Kurier Górowski

Kurier Górowski Głos wolny wolność ubezpieczający

KRONIKA MIASTA LANDSBERG [odc. 54]Budowa pięknego mostu jazowego i jego krótka historiaKiedy przez obszar naszego miasta...
13/09/2026

KRONIKA MIASTA LANDSBERG [odc. 54]

Budowa pięknego mostu jazowego i jego krótka historia

Kiedy przez obszar naszego miasta nie przebiegały jeszcze żadne szosy bite, jednym z najlepszych i najczystszych spacerów mieszkańców była droga obok młyna wodnego, dalej wzdłuż grobli młyńskiej, przez śluzę przelewową [jaz], a następnie drogą worlacką [obecnie Kościuszki] pod górę ku wiatrakowi, na którego chorągiewce widniał stary Fryc. Droga była tam piaszczysta, można więc było przejść nią o każdej porze roku.

Najciekawszym odcinkiem tej trasy pozostawała zawsze jej część miejska. Gdy tylko pozostawiło się po lewej stronie młyn wodny i weszło na groblę młyńską, przed wędrowcem otwierał się prawdziwie idylliczny krajobraz.

Po prawej stronie leżał porośnięty trzciną staw młyński, po lewej zaś, niemal u stóp spacerującego, rozciągało się przedmieście Grünwalde [Lidzbarska], ozdobione ogrodami i zaroślami.

Przy drewnianym wówczas moście śluzowym po lewej stronie stał zbudowany na palach, kryty czerwoną dachówką tartak z jedną piłą. Szczególnie wiosną przecierano tam wielkie stosy drewna okrągłego na deski, którymi kolejni młynarze prowadzili później niemały handel.

Po prawej stronie, w kierunku stawu młyńskiego, za mostem stała — i stoi jeszcze dzisiaj — kuźnia.
W jej palenisku bóg Wulkan, wcielony w osobę starego, krzepkiego mistrza kowalskiego Hantela, rozgrzewał do czerwoności potężne żelazne obręcze. Zakładano je następnie na koła wozów, które przed kuźnią właśnie wykańczał kołodziej.

Nieco dalej, po lewej stronie, przytulone do zbocza bezpośrednio przy drodze biegnącej wąwozem ku wsławionej przez Napoleona I w 1807 roku wsi Hoofe [Dwórzno], znajdowało się schludne i malownicze gospodarstwo rolne mieszczanina Plaumanna.
Nad zagrodą krążyły żywe, różnobarwne gołębie polne.

Plaumann był człowiekiem starego, godnego szacunku pokroju. W tamtych czasach często trudnił się także przewozem osób i towarów. Z nim właśnie zaprzyjaźnione rodziny jeździły nieraz na święto Bożego Ciała do malowniczo położonego Heilsbergu [Lidzbark] albo do pięknej doliny Heilbronn z kaplicą i cudownym źródłem. Heilborn leży pod Mehlsack [Pieniężno]

Wyżej na wzgórzu, po prawej i lewej stronie drogi, stało jeszcze kilka pojedynczych stodół i domów mieszkalnych. Na samym końcu, po lewej stronie, niemal wciśnięta w wysoko położony ogród parafialny, znajdowała się tak zwana stara karczma Rippenkrug.

Spacer przez ten miejski, idylliczny krajobraz przez długi czas zachowywał swój urok. Co więcej, kolejni właściciele młyna, ludzie przedsiębiorczy i obdarzeni poczuciem piękna, jeszcze go upiększali.

Do roku 1843 mieszkał tu i działał z wielkim zaangażowaniem właściciel młyna Daniel Schulz. Jego nagrobek można jeszcze zobaczyć na cmentarzu przy naszym kościele, pomiędzy ogrodem proboszcza a ogrodem kupca Lamprechta. Cokół i krzyż nagrobny wykonano całkowicie z piaskowca. Niestety napis jest dość nijaki i został już częściowo zniszczony.

Schulz zmarł jako człowiek bogaty, a swój majątek zdobył przede wszystkim na handlu drewnem pochodzącym z lasów Wildenhofu.
Przez następnych kilka lat właścicielem był pomysłowy pan von Böhm, będący jednocześnie właścicielem przędzalni wełny pod Pruską Iławą, zbudowanej ze środków państwowych.
To jemu zawdzięczamy stojącą przy stawie młyńskim wozownię w stylu szwajcarskim.

Pan von Böhm był zdolnym technikiem budowlanym, pochodzącym z Guben, i właśnie swoim zasługom w tej dziedzinie zawdzięczał nawet nobilitację. Landsberg zapewne doczekałby się dzięki niemu jeszcze wielu upiększeń, gdyby sprawy fabryki nie zmusiły go do powrotu do Pruskiej Iławy. Böhm zasiadał już nawet w naszej radzie miejskiej i cieszył się powszechną sympatią.

