27/10/2025
Nie ruszaj ludzi po pięćdziesiątce. Serio.
To nie tylko pokolenie to osobna forma przetrwania.
Twardzi jak tygodniowy chleb. Szybcy jak kapcie babci, które lecą w twoją stronę z celnością bumerangu.
W wieku pięciu lat potrafili rozpoznać nastrój mamy po dźwięku zamykanej pokrywki garnka.
W wieku siedmiu mieli klucz na sznurku i instrukcję: „Obiad w lodówce. Podgrzej, ale nie spal.”
W dziewięciu gotowali barszcz bez przepisu.
W dziesięciu wiedzieli, jak naprawić kran i uciec przed psem sąsiada z wiadrem na głowie.
Całe dnie spędzali na dworze.
Bez telefonów.
Zamiast Wi-Fi — trasa: trzepak — rzeka — dom po zmroku z kolanami jak mapa bitew.
I przeżyli.
Rany na kolanach goili śliną i liściem babki.
A gdy bolało — słyszeli: „Nie odpadło? To nie boli.”
Jedli chleb z cukrem, pili wodę z ogrodowego węża — mikrobiom, którego pozazdrościłby każdy jogurt.
Alergii nie było. A jak były — to się o nich nie mówiło.
Znają 15 sposobów na spieranie trawy, smaru, krwi, błota i atramentu — bo do domu trzeba było wrócić „czystym”.
I to jeszcze nie wszystko. Przeszli przez:
– radio tranzystorowe,
– czarno-biały telewizor,
– gramofony,
– magnetofony szpulowe i kasetowe,
– płyty CD i discmany,
a teraz — noszą tysiące piosenek w kieszeni…
i tęsknią za szumem kasety przewijanej ołówkiem.
Po zdobyciu prawa jazdy jechali przez cały kraj „Żiguli”,
bez hoteli, klimatyzacji i GPS-a.
Tylko mapa, kanapki z jajkiem i uśmiech.
Dojeżdżali. Bez Google Translate. Z instynktem. I wiarą.
To ostatnie pokolenie, które pamięta świat bez internetu.
Bez strachu, że padnie bateria.
Pamiętają telefon stacjonarny, zeszyty z przepisami i urodziny — bez przypomnień.
A jak nie pamiętali — to nie przychodzili. 😉
To ludzie, którzy:
– naprawiają wszystko taśmą izolacyjną, spinaczem i kombinerkami,
– mieli jeden kanał w telewizji — i nie narzekali,
– wiedzą, że „przewijać” to nie feed, tylko książka telefoniczna,
– i wierzą: jeśli nie odbierasz — to znaczy, że żyjesz, oddzwonisz.
Oni są inni.
Mają emocjonalny azbest, odporność z czasów niedoboru i odruchy wyćwiczone na trzepaku.
Ostatni prawdziwi ninja codzienności.
Nie ruszaj pięćdziesięciolatka.
Widział więcej.
Przeżył głębiej.
I ma w kieszeni miętówkę starszą od twojego smartfona.