26/04/2026
➡️ Szanse były, punktów nie ma
To miał być mecz, który pozwoli złapać oddech i odbić się od dolnych rejonów tabeli. Zamiast tego Concordia Knurów, prowadzona przez trenera Jana Furlepę, przegrywa ze Szczakowianką Jaworzno i jeszcze bardziej komplikuje swoją sytuację w walce o utrzymanie.
Pierwsza połowa nie zapowiadała takiego scenariusza. Choć to goście jako pierwsi spróbowali zaskoczyć uderzeniem Kudyby z dystansu, szybko inicjatywę przejęli gospodarze. Aktywny był Orylski, który najpierw został zablokowany po podaniu Żylskiego, a chwilę później znalazł się w sytuacji sam na sam po akcji Nowaka, jednak nie zdołał pokonać bramkarza.
Concordia zaczęła grać odważniej i coraz częściej gościła pod polem karnym rywala. Winiarczyk sprawdzał czujność golkipera strzałem z dystansu, a po składnej akcji Orylski uruchomił Spórnego, który odegrał do Kocura. Ten jednak nie trafił w światło bramki. Za moment podobna sytuacja zakończyła się już celnym uderzeniem, ale bramkarz Szczakowianki znów był na miejscu.
Goście ograniczali się głównie do stałych fragmentów, a najgroźniejszą sytuację stworzył Kotov, którego uderzenie z rzutu wolnego minęło słupek. Do przerwy to Concordia miała więcej z gry i więcej argumentów, by prowadzić, ale wynik pozostawał bezbramkowy.
Po zmianie stron obraz meczu wyraźnie się zmienił. Gra gospodarzy straciła płynność, a rywal zaczął wykorzystywać przestrzenie. Lenert znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie, dając prowadzenie Szczakowiance. Ten moment wyraźnie podciął skrzydła gospodarzom.
Niedługo później było blisko kolejnego trafienia. Stasiński znalazł się w dogodnej sytuacji, lecz obrona Concordii zdołała jeszcze wybić piłkę sprzed linii. Chwilę później Gemborys wyszedł sam na sam z Szymajdą, ale bramkarz gospodarzy wygrał ten pojedynek i przedłużył nadzieje.
Decydujący cios przyszedł po stałym fragmencie gry. Kobets najwyżej wyskoczył do dośrodkowania i strzałem głową podwyższył prowadzenie gości. Przy tym uderzeniu Szymajda nie miał większych szans.
Końcówka należała już do Szczakowianki, która kontrolowała tempo i nie pozwoliła Concordii wrócić do meczu. Gospodarze próbowali jeszcze coś zmienić, ale brakowało jakości i dokładności w decydujących momentach.
„W pierwszej połowie powinniśmy zamknąć ten mecz. Mieliśmy sytuacje, kontrolę, ale piłka nożna szybko to weryfikuje. Po przerwie zabrakło nam jakości i reakcji” – przyznał po spotkaniu jeden z członków sztabu.
To porażka, która boli podwójnie. Nie tylko ze względu na wynik, ale także na przebieg spotkania. Concordia miała argumenty, by wygrać, jednak brak skuteczności i błędy w kluczowych momentach sprawiły, że punkty pojechały do Jaworzna. W tabeli robi się coraz ciaśniej, a margines błędu praktycznie znika.
— — —
II liga śląska, 23 kolejka:
• Concordia Knurów - Szczakowianka Jaworzno 0:2 (0:0)
0:1 - Lenert 54'
0:2 - Kobets 68'
Concordia: Szymajda - Stryczek, Mikulski (70' Guzera), Nowak, Winiarczyk - Kocur, Jakubowski, Geisler (57' Gryglak), Spórna (66' Nadolski), Orylski (66' Matuszek) - Żylski.
Szczakowianka: Nobre Tome - Szafran, Kobets, Santana Cardoso, Kamiński - Kotov, Kudyba (87' Kosiecki), Molenda (46' Odyga), Lenert, Gemborys - Stasiński.
Żółte kartki: Jakubowski, Żylski (Concordia) - Molenda (Szczakowianka).