Następnie z Niziny Królewieckiej, z Heinbopellen koło Friedrichstein, sprowadziła się tutaj rodzina Hennigów. Hennig był bardziej rolnikiem niż młynarzem, miał liczną rodzinę, a jego wielki zespół młyński zaczął stopniowo popadać w ruinę. Doszło w końcu do tego, że około 1860 roku młyn wraz ze wszystkimi przynależnościami wystawiono na przymusową licytację.

I wtedy trzeba było powiedzieć: Żegnaj, idylliczne przedmieście Worlack!

Najpierw zniknął piękny tartak. Następnie zmarł stary Plaumann, a po jego śmierci zniknęła także jego malownicza wiejska zagroda.
Gdy zaś woda zerwała wreszcie śluzę i most śluzowy, przedmieście Worlack zostało na dwanaście lat odcięte od miasta i zaczęło pustoszeć. My, spacerowicze, chodziliśmy jeszcze od czasu do czasu groblą młyńską, aby oglądać zniszczenie.

Sic transit gloria mundi — tak przemija chwała świata.
Aby czytelnik kroniki mógł poznać dzieje tych dwunastu lat niszczenia tego pięknego zakątka naszego miasta, począwszy mniej więcej od roku 1866, przytoczę tutaj odpis dokumentu dotyczącego budowy mostu jazowego, który został zamurowany w samym moście.

Dokument „O budowie mostu jazowego” każdy mieszkaniec naszego miasta będzie mógł kiedyś przeczytać również w aktach zatytułowanych „O budowie mostu jazowego”, przechowywanych w archiwum naszej policji.

Dokument dotyczący budowy tak zwanego mostu jazowego
Krótka wiadomość o budowie mostu jazowego przedstawia się następująco:

W roku 1865 zmarły później skarbnik miejski Krosczewsky polecił zbudować w lesie miejskim, w celu spiętrzenia wody na łąkach w tak zwanym Fichtenbruch, poprzeczną groblę przez rów prowadzący do Röhrenteich [Kaczy Staw] .

Kiedy wiosną 1866 roku śnieg gwałtownie stopniał, grobla okazała się zbyt słaba, aby wytrzymać napór wody i została przerwana. Uwolnione masy wody runęły z całą siłą leśnym rowem do Röhrenteichu, a stamtąd wzdłuż rzeki Anger [Młynówka] do stawu młyńskiego.

Ówczesny właściciel landsberskiego młyna wodnego, Friedrich Hennig, nie uwolnił od lodu zasuw śluzy przelewowej i nie zdołał już podnieść ich na czas. Niewielki staw wezbrał, woda przelała się i ostatecznie porwała ze sobą całą śluzę.

Hennig popadł w ruinę. Śluzy już nie odbudowano, a posiadłość młyńska została wystawiona na przymusową licytację. Nabył ją jej obecny właściciel Gustav Seddig za cenę 6050… [nieczytelne]

Seddig polecił późnym latem 1868 roku zbudować w miejscu zerwanej śluzy nową, tym razem murowaną. Jednak wskutek nagłego nadejścia długotrwałej deszczowej pogody, a przede wszystkim zbyt późnego rozpoczęcia budowy, nie udało się ukończyć śluzy przed nadejściem jesieni. Wody podmyły ją i konstrukcja runęła.

Grobla drogowa przebiegająca przy stawie młyńskim, stanowiąca połączenie komunikacyjne z miastami Mehlsack i Wormditt [Pieniężno i Orneta], była w miejscu po prawej stronie stawu przerwana przez dawną śluzę, nad którą znajdował się most drogowy.

Każdorazowy właściciel młyna miał dotąd obowiązek utrzymywać ściany śluzy, natomiast gmina miejska wykonywała znajdujący się nad nimi most. Oba elementy tworzyły razem jedną całość — most śluzowy.

Zamiast ponownie zbudować most ze śluzą, właściciel młyna Seddig urządził w powstałej wyrwie od strony stawu młyńskiego tak zwany chwyt wody z odpływem.

Komunikacja drogowa pozostała jednak przerwana, ponieważ bez brakujących ścian śluzy gmina nie mogła zbudować mostu.
Na mocy uchwały przedstawicieli miejskich 11 stycznia 1871 roku wniesiono więc przeciwko Seddigowi pozew sądowy, żądając budowy ścian śluzy potrzebnych do odtworzenia mostu.
Gmina przegrała jednak sprawę w dwóch instancjach.

Po dwunastu latach przerwy w komunikacji, pod naciskiem władz zwierzchnich — przy czym Wydział Powiatowy powiatu Pruska Iława przyznał pomoc w wysokości 1130... — przedstawiciele miasta postanowili ostatecznie usunąć narastające niedogodności, szczególnie dotkliwe dla mieszkańców żyjących w pobliżu dawnej śluzy przelewowej, i zbudować masywny kamienny most ze sklepieniem z cegły.

