23/07/2025
Między innymi z Nadarzyce...
Wspomnienie…
„W lesie koło Nadarzyc drwale pokazywali wyszczerbioną piłę. W nadciętym pniu sterczał zardzewiały odłamek. - To artyleryjski - wyjaśniali. - Rana przez tyle lat się zabliźniła i dlatego był niewidoczny. Tu na każdym kroku spotyka się ślady wojny. Ot, tam dalej są stare okopy, a za lasem - poniemiecki bunkier... Tysiące wczasowiczów, zwabionych urokami ziemi wałeckiej przemierza drogi i szlaki turystyczne powiatu. Wśród malowniczych jezior i lasów szukają śladów historycznych zmagań polskiego żołnierza w jednej z największych bitew o przełamanie Wału Pomorskiego. Nie wszędzie można je już odnaleźć. Na dawnym pobojowisku zakwitło nowe życie. Zaczynano w zasadzie od podstaw. Powiat wałecki, podobnie jak większość naszego województwa, poniósł ogromne straty wojenne. Staczano krwawe boje o każdą prawie miejscowość. Cały bowiem powiat znalazł się w morderczych kleszczach pasa przesłaniania i pozycji ryglowej Wału Pomorskiego, który przebiegał przez Nadarzyce, Wałcz i Tuczno. To, co ocalało w czasie walk, starali się zniszczyć hitlerowcy, wypełniając obłędny rozkaz „spalonej ziemi”…
Tak było ćwierć wieku temu, o czym nie zawsze wiedzą odwiedzający ziemię wałecką. Nie zna tych czasów młodzież, która się urodziła po wojnie i stanowi połowę mieszkańców powiatu. Dla nich to po prostu oczywiste, że powstają nowe zakłady pracy, że buduje się szkoły i całe dzielnice mieszkaniowe. Bo taka jest normalna kolej rzeczy i tak być powinno. Ale tym razem warto zdać sobie sprawę, jakim kosztem i jakim wysiłkiem zakwitło nowe życie na starych okopach. Nie sposób oczywiście przeliczyć tego na setki milionów złotych. Pozostanie niewymierny zapał i entuzjazm gospodarzy tej ziemi, bez którego nie można byłoby liczyć na obecne sukcesy, na efekty w życiu gospodarczym i kulturalnym…
Program wyborczy, opracowany w 1965 roku, przewidywał, że w ciągu czterech lat plony zbóż wzrosną do 18 q z hektara, buraków - do 260 q i ziemniaków do 180 q. Dzięki intensyfikacji produkcji rolnej osiągnięto takie plony dwa lata przed zamierzonym terminem. Nie było to dziełem przypadku ani sprzyjającej pogody. Wzrosło bowiem zużycie nawozów sztucznych. Na polach pojawiło się więcej traktorów, kombajnów i snopowiązałek. Rolnicy indywidualni remontują swoje zagrody i wznoszą nowe obiekty gospodarskie i mieszkalne. Ostatnio wydają na te cele około 30 mln zł rocznie. I to jest chyba najwymowniejszym świadectwem, że ci ludzie znaleźli na ziemi wałeckiej swój dom. Wielu spośród rolników to osadnicy wojskowi. Niektórzy w mundurach przemierzali tę ziemię w czterdziestym piątym roku. Zostali z pełną świadomością tego, aby na zaoranych okopach zasiać zboże. Inni uruchamiali fabryki, budowali domy. Z ramienia PPR tworzyli zalążki władzy ludowej, zakładali pierwsze posterunki milicji. Im i tysiącom osadników, którzy w pierwszych latach po wyzwoleniu budowali nowe życie na zgliszczach należy się teraz największy szacunek”.
(źródło: A. Kiełczewski, Nowe życie na okopach, „Głos Słupski” Nr 42 (5435), 11 lutego 1970 r.; fot. zbiory MZW).