Asmodev

Asmodev Zadupie uczuć eklektycznych. Tu nie wolno głośno śmiać się i za dobre mieć ubranie. Robimy gry i wydajemy muzykę. Blog o tym, co nas aktualnie jara.

Więc rzadko o nas. PRIEST SIMULATOR, MERCYFUL FLAMES
GRUZJA, ALEMBIK

Witajcie ponownie na waszym ukochanym fanpejdżu TWENTY ONE PILOTS.Jako że wciąż jestem pod wpływem promieniowania z BITT...
23/08/2026

Witajcie ponownie na waszym ukochanym fanpejdżu TWENTY ONE PILOTS.

Jako że wciąż jestem pod wpływem promieniowania z BITTERSWEET, korzystam z okazji i apeluję do wszystkich, którzy zespołu nie kojarzą, albo kojarzą tylko ze STRESSED OUT, o prosty manewr:

przeregulujcie se Spotify z najpopularniejszych kawałków TOP na ten jeden konkretny album:

TRENCH.

Z TOP jest jak z puszczaniem GHOST normikowi, żeby po paru latach zaciągnąć go do piwnicy. Tylko że w drugą stronę. TRENCH można puścić typowi z piwnicy, żeby wyciągnąć go pod prysznic.

W kategorii „chamsko tłusty groove pop”, o ile taka istnieje, nic bardziej kalorycznego bozia nie dała.

Najgorsze festiwalowe historie istnieją.HIP HOP KEMP właśnie przypomniał mi moją. Łączę się w bólu ze wszystkimi, którzy...
22/08/2026

Najgorsze festiwalowe historie istnieją.

HIP HOP KEMP właśnie przypomniał mi moją. Łączę się w bólu ze wszystkimi, którzy zdążyli już dojechać na miejsce, zanim dowiedzieli się, że festiwalu nie będzie.

FAITH NO MORE grało 4 lipca w Poznaniu, ale z punktu widzenia żywczanina atrakcyjniejsza była wyprawa do Hradca. Dzień później ROCK FOR PEOPLE miało taki oto zestaw:

FAITH NO MORE + SKRILLEX + ORBITAL.

No brainer.

Tym bardziej, że mimo iż FAITH NO MORE to dla mnie życiowa topka totalna, akurat wtedy byliśmy pod ogromnym wpływem SKRILLEKSA, a ORBITAL na żywo to przecież klasa.

Zrobiliśmy (my, czyli dwie osoby asmodevowskie) se więc czelendż: jedziemy do Hradca na stopa i bierzemy ze sobą tylko po kocu.

Żadnego namiotu. Żadnych plecaków.

Będzie, co będzie.

No i było.

Do Hradca dotarliśmy wieczorem dzień przed koncertami. Gdzieś po drodze znaleźliśmy kawałek zboża, uznaliśmy go za hotel i położyliśmy się pod gołym niebem.

Pogoda była doskonała.

Nad czeską ziemią wisiało niebo tak pogodne, jakby wszelkie burze zostały dawno przepędzone w piździec. Trawa i zboże łagodnie falowały na ciepłym wietrze, rosa układała się pod naszymi skoliozami jak srebrzysta pierzyna, a do snu śpiewały kaczki, niczym jakieś czeskie elfy bagienne.

Krótko mówiąc: niebo.

Rano wstaliśmy z tego zboża i ruszyliśmy na ROCK FOR PEOPLE.

Piliśmy malinowe portery i jedliśmy jakieś czeskie ciastka z czeskiej Biedronki.

Forma na lato, szał ciał, cycki na wierzchu.

Mieliśmy tak dobry nastrój, że nie przeszkadzał nam nawet koncert FLOGGING MOLLY.

A potem przyszła pora na właściwy plan dnia.

ORBITAL.

SKRILLEX.

FAITH NO MORE.

I tak sobie stoimy w tym słonecznym, wakacyjnym nastroju i czekamy na brytyjskich wirtuozów techniawy.