Ówczesnymi przedstawicielami miasta byli:
A. Magistrat
1. burmistrz Heinrich Paape,
2. zastępca burmistrza i właściciel farbiarni Leopold Steputat,
3. skarbnik miejski Robert Ohlenschläger,
4. radny miejski i właściciel farbiarni O. Kirstein,
5. radny miejski i piwowar Emilius Hickmann,
6. radny miejski i właściciel gospodarstwa na wybudowaniu, geometra Hermann Holzheimer.

B. Rada miejska
1. przewodniczący rady miejskiej i kupiec Friedrich Ankermann,
2. radny miejski i mistrz murarski Carl Jeromin,
3. radny miejski i właściciel browaru Hermann Lehmann,
4. radny miejski i mistrz piekarski Otto Melchien,
5. radny miejski i mistrz piekarski Otto Eckloff,
6. radny miejski i właściciel nieruchomości Friedrich Petereit,
7. radny miejski i właściciel nieruchomości Daniel Schulz,
8. radny miejski i mistrz kołodziejski Gottlieb Hoffmann,
9. radny miejski i kupiec Adolph Lamprecht,
10. radny miejski i mistrz rzeźnicki Ferdinand Wormuth,
11. radny miejski i poczmistrz Carl Baß,
12. radny miejski i kupiec Heinrich Tiedtke, w międzyczasie zmarły.

Aby ostatecznie usunąć niedogodność, która przez lata stawała się coraz poważniejsza i szczególnie dotkliwa dla ludzi mieszkających w pobliżu dawnej śluzy przelewowej, zdecydowano się zbudować masywny most kamienny ze sklepieniem ceglanym.

Po długich, wielokrotnie zmieniających kierunek dyskusjach, z uwagi na ogromne koszty budowy wynoszące około 40 000 marek, uchwałę w tej sprawie podjęto 27 lutego 1878 roku.

Następnie, na podstawie umowy z 25 maja 1878 roku, wykonanie mostu powierzono mieszkającemu tutaj mistrzowi murarskiemu Carlowi Jerominowi.

Gmina dostarczyła wszystkie materiały. Kamień pochodził z miejskiego lasu. Potrzebne wapno dostarczył wypalacz wapna Brand z Eichen [Dęby].

Cegły na sklepienie zakupiono częściowo od właściciela cegielni Huttmanna z Eichen w cenie 28 marek 50 fenigów za tysiąc sztuk, a częściowo od właściciela cegielni i majątku Brockmanna z Neukrug w cenie 37 marek za tysiąc. Piasek murarski pochodził z pobliskiego wzgórza Tümpel-Berg.

5 lipca przystąpiono do właściwych prac, rozpoczynając od wbicia dębowej ścianki szczelnej, której wykonanie kosztowało 2000 marek.
Przy pracach zatrudnieni byli:
1. cieśla-brygadzista Tramnure,
2. murarz-brygadzista Domnick.

W sobotę 17 lipca o godzinie wpół do siódmej wieczorem mistrz murarski Jeromin — którego z powodu jego gruntownej wiedzy zwykliśmy nazywać „radcą budowlanym” — ułożył ostatnią cegłę zamykającą sklepienie. Cegłę podał mu zatrudniony przy budowie brygadzista murarski Domnick.

Ceremonia odbyła się w obecności następujących członków magistratu:
1. burmistrza Paapego,
2. zastępcy burmistrza Steputata,
3. skarbnika miejskiego Ohlenschlägera,
oraz członków komisji budowlanej:
1. mistrza piekarskiego Melchiena,
2. poczmistrza Baßa.
Przy tej okazji most otrzymał nazwę:
Wehrbrücke — Most Jazowy.

Nazwano go tak po to, aby przez długie, długie lata służył nie tylko naszym potomkom, lecz także dzięki swojej sile potrafił obronić się przed napierającymi nań wodami Röhrenteichu i innymi żywiołami — jak również, na przykład, przed upartym właścicielem młyna Seddigiem!

Niech więc będzie powierzony opiece Boga i niech pozostanie pamiątką dla naszych potomków. Oby również oni zawsze występowali dla dobra gminy z takim samym zapałem, miłością i wiernością, zachowując ducha wspólnoty, jak czynili to nasi przodkowie i jak starają się czynić obecni przedstawiciele miasta!

Paape
burmistrz

Dopisek do dokumentu, znajdującego się w archiwum magistratu w aktach dotyczących budowy mostu jazowego:
Oryginał dokumentu, zapisany na papierze olejowym i umieszczony w butelce, został 27 sierpnia tego roku przez brygadzistę murarskiego Domnicka zamurowany w lewej kamiennej ścianie, bezpośrednio pod łukiem mostu.

