24/08/2026
➡️ Concordia na szczycie, ale nie czas na świętowanie
Concordia Knurów nie zwalnia tempa. Trzecia kolejka, trzecie zwycięstwo i pierwszy raz w tym sezonie fotel lidera III ligi śląskiej. Knurowianie w Zabrzu pokazali, że potrafią nie tylko wygrywać, ale również kontrolować spotkanie i reagować na momenty, w których rywal próbuje wrócić do gry.
Początek sezonu układa się dla zespołu Roberta Gąsiora niemal podręcznikowo. Trzy spotkania i trzy komplety punktów. Tabela wygląda dziś bardzo przyjemnie dla kibiców, ale w klubie nikt nie zamierza wyciągać z niej daleko idących wniosków. Do celu prowadzi bowiem jeszcze bardzo długa droga.
W Zabrzu Concordia od początku szukała sposobu na przejęcie kontroli nad wydarzeniami na boisku. Pierwsze minuty były jeszcze nerwowe, jednak z każdą kolejną akcją coraz wyraźniej było widać różnicę w sposobie prowadzenia gry.
W 10. minucie Żylski sprawdził czujność bramkarza gospodarzy uderzeniem z dystansu. Dwie minuty później był już skuteczny. Guzera zagrał do Orylskiego, ten nie zdołał opanować piłki, ale błyskawicznie wykorzystał to Żylski. Przejął futbolówkę i pewnym strzałem dał Concordii prowadzenie.
Knurowianie nie zamierzali jednak bronić minimalnej przewagi. W 22. minucie Kaciuba obsłużył Żylskiego, ale tym razem górą był Jurzysta. Chwilę później bramkarz Walki nie miał już szans. Jakubowski posłał piłkę w pole karne, a Kaciuba znalazł się tam dokładnie tam, gdzie powinien.
Gospodarze próbowali jeszcze odpowiedzieć przed przerwą. W 38. minucie Gręda znalazł się w dogodnej sytuacji, lecz Szymajda nie dał się zaskoczyć. Concordia schodziła do szatni z dwubramkowym prowadzeniem.
Po przerwie zamiast spodziewanego naporu Walki kibice zobaczyli kolejne konkrety ze strony gości. W 47. minucie blisko szczęścia był Karavaiev, a chwilę później knurowianie podwyższyli prowadzenie. Żylski znakomicie uruchomił Momota, który znalazł się sam przed bramkarzem. Napastnik Concordii zachował zimną krew i zrobił dokładnie to, czego wymagała sytuacja.
Wydawało się, że spotkanie jest już pod kontrolą, jednak w 57. minucie gospodarze dostali prezent w postaci rzutu karnego. Trąbka został sfaulowany przez Nowaka, a do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Zduńczyk. Szymajda obronił jego strzał, lecz przy dobitce był już bezradny. Walka złapała kontakt, ale Concordia nie straciła głowy.
I właśnie ten fragment spotkania może być jednym z ważniejszych sygnałów po niedzielnym meczu. Knurowianie nie zaczęli nerwowo bronić wyniku, lecz wrócili do swojego sposobu gry. W 66. minucie Żylski po dośrodkowaniu Jakubowskiego trafił głową w poprzeczkę. Kilka minut później ponownie próbował pokonać Jurzystę.
Na czwartego gola trzeba było poczekać do 87. minuty. Spórna dośrodkował z rzutu rożnego, a najwyżej w polu karnym wyskoczył Nowak. Precyzyjne uderzenie głową zakończyło dyskusję o tym, kto tego dnia był lepszy.
To świetny początek, ale jeszcze nie moment na pompowanie balonika. Concordia dopiero rozpoczęła swoją drogę przez sezon, a przed zespołem Roberta Gąsiora wiele spotkań, trudnych momentów i meczów, w których nie wszystko będzie układało się tak dobrze jak w Zabrzu.
Najważniejsze jest jednak to, że drużyna konsekwentnie realizuje swój plan. Wygrywa, zdobywa bramki, potrafi odpowiedzieć na trudniejsze momenty i co równie istotne, wciąż ma przestrzeń do poprawy.
Lider po trzech kolejkach brzmi dobrze. Teraz trzeba zrobić wszystko, by za kilka tygodni nie był to tylko miły obrazek z początku sezonu.
— — —
III liga śląska, 3 kolejka:
• Walka Zabrze - Concordia Knurów 1:4 (0:2)
0:1 - Żylski 12'
0:2 - Kaciuba 33'
0:3 - Momot 49'
1:3 - Zduńczyk 57'
1:4 - Nowak 87'
Walka: Jurzysta - Janocha, Zduńczyk, Drożdż (46' Losa), Gręda - Trąbka, Szczęśniak (62' Czyba), Brodowicz (54' Sagan), Poremski, Maciejewski (86' Wrublewski) - Cieślak.
Concordia: Szymajda - Dymnicki, Nowak, B. Borowiec, Jakubowski (90' Jankowski) - Orylski (46' Karavaiev), Bociek (85' Mikulski), Guzera (70' Gryglak), Kaciuba (51' Spórna), Kubik (46' Momot) - Żylski.
Żółte kartki: Trąbka, Zduńczyk (Walka) - Kubik (Concordia).