Pięć minut przed koncertem:

JEB.

Centralnie jakieś pięć metrów ode mnie piorun tak pierdolnął w rusztowanie, że przed oczami przewinęły mi się wszystkie zmarnowane życiowe szanse.

I w jednej chwili skończyło się lato.

Zaczęło tak k***a lać, wiać i ciemnić, że ludzie uciekali, jakby próbowali oszukać przeznaczenie. Nie mieliśmy wątpliwości: ten wieczór to nasza pewna śmierć.

Festiwalowicze nie wracali do namiotów, bo często nie było już do czego wracać.

Namioty po prostu wylatywały ze strefy campingowej.

Ale co tam namioty.

Wiesz, jak w grach w segmentach ucieczkowych. Biegniesz i nagle musisz zmienić tor, bo przed tobą właśnie jebło drzewo. Albo tojtoj, albo i siedem. Wszystko fruwa. Wszystko płynie. Ludzie spierdalają we wszystkich kierunkach.

Armagiedon.

Po paru minutach byliśmy tak mokrzy, że zostały nam właściwie same majty.

Schowaliśmy się gdzieś w lesie. Wysępiliśmy od kogoś zapałki i próbowaliśmy rozpalić ognisko z jakichś kartonów, żeby się trochę ogrzać na tym zadupiu.

Plan miał jeden drobny problem. Wszystko na świecie było przemoczone jak cholera. Z tej mąki ognia nie będzie.

Ostatecznie znaleźliśmy jakąś szklarnię, a lokalsi dali nam ogrzać się lolkiem.

I tak skuci i skuleni czekaliśmy, aż przestanie padać.

Bo przecież chcieliśmy jeszcze iść na FAITH NO MORE.

Do samego końca łudziliśmy się, że ROCK FOR PEOPLE zaraz otrzepie się z błota, techniczni postawią scenę do pionu i wszystko będzie normalnie kontynuowane.

Kiedy deszcz trochę odpuścił, wróciliśmy więc na teren festiwalu razem z tłumem równie naiwnych frajerów.

Ze sceny zostało niewiele.

Ale rany boskie. Z jakiegoś namiotu dochodzi muzyka.

Okazało się, że SKRILLEX miał na tyle godności, że wcisnął się w jakiś śmieciowy namiot i z opóźnieniem jednak zagrał. Skrócony koncert, awaryjne warunki, ale ZAGRAŁ.

A FAITH NO MORE?

Widzieliśmy tylko, jak odjeżdżają busem. W kontrakcie mieli zapisane, że na wypadek armagiedonu biorą forsę i w nogi.

ORBITAL oczywiście też przepadł.

ROCK FOR PEOPLE w ramach rekompensaty pozwoliło nam przyjechać rok później na ten sam bilet.

Ale jakoś nie mieliśmy już ochoty.

Chytry traci trzy razy.

NIE MILKNĄ KONTROWERSJE WOKÓŁ ZESPOŁU GRUZJA.Z przyczyn (nie)zależnych od zespołu skandaliczna supergrupa nie zagra na n...
20/08/2026

NIE MILKNĄ KONTROWERSJE WOKÓŁ ZESPOŁU GRUZJA.

Z przyczyn (nie)zależnych od zespołu skandaliczna supergrupa nie zagra na najbliższym festiwalu.

Ani w ogóle nie zagra.

Ostatnio chwaliłem małą scenę na Summer Dying Loud, że to wspaniałe miejsce do odkopywania małych death metali.Ale może ...
20/08/2026

Ostatnio chwaliłem małą scenę na Summer Dying Loud, że to wspaniałe miejsce do odkopywania małych death metali.

Ale może być zbyt małe, by pomieścić potężne Misþyrming. Oberwie się frekwencji na Blindead.

Ale to tyle z narzekania.