Landsberg, 28 sierpnia 1878 r.
Paape

Pięć komitetów w przedterminowych wyborach wójta. Wśród pełnomocników Krzysztof BaranZnamy komitety, które zgłosiły się ...
12/09/2026

Pięć komitetów w przedterminowych wyborach wójta. Wśród pełnomocników Krzysztof Baran

Znamy komitety, które zgłosiły się do przedterminowych wyborów Wójta Gminy Górowo Iławeckie. W oficjalnym serwisie wyborczym PKW widnieje pięć komitetów – cztery komitety wyborcze wyborców oraz jeden komitet partii politycznej.

Wybory odbędą się 25 października 2026 roku. Termin zawiadamiania o utworzeniu komitetów upłynął 11 września.

Do wyborów zgłosiły się:

- Komitet Wyborczy Normalny Kraj – komitet partii politycznej. Zawiadomienie o jego utworzeniu przyjęto 7 września. Siedziba komitetu znajduje się w Warszawie. Pełnomocnikiem wyborczym jest Wiesław Lewicki, a pełnomocnikiem finansowym Aneta Renata Olszak.

- Komitet Wyborczy Wyborców Andrzeja Kierzkowskiego – z siedzibą w Paustrach. Zawiadomienie przyjęto 11 września. Pełnomocnikiem wyborczym i finansowym jest Aneta Kierzkowska.

- Komitet Wyborczy Wyborców Danuty Michalak – z siedzibą w Kandytach. Zawiadomienie przyjęto 11 września. Pełnomocnikiem wyborczym i finansowym jest Aleksandra Krupa-Worobiec.

- Komitet Wyborczy Wyborców Róbmy Swoje – z siedzibą w Kandytach. Zawiadomienie przyjęto 11 września. Pełnomocnikiem wyborczym i finansowym jest Krzysztof Baran, były wójt gminy, którego rezygnacja doprowadziła do obecnych wyborów przedterminowych.

- Komitet Wyborczy Wyborców „Nasza Gmina – Nasza Przyszłość” – z siedzibą w Stedze Małej. Zawiadomienie przyjęto 9 września. Pełnomocnikiem wyborczym i finansowym jest Bożena Hermanowicz.

Komitety mają czas na zgłaszanie kandydatów na wójta do 1 października 2026 roku do godz. 16.00. Kandydatura musi zostać poparta podpisami co najmniej 300 wyborców ujętych w Centralnym Rejestrze Wyborców na terenie gminy.

Informacja o zarejestrowanych kandydatach ma zostać podana do publicznej wiadomości najpóźniej 12 października.

Głosowanie odbędzie się 25 października w godz. 7.00–21.00. Jeżeli żaden z kandydatów nie uzyska ponad połowy ważnie oddanych głosów, druga tura odbędzie się 8 listopada.

Źródło: Państwowa Komisja Wyborcza.

Kurier miał od samego początku stronę www ale była ona strasznie zaniedbana. Wczoraj postanowiłem ją reanimować, odśwież...
10/09/2026

Kurier miał od samego początku stronę www ale była ona strasznie zaniedbana. Wczoraj postanowiłem ją reanimować, odświeżyć jej wygląda i od tej pory umieszczać też na niej artykuły.

Zapraszam i proszę o opinie

-> https://kuriergorowski.pl/

Burmistrz biblioznawca!Jacek Przemysław Kostka dowiódł, iż zna Pismo Święte. Przynajmniej na tyle dobrze, by w urzędowej...
10/09/2026

Burmistrz biblioznawca!

Jacek Przemysław Kostka dowiódł, iż zna Pismo Święte. Przynajmniej na tyle dobrze, by w urzędowej odpowiedzi dotyczącej organizacji Misterium Męki Pańskiej przywołać ewangelistów: św. Mateusza, św. Marka, św. Łukasza i św. Jana.

Od kilku miesięcy próbowałem ustalić, ile kosztował udział grupy rekonstrukcyjnej Legio XXI Rapax, występującej podczas górowskiego Misterium w roli rzymskich żołnierzy, kto grupę zapraszał, kto ustalał warunki jej udziału i na jakiej podstawie odbywała się współpraca.

Koszty udało się ostatecznie ustalić dzięki dokumentom Ośrodka Kultury.

W 2024 roku udział Legio XXI Rapax kosztował łącznie 12 603 zł, w 2025 roku – 13 162,91 zł, a w 2026 roku – 12 860 zł. Razem przez trzy lata daje to 38 625,91 zł. Pieniądze wydawał Ośrodek Kultury, finansowany z dotacji podmiotowej. Do tych wydatków wrócę za chwilę.

Równolegle próbowałem uzyskać od burmistrza odpowiedź na pytanie: „Na jakiej podstawie grupa lub osoby występujące jako rzymscy żołnierze uczestniczyły w wydarzeniu?”

