28/05/2026
„Zdecydowałam, że będę delektować się życiem aż do samego końca”.
To jedno z tych zdań Anne-France Dautheville, które zostają z człowiekiem na długo. Może dlatego, że kiedy patrzy się na jej życie, ma się wrażenie, że potraktowała te słowa poważnie.
🛵Wyobraźcie sobie rok 1973. Młoda Francuzka w zwiewnej sukience w kwiaty zakłada kask i siada na małym Kawasaki 125. Nie ma sponsorów, wielkiego budżetu ani szczegółowego planu. Ma za to coś znacznie rzadszego – ogromną ciekawość świata i wewnętrzną zgodę na to, by nie żyć „tak jak trzeba”. Rusza sama w podróż dookoła świata. Przez Kanadę, Alaskę, Japonię, Indie, Pakistan, Afganistan i Iran. Ponad 20 tysięcy kilometrów przez trzy kontynenty w czasach, gdy dla wielu ludzi sama myśl o samotnej kobiecie na motocyklu była czymś absurdalnym.
🗺Rok wcześniej wystartowała jako jedyna kobieta w rajdzie Orion-Raid z Paryża do Isfahanu. Jechała ciężką Moto Guzzi 750 V7 – maszyną wielką, niewygodną i wymagającą ogromnej siły. Po powrocie do Francji zamiast podziwu pojawiły się plotki. Mówiono, że na pewno większość trasy przejechała ciężarówką. I właśnie wtedy wydarzyło się coś, co chyba najlepiej pokazuje jej charakter. Anne-France nie zaczęła się tłumaczyć. Nie próbowała nikogo przekonywać. Po prostu spakowała plecak i pojechała jeszcze dalej.
Jest w tym coś niezwykle pięknego – ta cicha odmowa życia według cudzych ograniczeń.
💪Dla niej motocykl nigdy nie był symbolem brawury. Był sposobem przeżywania świata. Anne pisała, że na motocyklu czuje zapach ziemi, słyszy ptaki i każdy kamyk pod kołem, a całe ciało naprawdę żyje. „W samochodzie jesteś jak ryba w puszce. Na motocyklu jesteś częścią natury”.
I chyba właśnie dlatego jej historia do dziś działa na wyobraźnię. Bo nie opowiada wyłącznie o podróży. Opowiada o wolności rozumianej dużo głębiej.
Kiedy Anne-France złapała gumę na pustej drodze, miejscowi mężczyźni zrobili nad nią daszek z własnych rąk, żeby osłonić ją przed słońcem. Jeden z nich naprawił oponę, a ojciec rodziny podał jej na ręce swoje niemowlę, bo uznał ją za dobry znak. Anne-France zrozumiała wtedy coś bardzo ważnego – kiedy jedzie się przez świat z otwartością i szacunkiem, ludzie częściej odpowiadają dobrocią niż strachem.
📖Właśnie o tej niezwykłej kobiecie opowiada książka „Dziewczyna na motocyklu” Amy Novesky. To historia pozornie prosta, ale pod jej powierzchnią kryje się coś dużo większego – opowieść o ciekawości świata, o samotności oraz o tym szczególnym momencie, kiedy człowiek po raz pierwszy mówi sobie: „spróbuję”.
I chyba dlatego ta historia tak mocno rezonuje również dzisiaj. Bo niezależnie od tego, czy marzymy o podróży motocyklem przez pół świata, zmianie życia czy po prostu o odrobinie większej odwagi w codzienności — wszyscy czasem czujemy to ciche drżenie na myśl: „a co gdyby jednak ruszyć?”.
Dlatego jesteśmy dziś ciekawi Was.
🫵O czym marzycie naprawdę?
Jaka podróż albo przygoda wraca do Was od lat?
I co być może wydarzyłoby się, gdyby w końcu powiedzieć sobie: „dobrze, spróbuję”?
Bo może właśnie od tego zaczynają się wszystkie najważniejsze historie.