Satyricon półtorej godziny

Festiwalowa depresja nie istnieje, bo ponoć to wcale nie jest depresja, tylko chwilowy zjazd.Ta chwila trwa różnie, zale...
19/08/2026

Festiwalowa depresja nie istnieje, bo ponoć to wcale nie jest depresja, tylko chwilowy zjazd.

Ta chwila trwa różnie, zależy od osoby. Na przykład od festiwalu do festiwalu.

Więc jak ktoś jeździ raz na rok, to k***a współczuję.

Po Instagramach latają poradniki, że poleca się oglądać filmiki, zdjęcia, rozmawiać i w ogóle.

Ja polecam uskutecznić aktywne gapienie się w tłum w na przykład takim Rollercoaster Tycoon 3.

Czy to metoda skuteczna? Nie wiem, dopiero włączyłem, ale na razie są dymy.

Nie ma dowodów, że Satyr wiedział o Sarcofago.
19/08/2026

Nie ma dowodów, że Satyr wiedział o Sarcofago.

Najlepszym pomysłem nowego 1670 było zresetowanie Bogdana.W pierwszym sezonie miałem wrażenie, że ta postać jest przecri...
18/08/2026

Najlepszym pomysłem nowego 1670 było zresetowanie Bogdana.

W pierwszym sezonie miałem wrażenie, że ta postać jest przecringe’owana względem reszty rodziny.

Potem serial zboczył z sitcomowej ścieżki, a Bogdan zgubił się już kompletnie.

Rozdanie skilli od nowa było strzałem w dziesiątkę. A Akarę Bogdan odwiedza więcej niż raz.

Drugi sezon nie podszedł mi przede wszystkim dlatego, że postaci musiały odegrać przygotowany epicki scenariusz. W trzecim jest odwrotnie: serial z odcinka na odcinek naturalnie progresuje zależnie od tego, co akurat zagrają postaci.

A największym flecistą 1670 jest tym razem Bogdan.

Krótka refleksada o BITTERSWEET od strony artystycznej, bo o organizacji już sobie pogadaliśmy.---DEBEŚCIAKI:GORILLAZ i ...
17/08/2026

Krótka refleksada o BITTERSWEET od strony artystycznej, bo o organizacji już sobie pogadaliśmy.

---

DEBEŚCIAKI:

GORILLAZ i TWENTY ONE PILOTS.

Czarna Glizda dla pracownika tygodnia ląduje oczywiście w rękach jednej z tych dwóch grup. Jest to o tyle zaskakujące, że przed wyjazdem do Poznania dałbym sobie obciąć uszy, że ten festiwal to będzie Doktor Albarn & goście.

Ale tak się złożyło, że to właśnie goście zrobili największą niespodziankę i niech będzie, że za ten zaskakujący, gamechangerski występ TOP1 wędruje do TOP. Wybitny zespół.

---

CZTERECH PANCERNYCH I PIES:

LEISURE, GIANT ROOKS, FAITHLESS, PARCELS, TOM ODELL.

O tym ostatnim już pisałem. Pozostała czwórka zasługuje na ciepłe wspominanie do końca życia.

Gwiazdy gwiazdami, ale to właśnie dźwięki tych mniejszych, choć uznanych artystów sprawiają, że festiwal nie jest tylko drogą składanką headlinerów, ale czymś, co faktycznie jakoś uduchawia.

Pewnie zadedykuję im osobne wpisy - przy okazji, gdy będę słuchał.

---

DOBRY+:

OKI (imponujący skill as usual), RITA ORA (zaskakująco charyzmatyczna, do tej pory ceniłem tylko jej męża), ROBBIE WILLIAMS (już pisałem dlaczego), LORDE (tu spodziewałem się mimo wszystko większych emocji po sobie, więc TYLKO dobry+), BECKY HILL (nie wiem, po prostu lubię jej melodie).

---

LUCKY LOSERS:

Czyli nie widziałem, a chciałem:

MEUTE - przez korki.
CIARA - przez zmęczenie.
ASHNIKKO - przez głupotę.
PAULA KALKBRENNERA widziałem tylko 15 minut i do tego jeszcze byłem myślami z GORILLAZ.