Żeby nie było żadnych wątpliwości, od razu wyjaśniłem, o jaką „podstawę” chodzi. Pytałem, czy była to umowa, zlecenie, zamówienie, faktura, rachunek, umowa cywilnoprawna, porozumienie, zaakceptowana oferta, ustne uzgodnienie, nieodpłatne uczestnictwo czy jeszcze inna forma współpracy. Wydawałoby się, że pytanie jest dość precyzyjne.

Burmistrz znalazł jednak inną podstawę. Oto odpowiedź, jakiej udzielił:

„Jednak jeżeli pytania dotyczą podstawy z udziałem grupy żołnierzy w inscenizacji Misterium Męki Pańskiej, to taka podstawa jest bardzo wyraźna. Ewangelie wielokrotnie wskazują, że w wydarzeniach Męki, a szczególnie przy ukrzyżowaniu, uczestniczyła grupa rzymskich żołnierzy pod dowództwem setnika.

Najważniejsze podstawy biblijne:
• Mt 27,27 – „żołnierze namiestnika” zabrali Jezusa do pretorium i zgromadzili przy Nim całą kohortę. To najmocniejsza podstawa do występowania w Misterium większej, zorganizowanej grupy żołnierzy.
• Mt 27,31–35 – żołnierze wyprowadzili Jezusa na ukrzyżowanie, a następnie ukrzyżowali Go i podzielili Jego szaty.
• Mt 27,54 – pod krzyżem znajdował się setnik „i jego ludzie, którzy odbywali straż przy Jezusie”.
• Mk 15,16 – również św. Marek mówi, że żołnierze zwołali „całą kohortę”.
• Mk 15,20–24 – żołnierze prowadzą Jezusa na Golgotę i dokonują ukrzyżowania.
• Łk 23,36 – przy krzyżu znajdują się żołnierze, którzy podchodzą do Jezusa i podają Mu ocet.
• J 19,23–24 – św. Jan pisze wprost: „żołnierze, gdy ukrzyżowali Jezusa”, po czym opisuje podział Jego szat.
• J 19,32–34 – żołnierze wykonują czynności związane z egzekucją; jeden z nich przebija bok Jezusa włócznią.
Dlatego udział grupy osób odgrywających żołnierzy rzymskich w Misterium Męki Pańskiej ma bezpośrednią podstawę w Piśmie Świętym. Nie jest to postać czy grupa dodana wyłącznie przez późniejszą tradycję.”
– koniec cytatu –

Przyznam się Państwu szczerze – różne widziałem odpowiedzi urzędowe, ale ta przebiła je wszystkie. Dobrze, że czytając tę odpowiedź, nie piłem w tym momencie kawy.

A teraz wrócę do kosztów. W latach 2024–2026 za udział Legio XXI Rapax i związane z nim wydatki zapłacono łącznie ponad 38,6 tys. zł. Wcześniej rolę legionistów odgrywali mieszkańcy i nie kosztowało to nic. Podejrzewam, że było to dla nich powodem do dumy.

Jestem więcej niż pewien, że gdyby burmistrz miał wyłożyć z własnej kieszeni za sprowadzenie legionistów, to dalej maszerowaliby nasi aktorzy.

Przekonałem się już, iż Jacek Przemysław Kostka lekką ręką wydaje publiczne pieniądze. Publiczne nie znaczy niczyje ani takie, które same spadły z nieba – będę to powtarzał wielokrotnie. To są pieniądze mieszkańców – pobrane z ich podatków.

Te prawie czterdzieści tysięcy można było wydać znacznie sensowniej, na inne potrzeby, a tych, jak widać, jest mnóstwo. Tymczasem poszły – zgodnie z, nota bene, rzymską zasadą – na circenses, czyli igrzyska.

Burmistrz niczym cesarz rzymski uwielbia serwować igrzyska, nie zważając na to, że miasto jest biedne jak mysz kościelna i nie stać go na znacznie ważniejsze sprawy, jak choćby remont Orlików albo wkład własny do termomodernizacji szkoły.

Pytanie, które warto zadać, a na które nie udzielę odpowiedzi – pozostawiam ją Państwu – brzmi: dlaczego samorząd finansuje ceremonię religijną, w której uczestniczy ułamek mieszkańców miasta? Tak, ułamek – na dostępnych zdjęciach i nagraniach z drona można doliczyć się około 200 osób.

PS. Gdy następnym razem będę pytać Urząd, na jakiej podstawie prawnej lub faktycznej coś zrobiono, dopiszę: „Proszę o podstawę biblijną”.


Zdjęcie z publicznego profilu FB Ośrodka Kultury
Sieć Obywatelska - Watchdog Polska
Urzędniczo-Samorządowe Pogaduchy

Gmina Wiejska: dołożymy połowę do nowej wiaty.Sprawa zaniedbanego placu przy dawnym dworcu kolejowym w Górowie Iławeckim...
09/09/2026

Gmina Wiejska: dołożymy połowę do nowej wiaty.

