03/06/2026
- Nie masz prawa nosić naszego nazwiska! przeraźliwy krzyk teściowej rozeszła się po ścianach. Nie mogła sobie wyobrazić, że teraz synowa ma klucz do całego swojego poprzedniego życia.
- Zetrzyj ten brud na żywo! - ton Avdotyi Siergiejewnej przypominał zespół bojowy, chociaż wszystko działo się w najzwyklejszej domowej kuchni.
Vera, zamarznięta szmatką nad blatem kuchennym, była przez chwilę zdezorientowana. Plama z Kawy prawie zniknęła, ale teściowa nadal wisiała nad nim jak bezwzględny nadzorca.
- Ja to robię-powiedziała głucho Vera, kontynuując pocieranie powierzchni.
- Robi to! Czy jesteś w stanie zrobić coś bez błędów? Spójrz na te rozwody! Nie miałem takiego rodzaju.
Na korytarzu słychać było kroki. Anton wrócił ze sklepu, torby z zakupami uderzyły głucho o podłogę. Vera spojrzała na zegar-pół jedenastej. Sobota obiecała ciągnąć się w nieskończoność.
- Mamo, znowu jesteś za swoim? Anton pojawił się w otworze, ściskając w dłoniach paczki.
- Nic nie biorę. Chcę tylko, żeby mój dom był uporządkowany.
"W jej domu", błysnęła Vera, usta zacisnęły się w cienką linię. Trzy lata temu, kiedy ona i Anton przeprowadzili się do tego mieszkania kupionego za wspólne pieniądze, Avdotya Siergiejewna wypowiedziała to samo zdanie. Wtedy wiara powstrzymała emocje. Milczy teraz.
- To jest nasz dom, mamo-zauważył zmęczony Anton, wyładowując zakupy na stole.
Teściowa wyprostowała ramiona, poprawiła kardigan i podeszła do sofy w salonie. W jej postawie było wyraźne niezadowolenie. Vera nauczyła się tego języka migowego na pamięć: Teraz nastąpi przerwa, a potem nowa fala roszczeń.
- Wziąłeś twaróg? - co? - zapytała wiara