---

WTF?:

Tu miała być również JESSIE J, ale rzutem na taśmę jeden projekt udowodnił, że zasługuje na exclusive - MAJOR LAZER.

Serio main stage to jest miejsce dla gości, którzy puszczają fragmenty remizowych bangerów, jakby ktoś na domówce przeklikiwał w Spotify playlistę "generic festival EDM”?

Nie mogli sobie zrobić stoiska z Aperolem i tam kazać tym paniom kręcić dupami?

---

Reszty albo nie pamiętam, albo nie widziałem, albo nie chce mi się pisać.

No ale reasumując: dźwiękowo wspaniałe doświadczenie. Od razu się lepiej oddycha, mimo pofestiwalowej depresji. Spadam, bo rano wake up, we need to make money.

Przestańcie bronić BITTERSWEET przed zarzutami o nieogar, bo BITTERSWEET obronił się sam.Pierwszego dnia orgnizatorzy to...
16/08/2026

Przestańcie bronić BITTERSWEET przed zarzutami o nieogar, bo BITTERSWEET obronił się sam.

Pierwszego dnia orgnizatorzy totalnie się przelicytowali. Nie było żadnego pomysłu na zarządzanie takim tłumem, żadnego border collie.

Ale doceńmy to, co wydarzyło się później.

Choć wsm nie wiem, co konkretnie zmienili. W komentarzach przewijały się informacje o poszerzaniu ścieżek i odblokowaniu części przejść. Brzmi sensownie, bo w piątek i sobotę przemieszczanie się między strefami przestało być problemem. Kible praktycznie bez kolejek, do wody kolejki niewielkie.

Ruch jednostronny nadal uważam za zło. Być może przy tej liczbie ludzi to jedyne sensowne rozwiązanie. Niemniej odbiera sporą część poczucia swobody, za którą też płacimy.

Ludzi było za dużo.

A szkoda, bo miejscówka jest wspaniała. Abstrahując już od tego, że przeżyłem tu mój najmuzyczniejszy moment ever, czyli RADIOHEAD sto lat temu, Cytadela jest po prostu pięknym parkiem. Podejrzewam, że spacerowanie po niej bez kilkudziesięciu tysięcy ludzi i dudniącego basu to samo w sobie doświadczenie zbawienne dla zdrowotności ducha.

Tylko przy takich tłumach czar pryska.

Łatwiej też o debili wychodzących poza barierki i robiących sobie skrót przez krzaki. Skurwysyny deptały zieleń na oczach ochrony. Zwróciłem karkowi uwagę, że właśnie patrzy na akty wandalizmu, ale typowi zadeptane jałowce nie zaburzały feng shui.

W każdym razie odblokowanie płynnego poruszania się po terenie w piątek odblokowało również potencjał imprezy. I można było już przestać walczyć z festiwalem, a zacząć się nim zwyczajnie jarać.

Pełne podsumowanie zrobię, jak sobie to wszystko sensownie poukładam.

Boję się wychodzić z lodówki, bo znowu spotkam Okiego.Na jakikolwiek koncert hiphopowy nie pójdę - gość jest na feacie.N...
16/08/2026

Boję się wychodzić z lodówki, bo znowu spotkam Okiego.

Na jakikolwiek koncert hiphopowy nie pójdę - gość jest na feacie.

Na jakikolwiek festiwal nie pojadę - gość jest w lineupie.

Chłop jest jak Paździoch, któremu zawsze chce się akurat wtedy, kiedy mnie się chce, i zawsze go spotkam na korytarzu.

Tylko strach jest irracjonalny, bo Oki zawsze dowozi show pierwszej klasy. Fantastyczny zawodnik.

Nie to co Paździoch, menda.

Adres

Elektryków
Gdansk
80-980

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Asmodev umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Asmodev:

Skróty

Udostępnij