Sprawa zaniedbanego placu przy dawnym dworcu kolejowym w Górowie Iławeckim nabiera wreszcie kształtu. Gmina Górowo Iławeckie potwierdziła, że chce współfinansować zakup i montaż nowej wiaty przystankowej.

W odpowiedzi na moje zapytanie prasowe pełniąca funkcję wójta Klaudia Oleksińska potwierdziła, że 14 sierpnia do Urzędu Gminy wpłynęło pismo Burmistrza Miasta Górowo Iławeckie w sprawie wspólnej realizacji inwestycji.

Miasto zaproponowało podział kosztów zakupu i montażu wiaty po połowie oraz pokrywanie przez Gminę połowy kosztów najmu gruntu od PKP.

Gmina Wiejska na pierwszą część propozycji odpowiedziała: tak.

Deklaruje pokrycie do 50 proc. udokumentowanych kosztów zakupu, dostawy i montażu nowej wiaty. Pomoc miałaby trafić do Miasta w formie dotacji celowej, po podjęciu odpowiedniej uchwały przez Radę Gminy. Klaudia Oleksińska zadeklarowała nawet gotowość do rozmowy o innym podziale kosztów samej wiaty, jeśli miałoby to przyspieszyć inwestycję.

Czynszu za grunt Gmina płacić nie chce. Argumentuje, że stroną umowy z PKP będzie Miasto, a przy stawce 1,74 zł za metr kwadratowy miesięcznie rozliczanie co roku połowy tak niewielkiej kwoty wymagałoby dodatkowych uchwał i umów.

Brakuje jednak czegoś istotnego. Miasto oszacowało udział każdej z gmin w bardzo szerokim przedziale – od 5 do 20 tys. zł, zależnie od wybranego modelu wiaty. Nie przedstawiło Gminie ani konkretnego wariantu, ani kalkulacji kosztów, ani dokładnej powierzchni gruntu, który miałby zostać wynajęty.

Gmina poprosiła więc Burmistrza o przesłanie tych danych. Dopiero wtedy da się policzyć rzeczywisty koszt przedsięwzięcia.

Gmina Wiejska deklaruje też zainteresowanie szerszą poprawą funkcjonalności całego placu przydworcowego – korzystają z niego nie tylko mieszkańcy miasta, ale i okolicznych miejscowości, dojeżdżający do pracy, szkół i urzędów.

Po kilkunastu latach zaniedbań PKP zgodziło się w końcu na wymianę wiaty. Gmina Wiejska zadeklarowała połowę pieniędzy. I gotowość do dalszej współpracy.

Teraz pozostaje już mniej spektakularna część całej operacji: wybrać wiatę, policzyć koszty i ją postawić.

I oby tym razem nie trwało to kolejnych kilkunastu lat.

KRONIKA MIASTA LANDSBERG [odc. 53] Również nasza ojczyzna została nim zarażona i w naszym narodzie powstało stronnictwo ...
06/09/2026

KRONIKA MIASTA LANDSBERG [odc. 53]

Również nasza ojczyzna została nim zarażona i w naszym narodzie powstało stronnictwo dążące do obalenia istniejących form rządów — demokracja.

Aby przeciwstawić temu stronnictwu siłę przeciwną, zaczęły powstawać różne Związki Pruskie, tworząc niejako armię, przy pomocy której każdy mógł doprowadzić do upadku swojego przeciwnika.

Z tej okazji bardzo sprytnie skorzystał jeden z naszych miejskich nauczycieli, nazwiskiem Buchhorn. Najpierw, w imieniu trzech obywateli naszego miasta — mistrza krawieckiego Krausego, mistrza grzebienniczego Korna [Kerna?] oraz mistrza garncarskiego Radtkego — wysłał przeciwko mnie tak ciężkie doniesienie, że musiałbym zostać usunięty ze stanowiska, gdybym nie zdołał się obronić, jasno odeprzeć zarzutów i udowodnić czegoś wręcz przeciwnego.

Następnie Buchhorn potajemnie przedstawił władzom swojego kolegę, nauczyciela i organistę Brauna, jako demokratę najczystszej wody. Uzyskał dzięki temu taką korzyść, że Braun raz czy dwa razy został pominięty przy awansie do wyższej klasy, a jemu samemu — Buchhornowi — mimo że był młodszym nauczycielem, powierzono bez względu na starszeństwo klasę dziewcząt.

Braun próbował oczyścić się z wszelkich podejrzeń o demokrację, częściowo własnymi wyjaśnieniami, częściowo świadectwami przełożonych. Nic to jednak nie pomogło. Braun pozostał nauczycielem II klasy mieszanej tak długo, jak Buchhorn przebywał w naszym mieście.

Ta niesprawiedliwość boleśnie dotknęła tego zdolnego i obowiązkowego człowieka. Zaczął chorować i zadręczył się na śmierć. Piękny pogrzeb, taki jaki przed nim miał tylko major von Creytz, był nagrodą za jego wierność.

