, który zrobił zdjęcia palet, że będziemy wdzięczne za pomoc w ich wniesieniu.
Nie pomógł.
Za to miał czas wyjść z domu, przyjść pod Azyl, zrobić zdjęcia, zajrzeć do palet, wrócić do domu, napisać komentarz… a teraz najwyraźniej również wezwać Straż Miejską.
Naprawdę?
To jest właśnie ta „pomoc sąsiedzka”?
Bo my już nie mamy na to słów.
Mamy chore zwierzęta.
Mamy leki do podania. Mamy ratować życia.
A zamiast tego jesteśmy nieustannie odrywane od pracy przez kolejne zgłoszenia i interwencje.
To przestało być zwykłym sąsiedzkim konfliktem. To jest dla nas nękanie.
I najbardziej boli nas to, że cierpią na tym nie sąsiedzi.
Cierpią zwierzęta, które potrzebują naszej uwagi.
Ile jeszcze można człowieka tak męczyć?
Ile jeszcze granic musi zostać przekroczonych?
My już tego nie wytrzymujemy, nie robimy nic złego!