30/06/2025
W ostatnim numerze "Eurogospodarki" (7/2025) Maciej Małek zamieścił recenzję "Zmiany czasu w Berlinie" Dariusza Filara. Zapraszamy do lektury.
Dariusza Filara nieprzypadkowo kojarzymy z ekonomią w wymiarze makro, czego wyraz dawał nie tylko poprzez działalność badawczą i dydaktyczną, ale także w obszarze zarządzania operacyjnego, doradztwa i popularyzacji wiedzy ekonomicznej.
Od pewnego czasu profesor przekierowuje jednak swe zainteresowania ku historii najnowszej, postrzeganej przez pryzmat doświadczeń i rozterek bohaterów literackich. Ci, choć stworzeni przez wyobraźnię autora, przeżywają doświadczenia, podejmują decyzje i stają przed dylematami czy wyborami bliskimi całemu pokoleniu Dariusza Filara. Dylematy te przetrwały w pamięci zbiorowej, tradycji, opowieściach rodzinnych, a także we wspomnieniach rodziców i dziadków.
Nie inaczej jest w najnowszym dziele pt. "Zmiana czasu w Berlinie". Główna bohaterka – Węgierka Erzsébet, trzydziestokilkuletnia aktorka stojąca na zawodowym i życiowym rozdrożu – spotyka Stefana, czterdziestoletniego Polaka, który zdaje sobie sprawę, że wraz z końcem epoki realnego socjalizmu nie znajdzie dla siebie miejsca w rodzącym się nowym ładzie medialnym. Wielonakładowy dziennik partyjny, który dawał mu pozycję, prestiż i materialną stabilizację, w zamian za młodzieńcze ideały, nieuchronnie odchodzi w przeszłość.
Tłem ich życiowych, zawodowych i egzystencjalnych rozterek jest Berlin roku 1990. Choć mur dzielący miasto i dwa światy fizycznie już nie istnieje, w atmosferze ogólnego uniesienia i niecierpliwego oczekiwania na podpisanie traktatu zjednoczeniowego, każdy z bohaterów, obok nadziei i lęku przed nieznanym, niesie swój bagaż doświadczeń. Jest on utkany z kompromisów, drobnych oszustw i racjonalizacji, z których w "normalnych” warunkach, cokolwiek by to znaczyło, nikt nie byłby dumny.
Bogate tło obyczajowe i narracja, która z pozornie oderwanych fragmentów tworzy misterny obraz złożonej ludzkiej psychiki, a także wybory – z pozoru przypadkowe, a jednak determinowane przez logikę dziejów – pozwolą czytelnikowi odnaleźć w powieści sytuacje i emocje, znane z życia własnego lub bliskiego otoczenia.
Dbałość o detale, erudycyjne odniesienia do literatury i sztuki, w tym do pozycji współtworzących niemieckie dziedzictwo kulturowe, czynią "Zmianę czasu w Berlinie" czymś więcej niż powieścią. To fascynujący przewodnik po realiach czasu przełomu i poszukiwania tożsamości przez naród, przez pół wieku podzielony żelazną kurtyną.
Autor operuje zarówno panoramą, jak i detalem, także psychologiczno-obyczajowym. Dojrzałość formy, zróżnicowany warsztat i bogactwo języka sprawiają, że lektura jego powieści wciąga. Czytelnik wzorem bohatera, będącego w jakiejś mierze alter ego autora (w jakiej dokładnie, wie tylko on sam), skłonny jest traktować fikcję i rzeczywistość jako wzajemnie przenikające się wymiary.
Być może mamy tu do czynienia z powrotem do korzeni; w młodości Dariusz Filar pisał opowiadania science fiction dla tygodnika "Student” – a więc z pewnym rewersem jego wieloletniej działalności zawodowej. Twarde kwantyfikatory w rodzaju PMI, będące wszak domeną ekonomii, nie stępiły jego wrażliwości ani zainteresowania fenomenem ludzkiej natury.
Jej istotę autor oddaje najlepiej we fragmencie książki, w którym stwierdza: "W szarym paśmie dni powszednich czasem zdarzają się święta", po czym dodaje pytanie: "A gdyby święto mieć zawsze?" Czy odpowiedź znajdą Państwo w lekturze książki? Przekonajcie się sami. Zapewniam, że warto!
Maciej Małek