Nauczyciel Buchhorn stał się odtąd w naszym mieście, wśród wszystkich urzędników, a nawet karczmarzy, postrachem niczym Robespierre. Bał się go nawet pastor Westphal, któremu Buchhorn — wbrew woli konsystorza — wyjednał u ministra tutejszą parafię. Westphal wystawiał mu więc najpiękniejsze świadectwa, byle tylko otrzymał lepszą posadę i jak najprędzej opuścił Landsberg.Tak też się stało.

Buchhorn został kantorem w Groß Englau koło Friedlandu — była to piękna posada. Buchhorn stał się jednak zarozumiały i występował przeciwko urzędowi i całemu światu, aż w końcu jego i jego rodzinę za wszystkie przewinienia dosięgła Nemezis i na zawsze został napiętnowany. Czyż ten przykład nie pokazuje dobitnie, że dobry Bóg już tutaj nagradza dobro, a karze zło?

Gimnastyka w naszym mieście

Początki i dalszy rozwój gimnastyki w Landsbergu
Kiedy wiosną 1841 roku przybyłem do Landsbergu, zastałem jego ludność — młodych i starych — pogrążoną jeszcze w pewnego rodzaju dolce far niente.

Wszystko toczyło się spokojnie, bez większych wpływów z zewnątrz. O politycznym ożywieniu wśród mieszczan, o ruchu gimnastycznym czy ćwiczeniach fizycznych młodzieży nie było nawet co myśleć.

Ale na zewnątrz, w naszej ojczyźnie, zaczynał już wiać świeższy i bardziej wolny powiew życia, również w sferze ducha. Na tron wstąpił bowiem Fryderyk Wilhelm IV, ten romantyczny i naukowo wykształcony król, który objął rządy z przyrzeczeniem:

„Chcę ze wszystkimi moimi narodami żyć w spokoju i pokoju”.
W ramach amnestii przywrócił więc na urzędy nieposłusznych i więzionych biskupów Kolonii i Poznania oraz uwolnił tak zwanych przestępców politycznych, wśród nich Arndta, Fritza Reutera, a przede wszystkim starego nauczyciela gimnastyki Jahna.

Jahn wolny — a nigdzie żywego ruchu gimnastycznego?
Ta myśl nie dawała mi spokoju w naszym odległym, górzystym świecie, tutaj, w naszym romantycznym, pełnym zarośli miasteczku Landsberg. Postanowiłem więc wnieść więcej życia wśród młodzieży, licząc, że starsi z czasem pójdą jej śladem. Postanowiłem założyć plac gimnastyczny.

Najlepszym miejscem wydawał mi się teren obok starego budynku szkolnego, na dawnym cmentarzu, przy dzisiejszym ogrodzie Lamprechta. Nie było to jednak tak łatwe, jak dziś mogłoby się wydawać!

Przednia część starego cmentarza nadal służyła jako miejsce pochówku i aż po samą ulicę była usiana grobami. Teren trzeba więc było wyrównać, a groby zlikwidować. Nie była to drobnostka.

Kto dobrowolnie zgodziłby się na zniknięcie mogił swoich krewnych? A jednak odważyłem się. I oto — udało się!
Opornych uspokojono i po około dziesięciu do dwunastu dniach niwelacja cmentarza była zakończona.

Można już było układać całe płaty darni. Na końcu wykonano szerokie alejki. Ojciec żyjącego jeszcze dziś mistrza kuśnierskiego Brauna zapewne do dziś wspomina tę pracę z przerażeniem, bo przez osiem dni bez przerwy woził gruz z tylnej części kościoła i ze szkoły do nieckowatych zagłębień, w których wytyczono później alejki.

Gdy tylko niwelacja została zakończona, z wyjątkiem kilku jeszcze istniejących grobów, zabraliśmy się szybko do budowy przyrządów gimnastycznych.

W pierwszym roku udało nam się jednak wykonać tylko jeden drążek i dwa poręcze. Budowałem je wspólnie z uczniami szkoły rektorskiej. Miało to tę szczególną zaletę, że dzieci mogły zobaczyć, jak pojedynczo stojące słupy można za pomocą ziemnych obejm i polewania wodą osadzić tak mocno, że nic nie było w stanie nimi poruszyć.

Drugiego lata doszedł maszt do wspinania oraz urządzenie wyposażone w drabinę wspinaczkową, pionowy drążek i linę.
Drewno na konstrukcje gimnastyczne otrzymaliśmy z kasy miejskiej, a grubą linę wspinaczkową podarował nam pan burmistrz Albrecht — zwany po cichu „Krummstiefel”, czyli „Krzywy But”. Było to przezwisko wymyślone zwłaszcza przez służbę, ponieważ Albrecht obchodził się z nią dość surowo.

