10/05/2026
💚🥹
Pamiętam, jak wtedy szykowałam się „w pole”, totalnie nieświadoma tego, co za chwilę zobaczę. ✨
Pamiętam też, że rok temu pisałam post, że mija rok od tamtego wydarzenia… a dziś mijają dokładnie 2 lata od największej zorzy polarnej, jaką moje oczyska widziały na naszej ziemi. 🌌💚
Od tamtego momentu zmieniło się naprawdę wiele.
Spełniłam swoje fotograficzne marzenie… ale nie tylko. :)
Fascynacja zjawiskiem, jakim jest zorza polarna, żyje we mnie do dziś — i mam wrażenie, że wcale się nie zmniejszyła. 😅
Do tego doszło coś jeszcze — pokochałam fotografię krajobrazową i astrofotografię. ✨📷
Co mam na myśli mówiąc, że wiele się zmieniło?
Zrozumiałam, że jeśli czegoś bardzo chcesz, to trzeba w to mocno wierzyć. 🤍
Dwa lata… a wydarzyło się tak dużo.
Polowałam na zorze polarne wiele razy tutaj, na naszej ziemi. Poleciałam na cudowną wyprawę za koło podbiegunowe, później drugi raz do Norwegii. Złapałam zorzę z samolotu, na różnych szerokościach geograficznych… i wiecie co?
Wciąż mi mało. 😅💚
W kwietniu miałam urodziny i co drugie życzenia były „zorzowe”. 😂
Ej, ale to jest mega fajne, serio. 🥹
Chyba właśnie to w tym wszystkim najbardziej doceniam, że nie na wszystko mamy wpływ. Czasem trzeba po prostu spojrzeć w niebo i cieszyć się tym, co nas otacza. Tak po prostu. ✨
Żyję tu i teraz… i to jest naprawdę ok. 🤍
I jeszcze jedno😆… zdjęcia, które tutaj widzicie, zrobiłam jeszcze w totalnej nieświadomości, jak fotografować zorzę polarną. 😂
Długi czas naświetlania pokazał jednak jej prawdziwe kolory i to, jak mocno mieszały się ze sobą. 🌌💚💜
Nigdy później nie widziałam już tak kolorowej zorzy polarnej.