Gdy wszystko było gotowe, zaczęła się taka gimnastyka, że aż miło było patrzeć! Wykonywano rozmaite ćwiczenia pleców i kolan, pojedynczo i wspólnie; jeden obracał się w prawo, drugi jednocześnie w lewo. Ćwiczenia były tak atrakcyjne, że przy przyrządach zauważyć można było nie tylko uczennice, lecz również starsze dziewczęta.

W ogóle ówczesna gimnastyka miała bardziej akrobatyczny charakter. Spośród pierwszych gimnastyków szczególnie wyróżniał się, o ile mnie pamięć nie myli, pewien chłopiec z rodziny szewców Kietzmannów.

Mój plac gimnastyczny szybko stał się znany również poza miastem. Wkrótce z urzędu landrata — pełniącym obowiązki landrata był wówczas von Heyden-Nerken, ojciec obecnego właściciela Paustern, pana von Heydena — nadeszło do tutejszego magistratu pismo pochwalne z prośbą o przekazanie mi jego odpisu. Wspomniane pismo landrata być może jeszcze dziś można odnaleźć w biurze magistratu.

Obowiązkowa nauka gimnastyki w szkołach

Gdy burza rewolucyjna lat 1848 i 1849 ucichła, naród pruski otrzymał konstytucję, a w obu izbach parlamentu mógł współuczestniczyć w rozpatrywaniu projektów rządowych. Wówczas szczególnie Izba Poselska zaczęła domagać się obowiązkowej nauki gimnastyki również w szkołach.

Zaczęły więc powstawać place gimnastyczne przy szkołach miejskich i wiejskich, sale gimnastyczne przy gimnazjach i szkołach realnych, a nawet w seminariach nauczycielskich wprowadzono teoretyczną i praktyczną naukę gimnastyki.

Nasz pierwszy, istniejący do dziś publiczny plac gimnastyczny, zbudowany przez miasto, znajduje się na błoniu pomiędzy rzeką wypływającą z Röhrteich [Kaczy Staw] a ogrodem szpitalnym.

Znajduje się tam również szopa na przyrządy gimnastyczne.
Pierwsze nasadzenia czarnych topoli wykonałem jeszcze ja, drugie — wierzb i brzóz — magistrat. Plac ten powstał po przeprowadzeniu separacji gruntów i po wybudowaniu wysokiego mostu.

Kiedy państwo zajęło się sprawą gimnastyki, całkowicie zmienił się jej charakter. Z dawnych ćwiczeń akrobatyczno-równoważnych powstały ćwiczenia przygotowujące do ruchu, prawidłowej postawy i marszu, mające przygotować młodego człowieka do przyszłej służby wojskowej.

Dlatego najpierw w Berlinie utworzono Centralny Zakład Gimnastyczny. W zakładzie tym nauczano nowego rodzaju gimnastyki, a każdego roku z prowincji naszej ojczyzny zapraszano zdolnych nauczycieli szkolnych na cztero- lub sześciotygodniowe kursy gimnastyczne.

Później również w poszczególnych prowincjach zaczęto tworzyć podobne szkoły gimnastyczne. Tak na przykład powstał w naszym Malborku Prowincjonalny Centralny Zakład Gimnastyczny.

Nasz zdolny nauczyciel gimnastyki, pan Stritzel, był już dwukrotnie kierowany na kursy do tego zakładu i przywoził stamtąd najnowsze ćwiczenia gimnastyczne.

Towarzystwo Gimnastyczne
Założone 13 kwietnia 1863 roku

Gimnastyka jest sztuką przemawiającą zarówno do młodych, jak i do starych. Dlatego obok gimnastyki szkolnej, już na długo przed trzema ostatnimi wojnami, powstało wśród naszych współobywateli Towarzystwo Gimnastyczne, skupiające członków czynnych i biernych. Towarzystwo osiągało znakomite wyniki w gimnastyce akrobatyczno-równoważnej.

Jego plac gimnastyczny znajdował się w ogrodzie kupca Lamprechta. Posiadało bardzo dobre przyrządy gimnastyczne, a także znakomitego prowadzącego ćwiczenia i opiekuna gimnastycznego w osobie pana von Borkego, dalekiego krewnego naszego aptekarza, pana Gustava Lehmanna.

Nauki gimnastyki udzielał temu towarzystwu wędrowny nauczyciel gimnastyki, którego nazwiska jednak już nie pamiętam. Nasz nauczyciel gimnastyki, pan Striezel, nadal prowadzi wśród dorosłych Towarzystwo Gimnastyczne z członkami czynnymi i biernymi, które również w nowej metodzie gimnastycznej osiąga bardzo dobre wyniki.

Adres

Dwórzno 4
Górowo Iławeckie Gmina
11-220

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Kurier Górowski umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Kurier Górowski:

Skróty

Udostępnij

Kategoria